Trump uderzył w Brennana

Za decyzją prezydenta Trumpa o cofnięciu dostępu do danych niejawnych dla byłego dyrektora CIA Johna Brennana stoi więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Posunięcie prezydenta jest kolejnym ważnym sygnałem, że Brennan znalazł się w trudnej sytuacji. Chodzi nie tylko o retorykę atakującą Trumpa jako zdrajcę, lecz również o dokumenty znajdujące się obecnie w rękach śledczych z Kongresu, ukazujące rolę Brennan, jako prowodyra w dotychczasowych nieudanych próbach osłabienia Trumpa zarówno przed wyborami w 2016 r., jak i po nich – podkreśla były oficer CIA Ray McGovern na łamach Consortium News.

Brennan będzie ciężko walczył, aby uniknąć postawienia go przed sądem, ale będzie potrzebował wsparcia od swoich współspiskowców z Głębokiego Państwa, co wydaje się wątpliwe. Jednym z głównych problemów Brennana w tym momencie musi być to, czy zwycięży etos „honor-wśród-złodziei”, czy też niektórzy lub wszyscy jego byli partnerzy w przestępstwie skorzystają z możliwości „spowiedzi”: „Brennan kazał mi to zrobić”.



Jeszcze na długo przed minionym poniedziałkiem, kiedy prawnik Trumpa Rudy Giuliani spuścił małą bombę na Brennana, istniały mocne dowody na to, że Brennan rozgrywał nielegalne operacje przeciwko Trumpowi. Giuliani dodał paliwa do ognia, kiedy powiedział w telewizji Fox News: „Powiem ci, kto to zorganizował, kto był rozgrywającym w tym wszystkim (…) Facet, który to prowadził, to Brennan. Powinien stanąć przed wielką ławą przysięgłych. Brennan posłużył się dossier, które, o ile nie jest największym idiotą w historii agencji wywiadu, jaki kiedykolwiek żył, okazało się fałszywe; możesz na to patrzeć i śmiać się z tego. I przekazał go do [późniejszego lidera Demokratów] Harry’ego Reida, co doprowadziło do wniosku o dochodzenie. A więc bierzesz fałszywe dossier, angażujesz senatorów i dostajesz kilku republikańskich senatorów, a oni żądają śledztwa – całkowicie fałszywego śledztwa”.

Po ośmiu latach cieszenia się poparciem prezydenta Baracka Obamy, włączając w to włamywanie się do komputerów senackiej Komisji ds. Wywiadu – Brennan teraz nie ma tego, co tutaj, w Waszyngtonie, nazywamy „rabinem”, czyli kimś zainteresowanym twoim awansem i ochroną. Spodziewał się, że Hillary Clinton zagra tę rolę (gdyby kiedykolwiek była potrzebna), co wydawało się pewne, lecz przegrała. Należy pamiętać o tym, co przyznał sam były dyrektor FBI James Comey: „Podejmowałem decyzje w kontekście tego, że Hillary Clinton na pewno będzie następnym prezydentem”. Comey, Brennan i współspiskowcy , którzy łamali Konstytucję i byli absolutnie przekonani, że nie tylko utrzymają swoją pracę, ale także, że będą otrzymywać gratulacje, a nie oskarżania.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Dopóki ktoś tego nie zrozumie i nie przypomni sobie o tym, trudno jest uwierzyć, że najwybitniejsi funkcjonariusze organów ścigania i wywiadu w USA zrobili to, co udowodniono w dokumentach. Tak więc, w przeciwieństwie do swoich poprzedników, Brennan nie ma nikogo, kto by go chronił. Brakuje mu nawet osoby od PR, która pomogłaby mu uniknąć ośmieszania się, a teraz odwetu, za bezprzykładnie wrogie tweety i inne gafy. Mentor Brennan, były dyrektor CIA, George Tenet, miał na przykład potężnego „rabina” w osobie prezydenta George’a W. Busha i wiceprezydenta Dicka Cheneya, a także dziwacznie empatyczne media, kiedy Tenet przestał być dyrektorem CIA w 2004 roku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Trump odwołał drugą zimną wojnę

Najważniejsze obecnie pytanie brzmi, czy przewodniczący komisji śledczych w Kongresie zdecydują się stawić czoła Głębokiemu Państwu. Prawie nigdy nie stawiają oporu i stawiam na to, że jeśli to zrobią, to tym razem, przegrają – głównie z powodu praktycznie całkowitego poparcia mediów establishmentu dla Głębokiego Państwa, które często przyjmuje kuriozalne formy. Tytuł niedawno opublikowanego artykułu „liberalnego” komentatora „Washington Post” Eugene’a Robinsona jest wielce wymowny: „Niech Bóg pobłogosławi Głębokie Państwo”.

Ray McGovern

Reklama





Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz