Ukraińskie wilki uratowane

Niestety tylko bardzo niewielka ich grupa.

W grudniu 2012 roku pojawiła się informacja o tym, że mikołajewscy leśnicy planują zacząć odstrzału wilków w Parku Narodowym „Białobrzeże Światosława” i na Kinburskiej Mierzei (obwód mikołajowski, południe Ukrainy, nad Morzem Czarnym). Jako powód miała posłużyć informacja prasowa o napadzie wilków na psa w jednej z wiosek. Na tę groźną wieść zareagowali przyrodniczy z jednej z najprężniejszych na Ukrainie organizacji ochrony przyrody, Kijowskiego Centrum Ekologiczno-Kulturalnego, które od szeregu lat prowadzi kampanię „Ochrona wilków” [link=http://ecoethics.ru/campaigns/ohrana-volkov/].

Sprawdzili oni wiarygodność informacji. Okazało się, że nie została ona przez dziennikarzy sprawdzona, nikt nie widział żadnych protokołów potwierdzających to zdarzenie, podobnie jak nikt nie widział samego psa rozszarpanego rzekomo przez wilka. Informacja ta była prawdopodobnie prowokacją spreparowaną przez miejscowe władze, które są skonfliktowane ze wspomnianym parkiem narodowym. Dlatego kijowscy przyrodnicy wysłali pisma protestacyjne do obwodowych organów ochrony przyrody w Mikołajowie. „Otrzymaliśmy odpowiedź – mówi Władimir Borejko, dyrektor KCE-K – w piśmie datowanym na 29 grudnia 2012 roku wicedyrektor mikołajewskiej obwodowej ekoinspekcji I. Kurbak informuje nas, że w chwili obecnej nie zostały wydane i nie będą wydane żadne pozwolenia na odstrzał wilków w parku narodowym, ponieważ nie ma do tego podstaw ani dowodowych, ani naukowych. Udało się. Duża w tym zasługa także obrończyni zwierząt z Mikołajewa Muzy Machowej i Eleny Marczenko z Odessy, które aktywnie i bezpośrednio uczestniczyły w uratowaniu tych wilków”.

Mikołajowskie wilki otrzymały świąteczny prezent, a tym razem to ludzie przemówili ludzkim głosem. Tym samym przynajmniej w tym zakątku Ukrainy wilki mogą czuć się bezpieczne. Jednak poza granicami parków narodowych i zapowiedników wilki są tępione jako „gatunek szkodliwy” (taki mają status nawet w ukraińskim prawodawstwie), mimo, że nikt nie prowadzi rzetelnego monitoringu ich liczebności. Ofiarami ukraińskich myśliwych i kłusowników padają także polskie wilki, bo wilk choć zwierz inteligentny to jednak na granicach administracyjnych nie bardzo się zna. Stąd też nasze wilki przechodząc na ukraińską stronę czy to w Bieszczadach czy na Roztoczu czy Wołyniu są tam zabijane. W ostatnich miesiącach w wołyńskich mediach pojawiły się nawet oficjalne informacje o tym, że to polskie wilki są powodem spadku ilości zwierzyny w tamtejszych lasach.

Strzelanie do wilków nie jest zresztą jedynie ukraińską specjalnością. Również w Słowacja należąca wszak do krajów UE co roku odstrzeliwuje swoje i polskie wilki. W tym roku mimo protestów ze strony polskiego Ministerstwa Środowiska oraz polskich i słowackich przyrodników zabito ich 130, głównie w Karpatach, pasie przygranicznym z Polską.

W naszym kraju wilki chronione są od 1995 roku, od 2001 roku zostały objęte ochroną ścisłą a także wpisane do Polskiej Czerwonej Księgi Zwierząt. Liczebność ich populacji po osiągnięciu poziomu ok. 700 osobników ustabilizowała się, zasiedlają też nowe tereny na zachodzie Polski gdzie nie były obecne prawie półtorej wieku. Za szkody wyrządzone przez wilki Skarb Państwa wypłaca odszkodowania. Rocznie dla całej Polski jest to równowartość… średniej wielkości mieszkania w Warszawie.

Polski model ochrony wilka jest niedoścignionym wzorcem ochrony tego drapieżnika dla obrońców przyrody z wielu krajów.

Krzysztof Wojciechowski

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz