8 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. beresteczko1651
    beresteczko1651 :

    Kijów nigdy nie da sobie „spokoju” z Donbasem. Po pierwsze dlatego, że stałoby to w sprzeczności z nazibanderowską ideologią. Po drugie dlatego, że rozwiązanie w duchu poszanowania praw mieszkańców Donbasu pozbawiłoby ukraińców możliwości oszukiwania zachodniej opinii publicznej i stosowania wobec niej moralnego szantażu w celu wyłudzenia środków na utrzymanie banderowskiego reżimu. Zaś po trzecie ostateczne odłączenie się Donbasu spowodowałoby wzmocnienie podobnych tendencji na pozostałych obszarach nielegalnie włączonych do tzw. ukrainy przez Sowietów, które w naturalny sposób dążą do wolności i przynależności do krajów, z którymi łączą je wielowiekowe związki.

  2. beresteczko1651
    beresteczko1651 :

    Kijów nigdy nie da sobie „spokoju z Donbasem”! Po pierwsze dlatego, że byłoby to sprzeczne z szowinistyczną, banderowską ideologią. Po drugie dlatego, że konflikt w Donbasie pozwala ukraińcom oszukiwać zachodnią opinię, przedstawiać się w roli ofiar i czerpać z tego korzyści polityczne i materialne. Po trzecie dlatego, że odłączenie Donbasu spowodowałoby nasilenie tendencji separatystycznych na innych terytoriach administrowanych obecnie przez ukrainę, bezprawnie zajętych swego czasu przez Sowiety i przyłączonych do ukraińskiej SRS.

  3. jazmig
    jazmig :

    Autor może ma pochodzenie ukraińskie, ale wykształcenie amerykańskie, czyli niczego nie wie, a dużo pisze. Otóż Rosja nie potrzebuje całej Ukrainy, bo po co jej banderowska część zachodnia? Rosji bardziej opłaca się doprowadzić do rozpadu Ukrainy, a Donbas albo inkorporować, albo uczynić państwem zależnym od Moskwy. Do lata br. większość Ukrainy będzie tęskniła do normalności, w miejsce panującego tam obecnie bezprawia i bandytyzmu, więc gdyby Rosja zagarnęła wschodnią część tego państwa, to mieszkańcy tylko się ucieszą, a ewentualne opór zlikwidują oni bez potrzeby angażowania wojsk rosyjskich. Moim zdaniem Rosja zatrzymałaby wschodnią część Ukrainy, część centralną zostawiłaby jako Ukrainę, zależną od Rosji, a zachodnią, banderowską część mogłaby wspaniałomyślnie podarować Polsce i innym krajom, których ziemie zagarnął Stalin i włączył do sowieckiej republiki ukraińskiej.

    • mazowszanin
      mazowszanin :

      Tylko czy nas stać na taki podarunek? NRD nie było tak katastrofalnie zdewastowane jak jest z tymi byłymi 4 województwami. Niemcy do dziś, ponad 25 lat nie mogą wyrównać poziomu obu części kraju, a robią to kosztem tej bogatszej tak silnie, że ta sama biednieje. Czy podołamy ekonomicznie reanimacji tej ruiny? Do tego jeszcze problem z banderyzmem… Jak Ukraińcy zmądrzeją, pogonią postbanderowców do np. Kanady, zrozumieją iż z Polską i Polakami jest im po drodze, to sami jeszcze kiedyś poproszą o włączenie do Rzeczypospolitej (niczym Chmielnicki onegdaj prosił w Ugodzie Perejesławskiej o włączenie Hetmanatu w skład innego kraju). Najpierw jednak musi dużo wody w Wiśle upłynąć aby oni do tego dojrzeli, a my byśmy okrzepli ekonomicznie (aby było nas na to stać finansowo).

  4. mop
    mop :

    Nie jest wykluczone, że koniec końców Zachód odda Rosji terytorium Ukrainy, jeżeli na horyzoncie pojawi się widmo zysku. W końcu nie raz tak robił a przez kolejne wieki w prowadzonej przez niego polityce niewiele się zmieniło. === PS… Marionetkowy rząd w Kijowie nie ma sił ani środków, żeby opanować zaistniałą sytuację. Nie ma pieniędzy… Propaganda podbija cały czas bębenek zagrożenia ze strony Rosji, która ponoć na nic innego nie czeka, jak tylko, żeby wpuścić swoje hordy na teren wschodniej Ukrainy i rezać. Takie brednie mogą mówić jedynie „politycy” którzy robią to za okreslone korzyści (i tych jestem w stanie zrozumieć) albo ci, którzy są zwykłymi kretynami i o polityce, zwłaszcza wykraczającej poza gminne koterie nie wiedzą nic. Ale ci powinni raczej zmienić zawód i znależć sobie zajęcie na miarę swoich możliwości intelektualnych.

    Czy Rosja może militarnie interweniować na Ukrainie?
    Oczywiście, że może! Ma po temu siły, środki i doskonały pretekst w postaci rosyjskojezycznej mniejszości (która tak na prawdę jest większością) na wschodniej Ukrainie.
    Ale Rosja tego nie zrobi z kilku powodów.

    Najważniejszym powodem jest to, że po prostu nie musi. Jedynym przypadkiem, w którym Putin nie miałby wyjscia byłoby masowe zabijanie przez kijowską juntę Rosjan na wschodniej Ukrainie. A na to marionetki z Kijowa nie mają po prostu środków ani pewnie determinacj. Wiedzą bowiem doskonale, że są zwykłą bandą uzurpatorów osadzonych na urzędach przez usrael, CIA, Unię i kogo tam jeszcze.
    To jasne, że Rosja podlewa kontrolnie oliwy do ognia. Byliby głupi, gdyby w takiej sytuacji tego nie robili.

    Rosja tę bitwę już wygrała i teraz może spokojnie siąść na brzegu rzeki i oczekiwać płynącego trupa nieprzyjaciela.

    W najgorszym dla Ukraińców wariancie może zdusić i zniszczyć ich państwo (czy to co z niego zostało) gospodarczo i nie bedzie to takie smętne popierdywanie jak „sankcje” Zachodu wobec Rosji.

  5. syotroll
    syotroll :

    Rosja już dawno dała sobie spokój z całą Ukrainą broni jedynie swoich wpływów; pan Motylowi wydaje się że wie o co chodzi Rosji, ale nie wie. Poświęcenie „prorosyjskich” może dałoby Putinowi punkty u europejskich i amerykańskich Polityków, ale spowodowałoby utratę wiarygodności w kraju.
    Skoro autor jest świadomy istnienia znacznej antykiijowskiej populacji w Donbasie, którą „proeuropejscy” na siłę chcą zintegrować z resztą Ukrainy przy użyciu ukraińskiej armii, to nie wiem do czego w układance jest mu potrzebny Kreml i Putin. Wydaje się że według Ukraińców wolność to prawo do zniewalania przeciwników politycznych. Bardzo „proeuropejskie”. 😉