Ks. Jan Kuc

Ksiądz Jan Kuc, proboszcz parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Brzeżanach reprezentant najmłodszego pokolenia Polaków, biorących odpowiedzialność za losy Kościoła rzymskokatolickiego i polskości na Zachodniej Ukrainie.

Urodzony w 1978 r. w Mościskach w polskiej rodzinie Józefa i Heleny z domu Stefaniszyn, pochodzącej z wyspy polskości w rejonie Mościsk. Jest duchowym wychowankiem „opoki polskości” w Mościskach ks. Józefa Legowicza. Ukończył Wyższe Seminarium Duchowne w Brzuchowicach k/ Lwowa. Na kapłana został wyświęcony w roku 2004, przez trzy lata pracował następnie jako wikary w Stryju. Od 2007 r. proboszczuje w Brzeżanach, kontynuując z powodzeniem rewaloryzacje zabytkowego kościoła w tej miejscowości. Stara się integrować nieliczne polskie środowisko w tej miejscowości, a także kilku innych. W niedziele odprawia cztery Msze św. Z Brzeżan dojeżdża m.in. do Kuropatnik, Podhajec i Pomorzan, robiąc samochodem kółko o długości 130 km. Ofiary, które zbiera na Mszach św. często nie wystarczają mu na benzynę, jednakże zawsze dba by w niedziele wierni mogli uczestniczyć w Najświętszej Ofierze. Z własnej inicjatywy zajął się odradzaniem parafii w Podhajcach, miejscowości związanej z rodem Potockich. Otoczył opieką kościół w tej miejscowości, a raczej to, co z niego zostało. Mimo, że świątynia jest zawalona wierzy, że uda mu się dźwignąć ją z ruin. Stara się też otaczać opieką polskie pamiątki w Brzeżanach takie jak grób matki Rydza – Śmigłego i zbiorową mogiłę żołnierzy polskich z 1920 r. Podejmuje też działania na rzecz nauczania języka polskiego wykorzystując fakt, że w Brzeżanach mieszka nauczycielka języka polskiego. Chce tutejszej ziemi przekazać cząstkę patriotyzmu, którą wyniósł ze swojej rodziny, zwłaszcza tej jej odnogi, która po zakończeniu wojny postanowiła pozostać na Ukrainie. Jego dziadek, który zmobilizowany z Armią Czerwoną dotarł do Berlina po powrocie do Mościsk stwierdził, że rodzinnych stron nie porzuci i kazał wyładować pakowane już na wagon towarowy rzeczy. Dwie córki dziadka, czyli starsze siostry jego matki wyjechały na Śląsk, osiedlając się w Bytomiu i Zabrzu. Najmłodsze potomstwo dziadka, w tym przyszła mama ks. Jana, pozostało z dziadkiem. Gdy dorosła, wyszła za mąż za Polaka z wioski Strzelczyska, zamieszkałej wyłącznie przez Polaków. Rodzice pobrali się w kościele w Mościskach w 1971r. Zbudowali też dom w tym miasteczku, do którego się przeprowadzili.

,,Rodzice nie wstydzili się, że byli Polakami i starali się mnie, jak i moje starsze rodzeństwo wychować na Polaka” – wspomina ks. Kuc. ,,Dlatego ja uważam się za Polaka i nie wstydzę się tego. Zawsze też zabierali mnie do kościoła, który w Mościskach zawsze był czynny. W tej świątyni zrodziło się moje powołanie. W 1997 r. postanowiłem wstąpić do Seminarium Archidiecezji w Brzuchowicach, po siedmiu latach studiów wyświęcono mnie na kapłana. Praca na Tarnopolszczyźnie z pewnością do łatwych nie należy. Wszelkie inwestycje przy restauracji kościołów mogą być realizowane tylko dzięki wsparciu byłych mieszkańców miejscowości, mieszkających obecnie w Polsce. Jestem im za to wraz z garstką wiernych bardzo wdzięczny. Zapewniam ich też, że żadna ofiarowana przez nich złotówka na wskrzeszenie świątyń w miejscowościach, w których mieszkali nie jest zmarnowana.”

Marek A. Koprowski

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz