Dr Przemysław Żurawski vel Grajewski w odpowiedzi na zarzuty Pani Lucyny Schiller przedstawione w artykule opublikowanym również na naszym portalu (zob. tekst pt. „My – ćwierćmilionowa przykrość”) przesłał do naszej redakcji replikę, którą publikujemy poniżej. Stanowisko w omawianej sprawie w najbliższym czasie zajmie również portal Kresy.pl.

od Autora:



Dziewięć dni temu przesłałem na adres „Tygodnika Wileńszczyzny” moją polemikę z artykułem Pani Lucyny Schiller. Wobec braku jakiejkolwiek odpowiedzi ze strony redakcji poniżej wklejam ów tekst w nadziei, że wyjaśni Państwu moje spojrzenie na omawianą sprawę.

Dyskutując o polityce państwa polskiego musimy brać pod uwagę całą jej złożoność i hierarchię celów. Musimy także planować postępowanie, które pozwoli nam na osiągnięcie zamierzonych rezultatów, a nie na ulżenie swemu sumieniu, poprzez wygłoszenie kilku mocnych zdań w słusznej sprawie. Dotyczy to także postępowania Rzeczypospolitej w kwestii mniejszości polskiej na Litwie. W tym wypadku rzecz wygląda następująco:

1.Podmiotami sporu są: Litwa, mniejszość polska na Litwie i Polska. Jest to konstatacja ważna, gdyż planującego politykę polską zmusza do uznania podmiotowości Polaków litewskich jako osobnego gracza w prowadzonej grze, której stawką są prawa Polaków na Litwie i pozycja międzynarodowa państwa polskiego oraz stan stosunków polsko-litewskich. Polacy z Wileńszczyzny są aktorem podmiotowym sceny politycznej niepodlegającym sterowaniu z Warszawy. Są graczem posiadającym własne cele, własną wolę polityczną, własne priorytety i odrębną hierarchię rzeczy ważnych i mniej ważnych.

2.Przed rządem polskim stoi konieczność sformułowania polskiej polityki państwowej wobec faktu, iż mniejszość polska na Litwie znajduje się w sporze z państwem litewskim, odmawiającym respektowania słusznie należnych owej mniejszości praw. Spór ten jest faktem, o którego istnieniu lub nie rząd polski i państwo polskie nie decyduje. Toczy się on bowiem w wyniku decyzji Litwy i wywołanego nią oporu litewskich Polaków.

3.Litwa jako państwo o niewielkim potencjale ludnościowym, gospodarczym, militarnym i politycznym nie zagraża bezpieczeństwu Rzeczypospolitej. Spory z Litwą, nawet toczone w najbardziej słusznych sprawach, nie stanowią zatem dla Polski kwestii z dziedziny bezpieczeństwa państwa i nie rozstrzygają o jej pozycji międzynarodowej. W tym sensie, priorytety państwa polskiego i priorytety mniejszości polskiej na Litwie są w sposób oczywisty odmienne. (Uwaga!!! Odmienne nie znaczy sprzeczne). Dla Polaków na Litwie nie ma ważniejszej rzeczy niż rozstrzygnięcie sporu z państwem litewskim w sposób zapewniający poszanowanie ich słusznych praw. Dla państwa polskiego istnieją natomiast rzeczy ważniejsze. Mógłbym oczywiście kurtuazyjnie zapewniać Polaków na Litwie lub moich współobywateli – czytelników Angory, że w polityce zagranicznej Rzeczypospolitej nie ma bardziej kluczowej kwestii, ale mam nadzieję, że wszyscy zdajemy sobie sprawę, że byłoby to nieuczciwe. Tak przecież nie jest. W tym sensie i tylko w tym sensie uważam, że Litwa nie może Polsce wyrządzić krzywdy. Jest na to zbyt słaba. Odmawiając uznania słusznych praw Polaków na Wileńszczyźnie sprawia nam przykrość, ale przecież nie zagraża Rzeczypospolitej.

4.Wyżej niż Pani Schiller oceniam przywiązanie Polaków na Wileńszczyźnie do polskości i znacznie gorzej niż Autorka krytycznej oceny mojej wypowiedzi w wywiadzie dla „Angory” oceniam politykę sowiecką wobec Polaków na Kresach w ogóle w tym w Litewskiej SSR. Dyskusja na temat rzekomych lepszych warunków życia i kultywowania polskości w ramach ZSRR niż w niepodległej Litwie jest wręcz żenująca. Przypominam, że to nie Litwa zbrojnie oderwała Wileńszczyznę od Polski lecz sowieci, nie Litwini także lecz sowieci doprowadzili do masowych wywózek Polaków z tej ziemi i do ich ekspatriacji do nowych narzuconych Polsce granic, co zmieniło strukturę etniczną Wilna. To nie w litewskim, lecz w sowieckim Gułagu ginęli Polacy z Wileńszczyzny notabene wraz z Litwinami, o czym obie strony powinny dla własnego dobra pamiętać. W kategorii niesmacznych żartów kabaretowych lub jako odbicie sterowanej z Kremla propagandy pseudohistorycznej musiałbym też potraktować tezę, iż w ramach ZSRR możliwe by były publiczne demonstracje Polaków w Wilnie w obronie swych praw. Demonstracje takie trwają zaś dziś na Litwie i nikt do nich nie strzela. Chyba nie będzie mnie Autorka słów o wyższości stosunku sowietów do Polaków nad stosunkiem Litwinów przekonywać, iż wówczas – za sowietów Polacy nie demonstrowali bo prawa ich były szanowane. Rad bym też poznać przyczynę, dla której Akcja Wyborcza Polaków nie powstała przed 1991 r. tylko dopiero po rozpadzie ZSRR. Czyżby „szanujący” polskie swobody narodowe sowieci zabraniali i dopiero „okrutni” Litwini jednak się zgodzili. Dość ironii – mówiąc poważnie – nie należy stosować w dyskusji argumentów absurdalnych, bo w ten sposób odbiera się wiarygodność argumentom prawdziwym przez siebie wygłaszanym. Litwini prowadzą wobec mniejszości polskiej politykę godną potępienia, ale zestawianie jej z polityką sowiecką i twierdzenie, że ta druga była lepsza, jest tak rażącym pogwałceniem prawdy historycznej, że uniemożliwia poważne traktowanie wygłaszającego takie tezy dyskutanta. „Znaj proporcjum Mociumpanie” – jak pisał Aleksander Fredro.

5.Rosja stanowi istotne zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Mołdawii, Białorusi, Ukrainy i Gruzji. W 2008 r. zademonstrowała zdolność do wojskowej agresji na sąsiedni kraj. Od 1994 r., z krótką przerwą toczy eksterminacyjną wojnę w Czeczenii, w ramach której śmierć poniosło ok 250 tys. ludzi. Mordowani są w tym kraju dziennikarze i politycy, a służby rosyjskie nie wahają się dokonywać morderstw przeciwników politycznych Kremla także zagranicą.

6.Polska i Litwa mają wspólne interesy w regionie obejmujące:
a) wytworzenie planów sztabowych obrony państw bałtyckich w ramach NATO;
b) złamanie rosyjskiego monopolu dostaw surowców energetycznych i energii elektrycznej do Europy Środkowej (elektrownia w Visaginie, polsko-litewsko-łotewsko-estoński most energetyczny);
c) współdziałanie na rzecz utrzymania silnej amerykańskiej obecności wojskowej w naszym regionie, jako przeciwwagi dla Rosji (temu służył wspólny udział żołnierzy z Polski i Litwy w operacjach u boku USA w Iraku i Afganistanie);
d) utrzymanie wiarygodności natowskiego odstraszania (temu służy udział Polski w misjach ochrony przestrzeni powietrznej wszystkich państw bałtyckich);
e) propagowanie w UE i w NATO realnego, a nie życzeniowego poglądu na politykę Moskwy;
f) współdziałanie w ramach koalicji nowych państw UE w zakresie wysokiego budżetu dla unijnej polityki regionalnej (tzn. dopłat z budżetu UE dla biedniejszych regionów nowych państw członkowskich, wśród których jest i Polska i Litwa);
g) wciąganie do współpracy z Zachodem państw grupy GUAM (Gruzja, Ukraina, Azerbejdżan, Mołdawia);
h) minimalizacja negatywnych skutków otwarcia Gazociągu Północnego, przeciw czemu solidarnie protestowały Polska i Litwa;
i) przeciwdziałanie praktykom politycznym Rosji, polegającym na traktowaniu Polski i Litwy (także Estonii i Łotwy) tak jakby nie należały one do UE – np. poprzez nakładanie na nie embarga na sprzedaż takich czy innych produktów (jak w 2007 r. – gdy Rosja nałożyła na Polskę embargo na produkty rolne, Litwa poparła weto Polski w UE na mandat Komisji Europejskiej do negocjowania porozumienia o współpracy UE-Rosja);

7.Planując politykę państwa polskiego wobec Litwy w kwestii mniejszości polskiej Rzeczpospolita musi brać pod uwagę fakt, iż umiędzynarodowienie tego sporu – tzn. wniesienie go na forum Rady Europy, Unii Europejskiej, czy innych instytucji międzynarodowych, będzie skutkowało faktycznym uwiarygodnieniem propagandowych ataków Rosji na Łotwę i Estonię w sporach Moskwy o pozycję kolonistów sowieckich w tych państwach i może podminować stabilność obu wspomnianych krajów w sposób, jaki obserwowaliśmy w Estonii w 2007 r. w słynnej „wojnie o pomnik brązowego żołnierza”. Jest sprzeczne z interesem Rzeczypospolitej by stawała ona w jednym szeregu z Rosją w jej propagandzie wymierzonej w państwa bałtyckie. Rosyjska machina propagandowa jest zaś potężniejsza od polskiej i byłaby w stanie to wykorzystać dla uwiarygodnienia w Europie tezy, że i Polska i Rosja wspólnie uznają, że kraje bałtyckie prześladują swoje mniejszości. Stałoby się tak mimo oczywistych różnic między sprawą mniejszości polskiej na Litwie, która jest ludnością autochtoniczną, i której słuszne prawa są rzeczywiście gwałcone, a ludnością rosyjskojęzyczną na Łotwie i w Estonii, która jest wytworem nielegalnej kolonizacji sowieckiej, dokonywanej w warunkach zbrojnej okupacji obu państw, i której prawa obywatelskie się z tego tytułu nie należą. Mniejszość polska na Litwie może się tym nie przejmować – dla niej jest to kwestia drugorzędna. Państwo polskie musi natomiast brać pod uwagę ten niechciany skutek ewentualnego umiędzynarodowienia sporu z Litwą i kalkulować skalę strat i zysków.

8.Mam nadzieję, że oboje się zgodzimy, że Litwini są wyjątkowo uparci. Ja wyciągam stąd wniosek, że poza bezpośrednią presją militarną dla wymuszenia na Litwinach poszanowania praw Polaków na Wileńszczyźnie, inne środki nacisku będą nieskuteczne. Polska nie może jednak użyć wojska dla rozstrzygnięcia tego sporu. Myślę, że z tym też wszyscy się zgodzimy. Z racji wspólnej z Litwą przynależności do UE nie może także zastosować presji gospodarczej. Nie może odciąć komunikacji lądowej Litwy z resztą Europy, nałożyć embarga na towary litewskie, czy wprowadzić wiz dla obywateli Litwy nie posiadających Karty Polaka. Nawet najostrzejsze słowa rządu polskiego czy mediów polskich pod adresem Litwy nie zmienią zaś postępowania Litwinów. Jeśli się mylę, jeśli ktoś uznaje, że jak się na nich porządnie nakrzyczy, to oni zmiękną, to proszę mnie skorygować. Mnie taki pomysł – taki plan polityczny rozgrywki z Litwą o prawa Polaków na Wileńszczyźnie, wydaje się naiwny. On może dać litewskim Polakom poczucie, że Rzeczpospolita się o nich upomina, ale nie przyniesie pożądanego rezultatu – tzn. nie zmieni polityki litewskiej.

9.Uważam, że droga do sukcesu – tzn. do osiągnięcia zamierzonego celu w postaci poprawy położenia Polaków na Litwie powinna być całkiem inna. Nie chodzi wszak o opowiadanie o tym jak bardzo poprawa ta leży nam na sercu i narzekaniu, że „durni Litwini nie chcą uznać naszych słusznych praw”. (Tak – Litwa postępuje w tej kwestii wbrew własnym interesom i politycy litewscy, którzy prowadza taką właśnie politykę, ciężko grzeszą przeciw własnej ojczyźnie, a część z nich zapewne jest także na usługach Moskwy, w której interesie leży podsycanie sporu polsko-litewskiego). Rząd polski, zamiast wyrażać bezproduktywnie swoje oburzenie, powinien:
a) przeznaczyć potężne środki finansowe na wyposażenie szkół polskich na Litwie i doposażenie pracujących w nich nauczycieli w taki sposób, aby warunki nauczania w tych szkołach były wyraźnie – w sposób uderzający – lepsze niż w szkołach litewskich. Dotyczy to także systemu stypendiów finansowych dla najzdolniejszych uczniów. Litwa jest zbyt słaba gospodarczo i przegrałaby taką rywalizację ekonomiczną z Polską, a przecież w warunkach przynależności do UE nie mogłaby jej zabronić.
b) przeznaczyć stosowne środki finansowe na zwiększenie oddziaływania mediów polskich na Litwę. Pełną retransmisję kilkudziesięciu kanałów telewizyjnych i najważniejszych radiowych, dystrybucję prasy polskiej i książek, gier komputerowych i filmów na DVD w wersji językowej polskiej itd. Kultura polska jest atrakcyjniejsza i bogatsza od litewskiej i wsparta materialnie przez Polskę zwycięży. Odpowiedzmy sobie sami na pytanie o to, jaka jest pozycja mediów polskich na Litwie, a jaka rosyjskich i co z tego wynika. Czy Rosja pytała się Litwy czy jej wolno budować taką pozycję własnych mediów? Nie – to i my się nie pytajmy, tylko ją zbudujmy, zamiast gadać po próżnicy i narzekać. My to znaczy państwo polskie.
Trzeba tworzyć nowe fakty materialne, a nie prosić o nie Litwinów. Oni ich nie stworzą, bo tego nie chcą, a my nie mamy narzędzia zmuszenia ich do czegokolwiek. Po co prosić kogoś, kto ma złą wolę? Polska może tworzyć te fakty bez Litwy, a nawet wbrew niej. Tym się zatem powinien zająć rząd polski, a nie czczym gadaniem i składaniem nierealizowalnych obietnic mniejszości polskiej na Litwie.
c) podjąć przerwane wspólne z Litwą inicjatywy o znaczeniu strategicznym: elektrownia w Visaginie (konkurencyjna wobec utrwalającej energetyczną zależność Polski i Litwy od Rosji elektrowni budowanej pod Królewcem), most energetyczny, gazociąg z polskiego portu w Świnoujściu uwalniający Litwę od zależności od Rosji, ale tworzący zależność od Polski (wtedy będziemy mieli instrument nacisku – teraz to możemy sobie pogadać, ze znanym skutkiem), współpracę wojskową, wspólną politykę wobec obwodu kaliningradzkiego, solidarność na forum UE i NATO oraz wobec Rosji.
d) podzielić się rolami – to znaczy zróżnicować aktywność trzech podmiotów polskich opisywanej gry:
• państwa polskiego, które powinno prowadzić politykę strategicznego sojuszu z Litwą i budowy obszarów współdziałania z rządem w Wilnie na rzecz wskazanych powyżej inicjatyw strategicznych;
• społeczności polskiej na Litwie, która powinna głośno protestować i domagać się poszanowania swych praw;
• mediów w Polsce, które powinny protesty te nagłaśniać i dostarczać tym samym rządowi „amunicji” politycznej do rozmów z Litwinami. W rozmowach tych można by wówczas wskazać, że nierozwiązanie przez Litwę istniejącego problemu praw Polaków na Wileńszczyźnie w sposób pozytywny doprowadzi wreszcie w Polsce do sytuacji uniemożliwiającej realizację wspólnych, ważnych dla obu państw przedsięwzięć. Wizja strat jakie w wyniku tego poniesie Litwa będzie wtedy realna i będzie oddziaływała na polityków litewskich.
I na koniec uwaga bardziej osobista. Pani Schiller zarzuca mi ignorancję. Można i tak dyskutować, ale mam nadzieję, że czytelnicy sami ocenią czyj obraz świata jest uproszczony, a czyj pełniejszy. Przed Polską stoi szereg skomplikowanych zadań i szereg czynników, które Rzeczpospolita musi brać pod uwagę w rozgrywce z Litwą o prawa mniejszości polskiej w tym kraju. Jako Polka żyjąca jak rozumiem na Wileńszczyźnie Pani Schiller ma święte prawo uważać interesy 250 tysięcznej społeczności polskiej tej ziemi za najważniejsze na świecie. Proszę mi natomiast pozwolić uważać inaczej. Nie ma to nic wspólnego z ignorancją (czyli niedoinformowaniem). Wynika zaś z faktu, iż nie tylko punkt widzenia, ale i zakres odpowiedzialności oraz skala planowania politycznego siłą rzeczy muszą być inne na poziomie społeczności polskiej na Litwie i na poziomie państwa polskiego.
Proszę pozwolić mi przypomnieć, iż w latach 1919, 1920, 1921 wybuchały powstania polskie na Górnym Śląsku, a w 1918-19 było Powstanie Wielkopolskie. W tym czasie Naczelnik Państwa Józef Piłsudski skoncentrował siły państwa polskiego na walce na wschodzie. Polska nie poparła oficjalnie (zbrojnie) krwawiących Ślązaków i Wielkopolan. I Piłsudski miał wtedy rację. Tak należało uczynić. Czy z tego wynika, że przyszłość tych ziem i los tamtejszych Polaków nic go nie obchodził, albo, że sympatyzował z Niemcami? Wielkopolanie i Ślązacy do dziś mają o to do niego pretensję – niesłusznie. Perspektywa ogólnopolska jest inna niż perspektywa górnośląska czy wielkopolska. Dotyczy to także Wileńszczyzny.
W 2008 r. na wezwanie prezydenta Lecha Kaczyńskiego pojechali z nim do Tbilisi przywódcy Litwy, Łotwy, Estonii i Ukrainy. Żołnierze z wszystkich tych państw służyli pod polskim dowództwem w Iraku. Polska i Litwa wspólnie zwalczały niekorzystny dla nas projekt Gazociągu Północnego i wspólnie w 2007 r. łamały rosyjskie embargo nałożone na Polskę, wspólnie też usiłowały zintegrować grupę GUAM na rzecz projektu kaspijskiego szlaku tranzytu ropy naftowej i gazu ziemnego poza kontrolą Rosji. Czy Polsce będzie się łatwiej starać o poprawienie losu Polaków na Wileńszczyźnie, jeśli Rosja będzie w stanie odciąć nam dostawy gazu i ropy naftowej, Estonia i Łotwa będą nas postrzegać jako de facto sojusznika Rosji, a z Litwą będziemy w zaciętym sporze na słowa, bo przecież nie na czyny (jak wskazałem wyżej nie możemy użyć wojska, czy nałożyć embarga)? Planowanie polityczne nie jest zatem takie proste jak to może się wydawać z perspektywy wileńskiej.

dr Przemysław Żurawski vel Grajewski

Zobacz także:

[link=http://kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/my-cwiercmilionowa-przykrosc]

[link=http://kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz/czy-rzeczpospolita-jeszcze-istnieje]

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz