Nie było polskiego ludobójstwa na Wołyniu!

Mirosław Czech, publicysta „Gazety Wyborczej”, a zarazem członek Rady Głównej Związku Ukraińców w Polsce, w artykule „Polska nie tylko Polaków”, zaatakował dziś bardzo mocno IPN za rzekomo niewłaściwą postawę w sprawie ludobójstwa na Wołyniu, którego 70. rocznicę będziemy obchodzili już za miesiąc.

Czech strzela z bardzo grubej armaty, pisząc o IPN: „Podważany jest jeden z fundamentów demokracji i wolnej Polski”. Owo podważanie polega zdaniem pana redaktora na tym, że IPN uważa za ludobójstwo masowe mordy, jakich dopuszczali się na polskiej ludności cywilnej żołnierze UPA, a nie chce w ten sam sposób traktować ofiar jakie – w konsekwencji akcji odwetowej prowadzonej przez oddziały AK – ponieśli Ukraińcy. „Niemowlę ukraińskie nie jest godne, by uznać je za ofiarę ludobójstwa (…) bo to była usprawiedliwiona zemsta Polaków za ludobójstwo dokonane przez jego rodaków” – pisze red. Czech przypisując IPN pogląd, którego żaden z jego przedstawicieli nigdy nie głosił.

Nic nie usprawiedliwia mordowania bezbronnej ludności cywilnej, w tym zwłaszcza kobiet i dzieci. Bez względu na ich narodowość. Jednak różnica w definicji czy coś było ludobójstwem, czy też nie, polega na celu, w jakim się tego dokonuje. UPA rozpoczęła tzw. antypolską akcję by wymordować (lub zmusić w ten sposób do ucieczki) WSZYSTKICH Polaków zamieszkujących tereny przyszłej Wielkiej Ukrainy. I to właśnie jest przyczyną dla której mówimy o ludobójstwie. Strona polska podjęła w odpowiedzi akcję odwetową, w ramach której popełniono wiele czynów, których nie sposób dziś usprawiedliwiać. Jednak ich celem nie było nigdy oczyszczenie terenów przedwojennej II Rzeczpospolitej z ludności ukraińskiej, a jedynie powstrzymanie masakry zapoczątkowanej przez UPA i wzięcie odwetu.W przypadku zatem polskiej akcji odwetowej możemy – i powinniśmy, jeśli rzeczywiście zależy nam na dialogu ze stroną ukraińską – mówić o polskich zbrodniach wojennych. Ale nigdy o polskim ludobójstwie.

Próba zrównania zbrodni ukraińskich i polskich na Wołyniu przy pomocy powoływania się na konstytucyjną równość wszystkich obywateli jest zwykłą manipulacją, której Mirosław Czech powinien być świadomy. Jeśli zaś – jako Ukrainiec mieszkający od urodzenia w Polsce i znający doskonale przyjazny stosunek większości Polaków do naszego wschodniego sąsiada – nie przyjmuje tego do wiadomości, to bardzo źle to wróży przyszłości polsko-ukraińskiego dialogu w sprawach historycznych.

Antoni Dudek

[link=http://antoni.dudek.salon24.pl/]




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    mohort1772 :

    Próba zrównania zbrodni ukraińskich i polskich na Wołyniu przy pomocy powoływania się na konstytucyjną równość wszystkich obywateli jest zwykłą manipulacją, Jeśli już chce powoływać się na prawa konstytucyjne to działania ze strony polskich organizacji samoobrony i akcje odwetowe przeciwko uczestnikom mordów były ze wszech miar legitymizowane.Zdrada narodu i kolaboracja z Niemcami i sowietami była karana śmiercią , przecież powoływali się że są obywatelami naszego kraju