“To była głupota” – tak Siarhiej Kaliakin skoentował wielkie manifestacje z 19 grudnia 2010 gdy opozycyjni kandydaci wyprowadzili tłumy zwolenników na Plac Niezależności w Mińsku.
W wieczór wyborczy część opozocyjnych kandydatów wyprowadziła ludzi na ulice. Manifestacja kilkudziesięciu tysięcy osób została rozpędzona przez poważne siły OMON, opozycyjni kandydaci zostali zatrzymani, a jeden z nich – Mikoła Statkiewicz do dziś przebywa w więzieniu.
Siarhiej Kaliakin lider lewicowej Partii Lewicy “Sprawiedliwy Świat”, który obecnie ubiega się o start w październikowych wyborach, ale wówczas nie startował ocenił w wywiadzie dla opozycyjnej “Naszej Niwy” powiedział – “Nie będę nikogo wzywał na Plac. To głupota. Nawiasem mówiąc, w 2010 r. to też było głupotą i zadziałało na korzyść Łukaszenki. Pobili zwykłych ludzi i oni nie pchają się do polityki i swoim dzieciom zabraniają. I w ogóle, wyprowadzenie nieuzbrojonych ludzi w pułapkę władzy – to przestępstwo”.
Jak przyznał Kaliakin wynik wyborów jest przesądzony, gdyż, jak sądzi, zostaną one sfałszowane. Ale nawet zebranie 100 tys. wymaganych podpisów niezbędnych dla uczestnictwa w wyborach uzna za zwycięstwo i znak poparcia społecznego, które może być pomocne w uruchomieniu politycznych przemian.
belaruspartizan.org/kresy.pl





























