Premier Izraela, Benjamin Netanjahu, był w czołówce tych, którzy naciskali na USA w sprawie wycofania się z porozumienia nuklearnego i na konfrontację z Iranem. „Iran jest największym zagrożeniem dla Izraela, dla Bliskiego Wschodu i dla pokoju na świecie” – oświadczył w poniedziałek. „Przez wiele lat poświęcałem swój czas i energię na walkę z irańskim zagrożeniem. Dzisiaj widzimy owoce tej długiej i nieustającej walki”. Jednak izraelski przywódca, podobnie jak pan Trump, mimo, iż specjalizował się wcześniej w agresywnej retoryce i wyolbrzymianiu zagrożenia, to jest jednak ostrożny w angażowaniu się w prawdziwy konflikt militarny. To może się zmienić, ale Izrael nie zyskałby wiele i mógłby wiele stracić na wojnie z Iranem i Hezbollahem. – ocenia Patrick Cockburn na łamach portalu Unz Review.

Obecne sankcje amerykańskie nałożone na Iran są największym jak do tej pory testem ambicji prezydenta Donalda Trumpa, by działać jednostronnie wbrew zarówno rywalizującym mocarstwom, jak i tradycyjnym sojusznikom. Celem administracji Trumpa jest wywieranie presji ekonomicznej na Iran, aby zmusić go do renegocjowania irańskiego porozumienia nuklearnego z 2015 r. lub, idąc bardziej ambitnie, do doprowadzenia zmiany reżimu w Teheranie poprzez prowokowanie powszechnych niepokojów.



Osiągnięcie tych celów będzie trudne: sankcje mogą okazać się silnym bodźcem, jeśli utrzymają się przez dłuższy czas, ale ich skuteczność zależy od wsparcia i egzekwowania przez szeroką koalicję państw. Tak stało się z sankcjami ONZ nałożonymi na Irak w latach 1990-2003 oraz z sankcjami nałożonymi na Iran w latach 2006-2015.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Ale tym razem nie ma koalicji popierającej sankcje, lecz duża liczba państw z Chinami i Rosją na czele poprzez Unię Europejską, skończywszy na Turcji i Iraku (bezpośrednich sąsiadach Iranu), sprzeciwia się im. Kraje te chcą uratować porozumienie nuklearne z Iranem, znane również jako Wspólny Kompleksowy Plan Działania (JCPOA), wynegocjowane pomiędzy pięcioma stałymi członkami Rady Bezpieczeństwa – USA, Wielką Brytanią, Francją, Rosją, Chinami – oraz z Niemcami i UE a Iranem trzy lata temu.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Erdogan: sankcje wobec Iranu mają na celu destabilizację świata

Niebezpieczeństwem dla USA jest nie tylko to, że kraje te są przeciwne sankcjom wobec Iranu, ale że wszystkie mają interes w tym, aby Stany Zjednoczone zawiodły. Wiedzą, że jeśli Trump odniesie sukces, ich własny autorytet zostanie zniszczony, ponieważ Stany Zjednoczone udowodnią, że mogą działać jednostronnie i skutecznie bez ich pomocy.

Nie można lekceważyć siły amerykańskiego skarbu, ale na tym etapie szanse na odniesienie sukcesu przez Trumpa nie wyglądają najlepiej. Mógł zdecydować się na negocjacje z Iranem – tak jak to uczynił z Koreą Północną – i ogłosić sławne zwycięstwo, co nie wydaje się czymś niemożliwym do osiągnięcia. Mimo całej swojej wojowniczej retoryki, Trump jeszcze nie rozpoczął wojny, a jego fałszywy obraz Iranu próbującego przejąć Bliski Wschód ułatwi mu twierdzenie, że go powstrzymał. Sekretarz stanu USA, Mike Pompeo, powiedział, że „ze względu na sankcje, które dziś ogłaszamy, Iran będzie miał zerowe dochody z ropy naftowej na terroryzm, proliferację rakiet, regionalnych pomocników lub program nuklearny”.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jednak pozycja Iranu na Bliskim Wschodzie tak naprawdę nie zależy od żadnej z tych rzeczy i jest w każdym razie silna tylko na północnych obszarach regionu – w Iraku, Syrii i Libanie – gdzie szyici mają siłę polityczną, a Iran jest w luźnym sojuszie z Rosją i Turcją. W każdym raziem irańskie interwencje polityczne i militarne osiągnęły swój szczyt w 2017 r. w Iraku, kiedy armia iracka odbiła Mosul i w latach 2015-16 w Syrii, kiedy Rosjanie rozpoczęli interwencję wojskową na rzecz prezydenta Baszara al-Asada i Wschodnie Aleppo zostało odbite z rąk zbrojnej opozycji. Zwycięzcy i przegrani pojawiali się w tej części Bliskiego Wschodu, a sukces lub porażka amerykańskich sankcji wobec Iranu nie zmienią tego.

Słabością polityki administracji Trumpa na Bliskim Wschodzie jest jej nadmierne poleganie na Arabii Saudyjskiej i księciu Mohammadzie bin Salmanie: na długo przed zamordowaniem przez saudyjskich zabójców w dniu 2 października Jamala Khashoggiego, operacyjna niezdolność i słaby osąd przywództwa Arabii Saudyjskiej były już dla niektórych oczywiste.

Rosnącą potęgą w świecie muzułmańskim nie jest Arabią Saudyjską, ale Turcja, która ma przyjazne, choć chwiejne relacje z Iranem i balansuje między USA i Rosją. Irak, kraj z większością szyicką, stara się utrzymywać dobre stosunki zarówno z Teheranem, jak i Waszyngtonem, ale w jakimkolwiek konflikcie między tymi dwoma państwami, stanie po stronie Iranu z powodu głęboko zakorzenionych wpływów Iranu i wspólnej szyickiej tożsamości.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Premier Izraela, Benjamin Netanjahu, był w czołówce tych, którzy naciskali na USA w sprawie wycofania się z porozumienia nuklearnego i na konfrontację z Iranem. „Iran jest największym zagrożeniem dla Izraela, dla Bliskiego Wschodu i dla pokoju na świecie” – oświadczył w poniedziałek. „Przez wiele lat poświęcałem swój czas i energię na walkę z irańskim zagrożeniem. Dzisiaj widzimy owoce tej długiej i nieustającej walki”. Jednak izraelski przywódca, podobnie jak pan Trump, mimo, iż specjalizował się wcześniej w agresywnej retoryce i wyolbrzymianiu zagrożenia, to jest jednak ostrożny w angażowaniu się w prawdziwy konflikt militarny. To może się zmienić, ale Izrael nie zyskałby wiele i mógłby wiele stracić na wojnie z Iranem i Hezbollahem.

Amerykańskie sankcje będą wywierać silny nacisk na Iran, ale tymczasowe zwolnienia przyznane ośmiu importerom irańskiej ropy pokazują, że USA mają trudności z narzuceniem swojego gospodarczego oblężenia. Demonstracja amerykańskiej siły przez Trumpa może łatwo przekształcić się w demonstrację słabości.

Zobacz także: Stany Zjednoczone zwolniły z sankcji jeden z irańskich portów

Patrick Cockburn

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Reklama




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz