Oficjalnie jest dobrze. Cyganie, czy jak kto woli Romowie, bo obie te nazwy są w obwodzie zakarpackim w użyciu, nie stanowią żadnego problemu. Tutejsze władze twierdzą nawet, że kultura tej społeczności jest jedną z wizytówek wieloetnicznego regionu, jakim jest Zakarpacie. Wielu jej przedstawicieli z dumą dodaje, że nie tylko w kraju, ale i za granicą. W ich twierdzeniu nie ma przesady.
Towarzystwo Muzycznej Kultury Cyganów na Zakarpaciu „LAUTAR” na wizytówkę nadaje się znakomicie. Założone przez nieżyjącą już głowę dynastii Papów, Willego Papa-starszego w 1998r. zainicjowało w Użgorodzie międzynarodowy festiwal sztuki jazzowej „Pap-Jazz- Fest”, który szybko zyskał uznanie w świecie. Stał się imprezą coroczną , w której regularnie biorą udział zespoły jazzowe z USA, Austrii, Polski, Rosji, Słowacji, Węgier, Czech i oczywiście Ukrainy. Festiwal ten ma swoją specyfikę i ewidentnie przyczynia się do wzbogacenia kultury Zakarpacia. Wzięło w nim udział dotąd około 150 zespołów z wyżej wymienionych krajów.
Dynastia Papów
Willi Pap-starszy oprócz festiwalu „Pap-Jazz-Fest” zorganizował też pod egidą założonego przez siebie Towarzystwa Teatr Romski, który jako jedna z wizytówek kultury Zakarpacia odwiedził dziesiątki krajów Europy i Ameryki.
Niespodziewana nagłą śmierć Willi Papa-starszego nie położyła bynajmniej kresu działalności Towarzystwa Muzycznej Kultury Cyganów na Zakarpaciu. Rolę głowy dynastii Papów, obdarzonego ogromnym autorytetem wśród społeczności romskiej środkowej Europy przejął jego syn Willi Pap-młodszy. Zaczął to czynić z ogromnym powodzeniem.
– Nasza kultura muzyczna stoi naprawdę na wysokim poziomie – podkreśla. – 15 Festiwal „Pap-Jazz-Festiwal” potwierdził to w całej rozciągłości. Ma ona w obwodzie zakarpackim pełne poparcie władz, które uznały, że tutejsi Cyganie w jazzie najlepiej wyrażają swoją duszę i sięganie przez nich po ten rodzaj muzyki jest zupełnie naturalne, a nie sztuczne. Tak jak hiszpańscy Romowie poprzez swoje flamenco wzbogacają tamtejszą kulturę narodową, tak my swoim jazzem wzbogacamy kulturę muzyczną Zakarpacia i całej Ukrainy. Czynimy to w sposób najbardziej oryginalny i twórczy. Kontynuując dzieło mojego świętej pamięci ojca, staram się jazzową kulturę podkarpackich Romów rozwijać. Sporą rolę odgrywa w tym kierowany przeze mnie „Pap-kwintet”. Występował on w dziesiątkach krajów całego świata, w tym także wielokrotnie w Polsce, zyskując duży aplauz, mamy tam wielu przyjaciół. Staram się też jako działacz i animator kultury tworzyć też podglebie dla rozwoju kultury muzycznej podkarpackich Romów. Jestem kierownikiem szkoły muzycznej dla dzieci, w której istnieje zespół romski, jest nauczana muzyka klasyczna, a także jazz. Jestem też ekspertem Społecznej Rady przy Obwodowej Administracji d.s. oświaty, kultury i duchowych wartości. W ramach swoich obowiązków zajmuję się rozwojem kultury muzycznej Romów. Staram się dbać przede wszystkim, by były na nią środki. Myślę, że działalność Towarzystwa Kultury Muzycznej Cyganów na Zakarpaciu rozpatrywać trzeba jeszcze i w winnym aspekcie. Poprzez swoje funkcjonowanie wnosi ono swój wkład do rozwoju harmonijnego współżycia wszystkich narodowości na Zakarpaciu, do międzyetnicznej zgody. Sprzyja także sprawie integracji Ukrainy z Unią Europejską. Tworzy jedną europejską przestrzeń kultury, mając w niej swój udział.
Cygańskie wizytówki
Cygańskich wizytówek związanych z dynastią Papów jest w obwodzie zakarpackim rzecz jasna więcej. Należy do nich m.in. Towarzystwo Kultury Cyganów na Zakarpaciu „Rom Som”, co można tłumaczyć „Jestem Romem”. Na jego czele stoi Aładar Pap, który jest jednocześnie kierownikiem zespołu folklorystycznego „Rom Som”. Zespół ten zdobył cały szereg laurów na kilku festiwalach na Ukrainie, a także za granicą, zwłaszcza na Węgrzech i Słowacji. Jego czołową solistką jest Wiktoria Pap.
Obwodowym Młodzieżowym Towarzystwem Romów „Cygańskie Szczastia”, czyli „Cygańskie Szczęście” władze Zakarpacia też mogłyby się pochwalić. Na jego czele stoi Nacy Pap. Na pewno na wizytówkę Zakarpacia nadaje się też Zakarpacka Obwodowa Organizacja Romskiej Inteligencji „Nejwe Roma”, czyli „Nowi Romowie”. Na jego czele stoi Edward Pap, kolejny członek dynastii. Do organizacji też należą pracownicy kultury, nauczyciele, studenci i przedstawiciele innych zawodów, przyznających się do swych cygańskich korzeni.
Biedni i niewykształceni
Społeczeństwo Cyganów na Zakarpaciu nie składa się niestety tylko z „nowych Romów”. Tych niestety na Zakarpaciu mieszka niewielu. Wystarczy nadmienić, że liczy ono tylko 30 członków. Zdecydowana większość mieszkających na Zakarpaciu Cyganów to ludzie biedni i niewykształceni. Na ulicach Użgorodu roi się od przedstawicieli tej narodowości, zajmujących się głównie żebractwem we wszelkich możliwych punktach do tego się nadających, którzy z pewnością do żadnych towarzystw nie należą. Żyją w slumsach na obrzeżach miasta, ruderach przeznaczonych do rozbiórki i temu podobnych miejscach. Gdy ich grupka pojawia się na ulicach bądź w autobusie, zaraz wokół robi się pustka, a z autobusów wysiadają ludzie. Powód takiego zachowania jest prosty. Dołów romskiej społeczności nie toczy wprawdzie trąd, ale inna zakaźna choroba niedożywionych biedaków, czyli gruźlica. Niektóre nieoficjalne źródła sugerują, że połowa najbiedniejszej cygańskiej społeczności jest zarażona tą chorobą, a co czwarty z nich prątkuje…! Czy dane te odpowiadają prawdzie, nie wiadomo. Są jednak wielce prawdopodobne. Nie ma się więc co dziwić, że pojawienie się grupy Cyganów na ulicach Użgorodu powoduje niepokój wśród jego mieszkańców.
Wycinek problemu
Stolica regionu to oczywiście tylko wycinek problemu. Podobne jak tu obrazki można zobaczyć we wszystkich większych skupiskach na Zakarpaciu.
Wszędzie Cyganie budzą obawy. Ilu ich mieszka na Zakarpaciu, tego nikt nie wie. Oficjalnie według spisu ludnościowego z 2002 r. ich społeczność liczy 5,6 tys. osób, co stanowi 0,5 proc. całej zakarpackiej społeczności. Dane te nie są jednak warte funta kłaków. Towarzystw skupiających Romów w obwodzie zakarpackim jest szesnaście i skupiają one ponad 4 tys. członków. Wiadomo zaś, ze należą do nich tylko najaktywniejsi, najbardziej przedsiębiorczy członkowie cygańskiej społeczności. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że Cyganów w obwodzie mieszka od 50 do 100 tys. Nie są tylko ujęci w żadnych statystykach lub są zapisani w nich jako Węgrzy, Rumuni, Słowacy lub Ukraińcy. Bliższe prawdzie są nieoficjalne dane zakarpackiej służby zdrowia, której kierownictwo nie może nie dostrzegać problemu gruźlicy wśród Cyganów. Według niej ich społeczność na Zakarpaciu liczy około 40 tys. Osób. Liczba ta nie uwzględnia jednak Cyganów, którzy sami z własnej woli ot tak na własne życzenie, czy raczej na wszelki wypadek, zadeklarowali w spisie, że należą do innych narodowości. Jeżdżąc po obwodzie można się przekonać, że są takie skupiska. Romowie mieszkający w pobliżu Berehowa deklarują, ze są Węgrami. Ci spod Bereznego mówią, ze są Ukraińcami, choć ich zewnętrzna uroda mówi co innego.
Biali w roli Murzynów
Wyjątkowe skupisko Cyganów istnieje w miejscowości Podwinogradowego k/ Winogradowa. Stanowi ono nie tylko oazę cygańskiego dobrobytu, ale wręcz bogactwa. Niegdyś był tu tabor cygański, skupiający najlepszych rzemieślników tej społeczności, w czasach sowieckich zamieniony na osiedle. W wolnej Ukrainie tutejsi rzemieślnicy stworzyli brygady dekarsko-blacharskie, jeżdżące na najważniejsze budowy w Rosji, głównie w Moskwie i Sankt Petersburgu, by zarabiać niebotyczne jak na tutejsze warunki pieniądze. Ich chałupy szybko zamieniły się w pałace. Domy przedstawicieli innych narodowości zaczęły znikać. Nie znaczy to jednak, ze miejscowi Cyganie tak im uprzykrzyli życie, że ci postanowili wyjechać. Zostali przez nich wykupieni. Najczęściej z dużym przebiciem. Według przekazów odbywa się to tak. Do domu nie-Cygana przychodzi baron, czyli cygański król danej społeczności i mówi gospodarzom, że w ich domu chce zamieszkać cygańska rodzina. Gdy ci mówią, że ich do nie jest do sprzedania, kładzie na stole określoną kwotę pieniędzy. Gdy ta nie satysfakcjonuje gospodarzy, dokłada do kupki banknotów i ponawia pytanie. Rzadko kiedy transakcja nie jest dobita za pierwszym razem. W Podwinogradowie można zobaczyć jeszcze inne obrazki. Cygańskie kobiety tu nie pracują. Mają służące nie wywodzące się z cygańskiej społeczności. Okoliczne Ukrainki bardzo chętnie podejmują u nich pracę. W Winogradowie jest to kwitowane z sarkazmem – biali pracują u czarnych. Taka sytuacja na Zakarpaciu to jednak wyjątek, o którym większość zakarpackiej społeczności Romów może tylko marzyć.
Towarzystwa walczą
O poprawę położenia Cyganów w obwodzie zabiega m.in. Towarzystwo Cyganów na Zakarpaciu „Roma”. Powstało ono w 1991 r. Jest najstarszym i zarazem największym w regionie. Skupia trzy tysiące członków. Na jego czele stoi Józef Adam, który jednocześnie pełni funkcję prezydenta Kongresu Romów na Zakarpaciu „Braterstwo”. Jego celem jest zwiększenie aktywności społecznej Romów, rozwiązanie problemów socjalno-ekonomicznych romskiej społeczności i odrodzenie jej kultury, a także tradycyjnych rzemiosł przez nią wykonywanych. Jako jedno z głównych swych zadań towarzystwo stawia też prawną obronę Romów, by nie byli oni ludźmi drugiej kategorii. Prowadzi ono też zespół folklorystyczny, którego kierownikiem jest Switłana Adam, kolejna przedstawicielka szeroko rozgałęzionej dynastii Adamów. „Towarzystwu Cyganów” sekunduje „Zakarpackie Kulturalno- Oświatowe Towarzystwo Cygańska Watra” , kierowane przez Aładana Adama. Za swoje główne zadanie uważa ono pomoc biednym ziomkom i organizowanie pomocy humanitarnej i ochrony prawnej dla Cyganów. Z inicjatywy „Cygańskiej Watry” w Użgorodzie utworzono Romskie Centrum Kultury. Reprezentacyjną imprezą towarzystwa jest „Cygańska Watra”. Wydaje ono pismo „Cygańska Watra”, która współpracuje z romskimi wydawnictwami w całej Europie. Towarzystwo aktywnie korzysta ze wsparcia funduszy europejskich. W latach 2003-2006 realizowało m.in. wielki projekt „Obrona praw Romów na Ukrainie i zapewnienie dostępu do wymiaru sprawiedliwości”, finansowany przez Unię Europejską.
Praca z młodzieżą
Zakarpackie Obwodowe Towarzystwo Cyganów „Amaro Drom”, czyli „Nasza Droga” stawia sobie podobne cele, co wyżej wymienione organizacje. W odróżnieniu od nich nastawia się przede wszystkim na pracę z młodzieżą, wśród której propaguje zdrowy styl życia. Chce chronić cygańską młodzież od wpływu ulicy, palenia papierosów, picia alkoholu i brania narkotyków poprzez uprawianie sportu. Przy ul. Timiriazewa w Użgorodzie założył romski tabor, przy którym uruchomił boiska sportowe do gry w piłkę nożną, siatkówkę i koszykówkę. Towarzystwo posiada własną drużynę piłkarską. Działa przy nim też sekcja kobieca, zajmująca się poszukiwaniem rodzin romskich, potrzebujących materialnej pomocy. Szczególnie członkowie towarzystwa starają się roztoczyć nad najstarszymi przedstawicielami romskiej społeczności.
Potrzebna pomoc unijna
W działalności humanitarno-oświatowej na rzecz Romów specjalizuje się Zakarpackie Obwodowe Towarzystwo Romów „Romska Mowa”, kierowane przez Borysa Buczkę. W mikrorejonie „Szachta” w Użgorodzie uruchomiło ono szkoleniowo- produkcyjne centrum „Nika”, w którym organizuje kursy dla Romów, w którym mogą się oni uczyć zawodów: mechanika samochodowego, piekarza, stolarza i szewca. Przy centrum uruchomiono szwalnię, w której Romowie mogą uczyć się szycia ubrań. Dzięki wsparciu holenderskich fundacji centrum wzbogaciło się o studio muzyczne, kompleks sportowy, pracownię komputerową i bezpłatną stołówkę. Centrum realizuje też projekt, mający zwiększyć dostępność Romów do usług medycznych. Zaczęło ono także realizację projektu zatytułowanego „Organizacja prawno-konsultacyjnego centrum dla obrony praw ludności romskiej na Zakarpaciu”. Podobną działalność prowadzi też Zakarpackie Obwodowe Młodzieżowe Zjednoczenie „Romska Zirka”, kierowane przez Mirosława Horwata i kilka innych. Sukces ich działalności zależeć będzie jednak wyłącznie od wsparcia ze strony europejskich funduszy i instytucji. Położenie ekonomiczne Ukrainy sprawia, ze miejscowe władze nie mają środków, by w dostateczny sposób wspomóc Romów mieszkających na Zakarpaciu.
(Cdn)
Marek A. Koprowski
