Mój dziadek mieszkał we Lwowie na ulicy Dzieci Lwowskich. Nazwa tej ulicy miała upamiętniać młodych lwowian, którzy polegli w szeregach armii austro-węgierskiej w czasie pierwszej wojny światowej. Podczas okupacji niemieckiej, nastąpiła zmiana nazwy na Hindenburgstrasse (na cześć feldmarszałka i prezydenta Niemiec, Paula von Hindenburga). W okresie sowieckim, który dla Lwowa był epoką nie tylko komunizmu, ale i rosyjskiej kolonizacji, nazwę ulicy zmieniono na Iwana Turgieniewa. Wreszcie w roku 2008 – 17 lat po uzyskaniu przez Ukrainę niepodległości – dokonano kolejnej zmiany, tym razem na Bohaterów UPA.

Ten, wydawałoby się zupełnie nieistotny, szczegół historii Lwowa przypomniał mi się w związku z premierą fabularyzowanego dokumentu „Złoty Wrzesień” o burzliwych dla dziejów tego miasta latach 1939-41. Film ten chyba można uznać za znaczące wydarzenie, gdyż okupacja sowiecka przedstawiona jest w nim z perspektywy, która może być wspólna i dla Polaków i dla Ukraińców. Ukraińscy świadkowie sowieckiej napaści na Polskę opowiadają o nadejściu Armii Czerwonej jako o koszmarze i katastrofie. W filmie wypowiada się też dwójka Polaków, w tym Janusz Tysson, przez wiele lat aktor Polskiego Teatru Ludowego we Lwowie.

Znamienne, iż reżyser filmu Taras Hymych stwierdza bez ogródek, że o ile Polacy jednoznacznie negatywnie odnieśli się do okupacji sowieckiej, o tyle nastawienie Ukraińców było różne. Musieli się oni dopiero na własnej skórze przekonać, czym było bolszewickie „wyzwolenie Zachodniej Ukrainy”. Potwierdzają to słowa lwowskiego radnego z partii Nasza Ukraina Andrija Stećkiwa, który powiedział „Rzeczpospolitej”: „Głównym celem było pokazanie prawdy o 1939 roku. Chcieliśmy odpowiedzieć na pytanie, jakie konsekwencje miał pakt Ribbentrop-Mołotow. To także opowieść o tym, jak Ukraińcy z Galicji Wschodniej traktowali ideologię sowiecką, którą na początku przyjęli dobrze, a później zdecydowanie odrzucili”.

Na uwagę zasługuje fakt, że produkcję filmu finansowo wsparła lwowska Rada Miejska, która nieraz dawała o sobie znać symbolicznymi gestami o wymowie nacjonalistycznej, godzących w pamięć historyczną Polaków. A mi pozostaje zadawać sobie pytanie: czy przemianowanie dwa lata temu ulicy Turgieniewa na Bohaterów UPA wpisuje się w ten sam nurt polityki historycznej, co wsparcie dla „Złotego Września” (derusyfikacja tożsama z desowietyzacją) czy też chodzi o nacjonalistyczną demonstrację skierowaną także przeciwko Lachom?


Filip Memches

Oceń ten artykuł




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz