Ideowo Falkowski i inni współcześnie odpowiadający za polską politykę wschodnią to kontynuatorzy linii Geremka i Unii Wolności. Czyli mówiąc wprost: straszliwie szkodzą polskości. Powinni zostać natychmiast odwołani (wywaleni) bo dalsza kontynuacja ich “prac” realnie zagraża przetrwaniu polskości i wielowiekowego polskiego dziedzictwa na Kresach.
A co do samego Falkowskiego to jasno widać, że podjęty przez niego atak na Związek Polaków na Litwie jest częścią planu niszczenia tej silnej i niezależnej (niesterowalnej przez “geremkowców”) polskiej organizacji. A przecież Polacy na Litwie naprawdę odnoszą wyjątkowe sukcesy, obronili szkoły, sprawują władzę samorządową na Wileńszczyźnie, a teraz mocno weszli do litewskiego rządu – jak to wszystko musi boleć tych warszawskich giedroyciowców.
I to jest największy ból ,że Polacy chcą być nadal Polakami za granicą a tacy Falkowscy,Karczewscy robią wszystko by tak nie było.Od dawna pisze że głównym celem polityki wschodniej PiS jest DEPOLONIZACJA Kresów.
Z jego własnej wypowiedzi wynika, że Falkowski nie zna i nie rozumie istoty polskości, w tym polskiego szkolnictwa na Kresach.
W tym miejscu warto wspomnieć o wileńskiej Konferencji Polskie Dziecko w Polskiej Szkole.
Polska szkoła na Litwie jest nowoczesna, atrakcyjna, naucza i wychowuje w duchu patriotyzmu i w oparciu o wartości chrześcijańskie. Ma wysoki stopień zdawalności matury i wstępowania na studia. Już na starcie dzieci po polskiej szkole są wielojęzykowe, znają polski, litewski, rosyjski, angielski, co ułatwia kontynuację studiów na zagranicą, a później odnalezienie się na rynku pracy.
Ale dla Falkowskiego to wszystko się nie liczy, on chce “unowocześniać” poprzez de facto depolonizowanie. To skandaliczne że ktoś taki jest na czele rządowej fundacji. Słusznie skrytykowały go panie Szakalicka i Cytacka, bo takie działania jakie on głosi trzeba pilnie powstrzymywać, nim będzie za późno dla polskości na Kresach.
Falkowskiego na prezesa fundacji wypromował (postawił?) Jan Dziedziczak, szef rady tejże fundacji, szara eminencja od spraw kresowych i wschodnich, który uczynił wiele złego dla polskiej sprawy.
Przypomnę, że to Dziedziczak już we wrześniu 2016 r. podczas zjazdu polonii amerykańskiej w Rzeszowie mówił o „potrzebie” odwołania prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej oraz prezesa Związku Polaków na Litwie (sic!). Niedługo potem Falkowski i Fundacja Pomocy (?) Polakom na Wschodzie rozpętali brzydką intrygę przeciwko prezesowi ZPL. W te gierki wmieszała się jeszcze ambasador w Wilnie.
A oto teraz Dziedziczak robi sobie reklamę przed wyborami pozując ze znanymi Kresowiakami przy okazji wręczania nagród „Zasłużonym dla Polaków na Wschodzie”. To niewyobrażalnie bezczelne i cyniczne z jego strony.
PiS dąży do likwidacji Polonii na Kresach
Ideowo Falkowski i inni współcześnie odpowiadający za polską politykę wschodnią to kontynuatorzy linii Geremka i Unii Wolności. Czyli mówiąc wprost: straszliwie szkodzą polskości. Powinni zostać natychmiast odwołani (wywaleni) bo dalsza kontynuacja ich “prac” realnie zagraża przetrwaniu polskości i wielowiekowego polskiego dziedzictwa na Kresach.
A co do samego Falkowskiego to jasno widać, że podjęty przez niego atak na Związek Polaków na Litwie jest częścią planu niszczenia tej silnej i niezależnej (niesterowalnej przez “geremkowców”) polskiej organizacji. A przecież Polacy na Litwie naprawdę odnoszą wyjątkowe sukcesy, obronili szkoły, sprawują władzę samorządową na Wileńszczyźnie, a teraz mocno weszli do litewskiego rządu – jak to wszystko musi boleć tych warszawskich giedroyciowców.
I to jest największy ból ,że Polacy chcą być nadal Polakami za granicą a tacy Falkowscy,Karczewscy robią wszystko by tak nie było.Od dawna pisze że głównym celem polityki wschodniej PiS jest DEPOLONIZACJA Kresów.
Wilniucy godnie i odważnie bronią polskości. Niestety jak widać nie wszystkim to się podoba i próbują paskudnie przeszkadzać.
Z jego własnej wypowiedzi wynika, że Falkowski nie zna i nie rozumie istoty polskości, w tym polskiego szkolnictwa na Kresach.
W tym miejscu warto wspomnieć o wileńskiej Konferencji Polskie Dziecko w Polskiej Szkole.
Polska szkoła na Litwie jest nowoczesna, atrakcyjna, naucza i wychowuje w duchu patriotyzmu i w oparciu o wartości chrześcijańskie. Ma wysoki stopień zdawalności matury i wstępowania na studia. Już na starcie dzieci po polskiej szkole są wielojęzykowe, znają polski, litewski, rosyjski, angielski, co ułatwia kontynuację studiów na zagranicą, a później odnalezienie się na rynku pracy.
Ale dla Falkowskiego to wszystko się nie liczy, on chce “unowocześniać” poprzez de facto depolonizowanie. To skandaliczne że ktoś taki jest na czele rządowej fundacji. Słusznie skrytykowały go panie Szakalicka i Cytacka, bo takie działania jakie on głosi trzeba pilnie powstrzymywać, nim będzie za późno dla polskości na Kresach.
Falkowskiego na prezesa fundacji wypromował (postawił?) Jan Dziedziczak, szef rady tejże fundacji, szara eminencja od spraw kresowych i wschodnich, który uczynił wiele złego dla polskiej sprawy.
Przypomnę, że to Dziedziczak już we wrześniu 2016 r. podczas zjazdu polonii amerykańskiej w Rzeszowie mówił o „potrzebie” odwołania prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej oraz prezesa Związku Polaków na Litwie (sic!). Niedługo potem Falkowski i Fundacja Pomocy (?) Polakom na Wschodzie rozpętali brzydką intrygę przeciwko prezesowi ZPL. W te gierki wmieszała się jeszcze ambasador w Wilnie.
A oto teraz Dziedziczak robi sobie reklamę przed wyborami pozując ze znanymi Kresowiakami przy okazji wręczania nagród „Zasłużonym dla Polaków na Wschodzie”. To niewyobrażalnie bezczelne i cyniczne z jego strony.