W ostatnich dniach wiele mówi się o niegospodarności w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Biorąc pod uwagę tak ekstrawaganckie wydatki jak chociażby zakup 28 foteli dla pracowników MSZ za ponad 300 tys. zł, trudno mówić o racjonalności w sposobie wydawania publicznych pieniędzy. Tym razem minister Radosław Sikorski postanowił przeznaczyć fundusze Ministerstwa na kolejny, tym razem dosyć egzotyczny cel – renowację grobowca wietnamskiego cesarza.

Cesarz Tu Duc był najdłużej panującym z wietnamskiej dynastii Nguyen i znany był jako jeden z najbardziej krwawych prześladowców chrześcijan. Budowa grobowca rozpoczęła się już za jego życia i była tak kosztowna, że w 1866 r. wybuchł z tego powodu otwarty bunt przeciwko władcy. Dla zachowania tajemnicy kilkuset robotników zaangażowanych w budowę właściwego grobowca Tu Duca zostało zgładzonych. Historia tego zabytku z pewnością jest bardzo interesująca – jednak jaki jest związek między XIX-wiecznym wietnamskim cesarzem, a polską kulturą?

Podczas gdy minister Sikorski przeznacza ponad 120 tys. zł na renowację wietnamskiego grobowca, jedna z historycznych pamiątek miasta Kołomyi na Ukrainie i świadectwo wielowiekowej obecności Polaków na Kresach Wschodnich – cmentarz rzymskokatolicki, liczący ponad 220 lat, jest systematycznie dewastowany. Ta największa nekropolia Polska na Pokuciu, nad którą od 2004 roku oficjalnie opiekę sprawuje Parafia Rzymskokatolicka pw. Ignacego Loyoli i Towarzystwo Kultury Polskiej „Pokucie” w Kołomyi, nie może doczekać się jakiegokolwiek zainteresowania ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Pod koniec lat 90. sprawą cmentarza zainteresowała się dziennikarka TV Wrocław, Grażyna Orłowska – Sondej[1]. We Wrocławiu został powołany Komitet Odbudowy Cmentarza, a w związku z apelem telewizji zaczęto zbierać pieniądze. W roku 2004 został otwarty odnowiony cmentarz w Kołomyi[2]. Cmentarz miał być szczelnie zamknięty i powoli poddawany renowacji. Niestety po pewnym czasie mur został zniszczony za pomocą spychacza. Ukraińska milicja nie zainteresowała się tą sprawą. Kolejnym bulwersującym aspektem tej sprawy są urządzane na cmentarzu libacje, podczas których dewastowane są polskie groby.

Mimo to, społeczność polska w Kołomyi nie może się doczekać wsparcia ze strony polskich władz. Aby zapewnić zabezpieczenie cmentarza, wystarczyłaby odbudowa muru oraz podjęcie działań, które sprawią, że nie zostanie on zniszczony po raz kolejny, a w razie zniszczenia go MSZ zainterweniuje, by wobec sprawców zostały wyciągnięte konsekwencje.

Cmentarz w Kołomyi nie jest niestety jedynym przykładem zaniedbań ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych, którego jednym z podstawowych zadań jest dbanie o interesy Polski i Polaków za granicą. Bardzo wiele polskich zabytków, dziedzictwo polskiej kultury, znajdujących się za naszą wschodnią granicą skazanych jest na niszczenie, gdyż brak pieniędzy na ich konserwację. W obliczu wydawania publicznych pieniędzy na renowację grobowców w Wietnamie warto przypomnieć chociażby o tym, że w ubiegłym roku Ministerstwo spraw zagranicznych obniżyło poziom finansowania Fundacji Pomoc Polakom na Wschodzie, organizacji wspierającej Polaków żyjących na Kresach. Także Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa boryka się z problemami finansowymi – chociażby w 2010 roku z powodu braku funduszy konieczne było wstrzymanie II etapu prac remontowych na Polskim Cmentarzu Wojennym na Monte Cassino.

Wyraźnie widać, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych bardziej troszczy się o zachowanie cudzego niż polskiego dziedzictwa kulturowego. Finansowanie przez polskie MSZ odnowy wietnamskich pomników, w kontekście problemów budżetowych oraz istnienia licznych, zaniedbanych, zabytkowych polskich nekropolii poza granicami naszego kraju budzi liczne wątpliwości co do celowości takich działań. W związku z tym poseł Przemysław Wipler skierował w tej sprawie zapytanie do ministra Radosława Sikorskiego, w którym porusza wyżej opisane problemy.

wipler.pl

Zapytanie posła Wiplera do MSZ ws. cmentarza w Kołomyi:

[link=http://tinyurl.com/n4xw274]

forma płatności