Na łamach „Gazety Wyborczej” Paweł Smoleński pisze, że ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej było „naszą wspólną bratobójczą walką”. W kontekście zbrodniarzy z OUN-UPA sugeruje zaś, że „Ukraina ma prawo do własnych bohaterów, którzy nie mieli obowiązku kochać Polski”, a kwestionowanie ukraińśkich aspiracji państwowych i narodowych to pochwała sowieckiego i rosyjskiego imperializmu.
„Mam nadto wrażenie, że trafiliście na poważny kłopot. Kwestionując ukraińskie aspiracje państwowe i narodowe, również te z okresu II wojny światowej, musicie siłą rzeczy pochwalić sowiecki i rosyjski imperializm. Uznając zaś, że Ukraina ma prawo do własnych bohaterów, którzy nie mieli obowiązku kochać Polski, narazicie się nac-katolicko-kresowej narracji, a to wasi wyborcy i wierni sojusznicy”– napisał Paweł Smoleński, odnosząc się do listu posłów PiS, wystosowanego w odpowiedzi na pismo ukraińskich autorytetów.
„(…) papierkiem lakmusowym waszych intencji będzie choć kilka słów o ukraińskich ofiarach naszej wspólnej bratobójczej wojny”– pisze dziennikarz Wybiorczej. Sugeruje posłom PiS, by w ramach tego przywołali wypowiedź arcybiskupa Józefa Michalika z 2013 roku, „który na wspólnej polsko-ukraińskiej mszy żałobnej powiedział: “Prosimy o przebaczenie””.
W artykule Smoleński zarzuca również posłom kłamstwo w odniesieniu do fragmentu listu: “na poziomie państwowym i samorządowym nie upamiętniamy ludzi, którzy mają na rękach krew niewinnej ludności cywilnej”, który jego zdaniem jest „pouczaniem Ukraińców”.
„Całkiem niedawno na warszawskich Powązkach, w asyście prezydenta Andrzeja Dudy, pochowano majora “Łupaszkę”, któremu nasi bracia Litwini zarzucają, i słusznie, mordy na cywilach”– twierdzi dziennikarz.
Wyborcza.pl / Kresy.pl



























