UE rozczarowana Gruzją

Unia Europejska, ustami szefa Komisji Europejskiej, ostrzegła Gruzję, że dalsze demokratyczne reformy są niezbędne, jeśli więzy łączące Tbilisi i Brukselę mają się zacieśnić.

UE w przeszłości wykazywała niezadowolenie z braku demokratycznego rozwoju pod rządami prezydenta Michaiła Saakaszwilego. Jednak Jose Manuel Barroso przyjął nowy, surowszy ton 17 marca podczas przedstawiania rozdźwięku pomiędzy celami a rzeczywistością w zmiennym kaukaskim kraju. Jego komentarze, które pojawiły się krótko po skandalu związanym z fikcyjnym serwisem informacyjnym, są pierwszym głosem tej rangi urzędnika UE, który publicznie wyraża wątpliwości, co do przywiązania Tbilisi do wartości demokratycznych.

Po spotkaniu w Brukseli z Nikką Gilaurim, Barroso powiedział, że UE „ma nadzieję, iż intensywna praca na rzecz konsolidacji instytucji demokratycznych będzie kontynuowana oraz że [Gruzja – przyp. Kresy.pl] stworzy różnorodną kulturę polityczną, a także zapewni pełną wolność mediów”. Barroso stwierdził, że postęp w osiągnięciu tych celów jest kluczowy, jeśli Gruzja chce zbliżyć się z UE. Jest również ważne, by dokończyć przeprowadzenie demokratycznych reform, wliczając w to szacunek dla wolności mediów. Dlatego też odniosłem się do znaczenia następnych wyborów samorządowych – powiedział Barroso. Wierzę, że jest to szczególnie ważne dla zbliżenia na linii UE-Gruzja – dodał.

Barroso stwierdził też, że zaplanowane na maj wybory samorządowe staną się szczególną „okazją” dla władz gruzińskich, by zademonstrować swój szacunek dla pluralizmu politycznego i międzynarodowych standardów wolnych i sprawiedliwych wyborów. „Jestem pewien, że Gruzja da radę” – stwierdził znacząco Barroso.

Cicha frustracja

Unijni oficjele już od dawna są po cichu niezadowoleni z coraz bardziej autorytarnej i kapryśnej prezydentury Michaiła Saakaszwilego. Jego blok został osłabiony przez brutalne tłumienie demonstracji opozycji w 2007 r. oraz zaskoczony konfliktem z Rosją w sierpniu 2008 r. Śledztwo dotyczące przyczyn wojny, na które pieniądze wyłożyła UE, wskazuje na Saakaszwilego, oskarżając go o przesadną reakcję na rosyjskie prowokacje. Ostatnio, Bruksela została zdumiona fikcyjnym serwisem informacyjnym z 13 marca nadanym przez prorządową telewizję Imedi. Wiadomości, które spowodowały ogólnokrajową panikę, pokazywały, iż po raz kolejny rosyjskie wojska weszły na terytorium Gruzji, Saakaszwilego zabito, a lider opozycji Nino Burdżanadze przejęła władzę przy wsparciu Rosji. Barroso powiedział, że „zaniepokoił” go ten głupi żart.

Imedi, która kiedyś należała do jednej najważniejszych postaci opozycji, zmarłego Badri Patarkaszwilego, dziś ma niejasną strukturę własnościową. Prowadzi ją były szef sztabu Saakaszwilego, Giogri Arweładze, a niezależni eksperci twierdzą, że ramówka tej stacji jest prawie identyczna z ramówką kanału Rustawi-2, który jest głównym kanałem prorządowym.

Związki między prezydentem a Arweładze prowokują pytania dotyczące tego czy wiadomości Imedi zostały przygotowane na prośbę rządu. Saakaszwili wraz z innymi prominentnymi oficjelami odcina się od tych wiadomości. Podczas przemowy w Brukseli, Giluari odrzucił sugestie jakoby Imedi miało być pod wpływem rządu.

„Nie jest to telewizja państwowa ani kontrolowana przez państwo. Jest ona prywatną stacją’ – powiedział Giluari. „Ten fikcyjny program bezspornie nie był dobry. Całkowicie się zgadzam. Ale jest to prywatne, wolne medium. Mamy w Gruzji niezależną Komisję ds. Telekomunikacji, która w najbliższej przyszłości niezależnie będzie prowadzić przesłuchania w tej sprawie” – dodał.

Zmienny blok

Jednak Barroso podkreślił powagę, z jaką UE przyjmuje ten incydent, ostrzegając gruziński rząd, by powstrzymał się od zwiększania napięcia w regionie. UE, która wysłała jedynie misję mającą na celu monitorowanie granic administracyjnych Gruzji z Abchazją i Osetią Południową, ma pewne wpływy w tej kwestii.

Kontynuowanie tej misji jest głównym celem polityki gruzińskiej. Choć nie jest ona jednako popularna pośród państw członkowskich bloku. W szczególności Francja i Niemcy wykazują obawy, iż misja ta może skomplikować relacje z Rosją, gdyby znów zaiskrzyło na linii Moskwa-Tbilisi. Jeśli gruzińska demokracja będzie dalej cierpieć, misja może się skończyć na jesieni, kiedy to mają się zacząć rozmowy na temat jej przedłużenia.

Wizyta Gilaurego przyniosła jedynie niewielkie efekty w postaci zapewnienia, że latem zostanie podpisane porozumienie dotyczące ułatwień wizowych. Spowodowałoby to spadek cen i zwiększyło dostępność wiz dla obywateli Gruzji, co w końcu pozwoliłoby na zrównanie jej sytuacji z położeniem z reżimem wizowym obowiązującym względem Rosji, Ukrainy i Mołdawii.

Źródło: RFE/RL

http://www.rferl.org/content/In_EU_Frustration_With_Georgia_Now_Evident/1987346.html

Oprac. i tłum.: Michał Huda




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz