Ukrainiec został zatrzymany przez funkcjonariuszy Straży Granicznej w Warszawie po tym jak opuścił areszt śledczy, gdzie odsiadywał kolejny wyrok za prowadzenie auta pod wpływem alkoholu. Pomimo, że mężczyzna posiadał legalny pobyt w Polsce, został doprowadzono do granicy i przekazany stronie ukraińskiej.
Do zatrzymania 24-letniego obywatela Ukrainy doszło w środę pod jednym z warszawskich aresztów śledczych, który opuścił po odbyciu kolejnej kary w związku z prowadzeniem pojazdów mechanicznych pod wpływem alkoholu. SG podkreśla, że cudzoziemiec w trakcie swojego pobytu w Polsce był wielokrotnie skazany przez sąd za popełnienie czynów z art. 178 § 1 kk. oraz art. 178a § 1 i 4 kk.
“Funkcjonariusze Straży Granicznej biorąc pod uwagę w tej sprawie dwie kluczowe kwestie tj. częstotliwość naruszeń prawa oraz niezmienną postawę cudzoziemca, świadczące o jego całkowicie lekceważącym stosunku do porządku prawnego obowiązującego w naszym kraju, w którym dotychczas miał prawo przebywać, podjęli wobec niego kontrolę legalności pobytu. Efektem jej było zatrzymanie 24-latka oraz wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie zobowiązania cudzoziemca do powrotu” – czytamy.
Jak podkreśla SG, pomimo, że mężczyzna posiadał ważną polską kartę pobytu, wręczono mu decyzję o zobowiązaniu do powrotu. Podstawą jej wydania był fakt, że cudzoziemiec ignorując przepisy polskiego prawa stwarzał swoim zachowaniem zagrożenie dla porządku publicznego w naszym kraju. W decyzji orzeczono również o zakazie ponownego wjazdu mężczyzny na terytorium RP oraz państw strefy Schengen na okres 6 lat.
Tego samego dnia obywatel Ukrainy został doprowadzony do Placówki Straży Granicznej w Dorohusku w celu realizacji decyzji o zobowiązaniu do powrotu.
To kolejna tego typu sytuacja w ostatnim czasie.
Zobacz także: 36-letni Ukrainiec notorycznie łamał polskie prawo. Został pod przymusem doprowadzony do granicy
nadwislanski.strazgraniczna.pl / Kresy.pl































