Historyk Maciej Sobieraj twierdził, że Leonard Zub-Zdanowicz był „dezerterem”. Rok temu tego samego cichociemnego próbował oczernić „kłamca wołyński” Wołodymyr Wiatrowycz.

Historyk IPN Maciej Sobieraj, członek komisji miasta Lublina ds. nazewnictwa ulic, sprzeciwił się pomysłowi nazwania ulicy imieniem podpułkownika Leonarda Zub-Zdanowicza. ps. „Ząb”, „Cichociemnego”, żołnierza Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych, odznaczonego orderem Virtuti Militari. Zdaniem Sobieraja Zub-Zdanowicz był „dezerterem”, ponieważ służył w części NSZ, która odmówiła scalenia z Armią Krajową.

Jedynym legalnym wojskiem w czasie wojny był Związek Walki Zbrojnej a potem AK– powiedział Sobieraj „Gazecie Wyborczej”.

Stanowisko Sobieraja spotkało się z krytyką ze strony przełożonych w IPN. Dyrektor oddziału IPN w Lublinie uznał jego działanie za nieetyczne. Według słów Sobieraja kierownictwo IPN sugerowało mu odejście z pracy lub nawet groziło zwolnieniem. Według ostatnich doniesień Sobieraj pozostanie jednak pracownikiem IPN.

Według GW w obronie Macieja Sobieraja list otwarty napisało 150 „naukowców i intelektualistów”, w tym historyk Rafał Wnuk, który z kolei, jak podaje portal wPolityce, zarzucał „Zębowi” kolaborację z Niemcami (służył on w Brygadzie Świętokrzyskiej NSZ).

Portal wPolityce przedstawił dowód w obronie Zuba-Zdanowicza. W powojennych wspomnieniach napisał on, że do NSZ wstąpił na skutek wezwania swojego dowódcy z kampanii wrześniowej i z powodu nie otrzymania zadań bojowych od ZWZ-AK.

Przypominamy, że rok temu postać Leonarda Zub-Zdanowicza została zaatakowana przez dyrektora ukraińskiego IPN, „kłamcę wołyńskiego”, Wołodymyra Wiatrowycza. Pod jego naciskiem w ukraińskim Starokonstantynowie odwołano uroczystości upamiętniające dwóch pochodzących z Wołynia cichociemnych: Zuba-Zdanowicza i Wacława Kopistę. Wiatrowycz utrzymywał wówczas, bez żadnych dowodów, że Zub-Zdanowicz „mógł brać udział” w atakach na ludność ukraińską. Zarzuty te nie znalazły później potwierdzenia.

wPolityce / Gazeta Wyborcza / Kurier Lubelski / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    adinocka :

    „Jedynym legalnym wojskiem w czasie wojny był Związek Walki Zbrojnej a potem AK”. Na podstawie czego ten dżentelmen wyciągnął takie wnioski? Na pewno nie na podstawie relacji wodza naczelnego do podziemia ani stanu faktycznego. ZWZ było bojówka sanacyjną, NOW endecką, NZS w dużym uproszczeniu katolicką i oenerowską, BCh peeselowską a GL (nie mylić z komunistyczna podróbką) pepeesowską. Jedynym legalnym wojskiem sensu stricte była armia polska na zachodzie.