Hektar dla każdego

Władze Rosji od dawna podejmują różne działania na rzecz poprawy sytuacji demograficznej Dalekiego Wschodu. Chciałyby przynajmniej zatrzymać odpływ ludności i rozpocząć jej wzmacnianie. Celowi temu ma służyć program zatytułowany: dalekowschodni hektar. Zakłada on wzrost populacji dalekowschodnich regionów, liczących 8 mln km kwadratowych, do 6,5 mln ludzi w 2025 roku.

Obecnie według danych „Rosstatu” w Kraju Nadmorskim, Kraju Chabarowskim, Sachalinie i Kurylach, Kamczatce, Czukotce, Jakucji, Obwodzie Magadańskim, Autonomicznym Okręgu Żydowskim i Obwodzie Amurskim mieszka 6,2 mln ludzi. Od momentu rozpadu ZSRR ilość ludności w tych jednostkach administracyjnych spada. Tempo wyjazdów do centralnej Rosji się co prawda zmniejszyło, ale trwa nadal. Ludzie, którzy kiedyś tu przyjechali, nie czują się do końca zakotwiczeni. Władze Rosji liczą, że jeżeli najaktywniejsi z nich dostaną po hektarze ziemi, to poczują się związani „na zawsze” i przyczynią się do rozwoju Dalekiego Wschodu.

Program ten był pilotowany przez Ministerstwo Rozwoju Ekonomicznego, które dopingowały regionalne władze, by nie odłożyły sprawy ad acta. O przydział hektara gruntów na Dalekim Wschodzie mogli się starać wszyscy mieszkańcy Federacji Rosyjskiej. Program ten wzbudził zarówno entuzjazm, jak i słowa krytyki. Entuzjaści twierdzili, że jest to program na miarę działań Stołypina w końcówce carskiej Rosji. Krytycy programu, wśród których był także lider Liberalno- Demokratycznej Partii Rosji Władymir Żyrinowski, wyśmiewali go twierdząc, że hektar gruntu to tylko trochę większa działka przyzagrodowa na której nie da się uruchomić żadnej działalności gospodarczej, a często nawet postawić mieszkalnej siedziby. Pierwsze informacje o realizacji programu istotnie zdawały się potwierdzać obawy.

ZOBACZ TAKŻE: Rosyjski Daleki Wschód coraz intensywniej penetrowany przez Chiny

Lokalni urzędnicy potraktowali program tak jak większość dyspozycji z Moskwy, która jest daleko i zawsze coś nowego wymyśli. Do Moskwy poszły skargi, że urzędnicy przydzielają wnioskodawcom działki na nieużytkach, bagnach, na terenach do których nie prowadzą żadne drogi. Znaczna część przydzielanych hektarów nie miała żadnego uzbrojenia. Sugerowano także, że lepsze hektary są przydzielane za odpowiednią „wziatkę” [łapówkę]. Krytycy programu zwracali również uwagę, że nie cały Daleki Wschód nadaje się do zagospodarowania w ramach programu „hektar dla każdego”. Czukotka, Jakucja, Obwód Magadański, częściowo lub w całości leżą na wiecznej zmarzlinie i nie nadają się do indywidualnego zagospodarowania.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Mimo wszystkich minusów program zafunkcjonował. Już sto tysięcy osób zdecydowało się na wzięcie w posiadanie hektara ziemi. 78 proc. z nich pochodzi ze wszystkich regionów Dalekiego Wschodu. 22 proc. mieszkało dotąd w Moskwie, Petersburgu, Kraju Krasnodarskiego i Obwodzie Swierdłowskim. Największą popularnością cieszy się ziemia w Przymorzu, czyli Kraju Nadmorskim, gdzie o przydział hektara ziemi podanie złożyło 93,3 tys. ludzi. Na drugim miejscu jest Jakucja, w której znalazło się 18,5 tys. amatorów na własny hektar. Trzeci w kolejności jest Kraj Chabarowski z 15,2 tys. zgłoszeń, a na czwartym Obwód Sachaliński z 12,2 tys.

ZOBACZ TAKŻE: Chińczycy wydzierżawią 115 tysięcy hektarów rosyjskiej ziemi

Około 40 proc. chętnych na własny hektar ziemi chce go wykorzystać pod budowę swojego własnego domu. 23 proc. chciałoby stworzyć własne gospodarstwo, a 9 proc. zamierza uruchomić na otrzymanym hektarze działalność gospodarczą. Mieszkańcy Kamczatki, którzy aspirują do posiadania jednego hektara, chcą go użyć do działalności turystycznej. Region ten posiada bowiem duże niewykorzystane możliwości dla turystyki, łowiectwa, rybołówstwa. Jest tu masa gorących źródeł , gejzerów, pokładów borowiny i terenów, na których nie stanęła jeszcze ludzka stopa.

Władze liczą, że do końca tego roku wpłynie jeszcze co najmniej 50 tys. wniosków, a około 50 tys. hektarów realnie trafi w ręce właścicieli. Choć na Dalekim Wschodzie ziemi jest bardzo dużo, to przygotowanych hektarów niewiele. Dlatego też jeszcze nie wszyscy wnioskujący ziemię otrzymali. Na pierwszym miejscu jest Kraj Chabarowski, w którym 6,3 tysiące osób już realnie stało się właścicielami ziemi. Na drugim miejscu uplasował się Kraj Chabarowski, gdzie 5 tysięcy chętnych już otrzymało swój hektar.

Pomysłodawcy programu są zadowoleni, że znalazł on najwięcej zwolenników wśród ludzi młodych. Zdecydowana większość z nich ma od 24 do 34 lat.

Zdaniem rosyjskiego wicepremiera Jurija Trutniewa program może przyczynić się do powstania nowych osiedli lub miejscowości. Około 12,5 tys. wniosków o przydział hektara ziemi ma charakter zbiorowy. Już obecnie założono 53 aglomeracje z przydzielonych hektarów, które w dalszej perspektywie mogą stać się nowymi osadami. O tym, że proces ten już zachodzi świadczy fakt, że cztery takie nowe osady właśnie powstają. Dwie w Kraju Chabarowskim i dwie na Sachalinie. Władze regionów Dalekiego Wschodu zadeklarowały, że dla nowych miejscowości są gotowe wykonać całą infrastrukturę.

Marek A. Koprowski

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz