9 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • lp
      lp :

      @Czeslaw Stalin powiedział, że nie ważne jak ludzie głosują ale ważne kto liczy głosy. Jeszcze lepiej jest gdy nie nieważne kto wygra bo i tak nasi będą rządzili. I tu jest chyba istota tak głębokiego podziału narodu na pisiatych i pełowców, wszak zasadę divide et impera wymyślono i stosowano już w starożytności.

    • jwu
      jwu :

      @Czeslaw Czy nie za duże nadzieje pokładasz w tej partii ? Bo ja sądzę ,że będzie to PiS „bis” ,tylko w innym opakowaniu.Przeciwwagę dla obecnie rządzących, stanowiłaby silna partia narodowa,ale na to się nie zanosi ,widząc jak podzielona jest ta strona w Polsce.Być może komuś na tym zależy ,by tak właśnie było ?

  1. Chris82
    Chris82 :

    Bardzo celne uwagi, które ukazują zakłamany, ceremonialny i publicystyczny „patriotyzm” naszych dyplomatów. W przeciwieństwie do Autora uważam jednak, że gra pozorów dotyczy również odcinka rosyjskiego. Owa „walka z ruskimi” służy zaledwie usprawiedliwieniu poddańczej postawy wobec USA, dla której fundamentem może być jedynie wyolbrzymiona atmosfera zagrożenia ze wschodu. Wątpliwości budzi jednak szczerość obozu „dobrej zmiany” w ocenie niebezpieczeństwa płynącego z Moskwy, ponieważ w takiej sytuacji każda władza (także pozbawiona suwerenności) buduje dla siebie gwarancje bezpieczeństwa drogą kontaktów z wrogiem. Jeżeli Rosja byłaby tak niebezpieczna, jak wmawia się opinii publicznej, to szef MSZ i wiceministrowie byliby na rozmowach w Moskwie co najmniej tak często jak w Waszyngtonie czy w Brukseli. Tymczasem kontakty polityczne Polski z „coraz bardziej agresywną” Rosją pozostają praktycznie zamrożone od kilku lat. W jaki zatem sposób nasza dyplomacja zamierza starać się o budowanie relacji z Niemcami w kontekście „Nord Stream”, o włączenie do „formatu normandzkiego” czy o rozwój stosunków z Ukrainą, nie wspominając o organizacji konferencji ws. Bliskiego Wschodu czy pracach w ramach ONZ? Tam wszędzie obecna jest Rosja bez względu na nasze „za” lub „przeciw”. Albo więc „diabeł” nie jest tak straszny jak go malują albo rząd PiS używa swojej „rusofobii” jako użytecznego kamuflażu. W takim samym stopniu pozerskie są spory z KE, obrona przed imigracją, projekt „Trójmorza” czy „przyjaźń” z Ameryką. Nasuwa się podejrzenie, że wszystkie deklarowane ambicje polskiej dyplomacji na polu międzynarodowym są częścią dekoracyjnej pozy konstruowanej na potrzeby wizerunkowe (utrzymanie władzy). Ciekawe jednak jaki byłby status wschodniej flanki NATO i wojsk USA w Polsce w obliczu scenariusza nowego resetu USA-Rosja.