Wspólne wartości?

Skoro stanowisko USA w tym względzie jest jasne i nie ma wątpliwości, jakie to wartości obejmuje liberalna aksjologia, czy mówienie o „wspólnych wartościach” łączących Polskę i Stany Zjednoczone jest przejawem ignorancji ze strony polskiej, czy może raczej skrywaniem tego, czego nie można powiedzieć głośno: konserwatyzm PiS jest tylko i wyłącznie kiełbasą wyborczą – pyta Michał Krupa.

W ujawnionym niedawno dokumencie pt. „Proposal for a U.S. Permanent Presence in Poland”, czytamy w pierwszym zdaniu, że „Relacje między Polską a Stanami Zjednoczonymi są niezwykle silne i oparte na wspólnych wartościach„. W dalszej części dokumentu, kilkakrotnie autorzy powołują się na te bliżej nieokreślne wartości, wymieniając w ich kontekście m.in wolność i demokrację. Warto jednak zadać pytanie o jakie konkretne wartości chodzi?

Zadając to pytanie, warto mieć na uwadze, że obecny rząd Prawa i Sprawiedliwości deklaruje się jako rząd konserwatywny i sprzyjający chrześcijańskim zasadom w życiu społecznym. Wszak Jarosław Kaczyński nigdy nie odwołał słów napisanych jako wstęp do broszury programowej PiS „Katolicka Polska w chrześcijańskiej Europie”: „Dla zdecydowanej większości z nas, polityków, działaczy i członków Prawa i Sprawiedliwości, wiara katolicka jest po prostu Prawdą, która nadaje kierunek naszemu życiu i działalności. Dla wszystkich jest wartością, którą trzeba szanować i bronić”.

Zobacz także: Polska przedstawiła USA propozycję stworzenia stałej bazy wojskowej, obiecując 2 mld dol.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Oczywistym więc jest, że wobec działalności tzw. lobby LGBT, stronnictwo konserwatywne powinno zająć zdecydowane stanowisko, jako zagrożenie dla tradycjnego modelu rodziny, wychowania młodego pokolenia i ładu społecznego. Postawa PiS jest jednak daleka od tej, której można by było się spodziewać. Przypomnijmy, że w miniony weekend ogłoszono, iż 58 ambasadorów podpisało list otwarty z okazji warszawskiej Parady Równości. „Z okazji tegorocznej warszawskiej Parady Równości chcemy wyrazić nasze poparcie dla starań o uświadamianie opinii publicznej w kwestii problemów, jakie dotykają środowisko gejów, lesbijek, osób biseksualnych, transpłciowych i interseksualnych (LGBTI) oraz innych społeczności w Polsce stojących przed podobnymi wyzwaniami” – czytamy w liście, pod którym podpisał się również ambasador Stanów Zjednoczonych.

Co więcej, na stronie ambasady USA opublikowano oświadczenie amerykańskiego sekretarza stanu Mike’a Pompeo z okazji „Miesiąca Dumy LGBTI”. Jak czytamy z kolei w tym oświadczeniu, „W wielu częściach świata osoby LGBTI i ci, którzy ich wspierają nadal są narażeni na przemoc, aresztowanie, nękanie i zastraszanie za występowanie w obronie praw człowieka, uczestnictwo w pokojowych marszach i zgromadzeniach, wyrażanie poglądów – za to, że są tacy jacy są.  Osoby LGBTI jak wszyscy inni muszą cieszyć się w pełni prawami człowieka i podstawowymi wolnościami, w tym wolnością do wyrażania przekonań, uczestnictwa w pokojowych zgromadzeniach i stowarzyszania się bez obawy o represje.  Jako Amerykanie przykładamy wielką wagę do tych praw i wolności, które powinny być dostępne w pełni i na równi dla wszystkich”.

Nie ulega więc wątpliwości, że sprzyjanie lobby homoseksualnemu, powolne budowanie już nie tolerancji, lecz akceptacji dla zjawiska homoseksualizmu, bycie rzecznikiem radykalnych postulatów tego środowiska, wraz z międzynarodowymi korporacjami, oraz formułowanie orientacji seksualnej i tożsamości transgenderycznej czy transseksualnej jako nowych rodzajów praw człowieka, którę muszą być zaakceptowane przez wszystkich, są kluczowymi elementami agendy wspomnianego lobby. Czy naprawdę obecny rząd polski utożsamia się z tak formułowanymi „wartościami”?

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Skoro stanowisko USA w tym względzie jest jasne i nie ma wątpliwości, jakie to wartości obejmuje liberalna aksjologia, czy mówienie o „wspólnych wartościach” łączących Polskę i Stany Zjednoczone jest przejawem ignorancji ze strony polskiej, czy może raczej skrywaniem tego, czego nie można powiedzieć głośno: konserwatyzm PiS jest tylko i wyłącznie kiełbasą wyborczą. Niezależnie od tego, jak jest naprawdę, warto, aby prawicowi wyborcy zaczęli otwarcie stawiać takie pytania. Wszak na obronę tych „wspólnych wartości” nasz resort obrony jest gotowy wyłożyć „1,5 – 2 mld USD”.

Michał Krupa

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz