Demokatyczna kongresmenka Tulsi Gabbard powiedziała, że polityki zagraniczna Stanów Zjednoczonych jest odpowiedzialna za kryzys na Półwyspie Koreańskim.

Gabbard, która reprezentuje wyborców z Hawajów, powiedziała, że prezydent Donald Trump i przywódca Korei Północnej powinni zacząć negocjować twarzą w twarz. „Mieszkańcy Hawajów płacą teraz za dziesięciolecia nieudanego przywództwa w tym kraju, braku bezpośrednich negocjacji, aby uniemożliwić nam dotarcie do tego punktu, w którym mamy dziś do czynienia z tym zagrożeniem, ustalając nierealistyczne warunki wstępne. Dlatego wzywam prezydenta Trumpa, by usiadł naprzeciwko Kim Dzong Una bez warunków wstępnych, rozwiązał różnice, wymyślił sposób na zbudowanie tego szlaku do denuklearyzacji” – powiedziała Gabbard z wywiadzie z telewizją ABC.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

950 PLN    (4.31%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Gabbard uznała, że oprócz rozmów i bezpośrednich negocjacji, konieczne jest wzmocnienie amerykańskiej obrony antyrakietowej. Zauważyła jednak, że amerykańska polityka zagraniczna w dużej mierze przyczyniła się do obecnego kryzysu w relacjach z Koreą Północną. „Historia zmian reżimu, realizowanych przez nasz kraj, doprowadziła kraje takie jak Korea Północna do rozwijania i trzymania się tej broni jądrowej, ponieważ postrzegają ją jako jedyny środek odstraszający przed zmianą reżimu. I to musi zostać uznane przez prezydenta Trumpa. Konieczne jest, abyśmy zakończyli politykę  zmiany reżimu, aby zapewnić wiarygodną gwarancję, że Stany Zjednoczone nie wejdą i nie obalą reżimu północnokoreańskiego, aby te rozmowy mogły rozpocząć się w kierunku denuklearyzacji” – stwierdziła Gabbard.

Podała jako przykład Libię, gdzie po likwidacji broni masowego rażenia przez libijskiego przywódcę Muammara Kadafiego, kraj został zaatakowany przez państwa NATO, „wywołującw Libii chaos, który nadal tam widzimy”.

W sobotę o 8.10 czasu miejscowego mieszkańcy Hawajów dostali sms-a o zbliżającym się „zagrożeniu rakietowym”. Alarm jednak okazał się pomyłką. Gubernator Hawajów przeprosił mieszkańców i powiedział, że wszęcie alarmu było błędem pracownika.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Trump gotowy na rozmowę telefoniczną z Kim Dzong Unem

„Pochodzący z czasów zimnej wojny system ostrzegania przed atakiem nuklearnym na Hawajach został uruchomiony w grudniu. Władze szacują, że na skutek uderzenia północnokoreańskiego pocisku balistycznego z ładunkiem atomowym zginęłoby ok. 18 tys. osób, a 5-12 tys. doznałoby poparzeń. Hawaje liczą ok. 1,4 mln mieszkańców.” – podaje Onet.

Kresy.pl / Onet / Washington Examiner

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz