13 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. tutejszy
    tutejszy :

    Spora przesada p. Marku i to w kilku miejscach. Nie wiem gdzie Pan kwaterował w Brześciu, bo ja spałem i w hotelach i w akademikach i w prywatnych mieszkaniach moich przyjaciół i to nie na 4 a 7 piętrze i nigdy wody nie brakowało. Rozumiem, że jakaś tam awaria może się zdarzyć ale to nie Lwów, czego jak czego, ale wody w Brześciu nie brakuje.
    I dzięki Bogu bolszewikom nie udało się zniszczyć Polesia, więc pisanie, że błota zostały osuszone to tylko część prawdy, na szczęście. Są jeszcze tam takie kompleksy bagien, jak Olmany, które niczym nie różnią się dziś od stanu w jakim były za czasów gdy żył Ossendowski (byłem tam, przeszedłem je i nawet znalazłem przedwojenny słupek geodezyjny), z tej prostej przyczyny, że sowieci zrobili tam poligon, ale nic na nim robić nie mogli, bo by się wszystko potopiło, a Białoruś zrobiła wielki zakaznik prawie 100 tysięcy hektarów bagien. Nigdzie, może poza Rosją, w Europie nie ma takiego kompleksu. Idzie się przez nie kilka dni. Ale i w innych regionach sporo się jeszcze ciekawych bagien zachowało: Moroczno, najstarsze bagno na Polesiu, Zwaniec, największe torfowisko niskie na Polesiu z największą na świecie populacją wodniczki, Prostyr itd. I lasy chwalić Pana też jeszcze się w niektórych miejscach nieźle zachowały. Puszcza olchowa nad Stwigą i Lwą jest w takim stanie, jakby zaraz miał z niej wyjść gen. Adrian Carton de Wiart ze sztucerem.
    http://www.kresy.pl/zobacz-kresy,warto-zobaczyc?zobacz/lwa
    I wsie jak sprzed wojny zachowały się jeszcze i to rzut kamieniem od Pińska, jak Kudrycze, które na wiosnę odcina woda, i staruszkowie w nich są, którzy jeszcze pamiętają swoje herby. I stare barcie na drzewach albo i stojące i wiele, wiele innych archaizmów. Pięknie o nich pisze Aleksy Dubrouski, krajoznawca z Pińska (kilka słów o jednej z jego książek zaraz tutaj wrzucę).
    To prawda z niedźwiedziem jest gorzej na Polesiu niż przed wojną, to oczywiste, u nas jest tylko w górach. Ale można go spotkać w zonie czarnobylskiej, natomiast z wilkiem to już gruba przesada, pewnie, że nie hasa sobie na widoku bo ciągle się na niego poluje na Białorusi, ale praktycznie można go spotkać na całym Polesiu. Łażąc po Olmanach z kolegami z Białorusi przez dwa dni towarzyszyły nam tropy wilcze, czego dowód przesyłam w załączniku.
    Owszem walec sowieckiej cywilizacji odcisnął się na Polesiu, ale kraina to tak żywotna, że radzi sobie, lepiej niż każda inna w Białorusi czy nawet w Polsce. Zatem można śmiało jechać na Polesie i nie znam człowieka, który wróciłby stamtąd zawiedziony.
    Zatem wydaje mi się, że nie ma specjalnie powodu by wzdychać, że wszystko przepadło, ale rozumiem Pana, zanim tam pojechałem opierałem się głównie na sentymentalnych wspomnieniach w rodzaju K. Witwickiej „Polesie kadry pamięci” i też zdawało mi się, że już wszystko przepadło, póki mnie białoruscy przyjaciele nie wyprowadzili z błędu.
    Ale przynajmniej „sprowokował” mnie Pan do tego, by wrzucić opisy paru pięknych białoruskich książek, również o Polesiu. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam