„Zdobędziemy wasz Rzym, połamiemy wasze krzyże, a wasze żony uczynimy naszymi niewolnicami” – głosi w jednym ze swoich odezw oficjalny przedstawiciel ISIS Abu Mohammad al-Adnani. Zapowiada on wprost, że Watykan wpadnie w ręce dżihadystów.

„W świecie rzeczywiście trwa wojna, jednak nie jest to wojna religii” – oświadczył papież Franciszek w czasie światowych dni młodzieży w Krakowie.

Pomimo, że papież upiera się, że trwająca w świecie wojna nie jest wojną religijną, to fakty są takie, że największy ruch terrorystyczny w XXI wieku zdecydował się poprzez brutalne ataki na Kościół we Francji zademonstrować, że chce właśnie takiego konfliktu.

Tak zwane Państwo Islamskie, które ogłosiło kalifat na zdobytych terytoriach na północy Syrii i Iraku, przez ostatnie dwa lata bez przerwy wysyła groźby wobec chrześcijaństwa w ogóle i wobec katolicyzmu w szczególności. W chorobliwej świadomości dowódców ISIS Rzym jest epicentrum wszystkich nieszczęść, które wpłynęły na los islamu od momentu stworzenia imperium przez Mahometa.

ZOBACZ TAKŻE: ISIS jako marka

Dżihadyści al-Baghdadiego reinterpretowali tezy Koranu, dotyczące innych religii. Zgodnie z nimi, chrześcijanie należą do „ludów Księgi”, którym daje się trzy możliwości: ucieczkę, przejście na islam, albo podporządkowanie (które oznacza, wśród innych powinności, płacenie podatku kalifatowi). Jednak zasada ta dopuszcza bardzo wiele wyjątków. Wasalna zależność, w której żyją chrześcijanie w Pakistanie, nie ustrzegła ich od śmierci od bomb terrorystów w marcu tego roku. Kilka tygodni przed ostrzałem katolickiej szkoły w Lahaur w Pakistanie, terroryści zorganizowali rzeź w domu starców w Jemenie, w wyniku którego zginęły siostry zakonu Matki Teresy z Kalkuty. Wskazania Koranu na temat katolicyzmu są co najmniej ambiwalentne: sury napisane w Mekce wzywają do braterstwa między muzułmanami i chrześcijanami, a sury napisane w Medynie – do wojny. ISIS, jak wcześniej Al-Kaida i inne zbrojne formacje salafitów, z zapałem popisują się pod tym drugim punktem widzenia.

ZOBACZ TAKŻE: Daesh przystosowuje się do nowych warunków

Strategia terrorystów, których oczy skierowane są w samo serce Kościoła Katolickiego – na Watykan, został wyłożona jesienią 2014 r. w anglojęzycznym magazynie ISIS – Dabiq. Na okładce wydania, pod wielkim tytułem „Przegrana wyprawa krzyżowa”, przyciągał wzrok fotomontaż – czarna flaga islamistów powiewający nad Bazyliką św. Piotra. „Rzym w języku proroka oznacza wszystkich chrześcijan w Europie i ich kolonie w Syrii” – głosił artykuł, który bił na alarm z powodu powstania koalicji z udziałem Amerykanów, Brytyjczyków, Francuzów, Australijczyków i Niemców do walki z ISIS na zajętym przez dżihadystów terytorium. W dżihadystycznej retoryce, żołnierze tych krajów są reinkarnacją średniowiecznych krzyżowców.

Uciec do przodu

„Świat znajduje się w stanie wojny, ponieważ utracił pokój”, ale „nie jest to wojna religii” – oświadczył Franciszek w samolocie po drodze do Krakowa, mając na myśli atak na kościół w Normandii.

ZOBACZ TAKŻE: Osaczone Państwo Islamskie skupia się na Europie

Jego stanowisko jest jaskrawo niezgodne ze stanowiskiem Państwa Islamskiego, które w artykułach i przez Internet nazywa swoją wojnę kontrofensywą wobec przeciw wyimaginowanemu „nowemu pochodowi chrześcijan”.

„Zdobędziemy wasz Rzym, połamiemy wasze krzyże, a wasze żony uczynimy naszymi niewolnicami” – głosi w jednej ze swoich odezw oficjalny przedstawiciel ISIS Abu Mohammad al-Adnani. Zapowiada on wprost, że Watykan wpadnie w ręce dżihadystów.

Dlaczego terroryści na tak długo odłożyli ataki na duchownych i kościoły w Europie, jeśli ten cel postawili sobie już w momencie powstania kalifatu w 2014 roku? Początkowo woleli skoncentrować swoje wysiłki na Bliskim Wschodzie w celu powiększenia terytorium islamskiego państwa. Ostatnie porażki na lądzie i strata znacznych terytoriów, najprawdopodobniej wywołały przejście do nowej fazy, której celem jest sianie grozy na Zachodzie i zwiększenie liczby komórek oraz „samotnych wilków” w Europie.

ZOBACZ TAKŻE: Wasza Nemezis się uśmiecha

Wykorzystanie religii i średniowiecznych wypraw krzyżowych jako „kwintesencji” zachodniej cywilizacji wydaje się naiwne i śmieszne dla wielu Europejczyków, ale nie dla milionów muzułman żyjących w trudnych, a nawet żałosnych warunkach. „Islamizm posiada pewną atrakcyjną cechę, nieznaną Europejczykom, ponieważ termin islam posiada bardzo szczególne brzmienie w podświadomości Arabów”– uważa Maroun Lahham, wikariusz Kościoła łacińskiego w Jordanii. Dla wielu radykałów „Watykan jest o wiele silniejszym symbolem niż Al-Andalus [arabska nazwa Półwyspu Iberyjskiego, nadana przez jego muzułmańskich zdobywców – KRESY.PL]” – dodaje arabista Serafín Fanjul.

Francisco de Andrés

„ABC” / Hiszpania

tłum. Kinga Pienińska / KRESY.PL

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz