Prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko uważa, że rosyjska propozycja dotycząca zorganizowania szczytu z udziałem europejskich importerów gazu z Rosji jest dobrym pomysłem. Jednak – jego zdaniem – spotkanie takie nie powinno się odbywać w Moskwie.
W oświadczeniu wydanym przez biuro prasowe Juszczenki w Kijowie napisano, że szczyt nie powinien być organizowany na terytorium Rosji, ponieważ jest ona stroną w konflikcie gazowym. Zdaniem ukraińskiego prezydenta, spotkanie powinno się odbyć w Brukseli lub w Pradze. Czechy przewodniczą w tym półroczu pracom Unii Europejskiej. Konflikt rosyjsko-ukraiński o cenę gazu i jego przesyłu spowodował wstrzymanie dostaw rosyjskiego gazu dla większości odbiorców europejskich.
Wieczorem Pałac Prezydencki w Warszawie podał, że Wiktor Juszczenko i Lech Kaczyński chcą zorganizowania w Pradze pilnego spotkania wszystkich stron konfliktu gazowego z przywódcami państw Unii Europejskiej. Taką propozycję złożyli w rozmowie telefonicznej z premierem czeskiego rządu Mirkiem Topolankiem.
Wiktor Juszczenko i Lech Kaczyński spotkali się wczesnym popołudniem w Wiśle, aby omówić sytuację jaka powstała w wyniku konfliktu między Kijowem i Moskwą o przesył gazu.
KE wstrzymuje się od komentarzy
Komisja Europejska i Czechy, kierujące pracami Unii, wstrzymują się z komentarzami na temat propozycji Rosji.
Propozycja zwołania szczytu szybko dotarła do Brukseli i Pragi. Rzecznik czeskiego przewodnictwa Radek Honzak powiedział Polskiemu Radiu, że pomysł rosyjskich władz jest obecnie analizowany. W podobnym tonie wypowiadał się rzecznik Komisji Europejskiej. Johannes Laitenberger podkreślił, że Bruksela chce poznać więcej szczegółów na temat spotkania. Poza tym – jak powiedział – konieczna jest w tej sprawie koordynacja działań wśród krajów członkowskich. To oficjalne reakcje.
Natomiast w nieoficjalnych rozmowach unijni dyplomaci i urzędnicy przyznają, że podejrzliwie traktują propozycję Moskwy. Ich zdaniem, Rosja prowadzi grę i niedobrze by się stało, gdyby państwa Wspólnoty były w nią wciągane. Pojawiają się obawy o próby podziału Unii Europejskiej, która teraz, w obliczu kryzysu gazowego, głośniej niż kiedykolwiek mówi o potrzebie budowania wspólnej polityki energetycznej. Coraz więcej jest też głosów, że Unia musi szukać innych, niż rosyjskie, źródeł surowców energetycznych.
IAR/mb






























