„Obecne zaostrzenie sytuacji oczywiście nie wynika z żadnego zagrożenia dla praw człowieka czy demokracji, bo to są pierdoły propagandowe. Wiadomo, że nie to powoduje, że z Ameryki przyjeżdża jakiś facet z sekretariatu stanu żeby nas strofować, tylko to, że przyzwyczailiśmy tamte potęgi do uległości” – mówi Ziemkiewicz w programie „Bez Filtra” Kresów.pl.

Zdaniem Rafała Ziemkiewicza obecna sytuacja Polski powtarza tę z okresu międzywojennego. Źródeł problemów upatruje w tym, że przez zabory w XIX wieku Polacy nie wykształcili nowożytnej tradycji politycznej. „Największym polskim deficytem był zawsze deficyt mądrego przywództwa politycznego”– twierdzi publicysta w rozmowie z Markiem Trojanem.

Ziemkiewicz uważa, że o ile w II RP do akcji w pewnym momencie mógł wkroczyć Piłsudski, o tyle obecnie nikogo takiego nie ma. „Nie tego, kto miałby taką siłę, za pomocą której mógłby tak jak Piłsudski – co zresztą było z fatalnym skutkiem dla Polski – siłowo rozstrzygnąć spór. Po prostu wziąć za mordę, wyprowadzając wojsko na ulice”– powiedział.

„U nas potencjał stawania kantem jest zawsze dużo większy niż potencjał ,słuchania potencjalnego przywódcy. Wiec jakakolwiek tego rodzaju próba skończyłaby się pogrążeniem Polski w chaosie. Brak tego typu próby – prawdopodobnie też, przynajmniej na razie”– dodał zaznaczając, że inne państwa mogą chcieć ten chaos wykorzystać.

Z drugie strony, Ziemkiewiczowi obecna sytuacja przypomina tę z końca XVIII wieku, gdy uchwalano Konstytucję 3 Maja:

„Gorączka reformatorska przychodzi w fatalnym momencie dekoniunktury międzynarodowej i spotyka się z czymś, nie mówiąc dosłownie, podobnym do tego, jak działała targowica. W obronie wolności i status quo tutejsi przywódcy jadą na obce i dwory i tam głoszą, że obce państwa muszą dopilnować w Polsce demokracji (…). One mogą chcieć skorzystać z tego, żeby obniżyć status Polski do państw jawnie kolonialnego”.

Zdaniem publicysty „gorączce reformatorskiej” nie towarzyszy żaden rozsądny plan polityczny i znowu mamy do czynienia z polityką uprawianą na chciejstwie i braku świadomości, czym jest polityka międzynarodowa. W myśl zasady, że „jeżeli chcemy czego, co nam się słusznie należy, to powinniśmy to mieć, bo inaczej cały porządek świata zostanie naruszony, jeżeli słuszne prawa nie będą szanowane”. „Świat ma głęboko gdzieś słuszne prawa” –zaznacza.

Ziemkiewicz pokazuje również, jak UE jednocześnie krytykuje Polskę, a chwali działania Turcji i jej prezydenta, „który prawa człowieka ma najgłębiej w tyle”.„Gdyby Jarosław Kaczyński kazał na ludzi z KOD wysłać czołgi albo ich zbombardować czy rozstrzelać, jak to robi Erdogan, ale jednocześnie zadeklarował, że przyjmie 150 tys. tzw. uchodźców z Niemiec i coś tam z nimi zrobi, tak że oni już nie wrócą do Niemiec albo innego kraju europejskiego, to byłby uznany za wielkiego demokratę, lidera, wspaniałego gościa”. „Każdy pretekst będzie dobry do ogłoszenia, że w Polsce jest faszyzm”– dodaje.

„Obecne zaostrzenie sytuacji oczywiście nie wynika z żadnego zagrożenia dla praw człowieka czy demokracji, bo to są pierdoły propagandowe. Wiadomo, ze nie to powoduje, że z Ameryki przyjeżdża jakiś facet z sekretariatu stanu żeby nas strofować, tylko to, że przyzwyczailiśmy tamte potęgi do uległości”– mówi Ziemkiewicz.

Publicysta skomentował również to, jak jego zdaniem wygląda obecny plan polityczny PiS:

„Skoro już bezładnie i spontanicznie- bo mam wrażenie, że to żadnego planu nie było –w takim targowickim odruchem sprawa został umiędzynarodowiona, no to idziemy w tę drakę. Będzie wielka chryja pod hasłem, że chcą nas trzymać pod butem’ (…) wiec trzeba z tym wszystkim walczyć. Tyko obawiam się, że to będzie jakaś kolejna polska, bezmyślna insurekcja. Bez żadnego planu politycznego, nie mająca nic wspólnego z działaniami Viktora Orbana”.

Odnośnie sytuacji na wschodzie Ziemkiewicza uważa, że „Ukraina jest trochę sztucznym tworem”,w którym nasze problemy są zwielokrotnione. „To jest państwo w dużym stopniu kontrolowane przez mafię, przez obce służby specjalne, z bardzo słabymi podstawami do państwowości”– powiedział.

Więcej, w tym dlaczego Polska jest traktowana jak „czarnuch” z plantacji na dawnym południu USA, na nagraniu poniżej:

Kresy.pl

Reklama



3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. voytec :

    Bardzo ciekawy wywiad. W polityce nie ma honoru, moralności, zasad, zaufania. Jak uczy historia pakty, umowy, konwencje, były podpisywane, ogłaszane (lud się cieszył) a potem bezpardonowo łamane (np.: Ribentrop-Mołotow). W polityce liczą się tylko własne partykularne interesy i czy się to nam opłaca czy nie. I to jeszcze zależy w jakiej perspektywie. Ma 100% racji Ziemkiewicz mówiąc, że nie ma w Polsce POLITYKA z prawdziwego zdarzenia, który mógłby – tak jak np. Orban – „grać na dwóch fortepianach”. Z tym że u nas trzeba byłoby grac na kilku jednocześnie a to jest baaaardzo trudne.
    Te „fortepiany” to : Rosja, Niemcy (to teraz mały fortepian i gra fałszywie), Chiny, USA a te mniejsze to przede wszystkim Grupa Wyszehradzka :
    1. Polska (38,5 miliona mieszkańców)
    2. Węgry (10 mln)
    3. Czechy (10,2 mln)
    4. Słowacja (5,4 mln)
    i gdyby rozszerzyć Grupę Wyszehradzką o kraje takie jak :
    Litwę (3 mln ludzi),
    Łotwę (2 mln),
    Estonię (1,3 mln),
    Rumunię (20 mln),
    które są małe i słabe a ponadto boja się aneksji Rosji to mamy razem 90,4 mln ludzi. I podzieloną geograficznie Europę od Bałtyku po Morze Czarne. Z takim dużym partnerem o tak dużym potencjale (ponad 90 milionów ludzi) KAŻDE państwo w Europie i na świecie będzie się liczyć. Chce UE zrobić unię dwóch prędkości – to niech robi! Nie mamy na to wpływu ale prowadząc odpowiednią politykę możemy mieć to w …..
    A padanie na kolana przed Watykanem i jego przedstawicielami może w przypadku zagrożenia zaowocować jedynie : notą protestacyjną, modlitwą o pokój, itp. No chyba że wyślą Gwardię Szwajcarską w sile 160 chłopa, uzbrojoną w halabardy…..