ISIS jako marka

Terroryści z ISIS, którzy dokonywali zamachów w Paryżu i w Brukseli, zostali zastąpieni przez freelanserów z toporami i ciężarówkami. Tak w Izraelu, jak i w Europie, sfrustrowani młodzi ludzie poprzez machanie nożem podwyższają swój społeczny status chcąc zostać bojownikami – pisze Anshel Pfeffer w izraelskim „Haaretz”.

Najpierw zabili dziennikarzy w redakcji „Charlie Hebdo”. Potem – żydów w sklepie koszernym. Następnie gości teatru Bataclan i wypoczywających w Nicei, a wczoraj – księdza w kościele. Dla fali terroru, która zalała w ostatnich 18 miesiącach Francję, Belgię, a niedawno jeszcze Niemcy, wszystkie cele są dobre. Pojawienie się uzbrojonych żołnierzy wokół redakcji gazet, które uraziły uczucia muzułman, a także wokół żydowskich szkół, kościołów i wszystkich stadionów w czasie mistrzostw Europy w piłce nożnej – tylko przekierowało ataki terrorystów

Czasowy sukces po zatrzymaniu zamachowców biorących udział w atakach w paryskim Bataclanie i na lotnisku i stacji metra w Brukseli (większość terrorystów zginęła w zamachach samobójczych), dał Francji tylko krótki oddech. Bojowników zamienili freelanserzy, zabijający nożami i ciężarówkami.

ZOBACZ TAKŻE: Daesh przystosowuje się do nowych warunków

ISIS najprawdopodobniej oddaje swoje pozycje w Syrii i Iraku, ale jak każda znana międzynarodowa marka, która trochę zmatowiała w kraju pochodzenia, posiada zapalonych przedstawicieli w innych państwach. ISIS stał sie dziś marką, która pozwala każdemu obrażonemu na cały świat i psychicznie niezrównoważonemu młodemu muzułmaninowi otrzymać „licencję” na otwarcie filii w swoim kraju. Przed dokonaniem zamachu wystarczy tylko złożyć przysięgę na wierność organizacji poprzez telefon lub internet.

Zabójstwo 86-letniego księdza Jacquesa Hamel’a, klęczącego w kościele Saint-Etienne-du-Rouvray, dokonane przez dwóch żyjących we Francji islamistów, którzy zanim zostali zastrzeleni zdążyli wygłosić z ołtarza przemowę, ma wszelkie znamiona wojny religijnej. Ale nie odróżnia się ono od zabójstwa ateistów-karykaturzystów, żydowskich klientów i mężczyzn i kobiet wszystkich wyznań (w tym islamu) w Paryżu i Nicei. Ostatnią rzeczą, jakiej Zachód potrzebuje, jest uznanie wojny przeciw ISIS za wojnę miedzy chrześcijaństwem i islamem. Automatycznie uczyniłoby to miliony muzułman Europy, z których większość odrzuca terror, przeciwnikami i istotnie utrudniło pracę specsłużb.

ZOBACZ TAKŻE: Osaczone Państwo Islamskie skupia się na Europie

ISIS potrafił stworzyć markę, pozwalającą każdemu sfrustrowanemu młodemu człowiekowi, który najprawdopodobniej ma problemy psychiczne, w pełni zmienić swoje krótkie, pełne przemocy i niezadowolenia życie i uczynić z siebie „żołnierza kalifatu”. Wystarczy tylko jeden, krwawy zamach samobójczy. To trudny problem dla muzułman, którzy stanowią większość ofiar ISIS, ale dla Zachodu jest to wyzwanie w sferze bezpieczeństwa, nie religii.

Wyzwanie to jest podobne do tego, przed jakim stanął Izrael w zeszłym roku, gdy na Izraelitów zaczęły napadać młode Palestynki, które nie były związane z jakąkolwiek organizacją. Według danych wywiadu, w ciągu pierwszych trzech miesięcy „intifady noży”, od października 2015 do stycznia 2016 r., nie mniej niż 40% napastniczek traciło życie podczas ataku, a ich działania były motywowane nie tylko nacjonalizmem, ale także problemami psychicznymi i konfliktami w rodzinie.

Do tej pory najbardziej efektywnym środkiem było tworzenie portretów psychologicznych potencjalnych terrorystów wraz z przeglądem baz danych i sieci społecznościowych w poszukiwaniu prawdopodobnych terrorystów, a następnie ostrzeganie ich i w razie konieczności neutralizacja. W warunkach okupacji jest to prostsze niż w demokratycznych krajach europejskich, ale w krótkoterminowej perspektywie służby wywiadowcze Europy zaczynają działać według podobnych schematów. Uregulowanie trudnego problemu integracji, tożsamości, wykształcenia i tolerancji muzułmańskich społeczności w Europie zajmie dziesięciolecia, jeśli w ogóle jest możliwe.

ZOBACZ TAKŻE:Wasza Nemezis się uśmiecha

Gorzka ironia leży w tym, że ostatnią ofiarą terrorystów był katolicki duchowny. W styczniu 2015 r., po strzelaninie w redakcji „Charlie Hebdo”, papież Franciszek przeniósł część winy na zabitych – na dziennikarzy wyśmiewających religię, w tym proroka Mahometa. Franciszek powiedział: „Jeśli mój przyjaciel decyduje się obrażać moją matkę, to ryzykuje, że dostanie cios pięścią. To normalne. Nie wolno obrażać. Nie można zaczepiać, wyśmiewać innej wiary”. Jak papież teraz wyjaśni zabójstwo ojca Hamela? Kogo zaczepiał ten duchowny?

Papież Franciszek odwiedza teraz Kraków, podążając śladami swojego poprzednika, Jana Pawła II. Będąc młodym duchownym i zostając papieżem, Jan Paweł II ścierał się z najbardziej okrutnymi ideologiami świata – nazizmem i komunizmem – oraz był świadkiem ich upadku. Franciszek, dzięki kazaniom potępiającym kapitalizm i urbanizację, być może jest popularny wśród zachodnich liberałów , ale tak jak zachodni liderzy polityczni, nie jest w stanie przeciwdziałać zabójczej ideologii XXI wieku.

Anshel Pfeffer

„Haaretz” / Izrael

tłum. Kinga Pienińska /KRESY.PL

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz