Z dr. Andrzejem Zapałowskim, historykiem, wykładowcą akademickim, ekspertem ds. bezpieczeństwa, prezesem rzeszowskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego, rozmawia Mariusz Kamieniecki z „Naszego Dziennika”.

Po niedzielnym referendum w obwodach ługańskim i donieckim rozpad Ukrainy staje się faktem?

– Te referenda miały na celu przede wszystkim pokazać i sprawdzić, czy separatyści, którzy z bronią w ręku zajmują kolejne obiekty, mają poparcie społeczne. Pretekst, żeby ogłosić niepodległość, bardziej był skierowany do obywateli tych obwodów niż na zewnątrz. Od początku było bowiem wiadomo, że Unia Europejska i część świata zachodniego nie uzna referendum, które nie miało znamion demokratycznych. Aczkolwiek ten plebiscyt wyraża oddolne dążenie społeczeństw tych regionów do niezależności. Pod tym względem separatyści osiągnęli swój cel. Warto też podkreślić, że państwo ukraińskie było bezbronne wobec tych działań, a mieszkańcy tych regionów w sposób demonstracyjny poparły środowiska zbrojne, które chcą odłączyć te regiony od Ukrainy. Jest to sukces nie tylko samych separatystów, ale pośrednio także Rosji, i wielka przegrana Kijowa.

Przeprowadzenie wyborów prezydenckich na tym obszarze będzie możliwe?

– Biorąc pod uwagę, że część dużych ośrodków miejskich jest opanowana przez separatystów, a także duże prawdopodobieństwo, że ludzie z tych terenów zbojkotują wybory, będzie to bardzo trudne. Nie sposób bowiem organizować wyborów demokratycznych po lufami karabinów, obojętnie kto trzyma broń w rękach.

Unia Europejska nie uznała plebiscytów niepodległościowych na wschodzie Ukrainy. Dzisiaj szef Rady Europejskiej Herman Van Rompuy gościł w Kijowie. Jakie znaczenie miała ta wizyta?

– Herman Van Rompuy tak naprawdę miał przygotować jutrzejszą wizytę przedstawicieli ukraińskiego rządu w Brukseli. Z całą pewnością będziemy tam mieli do czynienia z próbą nacisku na cały rząd ukraiński, aby poszedł w kierunku federalizacji Ukrainy. W innym wypadku państwu ukraińskiemu grozi rozpad, co oznaczać będzie początek demontażu tego państwa. Jak głęboki może być ten proces, tego naprawdę nikt dzisiaj nie wie. Proszę zwrócić uwagę, że kilka dni temu premier Węgier Viktor Orbán powiedział wprost, że będzie żądał autonomii dla Węgrów zamieszkałych poza granicami tego kraju. Tym samym członek UE mówi, że będzie się domagał specjalnego statusu dla swojej mniejszości w liczbie ok. 200 tysięcy zamieszkujących na Ukrainie. Mamy więc do czynienia z próbą wywarcia nacisku. Tymczasem UE widzi, że Ukraina nie ma możliwości zapanowania nad wschodnią i południową częścią kraju. Dowodem tego są żołnierze z poboru, którzy nie chcą walczyć, zresztą separatyści unikają strzelania do nich, tylko lufy karabinów kierują do Gwardii Narodowej złożonej w dużej części z nacjonalistów ukraińskich. Niektóre jednostki ukraińskie buntują się, milicjanci zachowują neutralność, a część staje po stronie separatystów. UE dostrzega, że Kijów nie kontroluje już znacznej części swojego terytorium, w związku z tym chce zrobić kolejny krok naprzód i namówić rząd Jaceniuka, żeby poszedł w kierunku federalizacji. Należy też podejrzewać, że Putin, który przecież też prowadzi rozmowy z przedstawicielami państw UE, najwyraźniej sugeruje właśnie takie rozwiązanie. Polityka prezydenta Rosji – poza Krymem – jasno pokazuje, że nie chce on zajmować zbrojnie tych obszarów, ale realnie je podporządkować gospodarczo i politycznie, jednak poza strukturami Federacji Rosyjskiej. Dlatego zarówno dla polityków UE, jak i dla Rosji najlepszym wyjściem byłaby federalizacja Ukrainy.

Czy ceną za zgodę na federalizację ma być 11 miliardów euro pomocy finansowej w najbliższych latach dla Ukrainy…?

– Mógłby to być jeden z pretekstów a zarazem forma nacisku na ukraiński rząd. Ukraina znajduje się w katastrofalnej sytuacji. Wystarczy tylko wspomnieć, że Rosja żąda przedpłaty na gaz, grożąc wstrzymaniem dostaw. Z drugiej jednak strony 11 miliardów, choć brzmi imponująco, to jest kropla w morzu potrzeb. Ukraina natychmiast potrzebuje przynajmniej kilkudziesięciu miliardów euro. Przemysł praktycznie stoi. Po kijowskim okręgi ługański i doniecki są regionami, które dawały największy wpływ do budżetu Ukrainy. Wyłączenie tych obszarów z systemu finansowego Ukrainy jeszcze bardziej pogrąży ten kraj. Ponadto w tych dwóch obwodach żyje ok. 7 milionów ludzi, a więc mniej więcej tyle, ile liczy całe państwo Izrael. Jest to zatem bardzo poważny problem.

Przed Ukraińcami wybory prezydenckie. Czy będą one rzeczywiście kluczowe dla stabilizacji kraju pogrążonego w chaosie?

– UE marzy, aby tak było. Na doprowadzenie do ustabilizowania sytuacji na Ukrainie UE ma niecałe dwa tygodnie. Nie będzie to jednak możliwe, jeżeli rząd w Kijowie natychmiast nie zgodzi się na federalizację kraju. Nie ulega też wątpliwości, że Rosja robi wszystko, żeby zakłócić wszelkie działania stabilizacyjne na Ukrainie. Można zatem przypuszczać, że separatyści, którzy w niedzielę dostali wiatr w żagle, a więc znaczące poparcie społeczeństwa dla swoich działań, będą chcieli rozszerzać w ciągu tych dwóch tygodni swoją działalność także na obwody: charkowski, zaporoski, chersoński i odeski, a także nikołajewski, a więc na cały najbardziej zaludniony obszar południowo-wschodniej Ukrainy. Jeżeli na jednej trzeciej powierzchni kraju nie uda się przeprowadzić w miarę demokratycznych i spokojnych wyborów, to Rosja i inne kraje będą podważać ich legalność jako tych, które odbywały się pod lufami karabinów, w trakcie walk, napadów i zastraszania. Dla UE jest to sprawa niezwykłej wagi, ponieważ jeżeli 25 maja nie uda się przeprowadzić wyborów na Ukrainie w atmosferze przynajmniej umiarkowanego spokoju, to okres kompletnej destabilizacji tego kraju rozciągnie się na kolejne miesiące. Taki stan destabilizacji może objąć także inne kraje, jak Mołdawia czy inne obszary.

25 maja uda się spokojnie przeprowadzić wybory na Ukrainie?

– W mojej ocenie, nie uda się ich przeprowadzić spokojnie. Rząd ukraiński, trzymając się kurczowo unitarności państwa, obiecując jedynie daleko idącą autonomię językową dla określonych obwodów, gwarantując separatystom to, co praktycznie i tak już mają, bo zdobyli zbrojnie, robi niewiele. Rząd w Kijowie musi pójść dalej, musi im zaoferować realną autonomię i budowę państwa federalnego. Dopiero w tym momencie będzie można rozmawiać o stabilizacji. Uważam, że jeżeli takich deklaracji zabraknie, separatyści zdestabilizują wybory, a w centralnej Ukrainie możemy mieć nawet do czynienia z zamachami bombowymi w okolicach lokali wyborczych. To doprowadzi do sytuacji, w której ludzie będą się bali iść głosować w obawie o swoje zdrowie i życie.

Z jednej strony mamy do czynienia z sankcjami Zachodu wobec Rosji, z drugiej zaś prezydent Francji Hollande zaprasza Putina na obchody 70. rocznicy lądowania aliantów w Normandii. Z kolei Bronisław Komorowski powiedział, że obecność Putina podczas rocznicy D-Day nie powinna nikogo dziwić. Czy jednak prezydent Rosji w obliczu tego, co robi, nie powinien być persona non grata?

– Na sankcje Zachodu wobec Rosji należy patrzeć z politowaniem i drwiną. Państwa zachodnie stosują sankcje wobec administracji, wobec osób z otoczenia Putina. Tymczasem najważniejsze osoby w państwie, a więc prezydent Putin i premier Miedwiediew, którzy o wszystkim decydują, są poza sankcjami. To dowód, że państwa zachodnie bawią się sankcjami, stosując formę socjotechniki wobec opinii publicznej. Dotyczy to także działań polskiego rządu. Zresztą gdyby ogłoszono, że Putin czy Miedwiediew są persona non grata w Polsce, byłoby to niczym więcej jak tylko deklaracjami politycznymi, bo tak naprawdę rząd premiera Tuska niewiele może. Natomiast jeżeli chodzi o państwa zachodnie, to zaproszenie Putina na obchody 70. rocznicy lądowania aliantów w Normandii z jednej strony świadczy o tym, że państwa zachodnie usankcjonowały aneksję Krymu, a z drugiej, że znalazły formułę do podjęcia rozmów z prezydentem Rosji w sprawie Ukrainy. Wracamy zatem do sytuacji z listopada 2013 r., kiedy UE i Stany Zjednoczone próbowały podjąć działania na Ukrainie bez udziału Rosji. Efektem tego był odwet Putina, co doprowadziło do stanu, w jakim jesteśmy obecnie.

Mówi się także o obecności Putina w przyszłym roku na uroczystościach 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau. Prezydent Komorowski wyraził pogląd, że skoro sowieccy żołnierze wyzwolili ten obóz w styczniu 1945 r., to trudno wyobrazić sobie brak zaproszenia dla rosyjskiego przywódcy na obchody tej rocznicy. Czy to rozsądne podejście?

– W mojej ocenie, prezydent Komorowski, biorąc przykład z prezydenta Francji, zdał sobie sprawę, że dyplomacja pod kierunkiem ministra Sikorskiego przeszarżowała z kwestiami ukraińskimi przeciwko Rosji. Zapraszając Putina na przyszły rok na uroczystości 70. rocznicy wyzwolenia obozu Auschwitz-Birkenau, być może szuka formuły uspokojenia sytuacji w stosunkach dyplomatycznych między Polską a Rosją. Tak się robi w dyplomacji.

Dyplomacja to jedno, a pamięć sowieckiej niewoli, jakiej doświadczyła Polska, to drugie. Zresztą czy takie powinno być stanowisko prezydenta kraju, który jest określany przez Rosję mianem inspiratora wydarzeń na kijowskim Majdanie?

– Pamięć Auschwitz-Birkenau i to, że Rosja była okupantem Polski po 1945 r., to fakty, które nie podlegają dyskusji. Drugi fakt to zadanie, jakie spoczywa na polskich władzach, dotyczące uspokojenia nadwerężonej sytuacji w relacjach polsko-rosyjskich. W mojej ocenie, formuła Auschwitz-Birkenau jest dobra, aby się spotkać i próbować rozmawiać. Każde inne zaproszenie, nie okolicznościowe, byłoby pokazaniem, że Polska niejako ugina się przed Rosją. Formuła spotkania się w miejscu pamięci ofiar jest dobra, jest bowiem gestem, że Polska chce uspokoić sytuację na Ukrainie. Zresztą myślę, że obecny polski rząd, który zbyt mocno zaczął prężyć muskuły, w pewnym momencie zorientował się, że państwa zachodnie wycofują się z bezwzględnego poparcia dla Kijowa w konfrontacji z Rosją, i osamotniony teraz próbuje robić to, co inni. Rząd chyba zdaje sobie sprawę – a przynajmniej powinien zdawać sobie sprawę – z tego, że środowiska, które wspierał, a które teraz rządzą Ukrainą, nie dają sobie rady. I jeżeli sytuacja na Ukrainie pójdzie w kierunku wojny domowej, to Polska może mieć problem. Sondaże ukraińskie mówią, że w sytuacji zaognienia około miliona osób chce opuścić Ukrainę. Należy się spodziewać, że setki tysięcy skierują się do Polski. Premier Tusk, chcąc uniknąć ewentualnych oskarżeń i pretensji polskiego społeczeństwa, że sprowokował swoimi działaniami taką sytuację, odwraca się na pięcie od Kijowa. Oczywiście wszystko to odbywa się w ramach działań dyplomatycznych.

Zmieńmy nieco temat i porozmawiajmy o wydarzeniach na Ukrainie w kontekście nie tak dawnej wypowiedzi podczas konferencji w Krasiczynie konsula honorowego Ukrainy Aleksandra Baczyka, który stwierdził, że Przemyśl jest atrakcyjnym miejscem docelowym dla wielu Ukraińców. Podobnie wyrażał się były szef przemyskiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce Jarosław Sidor, który powiedział kiedyś wprost, że „jest zwolennikiem powrotu Ukraińców z województw zachodnich i północnych na tereny południowo-wschodniej Polski, czyli na swoje ziemie etniczne, ziemie ojców i dziadów”. Dlaczego takie rewizjonistyczne hasła nie spotkały się z reakcją z polskiej strony?

– Jest to nawiązanie do akcji „Powroty”, którą zainicjowano w 2001 r. na łamach ukraińskojęzycznego „Naszego Słowa”. Mówi ona, że Ukraińcy żyjący na zachodnich i północnych obszarach Polski, obawiając się asymilacji młodych Ukraińców z Polakami, widzą potrzebę zbudowania bazy na – jak twierdzą – ich ziemiach etnicznych, w oparciu o które będzie możliwe podtrzymanie ukraińskości na części terytorium Polski. Wyrazem tego była ostra walka o kościół Karmelitów w Przemyślu czy o Narodowy Dom w Przemyślu. Z tego też powodu środowiska ukraińskie angażują się tak mocno w różnego rodzaju działania mające pokazać ukraińskość ich ziem. Jest to bardzo niebezpieczne, tym bardziej że w ostatnich latach obserwujemy osiedlanie się w Przemyślu inteligencji ukraińskiej z innych terenów Polski. Mamy zatem do czynienia z manifestacją ukraińskości. Z drugiej strony pojawiają się wypowiedzi, jak chociażby cytowanego konsula honorowego Ukrainy Aleksandra Baczyka, który chce osiedlać w Polsce Ukraińców z Ukrainy. W domyśle chodzi o zasiedlanie terenów, na których rany po zbrodniczej działalności UPA wciąż jeszcze się nie zabliźniły. Patrząc perspektywicznie, za kilkanaście lat możemy mieć do czynienia z sytuacją, kiedy określone grupy zaczną prowadzić działalność separatystyczną na terenie Polski, działania nawołujące do przyłączenia np. Przemyśla do Ukrainy. Tak czy inaczej działalność Związku Ukraińców w Polsce i Aleksandra Baczyka jest nastawiona na ukrainizację Przemyśla i okolic. Nie byłoby problemu, gdyby pan Baczyk nawoływał do osiedlania się Ukraińców na obszarze centralnej, północnej Polski czy chociażby w Małopolsce. Natomiast jeżeli wskazuje się miasto Przemyśl, na terenie którego w polskiej szkole z językiem wykładowym ukraińskim świętuje się dzień powstania UPA czy jako honorowych gości zaprasza się przedstawicieli skrajnie faszyzujących posłów, jak Iryna Farion z nacjonalistycznej partii Swoboda, która wyraźnie optuje za oderwaniem części ziem od Polski, to jest to powód do niepokoju. To pokazuje, że środowisku aktywistów ukraińskich w Przemyślu jest bardzo blisko do skrajnego nacjonalizmu ukraińskiego i nie można tego usprawiedliwiać czy tłumaczyć przejawem ukraińskiej tradycji.

Nigdzie nie słyszałem, żeby ktokolwiek z rządu PO – PSL wyraził sprzeciw wobec antypolskich wypowiedzi np. Aleksandra Baczyka, a Pan…?

– Oficjalne władze całkowicie przemilczały ten fakt. Nikt z oficjalnych przedstawicieli władz centralnych czy lokalnych na ten temat się nie wypowiadał, tym bardziej nie protestował. Jedynie środowiska niezależne, stowarzyszenia podnosiły ten temat. Polska milczy, bo to jakby nie wpisuje się w politykę obecnych władz wobec Ukrainy. Przechodzenie obojętnie wobec tego typu zachowań może w przyszłości zrodzić poważny problem. Może dojść do sytuacji kryzysowej na Ukrainie i wówczas pan Baczyk czy jemu podobni postanowią, że uciekinierów z Ukrainy należy osiedlić w Przemyślu czy w ogóle na Podkarpaciu. Może to być pole konfliktu, i to bardzo niebezpiecznego.

Gotowość przyjęcia fali uchodźców z Ukrainy deklarował już w marcu szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz, który goszcząc na Podkarpaciu, nawet wyznaczył jako ośrodek dla uchodźców poligon w Nowej Dębie. Mowa była o 5-6 tysiącach uchodźców…

– Deklaracje, żeby lokalizować obóz dla uchodźców z Ukrainy na terenie Podkarpacia, to absolutna głupota. Nie wolno organizować takich obozów na terenach, które są bardzo trudne historycznie pod względem stosunków polsko-ukraińskich. Jak już wspomniałem, takie obozy, jeżeli już, to powinny być organizowane w innych częściach, bliżej centralnej Polski. Powtórzę jeszcze raz: takie deklaracje świadczą o kompletnej głupocie, krótkowzroczności, a przede wszystkim o braku odpowiedzialności polskiego rządu.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał Mariusz Kamieniecki

„Nasz Dziennik”

29 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. tagore
    tagore :

    Istotnie nie należy lekceważyć ,ale to nie powinno oznaczać braku działań
    wspierających polityków Ukraińskich często z drugiego szeregu mających
    wręcz wrogi stosunek do pogrobowców Bandery. Znajomość historii
    OUN to dobra podstawa do rozpoczęcia takich działań.

    tagore

  2. jkm_ci
    jkm_ci :

    @tagore). Może wyjaśnisz jakie korzyści polityczne i ekonomiczne wynikają dla Polski z realizacji tak głupiego i nieodpowiedzialnego działania.Dla mie Polaka jest to działanie na wskroś szkodliwe i należy je zwalczać.Dla ciebie agencie kijowski oczywiście ta pomoc jest bezcenna ale jej nie dostaniecie!!!!!!

    • tagore
      tagore :

      @JKM_ci ) Korzyści polityczne i to konkretne , to sami Ukraińscy obywatele różnej narodowości
      zwalczą neobanderowców bo inaczej nie będzie dla nich miejsca na Ukrainie.
      Starcia pomiędzy ochroną majdanu i zbrojnym ramieniem Swobody Prawym Sektorem
      są faktem osadzonym w ukraińskiej rzeczywistości politycznej.

      tagore

      • wepwawet
        wepwawet :

        Szanowny Użytkownik ma racje, powinniśmy wspomagać tych Ukraińskich polityków, którzy nie są zaczadzeni banderowską propagandą, dzięki czemu sami Ukraińcy mogą zechcieć rozliczyć się z tą przeszłością. Problem jednak leży w tym kto może to rozpoznać i jaki ośrodek będzie decydował o tym komu pomoc ta ma zostać przyznana? Obecne działania władz Rzeczypospolitej wskazują, że pieniądze trafiają właśnie do środowisk o zabarwieniu neobanderowskim. Ponieważ nie wierzę aby rządzące elity potrafiły dobrze przefiltrować osoby wyciągające ręce po pieniądze to lepiej już wcale nie wspierać Ukraińców.

      • jkm_ci
        jkm_ci :

        Obecnie dla Polski jest to nic nie znaczące i nie mające żadnego wymiaru ględzenie a drugi tzw ,,garnitur” to nic nie znaczące pionki dla istnienia gotowe działać zgodnie z tm jaki wiatr zawieje .Nadal nic nie wynika dobrego dla Polski . Jedyną nadzieją na jakiekolwiek pozytywne aspekty jest rozpad ukrainy na części.

  3. husarz
    husarz :

    Gdzie była ta konferencja w Krasiczynie? Na zamku ? Szkoda że na tym wspaniałym zamku perle polskiej architektury renesansowej odbudowanym z polskich pieniędzy publicznych ktoś nawołuje do ukrainizowania polskich ziem….Gdzie jest ród Sapiehów….
    Drodzy forumowicze proszę o wysyłanie protestów do Marszałka Podkarpacia w sprawie organizowania w Nowej Dębie tego obozu dla uchodzców oraz z ządaniem podjęcia zdecydowanych działań w celu nie dopuszczenia do osiedlania się ukrainców na naszych południowo-wschodnich ziemiach. Tak swoją drogą czy ktoś ma dokładne informacje jaka liczba ukraińców w ramach tej akcji osiedlła się w Przemyślu

  4. roch
    roch :

    Może warto zorganizować coś takiego, tylko w drugą stronę, to znaczy osiedlać Polaków rozsianych po Ukrainie we Lwowie i okolicach? Wprawdzie na Ukrainie wedle oficjalnych danych ze spisu ludności jest tylko 144000 Polaków, ale przypuszczalnie jest ich więcej. Na terenie obecnej Ukrainy i Białorusi narodowość była i jest silnie sprzężona z wyznaniem. Większość osób wyznania rzymskokatolickiego to Polacy lub osoby polskiego pochodzenia. Rzymskich katolików jest na Ukrainie ok 950 000. Około 50000 mieszka na Zakarpaciu i są to głównie Węgrzy. Pozostaje ok. 900 000 (najwięcej w archidiecezji lwowskiej oraz diecezjach kijowsko-żytomierskiej oraz kamienieckiej), którzy prawdopodobnie są polskiego pochodzenia. Dać im wszystkim Kartę Polaka i wspierać osiedlanie się we Lwowie i powiatach położonych miedzy obecną granicą RP a Lwowem. Można na to przeznaczyć te 300 milionów euro, które nasz miłościwie panujący Bronek Bul-Komorowski chciał podarować na rozwój ukraińskich przedsiębiorstw a także premier Donek coś mówił o jakichś miliardach (zdaje się z dotacji unijnej), których Polska miałaby się zrzec na rzecz Ukrainy. Nie wiem na czym stanęło, zdaje się że te kretyńskie pomysły obdarowywania banderowców kosztem polskiego podatnika zostały zarzucone. Jednak skoro się w ogóle pojawiły, to znaczy że jakieś fundusze są i można przeznaczyć je na pomoc naszym rodakom a nie krwawym rezunom i ich potomkom.

    • husarz
      husarz :

      Pelna zgoda Rochu w tej sytucji jaka jest obecnie polonizowac kresy wschodnie RP rozwijac polska kulture najpierw zarzadac od ukraincow zwrotu prywatnej ziemi ktora nalezala do polskich rodzin powinni to robic potomkowie kresowiakow przy wsparciu polskiego rzadu, to powinien byc cel kazdego polskiego rzadu kierujacego sie interesem narodu a nie wydawanie polskich pieniedzy na relizacje celow ukrinskiego nacjonalizmu. Tak swoja droga to na dzien dzisiejszy idac sladami Orbana dlaczego Tuskom i Komorowskim i Kaczynskim nie przyjdzie do glowy domaganie sie przestrzegania praw mniejszosci polskiej na ukrainie? Panuje jakas zmowa milczenia w mediach jakby Polakow tam nie bylo.

      • tutejszym
        tutejszym :

        Dotyczyć to może ( moim zdaniem ) tylko Polaków zamieszkałych obecnie na Ukrainie. I to chyba w ramach akcji dla wszystkich obywateli Ukrainy. W ramach zawartych porozumień rząd RP jest zobowiązany uregulować odszkodowania w ramach własnego działania. Stąd akcja odszkodowań za „Mienie Zabużańskie” ciesząca się tak wielką popularnością w naszym społeczeństwie. Chyba że ktoś z Zabużniaków świadomie odmawia udziału w tej akcji i nie chce pieniędzy…

        • roch
          roch :

          No tak. Właśnie to miałem na myśli, żeby Polaków mających obywatelstwo ukraińskie starać się skoncentrować na zwartym obszarze w pobliżu granicy z Polską. Po za tym taka akcja mogłaby objąć także niepolskie grupy etniczne, ale tylko takie którym jest nie po drodze z ukraińskim szowinizmem, np. Czechów, Greków, Ormian. Chodzi o to żeby osłabić banderyzm tuż za polską granicą, a jakby się trafiła okazja to co nieco urwać. Nie mam na myśli wszystkich ziem które przed wojną należały do RP, bo to jest moim zdaniem zupełnie nie realne, ale np. granicę na linii Curzona w wersji „B” czyli przebiegającą NA WSCHÓD od Lwowa a nie jak teraz na zachód od niego.

          • tutejszym
            tutejszym :

            Nie sądzę żeby Ukraińców narodowości Polskiej można było przesadzać jak marchewki. Robił to już Stalin z całymi narodami. Wg mnie należy stworzyć takie warunki dla przesiedleń, aby akcja powrotu była atrakcyjna materialnie i emocjonalnie dla naszej Polonii na Ukrainie. Chodzi mi o pełne uznanie społeczne tej grupy naszych obywateli. Ja swoją gehennę przeszedłem od młodzieży wiejskiej, gdzie chodziłem do szkoły. Pomocą byli dla mnie nauczyciele, z Wileńszczyzny, którzy poprowadzili tą szkołę na wysokim poziomie. W czasie choroby nauczycieli to ja prowadziłem lekcje historii i języka polskiego w klasie. Ale i tak byłem ganiany po lekcjach. Dopiero kiedy byłem na studiach okazało się, że jestem dla rówieśników uważany za swojego, ulżyło mi. Tak że zapewnienie uznania społecznego, poczucia więzi z otoczeniem, społeczeństwem, że są pełno prawnymi reprezentantami naszego społeczeństwa będzie dla naszej Polonii równie ważne jak zapewnienie mieszkania, pracy, warunków na start. Problemem też może być asymilacja w otoczeniu, sposób bycia, wysławiania się, umiejętność odpowiedniej komunikacji z otoczeniem i społeczeństwem. Znam to z autopsji, przechodziłem to. Miałem jednak olbrzymie szczęście, spotkałem naprawdę życzliwych sobie ludzi. Ci którzy zostaną też powinni mieć szczęście – mając rodzinę w Polsce będą mieli większe możliwości na rozpoczęcie działalności, pomoc …

          • jkm_ci
            jkm_ci :

            @Tutejszym). ach co za piękne działanie zgodne z ukraińską polityka, ZAPOMNIJMY O KRESACH NASZEJ KULTURZE TRADYCJI I NIEZBYWALNYCH PRAWACH,ODDAJMY W IMIENIU PRZYSZŁYCH POKOLEŃ POLAKÓW NIEZBYWALNE PRAWA DO TYCH ZIEM . ZAPOMNIJMY O WIELU MILIARDACH DOLARÓW ZAGRABIONYCH DÓBR KULTURALNYCH I MATERIALNYCH .Przecież stać nas na to dorzucimy im jeszcze jakieś nędzne kilka miliardów €. W zamian uzyskamy banderowska pogardę i roszczenia o Przemyśl i okolice……<< W czasie choroby nauczycieli to ja prowadziłem lekcje historii i języka polskiego w klasie. Ale i tak byłem ganiany po lekcjach. I nic w tym dziwnego szkoda że nie dogonili.

          • roch
            roch :

            Czy ja proponuję „przesadzanie kogoś jak marchewki”? Ja tylko proponuję działanie analogiczne do tego, jakie propaguje ten ukraiński konsul z Przemyśla i ukraińskie czasopismo „Nasze Słowo”. Skoro oni mogą nakłaniać polskich obywateli narodowości ukraińskiej do przenoszenia się np. z Olsztyna czy Koszalina do Przemyśla, to Polska powinna nakłaniać Polaków (obywateli ukraińskich polskiej narodowości) do przenoszenia się np . z Odessy czy Kijowa do Lwowa. Po prostu, uważam że ukraińska akcja powinna powodować natychmiastową polską reakcję. Jeżeli oni podejmują działania które mogą kiedyś zagrozić integralności terytorialnej RP, to Polska powinna stworzyć takie samo zagrożenie dla integralności terytorialnej Ukrainy. Jeżeli oni bredzą ciągle o „ukraińskich ziemiach etnicznych” w granicach naszego państwa, to my powinniśmy nieustannie przypominać o polskim Lwowie.

          • wepwawet
            wepwawet :

            Szanowny Użytkowniku Roch, zapomina Użytkownik o dwóch ważnych aspektach, które powodują, że napisane wyżej słowa są jedynie fantasmagoriami. Pierwszy to probanderowskie nastawienie rządzących Polską elyt (bez wchodzenia w przesłanki jakimi się kierują). Ci ludzie nie zrobią niczego co mogłoby zaszkodzić „przyjacielskim” stosunkom Polsko-Ukraińskim. Dlatego też Ukraińcy w naszym pięknym kraju mają nie tylko prawa których brakuje mniejszości polskiej na Ukrainie. Mają również pewne przywileje, za taki uważam tolerowanie antypolskiej działalności Związku Ukraińców w Polsce (ponawiam też postulat zorganizowania akcji zbierania podpisów o delegalizację tego tworu, celem naświetlenia rażących dysproporcji w kontaktach Polsko-Ukraińskich). Drugim jest kultywowanie i fetowanie mitu o „wyzwoleńczej walce” upa, która była niczym innym jak bestialskim mordowaniem ludności cywilnej. Wynika z tego olbrzymia nienawiść do Lachów oraz psychiczne przygotowanie do możliwości fizycznej ich eksterminacji. To co nam nie przyjdzie do głowy (mówię o mordowaniu probanderowskich Ukraińców), dla nich jest możliwością nie tylko akceptowalną, co również bardzo atrakcyjną. Polacy zdołali przeżyć na tych terenach tylko dlatego, że nie znajdowali się w rejonach skupisk polskiej ludności, lub tez uciekli na wschód Ukrainy oddając się pod ochronę tamtejszej ludności. Pomysł zachęcania tych ludzi do osiedlania się w okolicach Lwowa jest niezwykle niebezpiecznym dla tych ludzi. Gdyby coś takiego miało miejsce mielibyśmy doniesienia o morderstwach dokonywanych na ludności deklarującej się jako polska mniejszość. To byłby prezent dla Ukraińców, to tak jakby wpuścić pedofila do przedszkola i powiedzieć mu „częstuj się” – marny pomysł.

          • tutejszym
            tutejszym :

            Widzi Pan, ja uważam że powinniśmy znaleźć rozwiązania korzystne dla nas. Przy naszym ujemnym przyroście naturalnym ratunkiem może być tylko nasza Polonia. Tutaj łatwo przyznać się do Polskości, ale na Ukrainie może to stwarzać problemy, a nawet zagrożenie. To wyrabia charakter i determinację w samo określeniu swojej narodowości. Przesiedlenie też wiąże się z kosztami, a to są przeważnie biedne rodziny. Nie stać Ich będzie prawdopodobnie na zmianę otoczenia, na nie zawsze dla nich przyjazne. Ukrainiec posiadający „sztychoukę” nie jest już biedny, jedzie też Polski która jest dla niego drugą Ameryką. Ma inne oczekiwania co do swojego standardu bytowania. Nasza Polonia jest dla Polski oczekiwanym pozytywnym rozwiązaniem. Jest to rozwiązanie pozytywne i moralne. Alternatywą jest dla nas zasiedlenie naszego kraju przez Azjatów lub inne podobne rozwiązanie. Polonia swojego patriotyzmu nie musi nikomu udowadniać, nawet po takiej macoszej polityce Polski jak obecna. Pozdrawiam serdecznie.

      • jkm_ci
        jkm_ci :

        @@@@ Jedna bomba atomowa a wrócimy znów do LWOWA ,Jeszcze druga nie tak silna i wrócimy znów do WILNA.Ten wierszyk oraz ostatnie nieobliczalne ględzenie na tym forum wszelkiego rodzaju szumowin rodem z ukrainy oraz miejscowych (czyt tutejszych) nieodpowiedzialnych osobników propagujących wyrzeczenie się naszych praw do Kresów zmobilizowały mnie do uruchomienia dawno wylęgłej myśli powołania do życia fundacji,organizacji czy stowarzyszenia (jak zwał , tak zwał istotny jest cel i strategia) Której celem powinna być czynna walka o powrót kresów do Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Oczywiście co udowodnił Putin i wcześniej tzw : Arabska wiosna (sponsorowana i kierowana przez USA ) w dzisiejszych czasach nie ma mowy o wysyłaniu dywizji pancernych do boju z przeciwnikiem.Obecnie pułkiem pancernym jest 1 000 000 $ Dywizją 10 000 000 i to jest oręż do odbicia Kresów tym bardziej że mamy już gotowych do walki żołnierzy Należy opracować strategię działania i dostarczyć broń ) Ludność Narodowości Polskiej tkwiącą na posterunku wbrew sowietyzacji ukrainizacji i litvinizacji ganeralnie wszelkiej ( ,,zacji”) na kresowym Posterunku.Zapewne tak doświadczony ,, Życiowo” Tutejszy jako były wojskowy wie że opuszczenie placówki oznacza utratę terytorium .Do tego nie wolno dopuścić .WSZYSTKICH KTÓRZY UWAŻAJĄ TĄ INICJATYWĘ ZA GODNĄ ZAINTERESOWANIA PROSZĘ O KONTAKT NA PRYWATNY ADRES E MAIL (zapewniam że nie jest to adres rosyjskiego agenta wpływu) Pozdrawiam JKM_ci .Janusz.

    • jkm_ci
      jkm_ci :

      @@@@ Jedna bomba atomowa a wrócimy znów do LWOWA ,Jeszcze druga nie tak silna i wrócimy znów do WILNA.Ten wierszyk oraz ostatnie nieobliczalne ględzenie na tym forum wszelkiego rodzaju szumowin rodem z ukrainy oraz miejscowych (czyt tutejszych) nieodpowiedzialnych osobników propagujących wyrzeczenie się naszych praw do Kresów zmobilizowały mnie do uruchomienia dawno wylęgłej myśli powołania do życia fundacji,organizacji czy stowarzyszenia (jak zwał , tak zwał istotny jest cel i strategia) Której celem powinna być czynna walka o powrót kresów do Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Oczywiście co udowodnił Putin i wcześniej tzw : Arabska wiosna (sponsorowana i kierowana przez USA ) w dzisiejszych czasach nie ma mowy o wysyłaniu dywizji pancernych do boju z przeciwnikiem.Obecnie pułkiem pancernym jest 1 000 000 $ Dywizją 10 000 000 i to jest oręż do odbicia Kresów tym bardziej że mamy już gotowych do walki żołnierzy Należy opracować strategię działania i dostarczyć broń ) Ludność Narodowości Polskiej tkwiącą na posterunku wbrew sowietyzacji ukrainizacji i litvinizacji ganeralnie wszelkiej ( ,,zacji”) na kresowym Posterunku.Zapewne tak doświadczony ,, Życiowo” Tutejszy jako były wojskowy wie że opuszczenie placówki oznacza utratę terytorium .Do tego nie wolno dopuścić .WSZYSTKICH KTÓRZY UWAŻAJĄ TĄ INICJATYWĘ ZA GODNĄ ZAINTERESOWANIA PROSZĘ O KONTAKT NA PRYWATNY ADRES E MAIL (zapewniam że nie jest to adres rosyjskiego agenta wpływu) Pozdrawiam JKM_ci .Janusz.

    • jkm_ci
      jkm_ci :

      @@@@ Jedna bomba atomowa a wrócimy znów do LWOWA ,Jeszcze druga nie tak silna i wrócimy znów do WILNA.Ten wierszyk oraz ostatnie nieobliczalne ględzenie na tym forum wszelkiego rodzaju szumowin rodem z ukrainy oraz miejscowych (czyt tutejszych) nieodpowiedzialnych osobników propagujących wyrzeczenie się naszych praw do Kresów zmobilizowały mnie do uruchomienia dawno wylęgłej myśli powołania do życia fundacji,organizacji czy stowarzyszenia (jak zwał , tak zwał istotny jest cel i strategia) Której celem powinna być czynna walka o powrót kresów do Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Oczywiście co udowodnił Putin i wcześniej tzw : Arabska wiosna (sponsorowana i kierowana przez USA ) w dzisiejszych czasach nie ma mowy o wysyłaniu dywizji pancernych do boju z przeciwnikiem.Obecnie pułkiem pancernym jest 1 000 000 $ Dywizją 10 000 000 i to jest oręż do odbicia Kresów tym bardziej że mamy już gotowych do walki żołnierzy Należy opracować strategię działania i dostarczyć broń ) Ludność Narodowości Polskiej tkwiącą na posterunku wbrew sowietyzacji ukrainizacji i litvinizacji ganeralnie wszelkiej ( ,,zacji”) na kresowym Posterunku.Zapewne tak doświadczony ,, Życiowo” Tutejszy jako były wojskowy wie że opuszczenie placówki oznacza utratę terytorium .Do tego nie wolno dopuścić .WSZYSTKICH KTÓRZY UWAŻAJĄ TĄ INICJATYWĘ ZA GODNĄ ZAINTERESOWANIA PROSZĘ O KONTAKT NA PRYWATNY ADRES E MAIL (zapewniam że nie jest to adres rosyjskiego agenta wpływu) Pozdrawiam JKM_ci .Janusz.

  5. darek3013
    darek3013 :

    do Sonia. Moja rodzina pochodzi z Kresów, ja urodziłem się już na Dolnym Śląsku. Powiedzenie w mojej rodzinie na kogoś „ty ukraińcu” było jednym z najgorszych wyzwisk. A dziadek do śmierci mówił na babcie – moja Laszka. Z Kresów tylko oni wrócili do Polski, babci rodzina zginęła, dziadka pozostała w rejonie Żytomierza i Kijowa.