Wilno

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 13, pod red. B. Chlebowskiego, Warszawa 1893, s. 492-533.

Wilno, łacin. Vilna, litew. Wilniuja, białorus. Wilnia, prastary gród, niegdyś stolica w. ks. litewskich, obecnie miasto gubernialne i powiatowe, siedlisko wyższych władz administracyjnych i wojskowych, leży pod 50° 41′ płn. szer. a 42° 57′ wsch. dług. od F., przy ujściu Wilejki do Wilii, w kotlinie otoczonej wzgórzami, z których strzeń. Wzn. 1182 mt. npm. Odl. jest po dr. żel. od Petersburga 658 w., od Moskwy 875, od Warszawy 387, od Kijowa 862, od Mińska 173, od Wierzbołowa 177, od Kowna 97, od Grodna 147, od Rygi 365 w.



Położenie i klimat. Pod względem geognostycznym miasto leży na płaszczyźnie pochylającej się od niziny pińskiej ku morzu Bałtyckiemu. Powierzchnię gruntu, na którym miasto się wzniosło, na wyższych miejscach od południa i zachodu stanowi warstwa piasków; góry napły­wowe, otaczające łożysko Wilii, są zupełnie piasczyste, wznoszące się zaś nad korytem Wilenki mają w sobie niekiedy glinę; dwa jednak źródła w mieście, jedno pod górą Zamkową, drugie na Równem Polu, z których pierwsze zaprawne jest wodorem i siarką, drugie żelazem, wskazywać się zdają, iż w głębi mogą być bogatsze pokła­dy. Salkind w swym opisie Wilna pod wzglę­dem geognostyeznym (Opyt mediko-topograficzeskiego opisania goroda Wilny, str. 9-27) szczegółowo ten przedmiot rozbiera, tu dodamy, że w dolnej częśei miasta na całej przestrzeni w pobliżu zamku, od brzegów Wilenki i Wilii do wzgórków, na których stoją gmachy seminaryum katolickiego, mury klasztoru po-dominikańskiego i po-uniwersyteckie, grunt jest bagnisty, kryniczny, łąkowy. Woda też w niewielkiej głębo­kości wszędzie znajduje się w Wilnie.

Pokłady ziemi koło miasta i w okolicy stanowi przedewszystkiem warstwa piasku, gruba częstokroć na kilkadziesiąt łokci (Nordischer Sand); dalej warstwa gliny pospolitej czerwonej „piecówka”, nieprzydatnej na cegłę z powodu wiel­kiej ilości kamyków wapiennych (górna czerwona glina al. górny czerwony margiel); pod nią war­stwa gliny koloru izabelowo-żółtego, będąca ga­tunkiem marglu, a zawierająca żyły dobrej gliny garncarskiej (marga argilacea, argilla plastica); wreszcie najgłębiej warstwa żwiru, lub cienki pokład grubo-ziarnistego piaskowca wapiennego. W górach otaczających miasto znajduje się mnóstwo ułamków skał pierwotnych, a z tych najpospolitszy jest granit, gneis i grinsztein, któremi wybrukowane są ulice Wilna.

Z jednorodnych minerałów znaleziono pod Wilnem kamień cynamonowy (Canellstein Wer­nera), kwarc różowy, szerl, spodumen, labrador w ułamkach, w postaci okrągłych kamyków, ro­gowiec (Hornstein; według ks. Gedrojcia to nie rogowiec, jak utrzymuje Jakowieki, a krzemień-Peuerstein) i drzewo skamieniałe. Na brzegach Wilii i na równinie po za tą rzeką poznajdowano kości mamuta, ząb trzonowy słonia i wiele roz­maitych pomniejszych skamieniałości. Opis tych ostatnich u Jakowickiego (Dziennik Wileński, 1830, III, 80).

Wilno ma także swoją właściwą florę, co do której szczegóły znaleść można u Balińskiego

[s. 493]

znalazł u Giliberta i Jundziłłów; ci ostatni dużo zrobili dla flory krajowej, lecz wiek gatunków, wyłącznie wileńskich, nie opisali. Za naszych czasów p. Tekla Symonowiczówna, znana pracowniczka na polu botaniki i właścicielka bardzo bogatego zielnika, przygotowuje do druku opis flory Wilna.

Klimat tutejszy jest niestały, ale umiarkowa­ny i zdrowy. Ciepła prawdziwie wiosenne za­czynają się z początkiem kwietnia, a niekiedy i w marcu; lecz gdy lody podbiegunowe to­pnieć poczną, północne wiatry przynoszą tu znowu chłody i przymrozki, tak, iż nawet w ma­ju częstokroć spadają śniegi. Dni najgorętsze bywają w lipcu, lecz nawet w październiku zda­rza się prawie letnia pogoda. Latem upały do­chodzą niekiedy +26’2° K., lecz zwykle ciepło wacha się około +22-24° R.; największy mróz był -29’5°R. Średnia temperatura roezna +6’65° C. (Temperatura wozducha Rossyjskoj Imperii Wild’a); średnia zimy -4’56° C., wiosny +6’80° C, lata +17’94 C. i jesieni +7’20°C. Roczna oscylacya termometru największa bywa w styczniu i lipcu, nieznaczna w lutym i sierpniu, a naj­mniejsza w kwietniu i październiku. Najwyższa temperatura doszła +33’00C. w lipcu; naj­mniejsza – 38’8° C. w styczniu. Ciśnienie atmosferyczne najwyższe w styczniu 752’6 mm. i lutym 751’8; najmniejsze w lipcu 748’6 i grudniu 748’9. Panującym wiatrem jest południowy, najczęstszy po nim zachodni, najrzadsze północne i północno-wschodnie. Zbo­czenie igły magnesowej, obserwowane za pomo­cą zwyczajnego teodolitu, wynosi 13°. Najdłuż­szy dzień w Wilnie ma 17 godzin.

Rozległość, części miasta i podział policyjny. Wilno zajmuje przestrzeni 8 w. kw., linia gra­niczna wynosi 27 w. 75 saż. W prostym kierun­ku od ulicy Ostrobramskiej do rogatki Antokolskiej (Wirszubka) liczy się 7 w.; od rogatki Pohułańskiej do Połockiej 2 w. 350 saż. Rozłożyło się Wilno w dolinie otoczonej ze wszystkich stron pagórkami, mniej lub więcej wzniesionemi.

Miasto dzieli się na właściwe miasto i przed­mieścia, otaczające go ze wszystkich stron. Po­stępując z północy ku wschodowi spotykamy najpierw Antokol, który odnośnie do ilości do­mów i mieszkańców więcej jest podobnym do miasteczka niż przedmieścia. Corocznie, skut­kiem nowych domów, przybliża się do miasta i wkrótce zupełnie się z niem zleje. Owe poetycz­ne „dworki na Antokolu”, o których Chodźko pisał, już nie istnieją; miejsca ich zajęły wielo­piętrowe kamienice i zakłady przemysłowe. Gę­sty las sosnowy, należący do mniszek prawosła­wnych, oddziela Antokol od Popowszczyzny, po­łożonej w północno-wschodniej stronie i stano­wiącej niegdyś przedmieście, obecnie zupełnie z miastem połączone; ta część miasta nazywa się Zarzeczem. Bliżej ku wschodowi znajduje się przedmieście Popławy, również zlane już z Zarzeczem, a oddzielone od niego rzeką Wilej­ką. W stronie południowej i południowo-zachodniej przybliżają się do miasta przedmieścia: Nowy-Swiat, Szkaplerna i Kominy, stanowiące jedną całość, gdyż jedno z drugiem ściśle się łą­czy. Z południa i południo-zachodu spotykamy: Nowy Gorod i Pohulankę. Pierwszy z nich sta­nowi miasteczko samo w sobie, nawet znaczne odnośnie do ilości domów i mieszkańców; Pohulanka, 15-20 lat temu była miejscem uprzywilejowanem dla letnich mieszkań i wycieczek za­miejskich, obecnie pięknie zabudowana, przybli­żyła się do miasta i zlała się z niem. Na zacho­dzie leży przedmieście Łukiszki, a na północo-zachodzie Snipiszki. Łukiszki leżą w dolinie, Snipiszki znacznie są podniesione. Antokol i Popowszczyzna oddzielone od miasta przez rzekę Wilejkę, a Śnipiszki przez Wilię. Inne przed­mieścia, a także i samo miasto znajdują się na lewym brzegu Wilii. Na końcach przedmieści znajdują się letnie mieszkania, według miejscowego terminu „dacze”, w większej części w miejscowościach bardzo malowniczych, jak Werki, Zwierzyniec, Zakręt, Rybiszki. Markucie, Betleem, Belmont, Wilanowo, Rossa i t. p. Miasto rozłożyło się w miejscowości nierównej, pagór­kowatej, skutkiem czego nietylko jedna ulica jest niżej lub wyżej położoną względem drugiej, ale często się zdarza, że jedna i ta sama ulica jest w jednej części mocno wzniesioną, w dru­giej zniżoną. Składa się miasto z 8 przed­mieść!, 13 placów, 65 ulic i 39 zaułków. Pod względem policyjnym dzieli się na 7 cyrkułów (ucząstków), z których VII stanowi wyłącznie Antokol; w skład VI wchodzi Zarzecze z Po­powszczyzna; V Rossa i Popławy; w skład IV Snipiszki; a w skład I Szkaplerna, Nowy-Świat i część Nowego Grodu nie należąca do powiatu.

Ulice wileńskie po większej części są ważkie i krzywe; ulic prostych, tak nazwanych „prospektów”, można naliczyć zaledwie trzy. Te ostat­nie należą do ulic najświeższego pochodzenia, jak np. Św. Jerski, Aleksandrowski i Aleksan­drowski bulwar.

Ludność. Pod względem ludności zajmuje Wilno 111 miejsce w Europie, a 12 w Rossyi (Brachelli: Statistik der Europaeischen Staaten). W jaki sposób ludność wzrastała określić trudno dla braku źródeł. Niektórzy z histo­ryków Wilna wzmiankują, że XIV w. ludność dochodziła do 30000; następnie ciągle wzrasta­jąc doszła do 120,000 w okresie największego rozwoju miasta za Zygmunta Augusta. Za pó­źniejszych królów miasto upadło, a za Jana Ka­zimierza (1655) zginęło 25000 mk., a jeszcze wię­cej rozbiegło się po różnych stronach. Karpiński w 1766 (Lexykon geograficzny) podaje w Wil­nie 60000 mieszkańców. W r. 1830 Chodźko

[s. 494]

zapisuje 50000, z nich 30000 żydów. Baliński (Opisanie statystyczne m. Wilna) podaje w 1835 r. 35922 mk. Ta cyfra jest mylną., albowiem według spisu VIII w. r. 1834 było mieszkańców 52269; a według urzędowego spisu z 1836 r. było mężczyzn 30253, kobiet 25882, a zatem 56135 mieszkańców. Według urzędowych da­nych z r. 1846 było w W. 27871 męż., 26311 kob., razem 54182 mk. Według IX spisu w r. 1850 było 49006; według X spisu (1858 r.) 58175, wreszcie według spisu w 1875 r. było męż. 42178, kob. 40490, razem 82668 mk. Od owego jednodniowego spisu w r. 1875 nowej regestracyi nie było, dla tego musimy się posiłkować tak zw. „Pamiatnemi buźkami”, wydawanemi corocznie przez biuro statystyczne gubernialne. Wiadomości podawane przez te kniżki mają względną wartość, cyfry bowiem otrzymują się w ten sposób, że do cyfr roku poprzedniego do­daje się liczba urodzonych w roku bieżącym, a odejmuje liczbę zmarłych. O ruchu urodzo­nych i zmarłych biuro statystyczne otrzymuje wiadomości od policyi i konsystorzów Według tych kniżek ludność W. w r. 188[?] wynosiła 107,286, a w r. 1890 męż. 53039, kob. 56769, razem 109,808 osób, w tej liczbie prawosław­nych 13787, rozkolników 746, katolików 33628, luteranów 1820, kalwinów 142, żydów 63698, karaimów 127, mahometanów 360.

Za 14-to letni peryod, t. j. od 1875 do 1888, urodziło się 36385 dzieci; w tern chrześcian 24776, żydów 11509;na 100 dziewcząt było chłop­ców 133’3; na 1000 męż. i 1000 kob. ludności urodziło się 27’6. W tymże peryodzie czasu (1875-1888) było 39046 wypadków śmierci. Z nich męż. 21637, kob. 17409; odnośnie przy­rostu ludności przekonywamy się, że jest małym: przyrost rozpatrujemy oddzielnie dla chrześcian i żydów. Co do pierwszych: przyrost średni w peryodzie powyższym jest 4’1; co do drugich niepodobna go w przybliżeniu nawet podać dla te­go, że przy zestawieniu urodzeń i śmiertelności między żydami otrzymujemy rezultaty niepewne; zależy to od nieprawidłowej regestracyi rodzą­cych się. W peryodzie czternastoletnim ludność żydowska powiększyła się o 13079 głów. Zesta­wiając dane odnośnie urodzeń i śmierci otrzy­mamy coroczny ubytek na 401’6, a zatem na lat 14 ubytek ludności wyniesie 5622, Podobny re­zultat sprzeciwia się powszechnie znanej niezna­cznej śmiertelności między żydami.

Według sprawozdania Dumy w W. jest 1509 dm. murów, i 1169 drew., ogółem 2678. Z nich w samem mieście wszystkie, z bardzo małym wy­jątkiem (25-30 drewnianych), murowane; na okrainach i na przedmieściach biedniejszych (Nowy Gorod, Popowszczyzna, Szkaplerna i t. d.) drewniane. Domy w mieście przeważnie dwupię­trowe (parter i piętro); trzy piętrowe i wyższe stanowią wyjątek; jednopiętrowe (parterowe) przeważnie na przedmieściach.

O ilości mieszkań w obecnej chwili nie mamy danych. Według jednodniowego spisu w r. 1875 było 1748 dm., 3817 zabudowań zamieszkałych, a w nich 12787 mieszkań na 82668 mieszkań­ców, na jedno zatem mieszkanie przypadało 6’6, ludzi. Porównawszy te cyfry z takiemiż Peters­burga (7’5), Berlina (4’6), Pesztu (5’4) i Kijowa (5’7), przekonamy się, że ludność jest mocno ścieśnioną w mieszkaniach. Odnośnie ilości mieszkań na każdy dom to i w tym wypadku zauważyć łatwo wielką ciasnotę, albowiem na każdy dom wypada średnio 7 mieszkań. Rzecz naturalna, że ta ciasnota przeważnie dotyka środek miasta, lecz odnośnie mieszkań tylko, bo co się tyczy ciasnoty w samych mieszkaniach ta jest ogólną tak dla środka jak i dla okrain miasta. Mieszkań składających się z 1 pokoju jest 46’9; z 2-25’3; z 3-11’2; z 4-6*5; z 5-3’7; z 6 do 10-5’7; więcej jak z 10-1’0. Na 100 mieszkań znajduje się w suterenach 4’1%, na 1 piętrze 66’3%; na 2-22’0%, na 3-6’2%, na 4-0’2%, na różnych piętrach.

Kanałóww Wilnie jest 8, włączając tu i rzeczkę Koczergę, przecinającą wiele ulic zacho­dniej części miasta; mają one odpływ do Wilii. Początek ich datuje się jeszcze z XVIII w., je­zuici bowiem przeprowadzili z akademii kanał przez plac Dworcowy i Skopówkę do Wilii. Wszystkie kanały znajdują się tylko w jednej części miasta zachodniej i przylegającej do niej części środka miasta; we wschodniej części nie ma żadnych kanałów. Skutkiem znacznego podniesienia miasta w części wschodniej ściek jest naturalny, i w czasie ulewnych deszczów znakomicie spełnia swe przeznaczenie.

Skwerówiogrodów publicznychjest 7. Z nich dwa ogrody publiczne: botaniczny i gaj pobernardyński, i skwery: Cielętnik, teatralny, Śto Jerski, Św. Katarzyny i Dworcowy.

Placów publicznych6. Są to właściwie rynki, a niektóre z nich mają nawet specyalne przeznaczenie; np. na jednych z nich sprzedają drzewo, ztąd Drewniany, na innym siano-Sienny, wresz­cie Koński i t. d. Na tych placach zbiera się w pewne dni tygodnia dużo wiejskich furmanek z produktami spożywczemi, opłacających za po­stój podatek do miasta; mimo to miasto słabo się opiekuje temi placami, ztąd nieporozumienia pod względem sanitarnym.

Miasto jest dostatecznie zaopatrzone w wodę. Głownem źródłem są Wilia i Wilejka, chociaż woda rzeczna jest mniej dobrą do użycia. Prócz tego znajduje się w mieście 1043 studni i cztery źródła: Wengry, Misyonarski, Ostrobramski i Lewek. Z pierwszych trzech rozprowadzoną jest woda rurami po mieście. Woda źródlana z Wen-gier dostarcza dziennie 78000 wiader, z Misyonarskiego

[s. 495]

20000, z Ostrobramskiego 10000, a ilość wiader wody z Lewka nie jest oznaczoną.

Zarząd miasta. W części następnej niniej­szego opisu wskażemy historyczny rozwój za­rządu miasta, dla tego w części statystycznej ograniczamy się do minimum. Początkowi mie­szkańcy Wilna zostawali pod wpływem ogólnych praw dla całej Litwy, a główną ich podsta­wą była wola panującego, wyroki kapłanów pogańskich i prastare zwyczaje. Jeszcze przed przyjęciem chrześciaństwa, gdy na wezwa­nie Giedymina zaczęli się ściągać do Wilna cudzoziemcy, przeważnie z Rygi i z Niemiec, przynieśli oni z sobą własne zwyczaje i prawa, któremi się niezależnie rządzili. Dopiero w r. 1387, gdy Jagiełło nadał miastu prawo magde­burskie, wówczas i dawniejsze prawa tybylców i czasowe przybyszów zostały zastąpione przez nowe prawo. Prawo to przetrwało do r. 1840.

Po przyłączeniu Litwy do Rossyi zarząd mia­sta zastosowany został do ustawy miejskiej Ka­tarzyny II z r. 1785. Bada miejska istnieje od 19 sierpnia 1808 r. Obecnie miasto posiada za­rząd niezależny od 28 lipca 1876 r. i składa się z 72 radców (Duma), wybierających z pośród siebie zarząd miejski (Uprawa), złożony z pre­zesa (Gołowa) i czterech członków (Ławników), wybranych z liczby radców, sekretarza, oraz miejskiego budowniczego i mierniczego. W r. 1893 zarząd i system wyboru na radców miej­skich z Najwyższego rozkazu zmieniony został.

Podatki. Nie wyszczególniliśmy poniżej ja­kie ciężary ponosiło miasto dawnemi czasy, gdyż nie mamy odpowiednich danych. Gdzie niegdzie w historyi Wilna spotykamy się z różnemi ciężarami, lecz te wiadomości nie dają nam pełnego obrazu. W r. 1529 sami tylko chrześcianie płacili w Wilnie podatków 1500 kóp groszy, co na dzisiejszą monetę wyniesie 5400 rs. Zdarzały się wypadki, że miasto będąc nawiedzione przez pożary, głód, powietrze, zwol­nione było od podatku; lecz działo się odwrotnie w czasie wojny, wówczas ogromne ciężary na miasto spadały. I tak np. miasto obowiązane było dostarczać żołnierza w takim stosunku do ludności, jak całe w. księstwo, płacić kontrybucye i składki na potrzeby wojska, dawać kwate­ry i pożywienie oddziałom tu konsystującym, oraz na własną rękę utrzymywać do obrony mu­rów garnizon miejski. Wojska zazwyczaj obie­rały sobie leże po przedmieściach, do miasta zaś wchodziły jedynie w razie niebezpieczeństwa. Zaopatrywanie tych wojsk królewskich w ży­wność dla ludzi i koni, a nieraz nawet w broń, kule i pieniądze, całym ciężarem padało na mia­sto. Do r. 1451 w obowiązku miasta leżało dostarczanie podwód dla dworu wielkoksiążęce­go, tudzież pod przejazd wojewodów i innych wysokich dostojników państwa. Powinność do­starczania kwater więcej nad inne była dotkliwą dla mieszkańców. Musiano bowiem dawać po­mieszczenie: dworzanom królewskim, posłom na sejmy, ambasadorom i innym dostojnikom zagra­nicznym, członkom trybunału, rozmaitym czaso­wym komisyom, gońcom królewskim i t. d. W ko­lei czasu wszystkie te powinności ulegały już to częściowej już zupełnej zmianie, aż przybrały charakter dzisiejszy.

Dochody i wydatkimiasta podajemy za trzy lata, mianowicie z r. 1877, t. j. z pierwszego roku samodzielnych rządów, 1887 i z roku 1890.

Zanim te cyfry zestawimy, wspomnimy o nie­których poborach, gdzieindziej nieistniejących, a specyalnie dla Wilna oznaczonych: o) bramne, ustanowione przez króla Aleksandra w r. 1505 a pobierane od przywożonych do miasta produk­tów żywności, drew i siana. Pierwiastkowo do­chód ten był przeznaczony na utrzymanie straży u bram miejskich. Płacono po groszu od wozu. b) Brukowe, ustanowione przez Zygmunta III w r. 1630 od wprowadzonych do miasta wo­zów. Pobór ten na zbudowanie i utrzymanie braku w mieście wynosił od wozu po groszu (około 3 groszy dzisiejszych). W r. 1791 oba powyższe pobory zostały zwiększone, tak że od każdego konia brano 3 do 5 gr., od bydła roga­tego 5 gr., od owcy i t. p. 3 gr. Później od r. 1805 pobierano nieco niższe opłaty do r. 1818; w tym czasie podniesiono je do 5 kop. od konia, a nadto do liczby podlegających opłacie dodano wówczas cztery takie, które wprzód były od niej wolne. W r. 1821 ustanowiono nową taryfę, po­dług której płaci się po 15 kop. od konia. Nakoniec w r. 1846 dodano jeszcze opłaty od niektó­rych, dawniej wolnych od poboru przedmiotów, c) Rybne, ustanowione przez Zygmunta I w r. 1522, pobierane było dawniej po 4 gr. na rok od wozu, a szło na utrzymanie czystości rynku. W r. 1824 przyłączono ten pobór do bramnego i brukowego. d) Gnojowe i karbonne, ustanowione przez Zy­gmunta I, jednocześnie z poprzedzającem. e) Łokciowe, ustanowione przez Zygmunta Augusta w r. 1536. Oba te pobory ściągają się od wie­śniaków i przekupniów za prawo sprzedaży wi­ktuałów i innych drobnych przedmiotów, na rynkach, ulicach, dziedzińcach, f) Czopowe, mo­cą konstytucji w latach 1766, 1775 i 1789 ustanowione było w Wilnie i innych miastach, na rzecz skarbu, a pobierano je od napojów kra­jowych i zagranicznych. Z takim charakterem pobór ten istniał do r. 1811. Rozporządzenie z końca r. 1810 i 1811 zrobiły z tego dwa tytu­ły: czopowe od napojów zagranicznych i akcyzę od krajowych. Cały dochód z pierwszego odda­no na korzyść miasta, z drugiego zaś wydzielo­no miastu 1 procent, a resztę przeznaczono na skarb, g) Łopatkowe, ustanowione na przedmie­ściu Antokolu w r. 1798, opłacają rzeźnicy od sztuki rogacizny po 30 kop., od owiec zaś i in­nych drobnych zwierząt po 5 kop. h) Wagowe

[s. 496]

i miarowe, otrzymuje się za mierzenie i ważenie towarów i produktów na publicznej wadze miejskiej, i) Pobór z domów, otrzymuje się w sto­sunku 3% rocznego dochodu od wszystkich wynajmowanych mieszkań w mieście.

Cyfra dochodu miasta nie jest ściśle oznaczo­na,; jedne wpływy obrachowują się przez przy­bliżenie, innych wysokość zależy od konkurencyi przy licytacyi i t. d. Ruchomy budżet miejski bywa układany corocznie.

Dochody z funduszów do miasta należących: 1) z wydzierżawionych na pewne termina; ma­jątków i karczem, placów znajdujących się na przedmieściach w r. 1877 było 5435 rs. 55 kop.; 1887 r. 9310 rs. 72 kop.; 1890 r. 9301 rs. 72 kop.; 2) z placów na prawach czynszowych (77) 2742 rs. 16 kop.; (87) 4313 rs. 39 kop.; (90) 4437 rs. 25 kop.; 3) z domów miejskich oraz z miejsc przeznaczonych dla handlu na placach i ulicach (77) 35991 rs. 26 kop.; (87) 63986 rs.; (90) 67028 rs. 43 kop.; 4) za wodę z miejskich wodociągów (77) 216 rs.; (87) 1564 rs.; (90) 1564 rs.; 5) za prawo urządzania kąpieli na rze­ce Wilii (77) 134 rs. 24 kop.; (87) 125 rs. (90) 125 rs.; 6) za prawo wyrąbywania lodu na rzece Wilii (77) 76 rs. 10 kop.; (87) 153 rs. 25 kop.; (90) 154 rs. 25 kop.; 7) za prawo wyrąbywania lodu na rzece Wilejce i w Belmoncie w 1887 r. 132 rs. 50 kop.; w 1890 r.51 rs.; 8) zaprawo wywożenia nawozu od koni straży ogniowej w 1887 r. 150 rs.; w 1890 r. 150 rs.; 9) za ta­kież prawo z chlebnego rynku (targ zbożowy) w 1887 r. 43 rs.; w 1890 r. 43 rs.; 10) za dzier­żawę 26 miejsc pod altany z wodą sodową (brak cyfry); 11) za miejsca pod zabudowania w cza­sie jarmarku św. Jerzego (87) 925 rs. 97 kop.; (90) 990 rs.; 12) za miejsca wynajmowane pod karuzele i t. p. w 1887 r. 55 rs.; w 1890 r. 902 rs.; 13) rozmaite dochody z ogrodu pobernardyńskiego w 1887 r.’ 512 rs.; w 1890 r. 1500 rs.; 14) za miejsca na ulicach przy budo­wie lub restauracyi domów w 1890 r. 700 rs 15) rozmaite dochody przypadkowe w 1887 r. 110 rs. 75 kop.; w 1890 r. 155 rs. Ogółem w 1877 r. 49051 rs. 58 kop.; w 1887 r. 8 1529 rs. 88 kop.; w 1890 r. 88302 rs. 15 kop.

Podatki na korzyść miasta16) od właścicieli domów i posiadłości (77) 18903 rs. 21 kop.; (87) 40000 rs.; (90) 50000 rs.; 17) od kupców po­datek w r. 1877 25%, a w następnych latach 15% od opłaty skarbowej przy wydaniu świa­dectw kupieckich i 10% podatek z rozmaitych innych świadectw i biletów dla handlu (77) 8749 rs. 64 kop.; (87) 15501 rs. 40 kop.; (90) 14000 rs.; 19) z podatku pobieranego od dorożka­rzy, karet i zajmujących się przewożeniem cięża­rów przy wydaniu numerów pobierany (77) 1168 rs.; (87) 3376 rs.; (90) 3430 rs.; 19) 20% po­datek od skarbowej opłaty przy wydawaniu pa­tentów naprawo handlu trunkami (77) 11664 rs. 21 kop.; (87) 15910 rs. 96 kop.; (90) 15900 rs. 20) podatek od traktyerników, restauratorów oraz utrzymujących hotele i garkuchnie (77) 11632 rs. 50 kop.; (87) 28561 rs. 50 kop.; (90) 40000 rs.; 21) procenta od opłat aktowych na korzyść miasta (77) 19648 rs. 3 kop.; (87) 14918 rs. 12 kop.; (90) 12434 rs.; 22) za miej­sca zajmowane na rynkach przez wozy i konie (77) 18984 rs. 60 kop.; (87) 14000 rs.; (90) 14000 rs.; 23) za stemplowanie wag i miar w 1887 r. 292 rs. 12 kop.; w 1890 r. 239 rs.; 24) dochody przypadkowe (77) 4489 rs. 76 kop.; (87) 314 rs. 75 kop.; (90) 612 rs.

Dochody zwrotne: 2 5) zwrot od skarbu za naję­cie kwater dla wojsk i więzień z opałem i świa­tłem (77) 12077 rs. 82 kop.; (87) 50010 rs. 70 kop.; (90) 58529 rs. 50 kop.

Ogół dochodów (77) 162830 rs. 13 kop.; (87) 276159 rs. 38 kop.; (90) 312695 rs. 60 kop.

Rozchody:1) koszta utrzymania zarządu mia­sta i administracyi (77) 30174 rs. 20 kop.; (87) 40879 rs. 79 kop.; (90) 41947 rs. 41 kop.; 2) restauracya i utrzymanie domów i koszar miej­skich oraz majątków miejskich (77) 14069 rs. 14 kop.; (87) 16831 rs. 55 kop.; (90) 21274 rs. 90 kop.; 3) na spłatę długów miejskich wniesio­no do Banku państwowego i wydano prywatnym osobom w 1877 r. 18050 rs. 81 kop.; 4) utrzy­manie skwerów w 1887 r. 2100 rs.; w 1890 r. 3800 rs.; 5) bruki nowe i utrzymanie starych przy domach i placach miejskich (77) 3091 rs. 20 kop.; (87) 13605 rs. 3 kop.; (90) 13482 rs.; 6) oświetlenie miasta (77) 8630 rs. 16 kop.; (87) 6796 rs. 56 kop.; (90) 8281 rs. 98 kop.; 7) utrzymanie polieyi i żandarmeryi (77) 27170 rs. 98 kop.; (87) 46701 rs. 11 kop.; (90) 84066 rs.; 8) biuro adresowe (77) 1578 rs. 98 kop.; (87) 1681 rs.; (90) 1738 rs. 89 kop.; 9) utrzymanie straży ogniowej (77) 18638 rs. 14 kop.; (87) 20546 rs. 65 kop.; (90) 19036 rs. 48 kop.; 10) rozchody na renowacya mostów (77) 200 rs.; (87) 303 rs. 85 kop.; (90) 24760 rs.; 11) utrzymanie wodociągów w 1887 r. 2005 rs. 05 kop.; w 1890 r. 2057 rs.; 12) utrzymanie rur ściekowych w 1887 528 rs. 12 kop.; w 1890 r. 168 rs. 2 kop.; 13) urzą­dzenie i utrzymanie rynków (87) 541 rs. 19 kop.; (90) 290 rs.; 14) środki dla podtrzymania przemysłu i handlu (87) 4615 rs.; (90) 4015 rs.; 15) za znaki i taksy dla dorożkarzy (87) 328 rs. 05 kop.; (90) 460 rs.; 16) utrzymanie wię­zień (87) 2408 rs. 79 kop.; (90) 2248 rs. 31 kop.; 17) służba sanitarna (87) 3857 rs. 36 kop.; (90) 4345 rs. 54 kop.; 18) na celo oświa­ty wydano w 1887 r. 1681 rs.; w 1890 r. 1738 rs. 89 kop.; 19) zapomogi dobroczynne (87) 942 rs. 50 kop.; (90) 937 rs. 58 kop.; 20) illuminacye (87) 230 rs. 50 kop.; (90) 290 rs.; 21) subsydyum teatralne (77)

[s. 497]

6000 rs.; (87) 3000 rs.; (90) 3000 rs.; 22) roz­mieszczenie wojsk (77) 25900 rs. 43 kop.; (87) 46734 rs. 81 kop.; (90) 54826 rs. 01 kop.; 23) na rozchody nieprzewidziane i rozmaite wydatki w różnych gałęziach gospodarstwa poniesione (77) 2364 rs. 35 kop.; (87) 2700 rs.; (90) 2700 rs. Ogółem rozchody w 1877 r. 177506 rs. 61 kop.; w 1887 r. 236511 rs. 13 kop.; w 1890 r. 322487 rs. 33 kop.

Władze sądownicze i administracyjnezmienia­ły się w kolei czasu. Wiadomo z dziejów, że Wilno od r. 1323 do 1569 było stolicą w. ks. li­tewskich; od unii lubelskiej głównem miastem księstwa było aż do r. 1794; d. 12 grudnia 1794 r. zostało miastem głównem gubernii litew­skiej; od r. 1802 jest gubernialnem gubernii wileńskiej. Za rządów litewskich i polskich od r. 1413 mieli tu stanowiska urzędowe wojewo­dowie, kasztelanowie i inni wyżsi dostojnicy wo­jewództwa wileńskiego. Ustanowiony przez Ste­fana Batorego trybunał litewski tu odbywał są­dy, zaczynając zawsze od poniedziałku po nie­dzieli przewodniej i trwał przez 22 tygodnie co rok. Miasto zostając pod prawem magdebur­skiem, miało tu od r. 1432 magistrat, w całym komplecie urządzony, który w sprawach miej­skich przez swych wójtów i ławników zarządzał zupełnie niezależnie.

W obecnym czasie instytucyi rządowych w Wilnie liczy się 168, a mianowicie administra­cyjnych 72, sadowych 9, duchownych 24, woj­skowych 48, naukowych 18, bankowych 5. Do ważniejszych reform zaliczyć wypada zaprowa­dzenie w Wilnie 4 kwietnia 1872 r. sądów po­koju, sądów przysięgłych, sądu okręgowego i izby sądowej.

Przemyśl i handel,W chwili obecnej jest w W. znaczniejszych fabryk (oprócz trzech papierni w okolicy miasta): 4 browarów piwnych, 1 fa­bryka karmelków, 1 świec, 3 fabryki mydła i świec łojowych, 9 fabryk białoskórniczych, 2 sa­fianu, 10 czapek, 3 kafli wyborowych, 5 cegieł i wapna, 2 dachówki, 2 drożdży wódczanych i piwnych, 4 tytuniu i cygar, 1 guzików, 1 kon­serwowanego papieru, 1 ołówków, 3 kopert, 2 szczotek, 1 wyrobów obuwia (szteperska), 2 tar­taki, 1 tartak i młyn parowy, 3 nadgrobków z kamieni i marmuru, 1 farbki do bielizny, 1 korków, 1 gilz do papierosów, 1 młyn wodny, 1 gisernia, 1 fabryka kartonów, 2 sztucznych kwiatów, 1 wyrobu gazu, 4 sztucznych wód mi­neralnych, w ogóle 68 fabryk. Rzemieślników w r. 1890 było w W. 7327 (majstrów 3373, cze­ladników 2167, uczniów 1787); kupców 1 klasy 26, 2 klasy 368, rodzin kupieckich mających prawo handlu 1 klasy 12, 2 klasy 147, subjektów 1004, trudniących się drobnym handlem 2544, razem 11438. Magazynów, sklepów, kramów 1163. W Wilnie istnieją obecnie następujące zakłady kredytowe i bankowe; a) rządowe: wileński od­dział banku państwa, wileńsko-kowieński wy­dział włościańsko-ziemskiego banku państwa i wileński wydział szlacheckiego ziemskiego ban­ku państwa; 5) prywatne: wileński kantor to­warzystwa rossyjskiego wzajemnego ziemskiego kredytu; towarzystwo wzajemnego kredytu; wileński prywatny bank handlowy; wileński ziemski bank i 5 kantorów bankierskich.

Szlachtuzów jest 9, z nich jeden centralny, podług planów inż. Jasińskiego, miejski, i 8 pry­watnych.

Świątynie prawosławne:sobór św. Mikołaja, sobór Przeczystej Boga Rodzicy, cerkiew i monaster św. Trójcy, cerkiew i monaster św. Du­cha, cerkiew i monaster św. Maryi Magdaleny (żeński), cerkiew św. Mikołaja, cerkiew Zwiasto­wania (były kościół św. Trójcy), cerkiew św. Andrzeja, cerkiew św. Praksedy (Piatnieka), cerkiew św. Michała, cerkiew św. Aleksandra Newskiego, cerkiew zakładów naukowych, cerkiew Opieki Najświętszej Panny, cerkiew w instytucie panien, cerkiew więzienna, cerkiew śś. męczenników Antoniego, Jana i Eustachego, cerkiew archierejska, cerkiew na cmentarzu prawo­sławnym, kaplica na placu św. Jerskim na pamiątkę zwycięztw 1863-1864, w ogóle 18 cerkwi i 1 kaplica.

Parafie obrządku katol.: 1-sza św. Jana, obejmuje środek miasta; 2-ga św. Ducha; 3-cia Ostrobramska, obejmuje południową część mia­sta; 4-ta Wszystkich Świętych: 5-ta św. Filipa i Jakuba albo Łukiska; 6-ta św. Rafała za Zielo­nym mostem, obejmuje całą przestrzeń Śnipiszek i znaczną część okolicy za miastem; 7-ma św. Piotra i Pawła, zajmuje całe przedmieście Antokol z okolicami; 8-ma pobernardyńska, składa się z cyrkułu miasta leżącego za Wilenką. Ko­ścioły katolickie są: kościół katedralny, św. Ja­na, św. Ducha, św. Anny, św. Franciszka i Ber­nardyna, św. Michała (obecnie zamknięty), św. Piotra, św. Jerzego, św. Krzyża, pomisyonarski, św. Stefana, Wszystkich Świętych, św. Teresy, św. Jakuba, św. Bartłomieja, św. Rafała, św. Mikołaja. Kaplice: Ostrobramska, w gmachu Do­broczynności, na cmentarzu Rossa, na cmenta­rzu po-bernardyńskim, w więzieniu, razem 18 ko­ściołów i 5 kaplic.

Starowiercy mają oddzielny dom modlitwy, luteranie kościół, również i kalwini (ewang.-reformow.). Meczet istnieje od czasów Witolda. Synagoga z r. 1572 oraz 4 mniejszych i kilkadziesiąt domów modlitwy.

Cmentarzy jest dziewięć: prawosławny nowy, Rosa, pobernardyński, św. Piotra, św. Stefana, św. Rafała, św. Jakuba, ewangielicki i izrae­litów.

Zakłady dobroczynne:1) Towarzystwo dobro­czynności, założone w r. 1807; 2) Dobrochotna kopiejka; 3) Dom miłosierdzia; 4) 4 ochrony dla

[s. 498]

dzieci; 5) Dom dla biednych i przy nim tania kuchnia i nocleg; 6) Prawosławne bractwo św. Ducha z domem i ochroną; 7) Ochrona katolicka dla cudzoziemców; 8) Dziciątko Jezus; 9) To­warzystwo wspierania niedostatnich uczniów za­kładów naukowych obojej płci; 9) Oddział Towa­rzystwa ociemniałych. Szpitale: 1) św. Jakuba; 2) Sawicz; 3) Obłąkanych; 4) Zakład Dzieciątka Jezus (dom podrzutków); 5) Żydowski; 3) Woj­skowy; 7) Oftalmiczny hr. Przeździeckiej; 8) Dwie lecznice prywatne; 9) Przytułek dla ubo­gich i sierot przy kościele luterskim i na cmen­tarzu ewangielickim; 10) Przytułek św. Anny utrzymywany przez bractwo św. Anny katolików-niemców, przy cmentarzu bernardyńskim; 11) Ochrona dla starców i kalek przy szpitalu św. Jakuba; 12) Ochrona dla żydów. Przed ro­kiem 1864 istniały: Przytułek dla staruszek i kalek rzymsko-katolickiego wyznania, założony przez Zofię Dąbrowską i szkółka Ostrobramska dla biednych dziewcząt, założona przez generał-gubernatorowę Nasimowę.

Zakłady naukowe i Towarzystwa uczone.Po przeniesieniu w r. 1843 akademii lekarskiej do Kijowa, a duchownej do Petersburga, nie ma w Wilnie wyższego zakładu naukowego. Do średnich i niższych należą: 1) Seminaryum prawo­sławne litewskie (175 wychowańców); 2) Semi­naryum duchowne rzymsko-katolickie (w 1890 r. 66 wychowańców); 3) Duchowna szkoła prawo­sławna (186 wych.); 4) Szkoła dla dziewcząt ze stanu duchownego (111 wych.); 5) Przytułek przy żeńskim monasterze (40 wych.); 6) Wojsko­wa szkoła junkrów (274); 7) Szkoła wojskowych felczerów (110); 8) Gimnazyum klasyczne pier­wsze (616); 9) Gimnazyum klasyczne drugie (404); 10) Gimnazyum żeńskie (413); 11) Szko­ła realna (523); 12) Maryińska szkoła wyższa żeńska (605); 13) Instytut nauczycielski (34); 14) Szkoła miejska przy instytucie (70); 15) Szkoła rysunków z oddziałem malarskim (83 mężczyzn i 24 kobiet); 16) Specyalna szkoła te­chniczna dróg żelaznych (64); 17) Szkoła pocztowo-telegraficzna (57); 18) Szkoła gubernialna dla akuszerek (19). W ochronach było 106 chłop­ców, 79 dziewczyn. Szkół parafialnych dla chłopców 5, uczących się 426; dla dziewczyn 4, uczących się 290; dla obojej płci 3, uczących się chłopców 129, dziewczyn 89. Szkoła nie­dzielna żeńska (176). Instytut żydowski, uczą­cych się 69, przy nim szkoła początkowa (72 uczących się). Szkół elementarnych żydowskich 3, uczących się 407. Szkół żydowskich dla wyuczenia się języka ruskiego: dla chłopców 12 (uczących się 699), dla dziewczyn 8 (uczących się 468). Prywatne szkoły żydowskie: 2 eszyboty (uczących się 240); sobotnia szkoła dla rzemieślników (390); 3 pensyonaty dla dziewczyn (uczących się 363), pensyonat dla chłopców (uczących się 10); Talmud Tora z oddziałami (uczących się 216); 57 chederów (uczących się 526)! W ogóle było w W. 124 zakładów nau­kowych, a w nich uczących się 6021 chłopców i 2677 dziewczyn.

Biblioteka publiczna, założona w r. 1865, mie­ści się w gmachu po-uniwersyteckim, przy niej muzeum starożytności. W bibliotece 87497 dzieł, 122557 tomów. Z nich w języku ruskim 19497, tomów 32060; w innych językach (prze­ważnie w łacińskim i polskim) 68000, tomów 90497. Dubletów 9385, tomów 14583; z nich ruskich 1123, tomów 1520; cudzoziemskich (ła­cińskie, polskie) 8262, tomów 13063. Niekom­pletnych 8042, tomów 12050. Rękopisy: cerkiewno-słowiańskich 329. Akt i przywilejów na pargaminie 75. Pascykułów i oddzielnych ręko­pisów 1542. Rzeczy literackich w językach cu­dzoziemskich 2094. Pargaminów cudzoziemskich 18. Autografów i korespondencyi 6096 osób. Ogółem w bibliotece dzieł 104924, tomów 149190. Towarzystwo lekarskie, założone w r. 1805, ma w 1891 r. członków honorowych 20, czynnych 79, korespondentów 90. Archiwum akt dawnych, założone w r. 1852, ma około 20 miljonów numerów różnych aktów. Komitet statystyczny. Komisya archeologiczna. Pism peryodycznych wychodzi obecnie 5: Wileńskij wjestnik, Wiadomości gubernialne, Wiadomości eparchialne litewskie, Cyrkularze okręgu nauko­wego wileńskiego i Protokuły Towarzystwa le­karskiego. 0 dawniej wychodzących w Wilnie pismach peryodyeznych do r. 1864 pisał Kirkor w Przewodniku po Wilnie i dr Szeliga w „Wia­domościach bibliograficznych warszawskich”. Księgarni znaczniejszych jest 4, antykwami 8, drukarni 9: Zawadzkiego, Syrkina, Rządu gubernialnego, Okręgu wojskowego, Romma (hebrejska), Dworca, Blumowicza, Zymela i Matza. Pół­nocno-zachodni oddział cesarskiego rossyjskiego Towarzystwa geograficznego. Stacya meteo­rologiczna. Kółko muzykalno-dramatyczne ama­torów. Szkoła muzyczna prywatna. Teatr. Klubów 3 (szlachecki, wojskowy, szachistów). Oddział opieki nad zwierzętami. Towarzystwo wyścigowe. Towarzystw assekuracyjnyeh od ognia, gradobicia, ubezpieczeń życia, kapita­łów jest 36.

Dzieje. O założeniu Wilna najrozmaiciej opo­wiadają historycy. Szafarzyk wspomina, że od II w. po Chr. okolice dzisiejszego W. zamieszki­wało potężne plemię słowiańskie Wilków, którzy ztąd wyrzucili Gotów i Wandalów. Ci to Wilcy mają być założycielami Wilna (Starożyt. sło­wian., II, § 44, str. 783). Długosz nie Słowia­nom lecz Litwinom przypisuje założenie W., nie uznaje ich jednakże za aborygenów, tylko za rzymskich przybyszów (Dzieje, III, 446, wyd. Przeździeckiego). Jest jeszcze trzecie podanie, przypisujące założenie W. Waregom (Snorro-Sturlezon, cytowany u Czackiego: O lit. i pol.

[s. 499]

praw., I, 16, wyd. Turowskiego). Rozwiązać te sprzeczności nie podobna dla braku źródeł. Jest wszelkie prawdopodobieństwo, że założycielami byli Litwini, którzy są zarazem aborygenami, gdyż poglądy Długosza o rzymskiem pochodze­niu Litwinów nie wytrzymują krytyki. Również można z pewnością, utrzymywać, że W. istniało już kilka wieków pierwej przed wystąpieniem w kronikach.

Jak każdy prastary gród ma W. swe legendy, które odnoszą powstanie miasta do bardzo odle­głej przeszłości. Czem Wawel dla Krakowa, tem Bakszta dla W. Bakszta była prastarem gro­dziskiem, w kolei wieków zamieniona na silną warownię. Na Bakszcie mieszkał w lochu bazy­liszek. Loch prowadził do Wilenki, która u stóp góry płynie. Bazyliszek każdego przychodzą­cego zabijał wejrzeniem, bo nikt jego wzroku nie mógł wytrzymać. Znalazł się wreszcie śmiałek, który wszedł do jaskini trzymając przed sobą duże zwierciadło, a bazyliszek, postrzegłszy swój obraz, własnym wzrokiem rażony, padł trupem. Powtarzamy tę legendę, tak przypo­minającą smoka wawelskiego, gdyż świadczy nam ona o łączności ludów i ich powinowactwie. Dziś na tem miejscu zbudowany jest zakład do­broczynny: Dzieciątka Jezus, a loch, który miał łączyć zamek Trocki z Bakszta, od lat kilku­dziesięciu dopiero jest zasypany. Zresztą poda­nie o bazyliszku, spólne wielu innym miastom, jest znacznie późniejszego pochodzenia (wiek XV) i nie da się odnieść do zarania Wilna oraz smoka wawelskiego.

Bakszta leży nad Wilenką, dawniej zwaną Wilna; rzeczka ta dała nazwisko późniejszemu miastu. Dokoła Bakszty rozszerzyło się miasto we wszystkich kierunkach. Należy przypusz­czać, że w pierwszym okresie istnienia Bakszty, jako warowni, gdzie niegdzie tak około warowni jak i po nad brzegiem rzeki porozrzucane były chaty a całą przestrzeń, dziś przez miasto zajętą, pokrywał las odwieczny.

O pierwiastkowych dziejach W. kroniki mil­czą. Dorywcze tylko mamy wiadomości o ks. litewskich z XI i XII w. Stwierdzono, że już w XI w. byli udzielni książęta wileńscy. Około r. 1070 siedział na Wilnie Rościsław syn Rohwołoda, ks. połockiego, słuckiego i druckiego. Po nim nastąpił syn jego Dawid jako książę. Dalej syn tego Dawid II, którego syn Gerden al­bo Erden panuje w Połocku (1264,). Wkrótce występuje na widownię potężny i sławny Giedy­min już nie jako udzielny książę wileński, lecz jako pan całej Litwy i Rusi. Wielkiego Giedy­mina nasi historycy mianują synem Witenesa. Twierdzenie to fałszywe. Był on nie synem ale bratem rodzonym Witenesa a mieli jeszcze trze­ciego brata Weina, także ks. połockiego. Wi­dzimy ztąd łączność rodową z przeważnym do­mem połockim. Lecz jednocześnie gdy jedni z Rurykowiczów, siedzący na Połocku lub drobnych księstwach ruskich, są wyznawcami wia­ry Chrystusa, inni, panując nad bałwochwalczą Litwą i Żmujdzią, czczą, lub może udają tylko, że są czcicielami Perkunasa, jak i cała Litwa, jak i sam Giedymin, Kiejstut, Olgierd (Kirkor, Bazylika litewska, str. 4).

O tych samodzielnych książętach wileńskich inaczej opowiada Woskresenskaja ljetopiś (I, 48); Karamzin (t. IV, 82, nota 103, wyd. VI) mniej krytycznie zestawia te wiadomości latopisców, a polemizujący z nim Narbutt (1. c, fil, 587) ogólnie się tylko wyraża, że cała ta wer­sy a jest wątpliwą. Jakoż po śmierci Dawida II, ks. wileńskiego, gdy syn jego Gerden panuje na Połocku, nim Witenes objął rządy wielkoksiążę­ce (1293), na Wilnie siedział, jak pisze latopis Bychowca (rękopis w poznańskiej bibliotece, opuszczony w wydaniu Narbutta), niejaki Swintorog. Ten książę wileński przy ujściu rzeki Wilny (Wilejka) do Nerisy (Wilia), w dolinie okolonej górami i pokrytej odwiecznym lasem dę­bowym, wzniósł ołtarz na cześć Perkunasa, roz­niecił ogień święty, a miejsce to na całopalenie zwłok książęcych przeznaczył (Narbutt, 1. c, IV, 248). Według zwyczaju Litwinów wybra­no zaraz gaj święty, zapalono Perkunasowi, bo­gu piorunów, bez przerwy tlejący ogień. Zwłoki Swintoroga spalił tu syn jego Germont. Powieść ta naprowadza na myśl, że właśnie Germont ów, łub nawet ojciec jego Swintorog podczas naj­większego zamieszania w Litwie osieroconej przez Mendoga, z którego korzystali Krzyżacy, przeniósł do Wilna zniszczone przez Zakon po dwakroć święte Romowe nad Dubissą i Niewiażą (Jaroszewicz, Obraz Litwy, I, 192; Antono­wicz, Oczerk ist. w. ks. litowsk., 82). Długo jeszcze zapewne miejsce to zostawało tylko spokojnem schronieniem kapłanów, zanim na do­bre zaludniać się poczęło i znaczenie history­czne przybrało. O ile wiadomo w. ks. litew. Giedymin był pierwszym, którego zwłoki spalono po Swintorogu. Pojęcia o Criwe ja­ko godności kapłańskiej w ogóle, a krywo-krywaite, lub jak Hartknoch pisze kriwe-kriweita w znaczeniu arcykapłana, ulegają radykalnej zmianie w skutek ostatnich poszuki­wań naukowych. Prof. Mierzyński na IX zjeź­dzie archeologicznym w Wilnie (1893 r.) przed­stawił referat, w którym, na zasadzie pewnych danych z życia politycznego starodawnej Litwy, mitologii litewskiej i wreszcie językoznawstwa, utrzymuje, że kriwe nie oznacza godności lecz jest imieniem własnem ostatniego ofiarnika w Ro­mowe nad Dubissą i Niewiażą. Tenże profesor dowodzi, że pojęcie o arcykapłanie nie było zna-nem ówczesnej Litwie, lecz jest ono wymysłem kronikarzy i historyków, szczególniej Duisbur­ga, który przez analogią papieża stworzył dla

[s. 500]

Litwy arcykapłana, nazwawszy go kriwe kryweitą.

Dopiero około r. 1320, kiedy Giedymin zało­żył tu swój zamek, dzieje miasta rozjaśniać się poczynają. Powód założenia zamków wileńskich kroniki podają następny: Giedymin przybywszy pewnego razu z wielkim orszakiem na łowy w tern miejscu, gdzie tak zwane Łyse góry otacza­ją, ujście Wilny do Wilii, miał jakoby na jednej z nich zabić tura wielkiego, od czego owa góra otrzymała nazwę Turzej. Po łowach nocował na zgliszczach Swintoroga i śniło mu się, że wi­dział na jednej z łysych gór, gdzie tura ubił, wilka ogromnego, żelazną blachą okrytego, a którego wycie było tak donośne, iż zdawało się, jakby stu wilków wyło. Giedymin opowiadał ten sen swym dworzanom, lecz jeden tylko arcy­kapłan Łezdejko ciekawemu księciu znaczenie snu wytłumaczyć potrafił: wilk żelazny znaczy, że na zgliszcza tern stanie zamek mocny i mia­sto, głowa państwa; a stu wilków w nim wyją­cych znaczy, że gród będzie donośny sławą swych mieszkańców (Stryjkowski, Kronika, I, 372, wyd. z r. 1846). Przyjął to tłumaczenie Giedymin i zaraz na szczycie Turzej góry po­czął murować warowny zamek, sześcioboczną wieżą ozdobiony; n dołu zaś przy świętych zgli­szczach, pod gajem Perkunasa, w dolinie, stanął drugi zamek drewniany, z basztami, palisadą i blankami, zwany Krzywym grodem. Przeniesio­na wkrótce z Trok do Wilna stolica państwa przyczyniła się do rozszerzenia i wzrostu osady tak co do budowli jak i mieszkańców, których liczba pomnażała się przybywającemi na wezwa­nie Giedymina osadnikami z Niemiec. Już w r. 1323 Giedymin, jako król Litwy i Rusi, pisał z W. listy swoje do papieża, zakonów i miast niemieckich (Daniłowicz, Skarbiec dyplomatów, I, N. 297-300).

Wilno już przed Giedyminem było znaczną osadą. Po przeniesieniu stolicy z Trok naznaczył on swym namiestnikiem Gastolda. Odtąd rozpo­czyna się wzrost miasta, ku czemu wielce przy­łożył się sam Giedymin przez sprowadzenie ku­pców i rzemieślników cudzoziemskich, a szcze­gólniej Niemców z miast hanzeatyckich (Jaro­szewicz, 1. c., I, 105; Narbutt, 1. c. IV, 143, 518, dod. XIV; Czacki, I, 143). Świadectwem znaczenia dziejowego W. jest zawarta tu r. 1323 przez Giedymina ugoda z arcybiskupem rygskim, oraz mistrzem zakonu rycerzy mieczo­wych inflanckich, której główne punkta są na­stępujące: bezpieczeństwo podróżnych na go­ścińcach i dróżkach w kraju obu stron traktują­cych; prawne rozstrzyganie sporów i krzywd między poddanymi stron obu; zwrot dóbr złupionych; wydawanie zbiegłych knechtów i sług (Daniłowicz, 1. c., N. 302); a później zawarto tu przymierze z Łokietkiem (Pomniki dziejowe Bielowskiego, II, 619; Daniłowicz, 1. c., N. 318, 321, 322) w r. 1325. Skutkiem zabiegów Gie­dymina W. znacznie się wzniosło i zaludniło, są nawet niektóre wskazówki o istnieniu kościołów chrześcijańskich (Baliński, Wilno, I, 64; Przyjałgowski, Żywoty biskup, wil., I, 5; Daniłowicz, 1. c, N. 299), jednak jeszcze na stolicę nie wy­glądało.

Dopiero wzrastająca potęga Olgierda wpły­nęła na rozwój miasta przez ożywienie handlu, rozmaite przywileje nadane kupcom, bez różni­cy wyznania (Kraszewski, Wilno, I, 365). Opie­kę nad chrześcijaństwem pod panowaniem Ol­gierda rozpościerał namiestnik jego Gastold, ka­tolik, ożeniony z Buczacką, który sprowadził franciszkanów i dla nich wybudował drewniany klasztor, na miejscu gdzie dziś stoi pałac generał-gubernatora i kościół bonifratrów. Za Giedy­mina byli już franciszkani na Litwie i mieli swój kościół w W. (św. Mikołaja na Piaskach), zbu­dowany przez Niemców-katolików (Kirkor, Ba­zylika, 7). W czasie nieobecności Gastolda w W. Litwini, wpadłszy do klasztoru, siedmiu mnichów zamordowali, a innych siedmiu, którzy w gajach na Łysych górach schronić się usiło­wali, pojmawszy, ukrzyżowali i ciała ich z góry do rzeki powrzucali. Na pamiątkę tych mę­czenników postawiono później na tej górze trzy krzyże, które odtąd klasztor franciszkański stale odnawiał i podtrzymywał. W r. 1866 krzyże te zostały usunięte a na ich miejsce posadzono topole, z których obecnie potężne już wyrosły drzewa.

Za powrotem Gastolda, z rozkazu Olgierda, mordercy ukarani zostali; na miejsce pomordo­wanych Gastold sprowadził kilkunastu franci­szkanów i osadził ich we własnym dworze, na tem miejscu, gdzie do r. 1865 istniał kościół (dziś archiwum) i klasztor. Tak więc za Ol­gierda były już trzy kościoły w Wilnie: św. Mi­kołaja, N. M. Panny na Piaskach i kaplica gdzie dziś kościół św. Krzyża. Kraszewski utrzymu­je, że na miejscu dzisiejszego kościoła św. Pio­tra była już za czasów Olgierda świątynia chrze­ścijańska.

Jednocześnie i obrządek wschodni był rozpo­wszechniony, jak o tem świadczy wzniesienie cerkwi, gdyż za czasów Olgierda przychodnie i kupcy ruscy zaczęli się w W. osiedlać. Jak kolwiek Olgierd nie bronił przybyszom wyzna­wać wiary Chrystusa, apostołującym franciszka­nom nie przeszkadzał w głoszeniu słowa Bożego, miał żonę chrześcijankę i pozwalał nawet dzieci swe chrzcić, aby im ułatwić w przyszłości zaję­cie tronów ruskich, sam został poganinem do śmierci. Tak utrzymuje Daniłowicz (1. c, N. 459) i Bartoszewicz (Encyklop. Orgelbranda, XIII, 510); przeciwnego zdania są: Karamzin (1. c, V, 55) i Stadnicki (Olgierd i Kiejstut, str. 117 i in.). Śmierć Olgierda przypadła w r. 1377, po nim nastąpił Jagiełło.

[s. 501]

Pomimo całej potęgi Olgierda i sławy jaką okrył Litwę, stolica jego po kilkakroć zagrożoną była przez napaście Krzyżaków i Dymitra, w. ks. mosk. Bok 1362 dotknął ją ciężkim głodem, ale przy końcu panowania tego mocarza większa klęska ją spotkała: marszałek zakonu Gottfryd Linden z 12000 zbrojnych podstąpił pod miasto, w którem się zamknął sędziwy już Olgierd z ro­dziną. Dzielna obrona zamków skłoniła Krzy­żaków do zawieszenia broni, podczas którego wszakże podłożony przez nich ogień między par­kany miejskie strawił dwie części domów mło­dego miasta.

Odzyskało znów pomyślność swą za Jagiełły, który mieszczanom W. opieki użyczał i życzli­wości ich w następnej wojnie domowej doświad­czył. Kronikarze (Stryjkowski, II, 62, 63; Kojałowicz, Hist. Lith., 361) pisząc o ubieżeniu W. przez Kiejstuta w r. 1381, dodają powieść o podstępie, który je ułatwił. Kiejstut zapewnio­ny o porozumieniu się Jagiełły z Krzyżakami na zgubę jego, postanowił mu odebrać tron wielko­książęcy; w tym celu wysłał potajemnie do Wil­na 300 wiernych swoich, którzy różnemi strona­mi weszli do miasta przebrani za podróżnych, potem 600 zbrojnych, ukrytych na wozach ła­downych sianem i skórami, tam wprowadził. Po uczynieniu tych przygotowań, sam w 100 koni nagle z Trok przypadł do W., zamek dolny opa­nował i nieprzygotowanego do obrony Jagiełłę z matką i siostrą Maryą oraz jej mężem Wojdyłłą pojmał. Przyjaźń Witolda ocaliła go od gorszego losu; skończyło się na tem, że mu od­dano skarby, dzielnice na Krewię (zamku i po­wiecie) oraz ks. witebskie. Jagiełło zmuszony do odstąpienia tronu litewskiego, upatrywał tyl­ko sposobnej pory do jego odzyskania. Kiejstut zajęty wojną z Korybutem, ks. siewierskim, zo­stawił Witoldowi małe siły do strzeżenia Trok i Wilna. Wiedząc o tem Jagiełło zwrócił się do stolicy i łatwo ją opanował, bo mieszczanie wi­leńscy więcej mu sprzyjali niż Kiejstutowi. Pierwszy to raz mieszkańcy W. biorą udział w sprawach publicznych. Krwawe to były owe niezgody domowe, których głównym teatrem stało się Wilno.

Jak Wojdyło, szwagier Jagiełły, poczytany przez Kiejstuta za głównego matacza i sprężynę, a podobno za przywódzcę stronnictwa chrześci­jańskiego, powieszony został na Łysej górze wobec mieszkańców stolicy, tak po upadku Kiej­stuta ścięto Widymunda, ojca Biruty, żony jego, roztargano końmi Butryma, jej krewnego. Kiej­stut, ujęty zdradziecko w r. 1382 przez Jagiełłę, osadzony w więzieniu w Krewię, z rozkazu Ja­giełły został tam zamordowany. Ciało jego przywieziono do W., uroczyście spalono na zgliszczu Swintoroga. Był to ostatni pogrzeb książęcy podług kultu pogańskiego.

W drugiej połowie XIV w. W. zaczęło już przybierać pozory zamożnego i rozległego mia­sta. Na wysokiej górze przy ujściu rzeki Wilny do Wilii wznosiły się wielkie mury silnie waro­wnego zamku, trzema basztami strzelające w gó­rę i wysokim wałem opasane. Na południe mię­dzy górą a rz. Wilna znajdował się obszerny dom jednego z najprzedniejszych panów lite­wskich Monwida. U spodu góry rozciągał się dolny zamek, Krzywym grodem nazwany, a da­lej nieco, przy połączeniu się dwóch rzek, na świętej dolinie Swintoroga, odwiecznemi dębami porosłej, widniały drewniane budowle świątyni z tlejącym wiecznie ogniem (niewłaściwie nazy­wanym Zniczem przez dawniejszych pisarzy; znicz czyli właściwiej zinicze oznacza miejsce, gdzie stała bałwochwalnia; podług Karłowicza zaś zincz, żiniczus al. żinczius oznacza kapłana, który podtrzymuje ogień i czuwa, ażeby nigdy nie zgasł; ob. Kirkora, Litwę i Białoruś, str. 32). Tuż zaraz ciągnęły się mieszkania kapłanów (kriwe) pogańskich. Na miejscu gdzie dziś ko­ściół katedralny, wśród ogromnych dębów, stał posąg władzy piorunów, Perkunasa, wsparty na podstawie z kamienia. W koło tego placu, Świę­tym zwanego, sterczały rozległe budynki dolne­go zamku, po większej części drewniane, z wie­żami. Pałac wielkoksiążęcy składało kilka ob­szernych budynków, pomiędzy któremi był dom przeznaczony na chowanie skarbów, oraz stajnie (dziś część ogrodu spacerowego, przylegająca do bramy głównej ogrodu botanicznego). Na połu­dnie od świątyni Perkunasa wznosiła się wyso­ka, okrągła wieża z kamienia, z oknem, przez które najwyższy kapłan wolę bogów ludowi ogłaszał. Przypuszczają, że ta wieża to dzisiejsza dzwonnica katedralna, z przybudowanemi do niej dwu piętrami, w których znajdują się dzwony. Cały zaś Krzywy gród obwiedziony był gęstym ostrokołem i prócz tego opasany z jednej strony rzeką Wilna (kierunek tej rzeki obecnie jest in­ny), a z drugiej kanałem Giedymina (dzisiejsze ujście Wilejki do Wilii).

Z zachodniej bramy dolnego zamku prowadzi­ła droga przez dwa mosty, zbudowane na Wilnie i Wingrze, pomykająca później na północ; oraz przez prom na Wilii do Kiernowa, najdawniejszej stolicy Litwy, i do zamku wiłkomierskiego a w lewo od promu, gdzie dziś przedmieście Łukiszki, ciągnęła się ku gajom świętym, gdzie stały odwieczne dęby i sosny, różnym bogom poświę­cone. Od Krzywego grodu szły inne jeszcze dwie drogi: jedna do Trok na zachód koło klasztoru franciszkanów, a draga mimo klasztoru greckie­go św. Ducha, za którym rozchodziła się na trzy strony do Grodna, Lidy i Miednik. Nareszcie je­dna szła do Połocka przez most na Witence, około soboru Preczystej.

Znaczniejsze świątynie pogańskie były: Perkunasa na zgliszczu Swintoroga; druga na miej­scu dzisiejszego kościoła św. Jana. Na Antokolu

[s. 502]

świątynia bogini Mildy, dziś św. Piotra; pan­teon bogów litewski, gdzie dziś szpital wojsko­wy, a dawniej pałac sapieżyński i kościół P. Je­zusa (Stryjkowski, 1. c, I, 473). Na zamku górnym, nad samą. spadzistością nad Wilenką, była także świątynia pogańska, zamieniona pó­źniej na kościół św. Marcina. Była jeszcze świą­tynia Ragulisa, którą Marya Witebska, żona Ol­gierda, przeistoczyła na cerkiew Piatnicką.

Oprócz ty eh głównych świątyń pogańskich, o których podania i wiadomości kronikarskie pozostały, istniały jeszcze gaje święte, rozmaitym bogom poświęcone: na dolinie Swintoroga był gaj niewielki, dębowy, z którego brano wyłą­cznie drzewo do palenia na ołtarzu Perkunasa (Stryjkowski, 1. c, I, 473). Dzisiejszy ogród pobernardyński, do ostatnich czasów przez lud gajem nazywany, był gajem świętym; w tym gaju, nad Wilenką, stała świątynia pogańska. Na Łukiszkach, gdzie były święte gaje, wyko­pano przed 30 laty nogę kamienną z ciemnego granitu, należącą do olbrzymiego posągu. Na tern miejscu gdzie dziś teatr i sobór prawosła­wny stała drewniana budowla, wysokim parka­nem otoczona, w której znajdowały się kramy i mieszkania kupieckie (Kirkor, Przewód, po Wil­nie, 2 wyd., 19-21).

Pomyślny dosyć był stan miasta za rządów Jagiełły przed ochrzczeniem się jego, bo zamo­żność dworu i opieka w. księcia dla handlują­cych pomnażały ludność i ruch w tej jeszcze nieeuropejskiej stolicy. Mieszkańcy Wilna z kra­ju własnego i z głębi Rusi dostając futra, skóry, wosk i miód, prowadzili je na sprzedaż do Krzy­żaków i do Niemiec; a chociaż nieraz handel ten cierpiał wiele wskutek napadów Krzyżaków, ku­pcy więzieni a towary zabierane, bronił wszakże Jagiełło orężem i traktatami poddanych, swoich od napastników (Raczyński, Kod. dypl. lit., 61; Wizerunki i roztr., poczet nowy drugi, XXIV, 71-76).

Pod taką opieką klęska, jakiej miasto doznało na schyłku panowania Olgierda, przez spalenie większej jego części, w ciągu lat dwudziestu za­tartą została. Nowe domy z drzewa powstały wkrótce i aż w góry rozciągnęły miasto. Lecz w r. 1383 powtórny napad Krzyżaków znowu wstrzymał ten postęp na czas niejakiś. Chociaż zamki litewskie w Kownie i Trokach zasłaniały stolicę od bezpośredniej napaści nieprzyjaciół, wszakże tym razem usiłowania w. mistrza, wspar­te współdziałaniem Witolda, przemogły wszy­stko. Po wzięciu Trok czterech komturów z sil­nem wojskiem posunęło się na zniszczenie Wil­na; ale waleczność Litwinów, broniących z roz­paczą bogów swych i domów rodzinnych, wstrzy­mała burze;. Przyszło do spotkania pod samem miastem i po krwawej bitwie Niemcy ustępować musieli, część jednak Wilna znowu spaloną zo­stała (Narbutt, 1. c., V, 335). Rok 1387 przy­niósł tę wielką przemianę porządku społecznego jak w Litwie całej tak i w jej stolicy, do które­go ją przygotowywały już oddawna poprzedza­jące wypadki.

Kiedy Władysław Jagiełło po wstąpieniu na tron Piastów, zobowiązawszy się wprowadzić na łono wiary Chrystusa kraj swój rodzinny, przybywał doń wspólnie z Jadwigą wypełniać przyrzeczenie, Wilno już było w wielkiej części chrześcijańską osadą. Przemagała wprawdzie ludność litewska i bałwochwalcza, ale przy niej niemieccy rzemieślnicy gnieździli się już od Gie­dymina, kupcy ruscy osiadali od Olgierda. Prócz chrześcian żydzi podobno już odr. 1326 także tu zamieszkali (Narbutt, 1. c, VIII, 490; Działyński, Zbiór praw, 102, 109; Czacki, O lit. i pol. pr., I, 93; Wiszniewski, Pomniki, III, 94; Daniłowicz, Dziennik wileń., 1823, I, 390). Cho­ciaż dla pogan liczne wznosiły się ołtarze i bó­żnice w pośród miasta, jednakże Niemcy katoli­cy i Ruscy mieli już własne świątynie (Sofijskij wremiennik, 1381; Daniłowicz, Latopis. Litwy, 204; Wizerunki i roztrząs., p. n. drugi, XIV, 134, 135). Lud więcej oswojony z godłem krzy­ża, a tymbardziej bojarowie, nie byli tak upor­czywi do przyjęcia wiary chrześcijańskiej a ta­kże i cywilizacji zachodniej, jak za Giedymina. Wreszcie władza w. książęcia samowładna obok prostoty ludu, powaga przedniejszych książąt ochrzczonych już w Krakowie i obecność rycer­stwa polskiego przybyłego z Jagiełłą, przemo­gły wszelki opór i żal narodu, porzucającego mi­mowolnie dawne swoje bogi i zwyczaje naddziadów. Nie mogli już temu przeszkodzić kapłani pogańscy, bo wpływ ich zupełnie upadły nie wystarczał potrzebie moralnej narodu. Łatwo zatem na rozkaz Jagiełły, w obce królowej Ja­dwigi, książąt mazowieckich, panów i ducho­wieństwa polskiego, obalono świątynie i posągi bożków w Wilnie, zagaszono ogień Perkunasa i na jego miejscu właśnie założono posadę kościo­ła katedralnego p. tyt. św. Stanisława (Nastę­pujący pisarze podali mniej lub więcej dokładne opisy kościoła katedralnego: Narbutt, Dzieje, VII, dodatek XII i w Pismach pomniejszych; Kraszewski, Wilno, II, 183-296; Baliński, Wil­no, I, 117 in.; Starożytna Polska, III, 135; Homolicki, Wizerunki, ser. III, t. 1, XIV, 1; XXIV, 269; Przyjałgowski, Żywoty biskupów wileń­skich; Korotyński, Encykl. Orgelbr. sub v. Wil­no; Kirkor: Przechadzki po Wilnie i Przewodni­ki; Litwa i Białoruś, 3 tom Żywopis. Ross.; Groby wielkoksiążęce i królewskie; Bazylika li­tewska). Zbierano lud nie tylko z miasta ale i z okolic gromadami i tak go chrzczono, nadając każdej z nich jedno imię, dla prędszego odbycia obrządku. Ściągali się też tłumnie Litwini, zwa­bieni białemi sukmanami, które Jagiełło, zakupi­wszy w Polsce, rozdarowywał nowochrzczeńcom.

[s. 503]

Zaraz potem na gruzach obalonych bóżnic w Wilnie na głos w. księcia zatknięto krzyże i poczęto budować kościoły, ażeby lud przywykły tam do pokłonu bóstwom swym, łatwiej do nieh zbierał się dla czci prawdziwego Boga. Bogate było uposażenie katedry i biskupa. Pier­wszym biskupem wileńskim był Andrzej Wasiłło. Bodzanta, arcybiskup gnieźnieński, poświęcił kościół katedralny, a królowa opatrzyła drogiemi sprzętami i naczyniami (Kirkor, O skarbcu kate­dralnym wileńskim, Kwartalnik Kłosów, II, 161). Założono także kościół św. Jana (ob. Kraszew­skiego i Balińskiego historye m. Wilna) i św. Marcina na szczycie góry zamkowej; wreszcie ustanowioną została kapituła, z prałatów i kano­ników katedralnych złożona, a w główniejszych punktach Litwy fundowano kościoły parafialne (Czy Jagiełło wyjechał do Krakowa poganinem, czy też z ruskiej wiary przechrzci! się na nie­miecką;, jak niektóre latopiscy przez Narbutta przytoczone podają, o tem obacz ważny przypisek Malinowskiego do Kroniki Wapowskiego, t. I, na str. 62).

Po takiem urządzeniu hierarchii rzymsko-ka­tolickiej w stolicy Litwy (Wapowski, I, 74), przystąpił Jagiełło do przekształcenia na stopę europejską samego miasta, jeszcze w pół azja­tyckiego. Dotąd stan jego był prawie barba­rzyński i niewolniczy (Baliński, Wilno, I, 111- 117), mieszkańcy, rodowici Litwini, uprawiali o grody i służyli zamkowi lub bojarom, rzadko handlem i rzemiosłami się trudniąc; Niemcy zaś i Buscy przeciwnie, temu tylko oddani, zamo­żniejszymi byli od pierwszych. Tamtemi rządził podług dawnych zwyczajów zapewne horodniczy zamkowy, lub ciwun powiatu okolicznego; przy­bysze, a mianowicie Niemcy, zostawali pod opie­ką osobnego prawa, jakiego ryzcy mieszczanie używali. Jagiełło urządzając starodawną swoją stolicę na wzór Krakowa, nadał tegoż roku 1387 jej mieszkańcom prawo magdeburskie, ze wszystkiemi jego swobodami, a mianowicie: wolnym wyborem burmistrza i sądów wójtowskich, uwalniając ich od władzy ziemskich urzędników. Mieszczanie mieli tylko włożony obowiązek strze­żenia zamków (Zbiór dyplom, rząd. i aktów, NN. 1, 2, 3, 4, 26). Wszakże wyłączeni zostali od praw municypalnych ci mieszkańcy miasta, którzy osiedli na placach należących do ducho­wnych lub do zamku (Dubiński, Zbiór praw i przywilejów, wydanie zr. 1788, str. 1; Wize­runki, Ser. III, XXIV, 71, 76), zapewne dla tego, że to byli wieśniacy poddani, do których wła­ściciele, jako sprowadzonych dla swojej posługi, mieli prawo podług ówczesnych zasad i wyo­brażeń.

Ostatnim na koniec walnym czynem Jagiełły w chwili tej wielkiej reformy w Litwie było ustanowienie namiestnika, w osobie brata rodzone­go Skirgajły, i osadzenie zamków wileńskich polską załogą. Rządy tego książęcia dla Wilna były niepomyślne: mieszkając ciągle w Trokach nie dbał o Wilno i utrzymanie w niem swobód miejskich i handlu, ani też wiary nowej w kraju nie rozkrzewiał. Wierność wszakże mieszkań­ców tej stolicy dla Jagiełły była niezachwianą, bo kiedy Witold zamierzywszy strącić niedołężne­go Skirgajłę z namiestnictwa, pokusił się o opa­nowanie Wilna, mieszczanie wspólnie z dowódzcą swym Sudimuntem wszystkie usiłowania jego w niwecz obrócili. Raz jednak o mało się nie udał podstęp Witoldowi, który puściwszy pogłoskę, że ma wesele sprawiać siostrze swej Ryngale z Henrykiem mazowieckim, wysyła do Wilna naprzód 300 wozów niby ze zwierzyną i inną żywnością, a w istocie ze zbrojnem żołnierstwem, sam zaś w pobliżu miasta z innym hufcem w go­towości staje. Podejście odkryto i Witold z niczem powrócił do Krzyżaków, z któremi w nowe związki wszedłszy, ściągnął na Litwę, chociaż chrześciańską już, największą jaka dotąd była krucyatę z całej Europy. Siły te wynosiły 40000 zbrojnych. W liczbie nieprzyjaciół stanął i Wi­told z podburzoną przez siebie Żmujdzią.

Napad pod dowództwem Engelharda Babe uczyniono 1390 r. (Baliński, Staroż. pols., III, 1. c; Narbutt, l. c., V, 448; Latopis Bychowca, 59). Na wieść o tej napaści Jagiełło wysłał Mi­kołaja z Moskorzewa, podkanclerzego koronnego, z oddziałem Polaków dla wzmocnienia załogi zamku wileńskiego, a Skirgajło zebrał wojsko lite­wskie. Krzyżacy, przemagający w siłach, wzięli Kowno, spalili Troki, zmusili do cofania się Skir­gajłę, zwarli się z nim po raz drugi pod samem Wilnem. W bitwie między Werkami a górą Szeszkinią Litwini zostali pokonani i schronili się do niż­szego zamku razem z dowódzcą swoim Kazimie­rzem Korygajłą, bratem Jagiełły. Moskorzewski zamknął się z Polakami w górnej twierdzy. W ta­kim stanie rzeczy Krzyżacy opasawszy Wilno, przypuścili do niego szturm gwałtowny dnia 4 sierpnia i spaliwszy parkany i domy drewniane, zdobyli Krzywy gród. W straszliwej rzezi zgi­nęło tam pod mieczem Anglików i Żmujdzinów kilkanaście tysięcy żołnierzy i mieszczan. Poległ i ks. Kazimierz Korygajło; nieprzyjaciel wielką poniósł także stratę, bo oprócz wielu, zabitego luda, zginęli Towciwiłł, brat Witolda, i Algard hrabia z Hohejsztejnu.

Po tem krwawem zwycięztwie Krzyżaków i opanowaniu spalonego miasta, górny zamek ści­śle opasany został. Prusacy z Inflantczykami i Francuzami, dotychczas szturmujący górny za­mek, a nieprzyjmujący udziału w napaści na za­mek dolny, połączyli się z Anglikami i Żmujdzinami, i uwzięli się zdobyć go koniecznie. Mo­skorzewski tak dzielnie się bronił, że przez 5 ty­godni wytrzymał wszystkie ich napady. Tym­czasem głód, zimno i brak prochu zmusił Krzy­żaków do odstąpienia. Zapewne i zbliżanie się

[s. 504]

Jagiełły przyczyniło się do odwrotu. Jagiełło z odsieczą przybył w listopadzie do zniszczonej stolicy; wsparł mieszczan co do budowy domów, zbogacił kapitułę nowem dóbr nadaniem i urządziwszy obronę zamków na nowo wzmocnionych pod dowództwem Oleśnickiego, który zastąpił Mikołaja z Moskorzewa, wrócił do Polski (Ba­liński, l. c., Narbutt, l. c.; Stryjkowski, II, 84; Kojałowicz, II, 20; Voigt, V, 459; Długosz, III, 462; Kronika Bychowca, 61).

Tymczasem nowa, równie wielka wyprawa, za poduszczeniem chciwego władzy Witolda, pod dowództwem w. mistrza Konrada Wallenroda, zagroziła Wilnu w 1392. We wrześniu Krzy­żacy rozłożyli się obozem między Krzywym gro­dem a kościołem P. Maryi franciszkańskim. Ole­śnicki, spaliwszy resztę domów miejskich pozo­stałych od pierwszego oblężenia, zrobił wyciecz­kę i taką im zrządził stratę, że Wallenrod napróżno tracąc czas, pieniądze i ludzi, zaniechał swoich zamiarów i odstąpił do Kowna.

Nar. 1392 kończą się rządy Skirgajły, za­czyna się nowa epoka dla Wilna. W upłynionej epoce stan municypalny stolicy, dla tylu klęsk, dla niedołęztwa namiestnika, nie mógł się rozwi­nąć, lecz, owszem nadwyrężany co chwila samo-wolnością rządu wojskowego, upadł prawie zu­pełnie. Miasto spalone i zrabowane, zmniejszy­ło się w swej rozciągłości; handel niewątpliwie zmalał i W. zamiast rosnąć i kwitnąć pod tarczą cywilizacyi chrześcijańskiej, przyszło do nędzy, której, będąc wpół pogańskiem, może nie znało. Jagiełło po zgonie ulubionego brata Wigunta, którego pogrzebiono obok Korygajły w kościele katedralnym wileńskim (Kirkor, Groby, 9; Dłu­gosz, III, 468), znużony skargami na rządy Skir­gajły, skłonił się do ostatecznej zgody z Witol­dem. Sam przybywszy w r. 1392 do Wilna z królową Jadwigą postanowił go swoim namie­stnikiem w Litwie i za usilnem staraniem królo­wej pojednał Witolda ze Skirgajłą, oddawszy ostatniemu w posiadłość ks. kijowskie.

Nie dotrzymał traktatów chciwy najwyższej władzy Skirgajło (Gołębiowski, Panów. Wład. Jagiełły, 1, nota 62; Daniłowicz, Skarbiec, I, N. 621-23; Stadnicki, Bracia Władysł. Jagiełły, 278), i spiknąwszy się z bratem swym Świdrygajłą zaczął zbierać wojska na Rusi dla obalenia rządów Witolda. Świdrygajło udał się do Krzy­żaków w celu zachęcenia ich do nowej napaści na Litwę. Dla uśmierzenia tej burzy Jagiełło przybywa z Jadwigą do Wilna w r. 1393. Przy­wrócił zgodę dzięki nadaniom różnych ziem tak Skirgajle jako też innym pokrewnym książę­tom.

Jeden Świdrygajło nie przystąpił do zgody i w r. 1394 wtargnął do Litwy z Krzyżakami pod dowództwem w. mistrza Konrada Jungingen. Całą okolicę między Kownem, Grodnem i Wil­nem spustoszyli i rozpoczęli oblężenie Wilna. Witold, zaopatrzywszy oba zamki i mieszkań­ców w dostateczną załogę, opuścił Wilno, aby skuteczniej wystąpić przeciw wrogom. Krzyża­cy z wyborowem wojskiem, połączywszy się do tego z wojskiem mistrza inflanckiego, ściśle opa­sali miasto i za pomocą wież zaczęli rozbijać wa­ły i łamać ostrokoły miejskie. Witold opasał nieprzyjaciół ze wszystkich stron, ogałacając ich ze wszelkich sposobów dostania żywności dla ludzi i koni. Nieustanne wycieczki z zam­ków i ciągłe niepokojenie przez Witolda obozu niemieckiego w ciągu trzech tygodni zmordowa­ły i zniechęciły w. mistrza do dalszych działań. Lecz Świdrygajło innym jeszcze sposobem chciał próbować szczęścia i zdradą dostać się do zamków. Uknował spisek do zapalenia baszt w cza­sie nastąpić mającego szturmu, a gdy mu się to nie udało, w. mistrz zaniechał oblężenia, a na­wet układać się zaczął z Witoldem o spokojny powrót za Niemen (Narbutt, V, 520). Pomimo tego Żmujdzini napadli na Krzyżaków w lasach nad rz. Strawą. Krzyżacy stracili, licząc w to i dwumiesięczne oblężenie Wilna, prawie połowę swych sił.

Wilno po zawarciu pokoju między w. mi­strzem i Litwą d. 12 października 1398 r. na wyspie niemeńskiej Salin (Raczyński, Kod. dypl. Litwy, 251; Narbut, V, 595) przez cały ciąg rządów Witolda wolnem zostało od napadu nie­przyjaciół. Handel coraz więcej się ożywiał, miasto rosło w domy i ulice; osadzenie sprowa­dzonych z pod Azowa Tatarów w samem mie­ście (na Łukiszkach) pomnożyło liczbę jego róż­norodnych mieszkańców (Jaroszewicz, Obraz Li­twy, II, 80; Stryjkowski, II, 113; Narbutt, VIII, 246; Czacki, l. c., II, 148) a coraz większe upo­sażenie duchowieństwa katedralnego przyczy­niało się do pomyślności mieszczan.

Straszny pożar w 1399 r. w sierpniu, ze stajen książęcych wszczęty, okropny cios zadał miastu. Prawie całe zgorzało, a z niem zamek dolny i kościół katedralny; w. książę stracił wszystkie konie, cały skarbiec, na 6000 sztuk srebra szacowany. Klęska była zupełną, lecz wszechwładna potęga Witolda zdołała prędko podźwignąć utrapioną stolicę; już w r. 1401, powstając z popiołów mogła przyjąć Jagiełłę i umieścić liczne dwory jego i książąt oraz panów zgromadzonych. Celem tego zjazdu było nowe skojarzenie się Korony z Litwą po zgonie Ja­dwigi i zapewnienia dla potomków Jagiełły pa­nowania nad nią w przyszłości.

W ciągu następnych lat kilkunastu upoko­rzenie Krzyżaków zwycięztwem pod Grunwal­dem, zupełne odzyskanie Żmujdzi, nowe urzą­dzenia administracyi w Litwie wskutek unii horodelskiej (Plater, Zbiór pamiętników, 1,1-16), ciągłe pomnażanie funduszów duchownych, zno­wu podźwignęły Wilno i do rzędu najznakomit­szych grodów na północy podniosły. Zabrane

[s. 505]

podczas wojny z Krzyżakami łupy zbogaciły ko­ścioły wileńskie, a najbardziej katedralny, bogatemi naczyniami, księgami, ornatami (Kirkor, Bazylika litewska, 54). Król Władysław Jagiełło z żoną swą. Anną odwiedzał znowu w r. 1411 Wilno.

Po reformie zarządu w Litwie, po przyjęciu przez Litwę przywilejów i herbów szlachty pol­skiej w r. 1413 (Plater, l. c., 3), zapewne i municypalność stolicy ściślejszemu dopełnieniu wa­runków prawa magdeburskiego uległa. W tym że czasie ustanowiono urząd wojewody i kaszte­lana. Wilno stało się wówczas (1413) środko­wym punktem układów z Krzyżakami i stanowi­skiem, z którego Witold z Jagiełłą dokonywali nawrócenia bałwochwalczej dotąd Zmujdzi.

Ciekawy chociaż bardzo niedokładny opis W. w r. 1413 przez Gilberta de Lannoy, rycerza, dyplomatę i pielgrzyma, przez Lelewela ogłoszo­ny (Materyały do dziejów polskich, 379), daje nam poznać jakie było w owym czasie wyobra­żenie w Europie o tej stolicy potężnego Witolda. Wędrownik ten, powracając z Nowogrodu na Dyneburg i przejeżdżając przez Litwę, tak pisze o Wilnie: „Także z dworu królewskiego przeby­wałem pomiędzy wielą wsiami, przez wielkie je­ziora i lasy; potem stanąłem w głównem mieście Litwy, zwanem Wilno, gdzie jest zamek położo­ny bardzo wysoko na piaszczystej górze, oto­czony kamieniem, ziemią i murem, a wewnątrz całkiem z drzewa zbudowany. Zstępuje zaś obręb rzeczonego zamku z wierzchołka góry we dwa boki, zamknięty murem aż do dołu, w którym obrębie jest wiele domów objętych. A w rzeczo­nym zamku i w jego obrębie przebywa zwyczaj­nie wspomniony ks. Witold, władca Litwy, i ma tam swój dwór i swe mieszkanie. A bieży blisko rzeczonego zamku rzeka, która ciągnie i prowa­dzi swój bieg i swoje wody przez miasto na do­le, która rzeka zowie się Wilna. A nie jest mia­sto zamknięte, ale jest długie i wąskie, z góry na dół, bardzo źle zbudowane domami drewnianemi; a są niektóre kościoły z cegły. Rzeczony zaś kasztel na górze wzniesiony na sposób mu­ru”. W., jakkolwiek było niekształtne i źle za­budowane, wedle zapewnień Flamandczyka, lecz jako stolica potężnego mocarza była ludnem, handlowem i w różnego rodzaju rzemieślników i kupców zamożnem.

Oryginalne nadania mieszkańcom Wilna niedo­szły nas, dowiadujemy się o nich z późniejszych nadań i z tego wnosimy, że Witold ubezpieczał nadaniami swemi przeważnie mieszczan wyzna­nia rz.-katol. Świadkiem tego są przywileje r. 1424, uwalniające mieszkańców stolicy od ró­żnych podatków. Duch czasu i nowe przetwo­rzenie się kraju nie sprzyjały tolerancyi, będącej owocem późniejszych wieków. Wszakżeż nie usuwał wszechwładnej swej opieki Witold dla wyznania wschodniego; poróżnienie się jego tyl­ko z metropolitą moskiewskim Pocyuszem i chęć skupienia w swojej osobie wszelkiej supremacyi, stały się powodem do ustanowienia osobnego dla Rusi litewskiej metropolity w osobie Grzegorza Cemblaka. Założył on siedlisko swojej ducho­wnej zwierzchności w Wilnie r. 1416 i odtąd cerkiew Boga Rodzicy w tern mieście stała się metropolitalną (Latopisiec Daniłowicza, 238; Ja­roszewicz, 1. c., II, 32; Czacki, l. c., I, 294; Narbutt, 1. c., VI, 339, 363, 497; Caro, Gesch. Po­lens, II, 439-444; Hetele, Coneiliengesehichte, VII, 342; Wiszniewski, Pomniki, IV, 95; Arch. Kom. historycz., Kraków, 1878, 1, 338).

W ogólności jednak stan miejski w Wilnie na­brał już takiej w owym wieku powagi, że przy zawarciu w r. 1422 pokoju z Krzyżakami nad Ossą, stolica litewska po raz pierwszy, razem z przedniejszemi miastami koronnemi, przypusz­czoną została do poręki na dotrzymanie traktatu (Narbutt, VI, 442; Dogiel, Codex, IV, 110; Ra­czyński, Kod. dypl. lit., 285; Długosz, IV, 282).

Rozległe stosunki Witolda nietylko z Polska ale z Rusią, Carogrodem, Tatarami i Zachodnią Europą, sprowadzały nieraz do Wilna liczne i znakomite osoby i uczyniły je potem siedliskiem ważnych i świetnych wypadków. Kilkakrotne przebywanie Jagiełły z licznem orszakiem i wspaniałe przyjęcie przez Witolda świadczyły wymownie o bogatych zasobach skarbca w. książęcego. R. 1414 Nowogród Wielki posłów swych tu przysyła i nowe przymierze z w. księ­ciem zawiera. W latach 1427 i 1429 posłannicy pskowscy składali tu po dwakroć przyjęte na sie­bie skutkiem ugody okupy. Na zamku to wileń­skim po dwakroć w r. 1419 w. ks. litewski wy­nosił na dostojność hanów dwóch książąt tatar­skich: Betzabułę i Geren Jerdena i mitrę im na głowę uroczyście wkładał; w tym samym zamku przyjmował i oglądał bogate dary od cara czar­nomorskiej hordy Edygi, na wielbłądach pod szkarłatnem pokryciem przywiezione i 27 koni do tego przydanych. W tej stolicy posłowie czescy po trzykroć usilnie zapraszali Witolda na króla, ztąd wreszcie posłał im r. 1422 na tę do­stojność Zygmunta Korybuta, synowca swojego (Prochaska, Polska a Czechy w czasach husyckich aż do odwołania Korybuta z Czech, Rozpr. wydz. hist. fil. Ak. Um., VII, 147; VIII, 11; Smolka, Szkice historyczne, I, 125). Za tego władcy r. 1427 dokończono i poświęcono w Wilnie kościół archiprezbyteryalny św. Jana, kosztem podobno miasta samego (Kraszewski, Wilno, II, 436).

O dwóch jeszcze klęskach z tej epoki na W. spadłych ślad pozostał w historyi. Na początku XV wieku góra zamkowa od nadzwyczajnych upałów osunęła się nagle i przywaliła dwór Moniwida, pana litewskiego, tuż pod nią leżący, znaczne szkody zrządziwszy. Ale dotkliwszą, plagą była zaraza morowa, której uległo miasto w r. 1420 i z której umarł metropolita Cemblak.

[s. 506]

Przed zgonem bohatera Litwy stolica jej za­błysła na chwilę nową świetnością i ściągnęła uwagę znacznej części Europy. Wiadome są z dziejów usiłowania cesarza Zygmunta o rozer­wanie związku połączonych przez Jagiełłę naro­dów. Wiadome skutki kongresu łuckiego w r. 1429, na którym ofiarował koronę litewską Wi­toldowi. Pomimo oporu króla i rad koronnych Witold postanowił koronować się w Wilnie. Bo­ku więc następnego przybywają tu zaproszeni w. książę Bazyli Ślepy z Moskwy, książęta: twerski, rjazański, odojewscy, metropolita Pocyusz, Eliasz, wojewoda wołoski, Rusdorf, mistrz pruski, mistrz inflancki, książęta mazowieccy, hanowie tatarscy i mnóstwo innych książąt po­mniejszych. Wspaniale podejmuje ich Witold, wszyscy gotują się obecnością swą uświetnić koronacyą (Prochaska, Ostatnie chwile Witolda, 322). Lecz niespodzianie przychodzi wiadomość, że korony od Zygmunta przesyłane przejęte i zatrzymane zostały w Polsce, co się w rzeczy­wistości nie stało, bo Zygmunt uprzedzony nie wysłał ich wcale; natomiast zbliża się Jagiełło z orszakiem rad koronnych, żeby odwrócić zgub­ne dla związku obu narodów zamiary Witolda. Ten, chociaż strapiony przeciwnością, wyjeżdża o milę za miasto razem z w. ks. Bazylim na po­witanie króla, przyjmuje go po bratersku, ale po długich umowach, wszystkie jego starania o do­stojność królewską próżnemi się stają. Rozjeż­dżają się goście i sędziwy Witold znękany nie­powodzeniem, skończywszy życie w Trokach ostatnich dni października roku 1430, pogrzebionym zostaje w Wilnie w obecności Jagiełły, w kaplicy przy kościele katedralnym św. Stani­sława (Kirkor, Groby, II; Bazylika, 93; Długosz, IV, 383).

Nikczemne i kłótliwe rządy burzliwego Świdrygajły, którego król mianował w. ks. Litwy po zgonie Witolda, nic dobrego ani pamiętnego dla jej stolicy nie zdziałały. Stosunki z Polską prawie zerwane, znacznie handel wileński z nią osłabiły, ale pomnażał się on z Prusami i Rusią (Narbutt, VII, Dodatki).

Nie były również pomyślniej szemi rządy na­stępcy jego Zygmunta Kiejstutowicza (1431- 1440), zaraz już w roku 1432 podstępy przeciw królowi knującemu (Raczyński, Kod. dypl. litew., 363); wszakże od niego pochodzi ponowienie da­wniejszych swobód miejskich przez Jagiełłę i Witolda nadanych dla Wilna (Dubiński, l. c., 2, 3, 5). Przywilej jego 23 września r. 1432 za­pewnił mieszczanom wolność handlu bez opłaty ceł i myta po całej ziemi litewskiej; a drugi, we cztery dni potem wydany, potwierdził im prawa magdeburskie, wyłączając od władzy wszystkich ziemskich i samemu tylko wójtowi poddając. Nie­zgody jednak między Zygmuntem i wdzierają­cym się do władzy Świdrygajłą zniweczyły wszelką powagę tych ustaw i nadzieje z nieb. po­wzięte. Przywilej Zygmunta, mocą którego miasto otrzymało zarazem wagę, postrzygalnią sukna i prawo propinacyi z miodu, piwa i wina, potwierdzony został dopiero w r. 1441. Otóż niezgoda między książętami sprawiła, że Świdrygajło nie pomny na klęskę, jakiej doznał, przy­szedł powtórnie z większemi siłami z Rusi i Li­twy i po ustąpieniu Zygmunta zająwszy w r. 1433 Wilno, złupił je i spalił. Powrócił wreszcie Zygmunt i przeciwnika pokonał, a okrucieństwa, jakich się dopuszczać zaczął, znowu najwięcej dotknęły nic nie winne miasto. Wielu cudzoziem­ców kupców, nie będąc pewni jutra, opuszczali miasto, skutkiem czego handel upadał. I inne korzyści nie dochodziły mieszkańców, ponieważ i Zygmunt i Świdrygajło więcej w Trokach ani­żeli w Wilnie przebywali. Zygmunt zostawił ślad swojej hojności w kilku nadaniach kościoło­wi katedralnemu i biskupowi jego. W r. 1440 zabity był w Trokach i pogrzebiony w Wilnie (Kirkor, Bazylika, 100).

Pomimo wielu ubiegających się o rządy w Li­twie utrzymał się Kazimierz, drugi syn Włady­sława Jagiełły a brat króla Władysława Warneń­czyka. Sam nawet Michał, syn Zygmunta, zło­żył mu hołd uległości, chociaż całe życie wich­rzył i knuł przeciw Kazimierzowi, dopóki przez śmierć nie znalazł spokoju w katedrze wileńskiej (Gołębiowski, Dzieje Jagiellończyków, II, 99; III, 31-33; Kirkor, Bazylika, 100). Kazimierz, przyjęty z wielką czcią przez biskupa Macieja, senatorów i szlachtę litewską, przy powszech­nej radości mieszkańców podniesiony na w. księ­stwo, zaraz potwierdził nadane przez poprzedni­ków swobody municypalne (Dubiński, 1. c., 7), Drugi przywilej z r. 1441 w. Brześciu wydany ustanowił dwutygodniowe jarmarki, jeden na 3 Króle, drugi na Wniebowzięcie Pańskie (Dubiń­ski, ibid.). Ożywiony niemi handel zagraniczny, otworzył odtąd dla kupców, gośćmi zwanych, różnego narodu, drogę do swobodniejszej zamia­ny towarów w Wilnie. Tym samym przywile­jem miasto otrzymało na własność rozległe pole po nad Wilią-Łukiszki. W tymże samym roku uwolnił mieszczan od opłaty cła po całej Litwie, oddzielnie zaś nadał im tę swobodę w handlu z Czernihowem.

Zostawszy królem rozciągnął ten sam przywi­lej do wszystkich kupców wileńskich, prowadzą­cych handel w Polsce (Zbiór dawnych dyplom, i aktów, 2, 7). Przymierze zawarte w Wilnie z Pskowem, który pod opieką Kazimierza zosta­wał, rozszerzyło znacznie stosunki tego bogate­go miasta z stolicą litewską (Malinowski, Kroni­ka Wapowskiego, II, 391, przyp.). Rozdawał król szlachcie za zasługi place do zamku wileń­skiego należące na zabudowanie i uwalniał w r. 1451 mieszczan, pod prawem magdeburskiem zostających, od dawania podwód. Wszystkie te urządzenia polepszały znacznie stan długo

[s. 507]

wyludnianej i nękanej rozruchami stolicy i rozsze­rzały jej rozległość (Baliński, Historya Wilna, II, 30).

Za tego panowania częste zjazdy i obrady krajowe, przyjmowanie posłów zagranicznych i traktaty z nimi, uświetniły miasto i pamiętnem je w historyi uczyniły. Kazimierz już to z przy­wiązania do dziedziny ojcowskiej, już zniewolo­ny skutkiem chwiejnego połączenia się jej z Polska, połowę prawie królowania swego prze­pędził w Litwie, chociaż nie w samem tylko Wilnie przebywając, bo częściej jeszcze w zam­ku trockim lub na łowach czas przepędzał. W r. 1443 Hadzi Gerej na prośbę Tatarów krymskich uczyniony został hanem przez króla w Wilnie (Narbutt, VIII, 53, 89; Siestrzencewicz, Histoire du Royaume de la Chersonese Taurique, na str. 351; Akta do dziejów zachód. Rossii, I, 61). W r. 1455 przyjmowani byli po­słowie Ecyn Gereja, cara perekopskich Tatarów, ofiarujących posiłki na wojnę z Krzyżakami. W r. 1463 przybyli posłowie od miasta Kaffy. Tu w r. 1467 zaszły przyjazne związki z hanem Mendli Gerejem; tn przybywali do króla r. 1468 namie­stnik w. mistrza Henryk Plauen (Albertrandi, Panów. Kazim. Jagieł., II, 100), a w r. 1485 ks. twerski, celem załatwienia różnych stosunków między swojemi krajami (Akta do dziej. Zachód. Rossii, I, 62, 66). W r. 1448 zjechało się do stolicy litewskiej bardzo wielu posłów z Rusi, od Tatarów, mistrzów: pruskiego i inflanckiego, z Nowogrodu, dla powinszowania Kazimierzowi korony. Pobyt ich był długi, przyjęcie hojne i świetne.

Ale najuroczystszą epoką dla W. za jego rzą­dów był r. 1451. Obchodzono tu z postanowie­nia papieża Piusa II pierwszy jubileusz od wprowadzenia wiary chrześciańskiej do Litwy. Obrzęd, na który mnóstwo pobożnego ludu się zgromadziło, dopełniony został w kościele kate­dralnym św. Stanisława (Długosz, V, 92; Przyjałgowski, I, 50; Narbutt, VIII, 107; Albertran­di, l. c., I, 58). Nie wyliczamy tu sejmów, czyli raczej zjazdów panów rad litewskich, bo niemal każdego roku kończyły się domagniem, za pod­burzeniem wojewody Gastolda, największego nieprzyjaciela unii z koroną, ażeby król namie­stnika w Litwie naznaczył. Jeden z takich zjaz­dów r. 1464 pamiętnym stał się nadaniem krajo­wi ustaw sądowych, które poprzedziły statut litewski (Daniłowicz, Statut Kazimierza Jagieł., 1826, Wilno). Na innym r. 1477 dopraszano się u króla o powierzenie rządów w. księstwa króle­wiczowi Janowi Albrechtowi, ale zamiast niego zostawił ojciec wyjeżdżając z Wilna r. 1478 in­nego syna, królewicza Kazimierza, nie dawszy mu jednak żadnej wyraźnej władzy. Ten pędząc życie w wielkiej pobożności, umarł w zamku wi­leńskim 4 marca 1484 r. jak pisze kś. Lipnicki (Życie, cuda i cześć św. Kazimierza, Wilno, 1858, str. 80), a podług Kirkora 1485 (Groby wielko-książęce i królewskie w Wilnie, str. 30 i Bazylika litewska, str. 102) i pogrzebiony został z powszechnym żalem w kaplicy kościoła kate­dralnego. Uznany za świętego i patrona Litwy.

Kazimierz Jagiellończyk, podobnie jak i Wi­told, starał się o utwierdzenie wyznania rzym­skiego w Litwie (Kraszewski, Wilno, I, 162; Skarga, Żywoty świętych, wydanie z r. 1780, I, 141). On to wezwał zakonników minorytów, ber­nardynami zwanych, r. 1468 do Wilna, gdzie im nadał rozległą płaszczyznę nad Wilejką, z kilku domami i łąką, a także gajem; na tern miejscu zbudowano kościół i klasztor, najpierw drewniane, następnie murowane, do dziś dnia istniejące (Kirkor, Przewodnik, 153; Kraszewski, Wilno, I, 159). Za tego panowania powstał inny kościół św. Mikołaja, fundowany przez Hawnula Nakiennę, namiestnika wileńskiego, przodka Dowgiałłów (Niesiecki, II, 76; Grzybowski, Skarb nieoszacowany, 115), zapewne na miejsce drewnia­nego, z czasów giedyminowskich istniejącego.

Długie i spokojne panowanie Kazimierza Ja­giellończyka już przez samo oddalenie klęsk wo­jennych stało się błogiem dla Wilna i znakomicie przyłożyło się do wzrostu jego. Pomyślność je­dnak istotna tego miasta rozwijać się zaczęła dopiero za Aleksandra, którego w r. 1492 po śmierci ojca panowie litewscy, nie czekając na zdanie rad koronnych, podnieśli na wielkie księ­stwo w kościele katedralym (Wremiennik Sofijski, II, 241; Stryjkowski, II, 294). Jakoż, dla Wilna przynajmniej, rządy jego były pomyślnemi. Prócz potwierdzenia dawnych przywilejów, przyznano miastu wyłączny handel małmazyą i innemi winami, oraz chmielem; nadano woskownią (Dubiński, 1. c., 10). Ciągły pobyt Aleksan­dra na zamku wileńskim, z zaniedbaniem miesz­kania w Trokach, pomnożył natychmiast liczbę porządniejszych budowli w mieście; panowie bo­wiem, do dworu i rady należący, zaczęli nabywać domy od mieszczan i przekształcać je na stoso­wne do swoich potrzeb dwory. Powiększyła się następnie zamożność i rozległość stolicy od r. 1495, kiedy Aleksander dla załatwienia sporów z carem Iwanem Bazylewiczem pojął w małżeń­stwo córkę jego Helenę. Świetność bowiem dworu pomnożona, przyciągała więcej ludności krajowej i zagranicznej; handlowe stosunki z Rusią większej rozciągłości nabrały. Wszakże nie­długo te ostatnie trwały, dla wszczętej wojny z Moskwą 1499 r., niepomyślnej dla Litwy, któ­ra zaledwo r. 1503 koniec wzięła. Sześcioletni rozejm z carem Iwanem zawarty, znowu spro­wadzać zaczął do Wilna kupców z Moskwy, No­wogrodu, Tweru i dalszych miast ruskich. Z te­go powodu Aleksander, już królem po śmierci brata Jana Alberta obrany r. 1501, przywilejem r. 1503 wydanym dozwolił miastu zbudować dom gościnny, w którym kupcy ruscy obowiązani

[s. 508]

byli stawać, cło od towarów opłacać i o przyby­ciu swoim horodniczemu zaraz obwieszczać (Dubiński, 1. c., 18); widziemy z tego, że przypusz­czenia najnowszych historyków Wilna, jakoby gościnny dwór ruski datuje swe początkowanie od czasów Giedymina jeżeli nie wcześniej, oparte są li tylko na fantazyi piszących.

Od tego mniej więcej czasu bezpieczeństwo Litwy chwiać się zaczęło, a zatem i jej stolicy Wilna. Wiele przyczyn złożyło się na to: przede wszystkiem słabość Aleksandra do Glińskiego (Hlińskiego), z wyraźnem pokrzywdzeniem innej szlachty, wszczęte zatargi z Tatarami krymskiemi i ciągła z nimi wojna. Najazdy tatarskie do­sięgały już Mińska i zagrażały już Wilnu, wów­czas mieszczanie własnym kosztem zaczęli uma­cniać miasto. Zaczęto naprawiać oba zamki i wysokim murem otaczać miasto, zostawujac pięć bram do wjazdu. Tatarzy posunęli się pod Lidę w r. 1505, lecz pod Kłeckiem pobici zostali przez Glińskiego. Zwycięztwo to poprzedziło zgon Aleksandra, zaszły w d. 10 sierpnia. Pochowa­ny został obok św. Kazimierza w katedralnym kościele (Kirkor, Groby, 31). Na kilka lat przed śmiercią, fundował w r. 1501 dominikanów i dla tego portret jego naturalnej wielkości znajduje się w tym kościele. Z tego powodu niektórzy historycy utrzymują, że w tym kościele został pochowany. Tak nie jest. Pomnik jego w kate­drze w czasie pożaru zniszczony został, ocalał tylko portret i ten przeniesiono do dominikanów. Za czasów Aleksandra czynną była w Wilnie mennica pod dozorem Ulryka Hozjusza, ojca kardynała (Czacki, l. c., 158). Podobno już za Witolda była mennica w Wilnie. W Kownie zna­leziono denary srebrne z pogonią na jednej stro­nie, a na drugiej kolumnami jagiellońskiemu Z do­kumentów z czasów Aleksandra słychać o ru­blach litewskich. O rublach pisze i Czacki (O lit. i pol. pr., I, 179, wyd. Turów.), oraz Tyszkiewicz (Athenaeum, 1845, IV, 5, a tak­że w rozprawie: Badania archeologiczne, str. 95). Za jego również czasów poznało miasto lekarzy i aptekę; rzemieślnicy zaczęli otrzymywać przy­wileje a mianowicie cechy szewcki i złotniczy. Powstał wówczas kościół św. Anny, dotychczas istniejący. Królowa Helena założyła monaster św. Ducha, a Mikołaj Radziwiłł, woj. wil, ko­ściół Panny Maryi Śnieżnej i św. Jerzego mę­czennika, na pamiątkę zwycięstwa pod Kłeckiem, i w tym kościele osadził w r. 1514 karmelitów (obecnie seminaryum duchowne dyecezyalne). Za Aleksandra na koniec urządzona została zamożna zbrojownia na wyższym zamku (Kraszewski, Wilno, I, 196).

Od wyniesienia na w. księstwo Zygmunta, ks. głogowskiego, zaczyna się epoka lepszego a nawet najszczęśliwszego bytu Wilna. Sprawiedliwy ten i rządny monarcha niczego nie opuszczał co by do wzrostu tej stolicy przyczyniać się mogło a przez większą część panowania swego przepędzając połowę czasu w Wilnie, dla wypraw wojennych, nie szczędził dlań przywilejów i nowych urzą­dzeń. Dość przejrzeć poważny Zbiór przywile­jów Dubińskiego aby się przekonać, że za jego czasów i z jego inicyatywy lub opieki wiele naj­pożyteczniejszych zakładów w mieście tern po­wstało. Potwierdził nadania poprzedników swo­ich, prócz uwolnienia od myta po całej Polsce kupców wileńskich, zabezpieczony dla nich zo­stał od wszelkiej opłaty skład towarów w Ko­wnie. R. 1522 miasto otrzymało na zupełną własność kramy znajdujące się pod ratuszem. Za porozumieniem się z wojewodą, który nad zamkami miał zwierzchność, uwolniono mieszczan od dawania do nich straży i urządzono odtąd siłę wykonawczą, z 24 pachołków złożoną, pod rozka­zami magistratu, opatrzono bramy miejskie przy­zwoitą wartą (Kraszewski, Wilno, I, 210). Ce­chy pomnożono w liczbę i w rynsztunek wojen­ny opatrzono, stanowiły one w potrzebie milicyą miejską. Przez ugodę z biskupem zyskało miasto wyłącznie dla siebie prawo wybijania wosku i sprzedaży wina (Kraszewski, ibid. 211).

R. 1536, z powodu częstych sporów mieszczan z magistratem o zarząd miasta, król, po zasięgnięciu rady biegłych w prawie magdeburskiem, osobnym przywilejem nowy i stalszy porządek w administracyi miejskiej wprowadził (Dubiński, 35). Burmistrze z rajcami, obierani w połowie z mieszczan łacińskiego a w połowie z greckiego wyznania, zarząd miasta mieli w swoim ręku. Wójt z ławnikami sądy sprawował. Początkowe przywileje dały nieograniczoną władzę wójtom, a dochodów żadnych więcej, prócz tych jakie mieć mogli z win sądowych. W r. 1432 wójtowstwo wileńskie do miasta wcielone; w skutek tego mieszczanie wybierani byli na wójtów w ciągu panowań Kazimierza, Aleksandra, Zyg­muntów. W r. 1560 nobilitacya magistratu uszlachciła wójta. Wójtowie nosili zwykle tytuł sekretarzy J’; K. Mości. Apelacya od sądu wój­towskiego szła do króla. Zapozwany wójt nie był obowiązany odpowiadać tylko na miejscu w Wilnie. Wójt i ławnicy do administracyi mia­sta nie należeli.

Nie mamy dokładnego spisu wójtów wileńskich. Próbował go ułożyć Baliński z różnych notat; Kraszewski, nie mając innych źródeł, przepisał z Balińskiego, my tąż drogą idziemy: 1) Jachno Ławrynowicz od r. 1485; 2) Mikołaj Otoczek 1506; 3) Mikołaj Prokopowicz 1511; 4) Szczę­sny Langurga 1527; 5) Augustyn Rotundus Mieleski 1542; 6) Stanisław Sabina, dokt. med., 1584; 7) Tomasz Bildziukiewicz 1621; 8) Józef Piotrowicz 1649; 9) Stefan Byliński 1662; 10) Andrzej Kotowicz 1666; 11) Paweł Boim 1667; 12) Bartłomiej Cynaki 1680; 13) Andrzej Gierkiewicz 1688; 14) Jan Leszkiewicz 1690; 15) Stefan Moroz 1701; 16) Jakub Wargałowski

[s. 509]

Stefanowicz 1713-1721; 17) Jerzy Fiedoro­wicz; 18) Onufry Minkiewicz 1753-1758; 19) Przemieniecki 1794 (Kraszewski, Wilno, III, 223).

Wiele jeszcze innych zbawiennych środków uchwalono do utrzymania porządku, obrony i wzrostu stolicy; ale to wszystko ściągało się do samego środka jej, to jest do części murem ob­wiedzionej, do juryzdyki ratuszowej, pod pra­wem magdeburskiem zostającej. Inne juryzdyki, jak biskupia i wojewodzińska, pod prawem pospolitem zostały, a co do administracyi od woli i urządzeń biskupów i wojewodów zależały.

R. 1538 Zygmunt I postanowił dla powiększe­nia i ustalenia ludności miejskiej, aby szlachta nie miała mocy odbierać poddanych swoich z miasta, którzy przez sześć lat swobodnie w niem zamieszkali. Ulryk Hozjusz, horodniczy i mincarz wileński, człowiek światły i przemyśl­ny, otrzymał od króla najprzód w r. 1515 po­zwolenie na zbudowanie młyna, królewskim zwa­nego, na Wilence, z wolnością pobierania trzeciej miary za nakład. Powyżej zaś tego młyna w r. 1522 urządzono pierwszą w Litwie papiernią. W r. 1536 otrzymał Hozjusz drugi przywilej na wystawienie trwałego mostu na rzece Wilii (Zie­lony most). Po zwróceniu wydatków na koszta budowy, poniesionych z naznaczonej od prze­jeżdżających opłaty, obowiązany był murować szpital publiczny przy kościele dominikanów św. Ducha, który potem zwał się szpitalem św. Trójcy, a istniał do końca XVIII w. Za cza­sów Repnina przeniesiony do klasztoru przy ko­ściele św. Filipa i Jakuba i tam dotychczas po­zostaje. Święcie dopełnił zobowiązań swoich. Hozjusz. Syn jego dokończył murowanie szpitala, przed którym już na lat kilkanaście wprzódy założony był inny, może pierwszy w Wilnie szpital św. Maryi Magdaleny przy zamku, razem z kościółkiem tego tytułu (Kra­szewski, Wilno, II, 218), nakładem i uposaże­niem Marcina z Dusznik, kanonika wileńskiego, a zarazem doktora medycyny. Do wygody mia­sta posłużyło także rozprowadzenie do ważniej­szych miejsc i domów rurami wody ze źródła za bramą Subocz zwaną (dziś po-misyonarskie).

Za Zygmunta porządniej nieco zabudowało się Wilno, a mianowicie po dwóch pożarach w 1513 i 1530 zaczęło się w mury wzmagać. W pier­wszym z tych pożarów spłonął zamek dolny i przyległa część miasta. Zygmunt dźwignął za­mek z ruin i na mieszkanie królewskie kazał go wyporządzić; syn zaś jego Janusz, biskup wi­leński, przy pomocy kapituły i składek odnowił kościół katedralny. R. 1508 zbudowany został klasztor na Zarzeczu, p. t. Niepokalanego Poczę­cia N. P. M., dla zakonnic bernardynek. Ks. Konstanty Ostrogski na podziękowanie Bogu za zwycięstwo odniesione pod Orszą, wymurował w r. 1514 nową cerkiew św. Trójcy na miejscu dawnej, drewnianej i drewnianą cerkiew św. Mi­kołaja również z muru przebudował. W r. 1543 biskup Paweł ks. Holszański wybudował kościół św. Krzyża (dziś po-bonifraterski) zcegły, na miejsce drewnianej kaplicy, która w czasie ostatniego pożaru spłonęła. Również i msto na miejsce drewnianego domu gościnnego i kusznierskiego na skład i sprzedaż futer i czapek, wymurowało je z cegły; wreszcie domy prywa­tne zaczęto budować odtąd pod sznur i za wiedzą urzędu miejskiego. Z owego czasu mamy opia Wilna w dziele Herbersteina, który będąc po­słem cesarskim do Moskwy, był także i w Wilnie. Wiele naówczas było już murowanych kościo­łów i cerkwi ruskich, wiele i domów prywatnych. Z owej epoki mamy plan miasta Wilna, umiesz­czony przy dziele Urbium praecipuarum totius mundi (III, 59). Kopię niedokładną i bardzo zmniejszoną tego planu podał Kraszewski; dokła­dną kopię dołączono do XX tomu Aktów wyda­wanych przez komisyę archeogr. wileńską.

Od czasów Zygmunta I ukazuje się początek szkół publicznych w Wilnie; ustanowiona w r. 1522 piąta prelatura scholastyka w kapitule miała na celu utrzymywania szkoły katedralnej; około r. 1530 otworzono szkółkę początkową przy kościele archiprezbyteryalnym św. Jana. Wtenczas także powstały tu drukarnie, około r. 1522 słowiańska u Jakuba Babicza, polska i ła­cińska około r. 1533 u Andrzeja Łęczyckiego (Narbutt, Dzieje, IX, 287; Kraszewski, Wilno, IV, 113). Król sam pierwszy utworzył zbiór ksiąg, które w dolnym zamku umieścił i pierw­szy przyczynił się do założenia stałej i porzą­dnej apteki w mieście.

Kilka jeszcze ważnych wypadków historycz­nych zaszło w tym czasie w Wilnie: r. 1509 Zygmunt zaprzysiągł tu pokój z carem Bazylim wobec posłów jego. Wtenczas także na zjeździe panów Gliński ogłoszony został zdrajcą kraju. W tymże samym czasie odprawił się sobór duchowieńswa na Rusi litewskiej pod metropolitą Józefem Sołtanem (Karamzin, VI, 374, noty). R. 1513 umarła królowa Helena, pogrzebiona w cerkwi Boga Rodzicy. R. 1514 przyjmował król wspaniale powracającego z pod Orszy Kon­stantego ks. Ostrogskiego. R. 1522 na sejmie litewskim nadany statut dla w. księstwa, od któ­rego samo tylko Wilno, w części do juryzdykcyi ratuszowej należące, wyłączone zostało, jako są­dzące się prawem magdeburskiem; w r. 1528 król podpisał osobną ustawę dla ziemi żmujdzkiej; roku 1529 na walnym sejmie w Wilnie miasto zobowiązane zostało do złożenia na po­trzeby wojenne 1500 kóp groszy litewskich (Działyński, Zbiór praw litewskich); r. 1538 od­był się synod dyecezalny w kościele św. Jana.

Obok tych wypadków, wpływających mniej więcej na pomyślność miasta, dotknęło je także kilka klęsk, a mianowicie: oprócz pożarów w latach

[s. 510]

1513, 1530 i 1542, w którym spalił się ko­ściół katedralny, morowa zaraza przyniesiona przez Tatarów w r. 1506 i powtórnie około r. 1533 panująca. Jeszcze za życia ojca młody Zygmunt August, ożeniony z Elżbietą., córką, Ferdynanda, objął w r. 1543 rządy w. księstwa i razem z żoną za­mieszkał w dolnym zamku. Odtąd Wilno stanęło na stopie, innych znaczniejszych miast europejskich. Świetność dworu królewskiego, zbiór najmożniejszych panów, budowanie przez nich pałaców i domów, ściągało do miasta cudzoziemców, doskonaliło rzemiosła, ożywiało przemysł i handel a ludność do 100000 podniosło. Nim do tego jednak przyszło mieszczanie zaraz po przybyciu Augusta w 1544 ucierpieli bardzo od gło­du, który, z powodu szarańczy w roku minionym, cały kraj przycisnął. Rządy sprawiedliwe i czynne młodego króla i dobroć jego żony usu­wały dotkliwość klęski, szerzyły wszędzie pomyślność. Prędko jednak wszystko się zamieniło w smu­tek i żałobę. Elżbieta w kwiecie młodości umar­ła 1544, pochowana w kościele katedralnym obok Aleksandra (Kirkor, Groby, 33). Od tej chwili Zygmunt August był mniej pilnym w za­rządzie krajem. Gdy Barbara Radziwiłłówna Gastoldowa zajęła myśl i serce Augusta, zaczął on porządniejsze życie prowadzić, co i na rządy państwa dodatnio wpłynęło. Tajemny ślub zawarto r. 1547, a gdy w r. 1548 umarł Zygmunt Stary, Barbara koro­nowaną została (Baliński, Pisma historyczne, I, II). Wilno stało się ulubioną stolicą Zygmunta Augusta. Pomyślność rosła z dniem każdym, utwierdzając się coraz bardziej w zasadach pra­wa magdeburskiego, zbliżało się do Krakowa pod wielu względami. R. 1543 zapadła uchwała o testamentach mieszczan oraz wzbroniono woje­wodom mieszanie się do spraw miejskich. R. 1545, po zrzeczeniu się zarządu szpitala św. Trójcy przez Jana Hozjusza, król poruczył go miastu, opiekę zaś nad szpitalem przyjął na sie­bie. R. 1547 na sejmie w Wilnie odbytym za­szło ważne urządzenie dla dobra miasta wzglę­dem przekupniów, których nadużycia starano się ukrócić. Tegoż roku powstała w Wilnie tuż za miastem pierwsza huta szklanna, na którą przy­wilej wyjednał sobie dworzanin królewski Palecki. Zygmunt August ilekroć razy załatwił naglejsze sprawy w Krakowie, powracał niezwło­cznie do Wilna, dla tego za jego panowania naj­wyższa pomyślność otaczała miasto. Opatrzone najlepszemi rzemieślnikami z Krakowa, pomno­żyło u siebie liczbę cechów. Coraz większa liczba cudzoziemców, a mianowicie przybyszów z Niemiec, osiadła w mieście, przyczyniając się razem z możniejszemi krajowcami do lepszego zabudowania miasta. Sam król nakładem wła­snym zamek przyozdobił, założył przy nim fun­damenta kościoła św. Anny (nie należy mieszać tego kościoła z Witoldowskim tegoż imienia, do dziś dnia istniejącym), gdzie grób dla siebie i dwóch żon swoich przeznaczał (Jagiellonki Polskie, I, 270, Przeździecki i Szujski), a nade-wszystko fabrykę broni przy zamku nad Wilią fundował (Puszkarnia), zkąd działa, rusznice i różnego rodzaju pociski a nawet proch rozsyłano po zamkach litewskich. Zygmunt August wreszcie doprowadził mennicę wileńską pod sterem Justa Ludwika Decju­sza do stanu udoskonalenia, równającego się najpierwszym owego czasu zagranicą (Zagórski, Monety, 115; Baliński, Hist. Wilna, II, 284). Po nowem jej urządzeniu przeniesiono ją do domu murowanego przy ulicy Niemieckiej, kupionego w r. 1545 przez Hornostaja, podskarbiego litewskiego, za 500 kóp groszy litewskich. R. 1552 potwierdził król ułożony na zgromadzeniu miejskiem wielkierz czyli sposób postępowania sądowego podług praw magdeburskich, mianowicie co do opłat różnych z wyroków wynikłych (Ple­biscyt albo Wielkierz Miasta J. k. m. wileńskie­go, Dubiński, 299-312); szlachcie nabywającej domy w obrębie juryzdyki ratuszowej posłuszeń­stwo dla magistratu nakazał; cechy rzemieślni­cze, znacznie rozkrzewione, na nowo urządził. Z cechów, które od czasów jagiellońskich po­czątek swój datują, następujące przetrwały do dni naszych: czapników, safianników, jubilerski, bednarski, stolarski, siodlarski, powoźniczy, tka­cki, garncarski, krawiecki, powroźniczy, zegar­mistrzowski, tapicerski, fortepianiczy, płatnerski, rękawiczniczy, ślusarski, gwoździarski, szewcki. Żydowskie: kominiarzy, piekarzy, bawełników, cyrulików, szczotkarzy, kowalów i ślusarzów, fakrykantów mebli, krawców, kuśnierzów, bronzowników, szklarzy, parasolników (Kraszewski, Wilno, III, 269-289; Kirkor, Prze­wodnik, 97).

W następnych latach ważniejszemi jeszcze przywilejami obdarzył’ Zygmunt August Wilno: na sejmie w r. 1560 odbytem miasto razem ze szlachtą otrzymało pozwolenie wysyłania na sej­my posłów swoich, z czego też zaraz skorzystać nie zaniedbało na sejmie unii; inny zjazd litew­ski, w Grodnie w 1568 dokonany, nadał miesz­czanom, którzy będą sprawować nie nagannie urzędy miejskie, przywilej szlachectwa i wszyst­kie jego prerogatywy; magistratowi zatwierdził używanie dawnej pieczęci z wyobrażeniem św. Krzysztofa na czerwonym laku, a nakoniec za­pewnił mieszkańcom Wilna sprawiedliwość w roz­dawaniu gospód dla posłów i dworu królewskie­go. Od tej epoki poczyna się wyzwolenie stanu miejskiego w stolicy litewskiej i przypuszczenie go do swobód krajowych wraz z innemi stanami obu narodów, połączonych ostatecznie na sejmie lubelskim 1569 r. W pośród takiej pomyślności i wzrostu Wilna

[s. 511]

nowe opinie religijne, dotad mało kogo obchodzą­ce, zaczęły się coraz wyraźniej objawiać między jego mieszkańcami i poruszać umysły wszyst­kich. Jeszcze w r. 1539 jakiś ksiądz Abraham Kułwa, powróciwszy z Niemiec, rozsiewać zaczął zasady Marcina Lutra i już nawet szkołę zało­żył; ale zamiary te zniweczył Paweł ks: Holszański, biskup wileński; po Kulwie inny duchowny, miany za Wiklefistę, około r. 1555 miewał kaza­nia w kościele św. Anny dla Niemców i odnowił nieznacznie zakazaną naukę. Gdy się spostrze­gła kapituła i ten wygnany został. Wszakże od­tąd nasiona reformy potajemnie rozkrzewiać się zaczęły (Baliński, Pisma historyczne, III I; Łu­kaszewicz, Dzieje wyznania helwec. na Litwie, I, str. 1, uwaga; Nowodworski, Encyklop. ko­ścielna, VII, 287; Kojałowicz, Miscelanea rerum, str. 12; Adamowicz, Kościół augsburgski w Wil­nie). Już było w mieście kilku ludzi możnych, którzy się nią opiekowali, jak Morsztyn, który w domu swym dozwalał nauczać skrycie temuż samemu wygnańcowi. Ale w r. 1556 Mikołaj Radziwiłł Czarny, woj. wil., odważył się nawet dwór swój na przedmieściu Łukiszkach zamienić na zbór dla reformatorów. Co większa sam Zygmunt August patrzał na to obojętnie a na­wet i pobłażał, pociągniony do tolerancyi silnym wpływem ducha czasu. Za jego upoważnieniem Radziwiłł przeniósł nawet zbór do środka miasta do własnego pałacu.

Odtąd reforma religijna bujnie krzewić się zaczęła w stolicy Litwy i ztąd rozlała się na ca­ły kraj (Łukaszewicz, 1. e.; Adamowicz; Buko­wski, Dzieje reformacyi, I, 329-367). Chciał wstrzymać gwałtowny ku niej popęd przybyły w r. 1555 do Wilna Alojzy Lippomani, legat papiezki, ale król nie dał się nakłonić do użycia ostrych środków w celu zatamowania nowych opinii (Relacye nuncyuszów apostolskich, I, str. 13 i n.). Skuteczniej temu postanowił zaradzić biskup wileński Waleryan Protasewicz sprowa­dzając r. 1569 jezuitów, których głównym ce­lem zwalczanie różnowierstwa. Zrazu jednak nie­łatwo było nowym przybyszom usadowić się w Wilnie (Kirkor pod pseudonimem Śliwowa ogło­sił po rusku w Ruskim Wiestn. monografię: Je­zuity w Litwie, w której szczegółowo opowiada o pierwszych chwilach przybycia jezuitów do Wilna). Baliński utrzymuje, że kapituła nawet nie miłem okiem okiem na nich patrzała, a Piotr Royziusz, kanonik wileński i proboszcz kościoła św. Jana, sławny prawnik, całemi siłami opierał się razem z magistratem przyłączeniu tej świą­tyni do ich kolegium; Kirkor przeciwnie dowo­dzi, że kapituła wysłała na spotkanie ich deputa­ta od siebie, a kościół św. Jana i przyległy dom stał się własnością jezuitów (Oryginalne doku­menty z epoki osiedlenia się jezuitów w Wilnie, służące do wyjaśnienia ich historyi, znajdują się w Bibliotece publicznej wileńskiej, w oddziale rękopisów, fase. I, NN. 25, 34, 35, 42) Od tej epoki reforma znalazła potężnych nieprzyjaciół w jezuitach, ci bowiem potrafili ją ostatecznie zwalczyć. Ciągły pobyt Zygmunta Augusta w Wilnie uczynił to miasto pamiętnem w dziejach z powo­du znakomitych wydarzeń. R. 1551 pogrzebał król ukochaną żonę swoją Barbarę (Przeździecki, Jagiellonki Polskie, III, 243; Kirkor, Bazylika litewska, 104; Czasy Zygmunta Augusta Gołębiowskiego, I, 28) w kościele katedralnym. R. 1555 odbył się synod dyecezyalny, na kturym postanowiono ustanowić urząd inkwizytora. R, 1557 wyruszył król z wojskiem do Inflant. R. 1561 Gotard Kettler razem z arcybiskupem rygskim uroczyście poddali mu w hołd Kurlandyą, a Inflanty z Estonią na dziedzictwo. R. 1562 d. 4 października odbył się w Wilnie z wielką uroczystością ślub Jana, ks. Finlandyi, z siostrą kró­lewską królewną Katarzyną w kościele katedralnym, który dawał biskup Protasewicz, a potem wspaniałe wesele, na którem przy oddawaniu królewny miał mowę ksiądz Myszkowski (Pamię­tnik sandomierski, 61-66).

Gdy w r. 1563 wojska cara Iwana B azyle wi­eża (który się starał o Katarzynę Jagiellonkę) po wzięciu Połocka już zagroziły Wilnu, a posłowie Augusta stanąwszy w Moskwie w grudniu nie mogli doprowadzić do układu, wyszli ztąd Miko­łaj Radziwiłł, het., i Grzegorz Chodkiewicz z wojskiem naprzeciw wojewodom ruskim i na polach Druckich w walnej bitwie je pokonali. Nie było jednak końca tej wojnie, zbiegły z Moskwy kniaź Kurbski, udawszy się do Wilna pod opiekę Augu­sta, więcej jeszcze zawikłał ułatwienie warun­ków pokoju Nie prędko, bo aż w r. 1568 rozejm między stronami wojującemi przyszedł do skutku. Na sejmie w r. 1564, w Bielsku odbytym, król nadając drugi Statut dla Litwy, nowym swoim przywilejem wyłączył odniego mieszczan wileńskich, jako uległych prawom magdeburskim. Na schyłku tego błogiego dla Wilna panowa­nia w r. 1571 głód okropny dotknąwszy kraj cały, sprowadził znowu zarazę, która przeszło rok grasując w samem mieście, zgładziła około 20000 mieszkańców. Wojownicze panowanie Stefana Batorego, po krótkiem pobycie na tronie Henryka Walezyusza, w dziesięcioletnim przeciągu czasu (1576- 1586) nie wywarło żadnego niepomyślnego wpły­wu na byt materyalny mieszkańców miasta Wilna. Owszem, jeżeli przestało być ciągłą sto­licą króla, jak było za Augusta, zawsze jednak znaczenia raz nabytego nie postradało, nieustan­nie ożywiane pobytem króla, który w istocie nie miał stałej stolicy, bo pół życia w obozie prze­pędził, a także przez ciągły ruch wojska i zapa­sy religijne. O te dwa przedmioty obija się tyl­ko cała historya Wilna za Batorego.

[s. 512]

Po pierwszym przejeździe przez stolicę lite­wską w r. 1577, kiedy się w następnym na dłuższy czas tu wybrał idąc na wojnę, w pośród przygotowań, gdy w puszkami pod zamkiem działa lano a pułki jedne po drugich ciągnęły ku Dźwinie, król troskliwy o pomnożenie oświaty w kraju, pomimo oporu wielu senatorów, w wię­kszości akatolików, ustanowił przy kolegium jezuickiem akademią (Rostowski, Litranicar. Societ. Jesu, I, 61; Albertrandy, Panów. Henr. Wal. i Stef., I, 294; Baliński, Dawna akademia). Biskup Protasewicz, pierwszy jej opiekun, wzbo­gacił ten zakład fundacyą bursy Waleryańskiej dla ubogich uczniów, a biblioteka akademicka, powstała jeszcze z zapisu ksiąg posiadanych przez Zygmunta Augusta i chowanych na zam­ku pod dozorem Łukasza Górnickiego, wzboga­ciła także ten zakład (Bieliński Józef, Stan nauk na Litwie, str. 525). Jezuici silnie się wzięli za publiczną instrukcyą, widząc w niej całą na­dzieje wykorzenienia reformy, która li tylko dzięki powszechnej ciemności tak szybko się ro­zwinęła, i dla tego gdy Batory w r. 1579 szedł pod Połock, znalazł akademią w największym rozwoju. W tymże czasie znajdowali się w Wilnie posłowie tatarscy, ofiarujący posiłki, i Gotard Ketler, ks. kurlandzki, dla złożenia hołdu.

Tegoż roku król powracając z wyprawy po­twierdził niektóre przywileje miasta (Dubiński, l. c., 132). Przebywanie tego monarchy w Wil­nie po raz trzeci w r. 1580 równie się stało pamiętnem, gdy biskup żmujdzki Giedroje odda­wał publicznie w kościele katedralnym Batore­mu miecz i czapkę książęcą, poświęcone i przy­słane przez Grzegorza XIII, w obecności legata Jana Andrzeja Caligario (Kojałowicz, Miscellanea, 24, 25).

Wtenczas także Kasper Bekiesz, aryanin, zmarł w Wilnie i pochowany został na górze nad Wilejką. Góra od tego czasu nazywa się Bekieszową (Kraszewski, Wilno, I, 299). Grzegorz Ościk, znakomity rodem, przekonany o zdradę i fałszerstwo monety, ścięty został publicznie te­goż roku (Bieliński Józef, Ród Chreptowiczów Rkps. 37). R. 1581 zaczął się ważnym i pożą­danym wypadkiem, urządzeniem trybunału lite­wskiego.

Po śmierci Mikołaja Radziwiłła Czarnego wy­znawcy helweccy pozbawieni zostali domu mo­dlitwy, gdyż syn jego, Sierotką zwany, w 1565 r. dany im dom odebrał. Stryjeczny brat zmar­łego, Rudym zwany, kupił dla nich od Hornostaja 1579 dwór blisko cerkwi Preczystej. Wów­czas kalwini zaczęli jak dawniej odprawiać na­bożeństwo, szkołę i drukarnię utrzymywać. Je­zuici zaczęli przeciwdziałać, lecz Batory z obozu pod Pskowem 20 września 1581 niedozwolił im tego (Łukaszewicz, Dzieje wyznania helw. na Litwie, II, 114).

Z równąż przezornością zapobiegł król Stefan zamieszkom, skutkiem wprowadzenia popraw­nego kalendarza 1582 wynikłym. Mieszczanie wschodniego wyznania nie chcieli go przyjąć. Batory okrył ich swą opieką i zalecił, ażeby sta­wanie w sądach w dni świąteczne dla wyznaw­ców wschodniego kościoła nie było obowiązkowem (Dubiński, l. c., 149).

Za panowania Zygmunta III inne nastały cza­sy dla Wilna. Przede wszystkiem okropny głód, a za nim choroby zaraźliwe w 1588 i 1589 za­częły gnębić mieszkańców. Zygmunt potwier­dziwszy przywileje miasta na sejmie koronacyj­nym, pierwszy raz je oglądał w takim stanie nieszczęśliwym przejeżdżając do Rewia, ale nie zaradził złemu (Dubiński, 1. c.; Rostowski, l. c., ks. III, str. 167). Umysł jego był całkowicie zajęty sprawami religii. Dokonana w r. 1590 na synodzie brzeskim unia kościoła wschodnie­go z rzymskim wkrótce wprowadzoną została do Wilna, wywołując tu pamiętny związek nie­chętnych jej greków z protestantami, pod prze­wodnictwem Konstantego ks. Ostrogskiego, w 1599 w celu zabezpieczenia wyznań i praw po­litycznych różnowiercom służących (Kraszewski, Wilno, I, 313, 408). Odtąd zaczęły się nieu­stanne walki religijne, naruszające pokój publi­czny i roznoszące zgorszenie powszechne. Cer­kiew św. Trójcy, oddana unitom, odebraną została w r. 1607 przez greków, co i trybunał po­twierdził, Zygmunt unieważnił postanowienie trybunału i powrócił ją unitom. Zacięte rozterki trwały także między katoli­kami i protestantami. Jezuici, potężni słowem i nauką, przenieśli walkę na pole kaznodziejstwa i piśmiennictwa. Na czele stanął Skarga jako obrońca kościoła, przeciw niemu występował nie­mniej znakomity Wolan. Walka ta poruszyła wszystkie umysły, a z tej polemiki teologicznej, wypłynęły znakomite utwory literackie, stano­wiące ozdobę literatury polskiej w Wilnie. Je­zuici zwyciężyli, reforma upadła, reforma tak potężna do niedawna w Litwie, gdzie jeden na tysiąc szlachty był tylko katolikiem, a na Żmujdzi sześć kościołów parafialnych katolickich za-ledwo się pozostało. Z czasów tej walki powstało w Wilnie wiele drukarni. Oprócz wzmian­kowanych powyżej należy zanotować jeszcze Radziwiłłowską, później jezuicka, Majmoniczów, Tymofiejewicza, Pietkiewicza, Kartzanów, Kmity, Wolbramczyka, Ulryka i Salomona Sultzerów i wreszcie Wolana. Z tejże epoki datuje się głośne zajście między Radziwiłłem Krzysztofem, wojewodą wileńskim, a kasztelanem wileńskim Hieronimem Chodkiewi­czem o rękę Zofii Olelkowiczówny, ostatniej dziedziczki ks. słuckiego. Zajście to było nie­jako przepowiednią niesforności możnowładzców w kraju (Naruszewicz, Życie Chodkiewicza, I, 27, ed. Mostowskiego).

W r. 1602 powtórna morowa zaraza nawiedziła

[s. 513]

Wilno, a 1610 r. groźny pożar za murami przy kościele Św. Stefana. Pożar skutkiem sil­nego wiatru ogarnął większą część miasta, a na koniec strawiwszy 4700 domów, 10 kościołów, kolegium jezuitów, obrócił się na zamek. Wtenczas spłonął ten starożytny gmach, kosztem Jagiellonów odnowiony, spaliła się katedra, tylko kaplica św. Kazimierza ocalała; nawet most na Wilii zaczął gorzeć. Królowa Konstancya, obe­cna wówczas w mieście, ratując się z płomieni na łódkach ze swojemi kobietami zaledwo z życiem uszła; kilka jednak kobiet z jej otoczenia utonęło. Klęska ta tyle wrażenia zrobiła, że ją nawet opiewano w żałosnych rymach (Baliński, Dawna akademia, dodatek), a tak była dotkli­wa, że miasto zaledwie po latach kilkunastu, przy usilnych staraniach mieszczan, bogatych dawną zamożnością, mogło przyjść do siebie. W kilka lat później nie mniejsza klęska spadła na nieszczęśliwe miasto: w 1624 i 25 powstało tak srogie powietrze morowe i głód, że trzecia część prawie ludności miejskiej wyginęła (Rostowski, 1, c, str. 303) Te klęski i mniejszej wagi lecz niemniej liczne, o których nie wspo­minamy, sprawiły, że rząd przedsięwziął środki wstrzymujące nadużycia. R. 1600 uchwalono dla wszystkich trzech juryzdyk, którym jedno miasto z wielką szkodą swoją podlegało, jednostajne przepisy porządku obowiązujące wszystkich. Oprócz trzech juryzdyk. zamkowej czyli wojewodzińskiej, miej­skiej i biskupiej (katolickiej), były jeszcze juryzdykcye metropolitów unickich i ks. franci­szkanów. Ci ostatni „ieszcze za Zygmunta Au­gusta ad propagationem fidei catholicae do Wil­na wprowadzeni lubo jurisdictią swoię sądową y woyta mieli, nihilominus, z pewnej okazyey, w roku tysiąc pięćset piędziesiąt wtorym od tey jurydyctiey są odsądzeni” (Bibl publ. wileńska, Oddział rękop. Sala B , szafa 2, teka 202, doku­ment 81). Co się tyczy juryzdykcyi metropoli­tów unickich, to o takowej prawie że nie wie­dziano, dopiero ostatniemi czasy w archiwum akt dawnych odszukano kilka dokumentów bez zaprzeczenia świadczących o istnieniu tej juryzdyki. W archiwum monasteru Troickiego w Wilnie znajduje się plan części miasta Wilna, należącej do juryzdyki metropolitów unickich. Plan ten z oryginału skopiowany, dołączony zo­stał do 20 tomu aktów wydawanych przez komisyę archeologiczną wileńską. Utrzymujący szynki o 7 godzinie na półzegarzu zamykać je byli powinni i gasić ogień; o przyjezdnych i po­dejrzanych zaraz dawać znać do ratusza; zabro­niono chodzić po ulicach w nocy, przechowywać kobiety luźne, kupować rzeczy kradzione, tandeciarzom wyznaczone były pewne tylko miej­sca do handlu i niektóre dni; przekupniom wzbro­niono po drogach i przedmieściach nabywać pro­dukty od przyjeżdżających. Na koniec zobowiązano mieszkańców wszystkich juryzdyk do zgo­dy i wzajemnej pomocy, do ratunku w czasie ognia. Na nieposłusznych naznaczono kary pie­niężne i więzienie. R. 1603 urządzono według zalecenia królew­skiego cechy kupców i rzemieślników skórników; r. 1605 zalecono szlachcie posiadającej do­my płacie jak dawniej podatki do miasta: potwierdzono pobieranie myta od nowo odbudowa­nych mostów na Wilence. R. 1610 zaczęło miasto przedstawiać królowi zamiast jednego czte­rech kandydatów na urząd wójta; a w r. 1611 zwolniono na cztery lata od poboru. Wszystkie te zarządzenia i przywileje zawdzięczało miasto w znacznej części ówczesnym wojewodom wi­leńskim: Janowi Karolowi Chodkiewiczowi i Lwu Sapieże.

W ciągu panowania Zygmunta III znaczne fundacye kościelne pomnożyły się w mieście: ze składek pobożnych powstał kościół św. Nikode­ma za Ostrą bramą; Lew Sapieha zbudowaw­szy kościół i klasztor św. Michała, na miejscu swego dworu, sprowadził i osadził w nim klary­ski i bogate je uposażył. Stefan Pac r. 1626 wystawił kościół św. Teresy przy Ostrej bramie a Dubowicz, rajca miejski, klasztor przy tym ko­ściele. W klasztorze zamieszkali karmelici bosi i oni to zaopiekowali się obrazem Matki Boskiej na bramie Ostrej umieszczonym, który naówczas nie będąc cudownym, mało uwagi zwracał na siebie.

O obrazie Ostrobramskim zaczynają pisać hi­storycy Wilna dopiero w XIX w. Przypuszcza­ją jedni, jak Kraszewski, że z V w. pochodzi; drudzy, jak Narbutt i Sokołów, że przez Olgierda z Chersonezu był sprowadzony; inni wreszcie twierdzą, że objawił się w Wilnie w XIV w. i odtąd słynie cudami. To ostatnie jest najmniej prawdziwem, zważywszy, że ani Kojałowicz, ani Stebelski, którzy w przeszłych wiekach pisali o cudownych obrazach na Litwie, nie wspominają wcale o obrazie Ostrobramskim. Wobec tak różnorodnych sądów, wywołujących namiętną polemikę, pojawiła się rozprawa Heleny Bieliń­skiej (Kilka słów o obrazie i kaplicy N. P. Ostrobramskiej w Wilnie, Kraków, 1892), w któ­rej, na podstawie zbadania samego obrazu pod względem sztuki malarskiej, p. Bielińska dowo­dzi, że obraz malowany jest olejno na deskach nie gruntowanych. Wykonanym jest umieję­tnie i wprawnie pod względem rysunku, wyboru rzeczy, ich układu i obrobienia technicznego. Kolory kładziono szeroko, a w światłach nawet gęsto, pędzlami szerścianemi grubemi, w cie­niach zaś i na twarzy kolory bardzo lekko są położone. Farby są pospolite, ziemne. Na twa­rzy Matki Boskiej w wielu miejscach prześwieca się deska, czego na obrazach starodawnych, jeszcze nawet w XIV w., być nie mogło, gdyż wówczas kładziono tak w świetle jak w cieniach

[s. 514]

kolory kryjące. Suknia malowana ponsowo, rę­kawy żółte, płaszcz granatowy, podszycie płasz­cza zielone. Tło obrazu koloru brunatnego. W ten sposób przedstawiwszy rzecz swą, p. Bieliń­ska dowodzi dalej, że obraz Ostrobramski nosi na sobie wszystkie znamiona szkoły włoskiej, epoki po-rafaelowskiej, pochodzi więc z XVI w. i najprawdopodobniej malowanym był w Wilnie przez jakiegoś zakonnika, lub przez człowieka świątobliwego, który się napatrzył na znakomite religijnej treści obrazy szkoły włoskiej. Dowo­dzenia przeto niektórych o byzantyjskiem po­chodzeniu obrazu i sprowadzeniu go przez Ol­gierda w XIV w., nie wytrzymują naukowej kry­tyki. R. 1604, za wspólnem staraniem króla, bisku­pa Wojny i Lwa Sapiehy, założono wspaniały kościół św. Kazimierza i oddano jezuitom (dziś Sobór prawosławny św. Mikołaja). R. 1622 bi­skup Eustachy Wołłowicz wzniósł dla jezuitów kościół św. Ignacego (dziś klub wojskowy); ten­że biskup fundował kościół św. Katarzyny i w klasztorze przy nim osadził benedyktynki. Je­rzy Chreptowicz, wojew. nowogrodzki, wymuro­wał kościół św. Filipa i Jakuba dla dominikanów w r. 1632 na przedmieściu Łukiszki (Bieliński Józef, Ród Chreptowiczów, Rkps., 138):, a Woj­ciech Chludziński kościół Wszystkich Świętych dla karmelitów trzewiczkowych. Najpamiętniejszą ze wszystkich uroczystości wileńskich za Zygmunta III było podniesienie na ołtarz w r. 1604 ciała niedawno kanonizowanego św. Kazi­mierza. Uroczystość tę podług dawnych źródeł opisał i drukiem ogłosił dzisiejszy oficyał wileń­ski ks. prałat Lipnicki (Życie, cuda i cześć św. Kazimierza, Wilno, 1858).

Panowanie Władysława IV (1632-1648) jest dla Wilna przedłużoną tylko epoką upadku i utraty dawnej zamożności. Jednakże za jego czasów miasto było pełne uroczystości i odwie­dzane przez znakomitych cudzoziemców, co mu nie mało korzyści przyniosło. Władysław lubił w niem przebywać i nieraz długo mieszkał z li­cznym dworem, załatwiając ważne sprawy poli­tyczne. W r. 1633 po koronacyi i potwierdze­niu na sejmie przywilejów wileńskich (Dubiński, l. c., 193), Władysław przybył tu razem z kró­lewiczem Janem Kazimierzem w pochodzie na wyprawę wojenną ku Smoleńskowi. Dwa miesią­ce mieszkał na zamku, zasiadając na sądach lub też polując w okolicach. Wtenczas 20 lipca zło­żył tu królowi hołd lenności Fryderyk Ketler, ks. kurlardzki, a nazajutrz odbył się wobec kró­la wspaniały pogrzeb Lwa Sapiehy w kościele św. Michała, na którym miał kazanie Kazimierz Sarbiewski (Kognowicki, Życie Sapiehów, I, 197). W powrocie z wyprawy w r. 1634, po zawarciu pokoju w Wiaźmie, znowu Władysław czas niejakiś zabawił w Wilnie. W r. 1636 po­byt Władysława w Wilnie przeciągnął się przez całe lato od 7 marca. Równocześnie z nim byli: Jan Kazimierz, Anna Katarzyna Konstancya, nuncyusz Philonardi, posłowie hiszpański i sie­dmiogrodzki (Rostowski, l. c., 357). Wówczas to Waleryan Magni, kapucyn, ajent dworu cesar­skiego, ułożył małżeństwo Władysława IV z arcyksiężniczką Cecylią Renatą, które niebawem przyszło do skutku. Najdłuższe zaś przebywa­nie Władysława IV w Wilnie przypadło w r. 1639, kiedy 27 stycznia razem z królową Cecy­lią przyjechał.

Do ważniejszych czynności jego w Wilnie na­leży przyjęcie poselstwa od Gdańszczan, nada­nie inwestytury Wilhelmowi Ketlerowi na księ­stwo kurlandzkie (Albrycht Radziwiłł, Pamiętni­ki, I, 391) i zagajenie układów z Ludwikiem XIII o wyzwolenie uwięzionego Jana Kazimie­rza. Ztąd, po wszystkich tych sprawach, udał się król do Baden, dokąd mu towarzyszył lekarz wileński Maciej Lettow. R. 1642 odbyła się za bytności królewskiej uroczystość kościelna na cześć św. Jozafata męczennika, którą poprzedził przegląd wojsk za miastem (Rostowski, l. c., 361). R. 1643 przyjmował Władysław Walde­mara, królewicza duńskiego, jadącego do Mo­skwy w sprawie zaślubin carówny Eudoksyi. Po tych wszystkich dniach wesołych, które król w stolicy litewskiej spędził, nadszedł z kolei czas smutku. R. 1644 królowa z przestrachu na polowaniu poroniła i wskutek tego 24 marca umarła na zamku wileńskim (Kwiatkowski, Dzie­je Władysława IV, 278, 286). Krócej bawił król w Wilnie 1648 r., chociaż umyślnie tu zje­chał dla pokazania go drugiej swej małżonce Ludwice Maryi; ale czas swój spędzał użyte­cznie dla kraju, zasiadając często na sądach re­lacyjnych i, godząc zwaśnionych możnowładzców (Kwiatkowski, l. c., 363). Królowej podoba­ło się Wilno. Wjazd do miasta, mimo wielkiego mrozu, odbył się bardzo wystawnie d. 19 marca (Radziwiłł, l. c., II, 286). Ostatni to raz odwie­dzał Władysław ulubioną stolicę; gdyż 4 maja tegoż roku zakończył życie w Mereczu. Serce jego spoczęło w sklepie królewskiej kaplicy św. Kazimierza. Dnia 10 maja 1861 r., staraniem Eustachego hr. Tyszkiewicza, po prawej stronie ołtarza św. Kazimierza wzniesiono pomnik Wła­dysławowi IV (Kirkor, Groby, 45). Za Włady­sława IV jezuici wileńscy przenieśli tu szkołę filozofii z Połocka dla połączenia jej z akademią, którą Lew Sapieha, będąc jeszcze marszałkiem nadwor. lit., pomnożył katedrami prawa kano­nicznego i cywilnego, sprowadziwszy dwóch profesorów z Ingolsztadu (Baliński, Dawna aka­demia).

Doniosły w następstwa wypadek zdarzył się w Wilnie r. 1639. Jakiś Piekarski, strzelając dla zabawy czy też z umysłu do wystawy św. Michała, trafił w obraz jego na kościelnej ścia­nie wymalowany, kilka strzał w nim utkwiło, a

[s. 515]

że pociski szły od strony zboru ewangelickie­go reformowanego, który stał naprzeciw kościo­ła, przeto uczniowie akademii razem z pospól­stwem wdarli się do zboru i zaczęli go niszczyć. Rozruch był okropny i krew się lała; dopiero piechota wojewodzińska wraz ze strażą, miejską zdołała przywrócić porządek. Król naznaczył komisyą dla wyśledzenia winnych; ta się ciągnę­ła do r. 1640. Sprawa zakończyła się wyro­kiem sejmowym przyznającym winę ewangielikom, skutkiem czego zbór przeniesionym został za miasto na Zawalną ulicę, gdzie i dotąd stoi. Baliński ogłosił akta komisyi w Tygo­dniku wileńskim (1818, V). Ewangielicy pozwali Piekarskiego do sądu grodzkiego, ten sprawę u-morzył, kazawszy Piekarskiemu złożyć przysię­gę, że dla zabawy a nie w złym zamiarze dopu­ścił się tego występku (Kraszewski, „Wilno, II, 109).

Innego rodzaju był tumult między uczniami akademii w r. 1644: zabrali się oni do gromadne­go opuszczenia miasta, z powodu niewyjaśnio­nej dotąd przyczyny. Posłany za nimi rotmistrz Osiński ze 400 strzelcami, sam życie postradał.

Za Władysława IV biskup Abraham Wojna wprowadził do W. w 1635 bonifratrów, oddawszy im kościółek św. Krzyża, co pomnożyło liczbę szpitalów w mieście, a w r. 1638 kanoników lateraneńskich do kościoła św. Piotra na Antokolu. Stefan Pac, podkancl. litewski, wspólnie z żoną fundowali w r. 1638 kościół św. Józefa, a przy nim klasztor panien karmelitek bosych. Jakub Załamaj założył w r. 1647 na Zarzeczu kościół z klasztorem dla kanoników regularnych de poenitentia (św. Bartłomieja). W tym przeciągu czasu nie wiele skorzystało Wilno odnośnie do porządków miejskich, jednakie w 1633 oznaczono wyraźniej stosunki handlowe żydów (którzy już od czasów Witolda na Litwie mieszkali) względem kupców wileńskich i na pe­wnych tylko ulicach pozwolono im mieszkać i handlować, a mianowicie: od kościoła św. Miko­łaja do ulicy Niemieckiej; na ulicach Jatkowej i Żydowskiej. R. 1643 uwolniono znowu domy urzędników magistratu od gospód (Dubiński, l. c., 203). R. 1647 oznaczono stale przychody miejskie i szafunek ich; przepisano ćwiczenia wo­jenne dla cechów. Wreszcie za staraniem i pod dozorem Jakuba Gibla, burmistrza, stanął most murowany na rzece Wilii, brama zwana Spaską i na koniec wzniesiono kościół luterski, na nowo po pożarze odbudowany przy ulicy Niemieckiej (Adamowicz, Kościół augsburski). Sejm war­szawski 1641 r. naznaczył stałe dochody na opatrzenie i utrzymanie w porządku zbrojowni wileńskiej.

Nowy król Jan Kazimierz (1649-1669) za­stał Wilno w stanie owej jeszcze błogiej zamo­żności, która je od czasów Zygmunta Augusta podniosła na stopień jednego z pierwszych miast na północy. Znaczna ludność z różnych naro­dów i różnych wyznań złożona, rozległość, wiel­ka liczba świątyń, pałaców i dworów szlachec­kich, składy kupieckie, pomimo nieregularnej budowy ulic, znaczne zakłady naukowe i miło­sierne, wszystko to nadawało Wilnu postać sto­łecznego grodu, jakkolwiek stolicą już być prze­stało. Ale to był zachód jego pomyślności (Kojałowicz, Hist. Lit., I, 264). Ciężkie i spodzie­wane już klęski miały nań spaść w ciągu tego panowania. Wojna ogarnęła ze wszech stron całą krainę, a tymczasem wkradający się od dawna nieład sprowadził niedbalstwo w zabezpie­czeniu pewnej obrony od nieprzyjaciół. Opusz­czone wały i zamki, niedostatek wojska rozpierzchnionego na wszystkie strony, gotowały dla miasta ostateczny upadek. Jakoż nastąpił on wkrótce. Ogromne wojska Aleksego Michałowicza za­garnąwszy w r. 1654 całą Litwę prawie, przy­bywają pod Wilno 10 sierpnia t. r., i za ustą­pieniem słabego oddziału Janusza Radziwiłła, hetm. w. lit., biorą je razem z zamkami, w których się bronił Kazimierz Żeromski. A chociaż bogatsi mieszkańcy i duchowni uszli z miasta, unosząc co kto zdołał, zginęło jednak w chwili zajęcia około 25000 mieszkańców, a pożar wszczęty podczas tego okropnego zamieszania zamienił domy i przedniejsze gmachy w gruzy i popioły (Rudawski, Historya, tłumaczenie Spasowicza, II, 1). Potem wszystkiem nastąpiło morowe powietrze, wstrzymując nawet większą część tych, którzy ocaleli, od powrotu (Rostowski, l. c., 396). Ustanowiony od Aleksego wo­jewodą ks. Szachowski usiłował przywrócić da­wny porządek miejski; odprawiały się więc są­dy wójtowskie i burmistrzowskie; miasto wyprawiało r. 1657 deputacyą do cara w potrze­bach swoieh (Kraszewski, Wilno, II, 120) i cho­ciaż zniszczenie było okropne, zdołano przecież pozostałej ludności zapewnić bezpieczeństwo, bo wojewoda Szachowski łagodnie rządził. Ale wkrótce klęski powróciły z większem natęże­niem. Wojska królewskie kusząc się o odebra­nie miasta, jątrzyły Daniela Myszackiego, dowódzcę ruskiej załogi w obu zamkach, który nastąpiwszy po Szachowskim zaczął okrutnie z mieszczanami postępować. Tymczasem stra­szliwy głód przywodził ich do rozpaczy; ludzie umierali na ulicach i zabijali się wzajemnie o kawałek chleba. Dopiero w r. 1660 ustała zara­za, wygubiwszy połowę pozostałej ludności, lecz wojna i srogie jej skutki nie ustawały. Na ko­niec Michał Pac, hetm. lit., po dwukrotnem usi­łowaniu opanował miasto w r. 1661 przed samą Wielkanocą, załoga ruska wszakże zamków bro­nić postanowiła; widząc się jednakże zbytecznie słabą, musiała się poddać pomimo opora My­szackiego, który przypłacił głową swoje postę­powanie (Rostowski, l. c., 413). Nie mamy dotychczas

[s. 516]

dokładnej historyi sześcioletniej okupacyi Wilna przez wojsko ruskie. Według zapewnienia p. Storożewa, delegata z Moskwy na IX zjazd archeologiczny, przygotowany zo­stał do wydania drugi tom dzieła: Akty Mosk. gosud., w którym ma być zamieszczoną serya aktów tyczących się owej historyi, a mianowi­cie: o zarządzie miasta i kraju pod kierunkiem Szachowskiego, dokumenty tyczące się wojen­nych czynności w powiecie wileńskim, akta zja­zdu poselskiego w Wilnie. Akty te przedsta­wiają szereg doniesień wojewody wileńskiego do rządu moskiewskiego i odpowiedzi na nie.

Gdy tak po sześciu latach Wilno odzyskanem zostało, przybył do zwalisk jego Jan Kazimierz i prócz uwolnienia mieszkańców od stacyi żołnier­skiej, niczem go podźwignąć nie mógł. Nie miał bowiem żadnych do tego sposobów, a tymcza­sem wojsko oddawna niepłatne domagało się żoł­du, utworzyły się więc związki między żołnierstwem w Koronie i Litwie. Na czele ostatniego stanął Kazimierz Żeromski. Nim komisya przy­szła do jakiegoś rezultatu, rozzuchwalone żołnierstwo zabiło swego marszałka Żeromskiego oraz hetmana Gosiewskiego (Rostowski, l. c., 419).

Po uspokojeniu rozruchów żołnierskich, prze­ciągały się jeszcze do r. 1667 działania wojenne na Litwie, stolica jej długo jeszcze musiała mie­ścić i utrzymywać wojska swoje, od cudzych zaś w częstej zostawać obawie, mianowicie w sierpniu 1664, pomimo uroczystego przyjęcia przebywającego tu Jana Kazimierza. Starał się on zapobiedz wszelkim uciemiężeniom, jakie nieustannie uciskały miasto w pośród tak nie­szczęsnego położenia kraju, ale usiłowania jego były po większej części bezskuteczne, bo nieład brał górę wszędzie. R. 1663 król zabronił de­putatom trybunalskim gwałtownie postępować z mieszczanami, zabierania domów ich i wypę­dzania z mieszkań. R. 1665 upomniano woj­skowych, ażeby w przechodach nie ważyli się wymagać gospód od miasta ani kontrybucji. Je­dnakże nie wiele to pomagało; kupcy i rzemieśl­nicy musieli nowemi składkami zastępować nie­dostatek kasy miejskiej, co trwało bez ustanku aż do r. 1667. Podana później likwidacya wszel­kich kosztów i wydatków miasta na prowianty, utrzymanie i uzbrojenie chorągwi kozackiej pod­czas wojny, dostarczanie amunicyi, naprawę wa­łów i szańców, nigdy nie została zaspokojoną pomimo swojej słuszności, bo skarb publiczny zupełnie wycieńczony, sam potrzebował ratunku (Kraszewski, Wilno, II, 137).

Pod następnem krótkiem panowaniem króla Michała, Wilno, używając martwej niejako spokojności, zaczęło się powoli odbudowywać; ża­dne wreszcie wypadki godne pamięci w niem nie zaszły, kalwini tylko postradali zbór swój, któ­ry się spalił z nieostrożności w r. 1670 razem z poblizkiemi domami (Naramowski, Pacies rerum sarmatic, I, 58).

Za Jana III posłowie wyznaczeni od miasta na sejm koronacyjny r. 1676, pod przewodnictwem Pawła Boym, wójta ówczesnego, przełożywszy różne uciski i szkody swoje, a między innemi nadzwyczajne rozmnożenie się w samym środku miasta żydów z uszczerbkiem handlujących i rzemiosłami trudniących się chrześcian, wyje­dnali, że w r. 1678 Wilno znowu we wszystkich swych przywilejach z Krakowem porównane zo­stało (Dubiński, 242-270).

Król odwiedził poraź pierwszy miasto w r. 1688 wracając z Grodna po zerwanym sejmie. Pocieszyli go mieszczanie przyjmując z taką wspaniałością i z takiemi oznakami radości, jak wypadało przyjąć zwycięzkiego obrońcę chrze­ścijaństwa. Jan III, którego powitał aż za mia­stem magistrat, ofiarując przy kluczach na tacy sto czerwonych złotych, wjechawszy przez bra­mę Rudnicką z królewiczem Jakubem, otoczony dworem i dygnitarzami, udał się przez rynek do pałacu Paca, gdzie mu, dla ruiny zamku, prze­znaczono mieszkanie (Domowe wiadom. w. x. 1., 41). Poprzedzali króla urzędnicy, muzyka i pie­chota węgierska, a lud z całego miasta zgro­madzony zalegał ulice, okna i dachy kamienic. Przez cały czas pobytu zwiedzał król nie tylko kościoły i gmachy przedniejsze, nowo podźwignione z upadku, ale nawet bliższe okolice mia­sta. Jakoż odrodziło się było już z gruzów i po­piołów swych Wilno w ciągu lat 30; nie tylko dawne kościoły i klasztory odbudowano ale i no­we fundacye przybyły. Najpamiętniejszą z nich, a razem najświętszą dla całej Litwy i głównego jej miasta, jest wzniesienie kaplicy nad Ostrobramą w 1674, dla umieszczenia ku czci pow­szechnej cudownego obrazu Bogarodzicy (Hele­na Bielińska, l. c., str. 24). Prócz tej sławnej kaplicy, powstały fundacye około r. 1677 augustyanów eremitów przy ulicy Sawicz (obecnie cerkiew św. Andrzeja); r. 1678 klasztor domini-kanek przy kościele św. Ducha przez Aleksan­dra Hilarego Połubińskiego, pisarza polnego lit. (obecnie nie istnieje); r. 1685 misyonarzy, któ­rych wprowadził do Wilna biskup wileński Ko­towicz, a kościół na Górze Zbawiciela za mia­stem, p. tyt. Wniebowstąpienia Pańskiego, wy­murował im Teofil Plater.

W tej epoce spokojnej wprawdzie od napaści obcych, ale burzliwej z powodu niesforności wewnętrznej, okazały się w Wilnie skutki krnąbrności możnowładzców, coraz jaskrawsze na Litwie w drugiej połowie XVII w., a także źle zrozumianego fanatyzmu na miejsce owej tolerancyi i uległości prawom, jakie panowały tu w XVI stuleciu. Wilno było świadkiem i teatrem dwóch właśnie wypadków, z których je­den skaził kartę historyi krajowej za panowania Jana III, a drugi bezprzykładnem zgorszeniem

[s. 517]

wstrząsł moralność publiczną. Pierwszym jest uwięzienie i trzymanie w wieży na zamku wi­leńskim r. 1688 Kazimierza Łyszczyńskiego, a następnie spalenie go w Warszawie (Źródła do dziejów Przeździecki i Malinowski, II, 449; Naramowski, Pacies, I, 123 i in.); drugim wyklęcie w katedrze wileńskiej Kazimierza Sapiehy, het. w. lit., przez biskupa wileńskiego Konstantego Brzostowskiego (Narbut Justyn, Dzieje wew­nętrzne narodu lit., I, 1-92; Kraszewski. Wilno,,II, 66, 156).

W r. 1696 zawiązuje się konfederacya wojska pod naczelnictwem Ogińskiego, dopominająca się o wypłatę zaległego żołdu, skutkiem czego następuje w Wilnie 1698 r. w sierpniu zjazd se­natorów. Uspokojone wprawdzie zostało wojsko przez wypłatę jednorocznego żołdu i rozbroje­nie, ale środek ten był czasowy tylko, bo gdy Sapiehowie rozjątrzyli szlachtę lekceważeniem, to pod dowództwem Wiśniowieckich krwawo się ona z niemi rozprawiła pod Olkienikami (Mali­nowski, 1. c.; Załuski, Epistol, familiar., II, 922).

Niezgody i zamieszania takie najniepomyślniej na byt miasta wpływały, które za wstąpie­niem na tron Augusta II nic więcej nie zyskało prócz nowego przywileju potwierdzającego da­wniejszo, w r. 1699. Tymczasem pożar 1700 r. 18 marca uszkodził część miasta od zamku do ratusza po lewej ręce, mieszkańcy musieli cierpić od niekarności wojsk, to sapieżyńskich, to związkowych. Wśród takiej niedoli zastała Wil­no druga wojna szwedzka. W kwietniu 1702 r. wojska Karola XII weszły do W., obsadziwszy miasto z przedmieściami, a zresztą pułków roz­łożywszy obóz za miastem, na prawym brzegu Wilii, gdzie na przedmieściu Snipiszkach stanę­ła główna kwatera (Załuski, Epistoł., III, 182) Krótki, bo miesięczny, pobyt Szwedów koszto­wał miasto w kontrybucyi pieniężnej i przez do­starczenie prochu i ołowiu 150000 złp., prócz nałożonej opłaty na duchowieństwo (Kraszewski, Wilno, II, 82). Później, w całym ciągu tej dłu­giej wojny, W., jak wiele innych miast polskich, wystawione było na ciągłe przechody różnego rodzaju wojsk i wszelkie dolegliwości wojenne.

Do pamiętniejszych wypadków tej epoki nale­żą naprzód: pobyt w Wilnie 1705 cesarza Pio­tra W., który mieszkając w pałacu Słuszków nad Wilią (dziś więzienie), nie tylko miasto ale i przedniejsze jego zakłady oglądał. Szcze­gólniej zwiedzał kolegium i klasztory jezuickie, był przytomnym na dyspucie akademickiej i na trybunale głównym słuchał wywodu sprawy przez obustronnych patronów (Domowe wiado­mości, 41). Później w r. 1708 zawitał tu z kolei Karol XII z Stanisławem Leszczyńskim, którzy zwołali do Wilna radę senatu, dla ułożenia pun­któw powszechnej amnestyi.

Do fundacyi kościelnych i miłosiernych za pa­nowania Augusta II należą: rochici, których po r. 1700 sprowadził biskup Brzostowski, na­dawszy im place przy bramie Zamkowej, gdzie w skromnym klasztorze utrzymując szpital ubo­gich kobiet i poświęcając się grzebaniu umar­łych nędzarzy, w następnych klęskach, miano­wicie w r. 1710, wyświadczyli wielkie przysługi ludzkości (Domowe wiadom., 42). Obecnie nie istnieją, a na miejscu, gdzie był ich klasztor, jest w części plac katedralny, w części ogród spacerowy. Trynitarzów fundował na początku XVIII w. i osadził na Antokolu przy kościele P. Jezusa (obecnie cerkiew św. Michała przy szpi­talu wojskowym) Kazimierz Sapieha, hetman w. lit.; wizytki zaś sam król fundował w r. 1717, z przyłożeniem się biskupa Brzostowskiego, któ­rego serce złożone było w kościele klasztornym, ozdobionym malowidłami Czechowicza (obecnie cerkiew i klasztor prawosławny żeński). Kościół św. Rafała na przedmieściu Snipiszkach wymu­rował dla jezuitów przy ich domie trzeciej probacyi Michał Koszyc, pis. ziem. lit., przed r. 1709. Pijarzy najpóźniej znaleźli się w W., wprowadzeni także przez biskupa Brzostowskie­go w r. 1722, których stałym i zamożnym fun­duszem opatrzył później gorliwy o rozkrzewienie lepszej instrukcyi w kraju Antoni Sapieha, sta­rosta merecki. Nadał on im własny pałac przy ulicy Dominikańskiej na kolegium (obecnie szko­ła wyższa żeńska). Konarski przyjeżdżał z War­szawy urządzać szkoły.

W takiej postaci miasto, pomnożone licznemi gmachami i odbudowane, zastał w. XVIII, kiedy liczne i niesłychane klęski spadły na nie tak gromadnie i tak gwałtownie, że wkrótce i mia­sta i mieszkańców zaledwie słabe szczątki pozo­stały. Klęski te były: pożar, głód i morowe po­wietrze, skutki nieszczęsne wojny i nieładu. Wśród ciągłych zaburzeń wojennych od r. 1702-1712, wśród przechodów wojsk szwedz­kich, saskich i sprzymierzonych, mieszczanie, zaledwie przyszedłszy do siebie po ostatnim po­żarze, ujrzeli 18 maja 1706 r. ogień od kościoła św. Mikołaja przy Wielkiej ulicy (obecnie cer­kiew), zajmujący się gwałtownie po dachach, najwięcej drewnianych, który od zamku ciągnąc ku ratuszowi, doszedł aż do kościoła karmelitów bosych (ostrobramski) i obrócił w popiół ratusz z częścią najdawniejszych aktów miejskich, oraz kramy. Sam tylko obraz Matki Boskiej Ostro­bramskiej, przeniesiony dla ostrożności do ko­ścioła, ocalał.

Pożar ten był tylko poprzednikiem straszliwej plagi, to jest głodu, który w r. 1708 od krań­ców Żmujdzi aż do Wilna zaczął srodze graso­wać. Lud zgłodniały zbiegając się z okolic, po­większał okropność nędzy publicznej. Tysiąca­mi umierali ludzie po domach i ulicach z zarazy, z głodu wyrodzonej i nie było już ratunku na podobne nieszczęście, bo stan wojenny utrudniał przedsięwzięcie środków, a szpitale i miłosierdzie

[s. 518]

publiczne nie były -wystarczającemu Głód ten i mór przetrwały do r. 1710 i 30000 chrześcian a 4000 żydów w samem mieście padło ich ofiarą, (Załuski, Epistoł, famil., III; Naramowski, Facies rer., I, 164; Kraszewski, Wilno, II, 85). Pożerano psy i koty, zabijano się nawet w unie­sieniu rozpaczy. Takie wrażenie ta klęska uczy­niła na umysłach, że cały jej widok wystawiono na obrazie wymalowanym na murach cmentarza przy kościele św. Piotra (Frank, Mémoires, III, 140).

Tymczasem w r. 1715 d. 26 maja powtórny pożar, w którym nawet kaplica drewniana na Ostrej bramie zgorzała, znowu część miasta zni­szczył. Lecz w ciągu następnych lat kilkuna­stu odbudowali się mieszczanie, po zakończeniu wojny szwedzkiej, jakby dla tego jedynie, żeby znowu czem zasilić nieubłagany ogień, któremu po kilkakroć podlegała dawna stolica Jagiello­nów. Jeden z tych pożarów d. 2 czerwca 1737 wszczęty wielkie szkody w mieście poczynił; w nim bowiem zgorzał starożytny kościół z kla­sztorem franciszkanów, kościół św. Jana z kole­gium jezuickiem, kościół św. Ignacego z nowicyatem, bonifratrzy, kościół św. Maryi Magdale­ny, rochici, ratusz i kościół św. Kazimierza. Nie długo po nim, bo w d. 21 marca 1741 r. spalił się kościół katedralny z kaplicami.

Ale szkody te, jakkolwiek bardzo znaczne, niczem były w porównaniu z tern co wkrótce nastą­piło. Pobudzony niemi magistrat wydał wpraw­dzie surowe polecenie, aby dachy wszystkie, do­tąd drewniane, dachówką pokryć i inne środki ostrożności przedsięwziął, lecz nim to do skutku doprowadzono, powstał 11 czerwca 1748 na Za­rzeczu „z niedbałości żydowskiej” tak gwałto­wny ogień, że w pół dnia dwie trzecie części miasta, to jest północna i środek jego, stały się kupą gruzów i popiołów. Kilka tysięcy domów, a między niemi 469 znaczniejszych kamienic i dworów, 15 pałaców, 12 kościołów i cerkwi, 21 ważniejszych handlów, do których należała apteka i księgarnia niemiecka, stały się pastwą płomieni. Dwie kolumny ognia połączywszy się w jeden kłąb ognisty, okryły większą część prze­strzeni miasta i strawiły ją bez ratunku, tak że wiele mniejszych kościołów i klasztorów na za­wsze zniknęło (Jachimowicz Bazyli, Relacya o straszliwym upadku stołecznego miasta wileń­skiego). Ale nie dość na tern, w rok potem równie straszny pożar dokonał ostatecznej ruiny owej niegdyś ulubionej stolicy Zygmunta Augu­sta. Zajął się on d. 8 czerwca 1749 na prze­dmieściu Subocz i pozostałą trzecią część miasta w perzynę obrócił (Jachimowicz, 1. c).

Po tak okropnych klęskach trudno już było samym mieszczanom zaradzić nieszczęściu, pro­sili więc na sejmie konwokacyjnym o niektóre ulgi i wsparcie na dźwignienie się z tak wielkie­go upadku. Długo gruzy i ruiny zalegału ulice, a niektóre gmachy, dawnej świetności ostat­ki, jak np. sam zamek jagielloński, pałace radziwiłłowskie, oraz cerkiew metropolitalna św. Spasa, do najpóźniejszych lat w zwaliskach po­zostały. Dopiero kilkonastoletni pokój za Stani­sława Augusta i ożywione związki handlowe z Królewcem, polepszając byt kupców i rzemieśl­ników, odmieniły ponurą postać miasta. Odna­wiano lub z gruntu murowano nowe kamienice. Kościół katedralny kosztem kapituły i biskupa Zienkowicza oraz jego następcy Massalskiego, przez Gucewicza zaczął się wznosie na nowo od r. 1777. Podobnież po roku 1781 powstał no­wy ratusz podług planów Gucewicza i zwolna całe miasto z ruin wyszło. Reforma akademii jezuickiej na Szkołę Główną w. ks. lit. pod rektorstwem słynnego Poczobuta, założenie obserwatoryum uświetniło miasto i więcej doń ludno­ści sprowadziło (Baliński, Dawna akademia; Bie­liński Józef, Stan nauk za czasów wszechnicy wileńskiej, 1889).

Wilno na schyłku panowania Stanisława Au­gusta liczyło 32 kościołów katolickich i tyleż prawie klasztorów, 10 pałaców, prócz zamku, akademią, 2 konwikty szlacheckie wielkie (Colle­gium nobilium), dwa seminarya duchowne, 8 szpitalów i 4 drukarnie. Ludność przechodziła 60000 mieszkańców stałych.

Baliński pisze (Starożytna polska, III, 199), że historya stolicy litewskiej we trzech natural­nych pomnikach utrwaliła się na zawsze. Pomniki te, są owemi trzema górami nad miastem, przy korycie Wilenki wznoszącemi się, w których za­warte są trzy główne epoki rozwoju cywilizacyi Litwy. Góra Zamkowa, dźwigając zwaliska gro­du Giedymina, przedstawia pogaństwo; góra Ły­sa ze swemi trzema krzyżami, ofiarę i tryumf chrześcijaństwa; góra Bekieszowa na koniec, z gro­bowcem na grzbiecie, przypomina potęgę i oświatę europejską. Dziś niema krzyży ani gro­bowca Bekiesza, który skutkiem osunięcia się góry spadł do Wilejki.

W r. 1788 weszły wojska ruskie, do Wilna. W 1794 wybuchło powstanie kierowane przez generała Jasińskiego. D. 1 czerwca wojska ru­skie, pod dowództwem Knoringa i Zubowa, okrą­żyły Wilno, gdzie dowodził jenerał Mejen i 31 lipca zdobyły miasto. D. 30 października 1794 r. zarząd województwa wileńskiego oddany zo­stał generał-gubernatorowi Repninowi, a 14 grudnia Wilno otrzymało nazwę miasta gubernialnego nowo utworzonej gubernii wileń­skiej. W r. 1795 poraź ostatni odwiedził Wil­no Stanisław August i ztąd 3 lutego tegoż roku z całym swym dworem do Petersburga wyjechał. W tymże samym roku 15 maja przybył tu cesarz Paweł I. Zwiedził zakłady naukowe i oglądając roboty około kościoła katedralnego, na dokończenie fabryki świątyni znaczną sumę przeznaczył.

[s. 519]

W r. 1802 przybył cesarz Aleksander I. Uro­czysty był wjazd tego monarchy. Przy kościele franciszkańskim czekało duchowieństwo katoli­ckie, a przy św. Janie urzędnicy i uczniowie. Cesarz zwiedzał zakłady dobroczynne, pensyę żeńską u wizytek, uniwersytet, gabinety nauko­we, bibliotekę, obserwatoryum, teatr i ratusz, przy którym na placu dana była uczta dla ludu.

W r. 1803 d. 24 stycznia utworzono okrąg naukowy wileński, którego kuratorem mianowa­ny ks. Adam Czartoryski, a 18 maja szkoła głó­wna lit. otrzymała nazwę uniwersytetu, składa­jącego się z czterech fakultetów: fizyczno-matematycznego, medycznego, nauk moralnych i politycznych, oraz sztuk pięknych i literatury. Skład uniwersytetu był następujący: rektor, 4 dziekanów, 32 profesorów i 12 adjunktów. Na utrzymanie jego roczne 1,056,000 rs. przezna­czono z dochodów majątków pojezuickich (Ba­liński, Dawna akademia, Dodatek). W r. 1804 Ludwik XVIII pod imieniem hr. de Lille w prze­jeździe do Mitawy zatrzymał się w Wilnie Mika godzin. Orszak jego składał się z 14 osób. Od r. 1797 aż do nieszczęsnych wypadków r. 1812 Wilno znowu się znacznie podźwignęło. Znako­mici profesorowie wszechnicy wileńskiej dali poznać całemu światu uczonemu imię uniwersy­tetu wileńskiego. Ludność miasta do 100,000 doszła, a teatr, pod dyrekcyą Każyńskiego, za­chwycał nawet cudzoziemców, gdy w nim wy­stępowali Bogusławski, Werowski, Kudlicz, Dmuszewski, Ledóchowska (Kirkor, Przewodnik). Zabawy, koncerty, wieczory muzykalne prawie nie ustawały, co wszystko ożywiał najwięcej prof. Frank.

D. 14 czerwca 1812 r. przybył do Wilna ce­sarz Aleksander a 23 t. m. otrzymano wiadomość o zbliżaniu się armii Napoleona. Nazajutrz Alek­sander ze swoim dworem udał się do Święcian, dokąd też i cała armia ruska nadciągać poczęła, prócz 70,000 wojska pozostałego w Wilnie; lecz za przybyciem Francuzów Barkley de Tolli, lę­kając się być odciętym od lewego i prawego skrzydła, kazał spalić Zielony most oraz znisz­czyć wszystkie magazyny, a sam z wojskiem co­fnął się do Niemenczyna. D. 28 czerwca magi­strat miasta, mając przy sobie osobną deputacyę, na czele której był obywatel Lachnicki, wyszedł z kluczami na góry Ponarskie na spotka­nie Napoleona. Po krótkim odpoczynku w pała­cu biskupim, dziś generał-gubernatora, Napoleon poszedł na brzeg rzeki Wilii i natychmiast roz­kazał zaciągnąć mosty. Dnia następnego obje­chał miasto konno, o południu przyjmował du­chowieństwo i szlachtę, a 30 czerwca zarząd uni­wersytetu i wszystkich profesorów. D. 1 lipca usta­nowiono rząd główny, zostający pod prezydencyą wyznaczonego przez barona Hogendorpa litew­skiego wojennego gubernatora, a baron Bignon uczestniczył w nim jako komisarz ze strony Na­poleona. Członkami zarządu byli Józef hr. Sie­rakowski, Aleksander Sapieha, Franciszek Jelski, Jan Śniadecki, a sekretarzem podczaszy Kossa­kowski (Baliński, Pamiętniki o Janie Śniadeckim, I). D. 4 lipca Napoleon dał posłuchanie człon­kom nowego rządu, udzielając im rozmaitych informacyi; poczem przyjmował znakomitsze do­my; następnie był na balu, który Pac na cześć jego w swoim pałacu wydał. Ciągle przyjmował u siebie deputacye oraz posłów, jak np. od dwo­ru ruskiego generała Bałaszowa, którego roko­wania były bezskuteczne, przybył tu także ksią­żę serbski Miłosz. Co niedziela słuchał Napoleon w pałacowej kaplicy mszy Św., odprawianej przez biskupa Kundzicza, któremu podarował na pamiątkę bogaty pierścień a asystentom ducho­wnym 300 napoleondorów. Szczególniejsze zau­fanie Napoleona pozyskał ówczesny redaktor Kuryera litewskiego Daniłowicz, mianowany dy­rektorem policyi. Ciekawą sylwetkę tego Daniłowicza podał Kirkor („Ze wspomnień wileń­skich”). Napoleon wyjechał 16 lipca do Świę­cian. W Wilnie pozostali ks. Bassano, generał Hogendorp, baron Jomini, baron Bignon, oraz ca­łe ciało dyplomatyczne, posłowie turecki i szwe­dzki. W stało się ważnym punktem strategicz­nym; żywność zwożono tu z całej Litwy, po­otwierano ogromne magazyny, składy, szpitale na 6000 chorych, tych ostatnich rozlokowano w klinice medycznej, w domu gimnazyalnym, w klasztorze bazyliańskim, w koszarach św. Ignacego, w murach pijarskich, w domu główne­go seminaryum i dobroczynności, tudzież w oko­licach miasta: Zakręcie i w Werkach. Oddział Oudinota i Saint-Cyr’a zostały się dla obrony miasta.

Rząd główny miał w swojej wiedzy wszystkie komitety gubernialne, a litewski generał gubernator Hogendorp, jenerał Jomini i minister spraw zagranicznych ks. Bassano najważniejsze w nim role odgrywali (ob. Kuryer litewski od lipea 1812 r.). Każde miasto gubernialne otrzymało prefekta, a każdy powiat podprefekta. Utworzo­no też żandarmów powiatowych. Intendent de Van począł już spisywać majątki skarbowe oraz tych z obywateli, którzy nie wierząc w gwiazdę Napoleona wydalili się z kraju. Napoleon zo­stawił w Wilnie pół miljona franków, z prywa­tnych zaś ofiar zebrano 40000 rs. Wszystkie te pieniądze były przez rząd główny spożytkowane. Kasą rozporządzał były podskarbi wileński Eyssymont. Oddzielna komisya administracyj­na, zawiadująca żywnością, magazynami i szpi­talami, zostawała pod prezydencyą barona Nico­lai; członkami jej byli: Adam Chreptowicz i Fer­dynand Plater.

Po powtórnej bitwie pod Połockiem, 6 i 7 września, część wojsk Napoleona pod dowódz­twem generała Wrede cofnęła się ku miasteczku Głębokie (pow. dzisieński), dla zasłonienia Wilna;

[s. 520]

lecz ks. Witgenstein przeszkodził mu połączyć się z armią Napoleona, będącego podówczas w Orszy. Później, po przeprawie przez Berezynę, zostawiwszy dowództwo Muratowi, Bona­parte z dwoma tylko ulubieńcami 23 listopada, przy 28 stopniowym mrozie, p opędził prostemi samami ze Smorgoń do Kowna. W Wilnie za­trzymał się tylko dla przemiany koni, tak iż po pięciu i pół miesięcznym pobycie w Rossyi rano 26 listopada znajdował się już za granicą. Nie­szczęsne tłumy skostniałych od zimna żołnierzy wlokły się na pół nieżywe do Wilna, mając za sobą Witgensteina, Czaplica, Płatowa i Borozdina. Ważniejsze klęski zadane im przez Czaplica były pod Mołodeczną, Smorgoniami i Oszmianą. W przejściu od Smorgoni do Wilna zginęło ze 20000 Francuzów, pozostałe zaś 60000 przy­bywszy do Wilna, rzuciły się na magazyny, szpitale, byle czemkolwiek głód zaspokoić. Zja­wiły się straszliwe choroby, tak iż całe miasto było podobne do szpitala. Przeszło 15000 Fran­cuzów pasowało się ze śmiercią w samem mie­ście. Reszta poszła do Kowna przez góry Ponarskie, gdzie pod ogniem Płatowa zostawiono większą część artyleryi, tabor obozowy i kasę. D. 28 listopada przybyli do Wilna Czaplic od Oszmiany, a Kutuzow i Borozdin od Niemenczyna i Czerwonego Dwom, zajmując miasto bez żadnego oporu. D. 30 listopada feldmarszałek Kutuzow, wszedł do miasta gdzie był przedtem dwa razy generał-gubernatorem (1800-1801 i 1811). Dowiedziawszy się o zajęciu Wilna przez Kutuzowa, cesarz Aleksander sam przybył tu 11 grudnia i podpisał manifest zapewniający zapo­mnienie przeszłości i ogólną amnestyę (Baliński, Pamiętniki o Janie Śniadeckim, ibid). Naoczni świadkowie opowiadali, że na Antokolu zakopano przeszło 5000 Francuzów, którzy skutkiem zi­mna, ran i głodu zginęli. Za przedmieściem Śnipiszki w styczniu 1813 r. spalono na jednym stosie około tysiąca trupów ze szpitali i dziedzińców pozbieranych, które poznajdowano pod śniegiem w czasie odwilży. Tym sposobem po­dług zdania prof. Becu zapobiegano zarazie; sta­ło się całkiem inaczej, gdyż skutkiem palenia powstał tak wielki zaduch, że ludzie z gorączki umierać poczęli, dla tego więc resztę trupów grzebano w ziemi. Niezliczona liczba psów zebrała się na przedmieściach; wprawiwszy się na trupach, rzucały się później na przecho­dzących, co wywołało konieczną potrzebę jak najrychlejszego ich wygubienia. Nie podobna też zamilczeć o jednym ohydnem wydarzeniu, któremu trudnoby było dać wiarę, gdyby świa­dectwo prof. Franka nie ręczyło za wiarogodność faktu. Frank założył gabinet anatomo-patologiczny. Gdy armia francuska weszła do miasta i zajęła kliniczne gmachy, oszczędzano gabinet, opiekowano się nim nawet; lecz w czasie rejtera­dy gdy szpital został opuszczony, wówczas nie­szczęśliwi chorzy, głodem zmorzeni, pozjadali preparaty i wypili spirytus, w którym te prepa­raty były umieszczone. Były wypadki, że znaj­dowano chorych ogryzających ciało świeżo zmarłych i znajdowano zmarłych w czasie ogry­zania trupów (Bieliński Józef, Stan nauk lekar­skich, str. 179).

W r. 1828 uniwersytet uroczyście obchodził 250 letni jubileusz swego istnienia. Na pamiątkę obchodu rzeźbiarz hr. Tołstoj wykonał medal, na którym z jednej strony popiersie Stafana Bato­rego (założyciela) i Aleksandra I (odnowiciela), a po drugiej Mikołaja I, za panowania którego obchodził się jubileusz i wreszcie uniwersytet zamknięty został po 254 latach istnienia. W tym­że roku 1828 z rozkazu cesarza Statut litewski, wydany przez Lwa Sapiehę w r. 1588 w języku białoruskim, przetłumaczony został na język ru­ski i wydany w trzech językach: ruskim, pol­skim i białoruskim. W r. 1831 zjawiła się w Wilnie cholera i trwała od kwietnia do gru­dnia. Komitet pomocy lekarskiej zostawał pod prezydencyą Jędrzeja Śniadeckiego.

W czasie wypadków 1831 r. Chrapowicki był generał-gubernatorem; dowódzcami wojsk w Wilnie i przyległych okolicach generałowie: hr. Toł­stoj, hr. Kuruta, Saken, Sulima, Chiłkow i inni (Kuryer litewski). W połowie września odwoła­no Chrapowickiego, a jego miejsce zajął ks. Mikołaj Dołhoruki, który ludzkością i wyrozu­miałością począł łagodzić smutny ze wszech miar stan kraju.

Dnia 1 maja 1832 r. zamknięto uniwersytet, dwa zaś oddziały medyczny i teologiczny prze­mianowano na akademie: medyko-chirurgiczną i duchowną, z których pierwsza na mocy ukazu z d. 30 grudnia 1841 została zamkniętą w r. 1842, a ostatnia zaś w sierpniu 1842 przeniesio­ną została do Petersburga. Akademia duchowna otworzona ukazem 1 lipca 1833 mieściła się w gmachu b. seminaryum głównego za czasów uniwersytetu (kościół augustyanów). Rektorem jej był kś. Alojzy Osiński, infułat ołycki. Po nim nastąpił kś. Antoni Fijałkowski, późniejszy metropolita mohylewski, a po przeniesieniu do Petersburga rektorem mianowany prof. uniwer­sytetu kijowskiego Ignacy Hołowiński, również późniejszy metropolita. W r. 1834 założono pensyę szlachecką, przekształconą w r. 1838 na instytut szlachecki, który istniał do r. 1864. W r. 1837 cesarz Mikołaj zwiedził Wilno.

W r. 1839 d. 12 lutego w Połocku duchowni obrządku greko-unickiego podpisali akt połącze­nia się z cerkwią prawosławną. Akt ten przed­stawiono do synodu, według uchwały którego, za rozkazem cesarskim d. 30 marca nastąpiło zjednoczenie obu obrządków, o czem ogłoszono publicznie ukazem senatu 23 lipca. Pierwszym arcybiskupem litewskim mianowano Józefa Siemaszkę, biskupa unickiego litewskiego. Nowo

[s. 521]

mianowany arcybiskup konsekrował sobór św. Mikołaja d. 8 września 1840, przerobiony z ko­ścioła św. Kazimierza. W r. 1889 obchodzono uroczyście w Wilnie piędziesięcioletni jubileusz zniesienia unii, a komisya archeograficzna wi­leńska zaznaczyła ten dzień specyalnem wyda­wnictwem. W XVI t. wydawanych przez nią aktów pozbierano to wszystko, co się do unii odnosiło w wieku bieżącym. D. 25 lipca 1849 usunięto statut litewski, a natomiast wprowadzo­no prawo cywilne rossyjskie. W r. 1843 W. wie­le straciło pod względem materyalnym przez utworzenie gubernii kowieńskiej, do składu któ­rej odeszły najbogatsze powiaty: wiłkomierski, poniewieski, telszewski, nowo-aleksandrowski (da­wniej brasławski), rossieński i kowieński. Nato­miast przyłączono do gubernii wileńskiej powiaty: wilejski i dzisieński od gubernii mińskiej, i powiat lidzki od grodzieńskiej. D. 24 czerwca 1848 zjawiła się w Wilnie cholera i trwała aż do 15 listopada; z 2055 chorych umarło wtedy 490 osób. D. 9 stycznia 1849 kś. Wacław Żyliński wstąpił na katedrę biskupów wileńskich, osiero­coną od zgonu biskupa Andrzeja Kłągiewicza (+ 27 grudnia 1841 r.).

D. 2 kwietnia 1852 założono w Wilnie cen­tralne archiwum ksiąg aktowych gub. zachodnich. D. 29 kwietnia 1855 r. cesarz Aleksander II uchwalił założenie w Wilnie muzeum starożytno­ści i komisyi archeologicznej. Założycielem tych zakładów był Eustachy hr. Tyszkiewicz. Rząd wyznaczył osobne pomieszczenie dla muzeum w gmachu po-uniwersyteckim. Właściwe mu­zeum mieściło się w sali, zwanej aulą, gdzie się odbywały posiedzenia publiczne uniwersytetu wileńskiego. Długość tej sali wynosi blisko 24 metrów, szerokość blisko 11 mt. W środku skle­pienia na suficie, ujęty w pięknie rzeźbionych złotych ramach, znajdował się obraz olejny Smuglewicza, przedstawiający Minerwę na Olimpie uwieńczającą laurem mężów uczonych, wchodzą­cych do świątyni sławy. Po bokach zaś malo­widła tegoż artysty: geniusz sławy głoszący zasłużonych w nauce; praca i pilność gotują uczonym wieńce, tarcza mądrości zasłania po­święcających się naukom. Nad wejściem alegoryczny obraz wyobrażający dwóch aniołów, a w środku trupią czaszkę. Gzemsy w tej sali, w kształcie pół arkad, spływające ku ścianom, miały wyobrażone na sobie popiersa mędrców: Heraklitesa, Arystotelesa, Eurypidesa, Dyogenesa, Homera, Platona, Arelumedesa i in. (ob. chromolitografowaną rycinę, wydaną staraniem Ty­szkiewicza). Obecnie sala ta ozdobioną została w ruskim stylu. W przyległych dwóch salach na dole mieściła się biblioteka, w trzech salach górnych gabinety: ornitologiczny, zoologiczny, mineralogiczny, oraz zbiory etnologiczne. W auli złożono zabytki, które były własnością hr. Ty­szkiewicza, jak również zbiory monet i medali, przeszło 2000 sztuk (w tej liczbie znaczna część z pozostałości zbiorów uniwersyteckich, oraz z daru Michała Tyszkiewicza); przeszło 1000 egz. sztychów, rycin, blach miedzianych rytowanych, drzeworytów i t. d. Zbiór znaczny dyplo­matów, rękopisów i autografów; bibliotekę złożo­ną z 3000 tomów, przeważnie dzieł starożytniczych i historycznych, ofiarowanych przez Eu­stachego hr. Tyszkiewicza i 7000 tomów z bi­bliotek klasztorów zamkniętych; w końcu od­dział pamiątkowy i osobliwości. D. 1 stycznia 1856 muzeum otwartem zostało dla publiczności; 11 stycznia odbyło się pierwsze posiedzenie ko­misyi archeologicznej, a d. 17 kwietnia t. r. akt uroczystego otwarcia muzeum. Towarzystwo archeologiczne składało się z prezesa, zarazem dożywotniego kuratora hr. Tyszkiewicza, miano­wanego przez cesarza, wice-prezesa Michała Ba­lińskiego, sekretarza naukowego Maurycego Krupowicza, oraz 75 członków rzeczywistych, 55 honorowych i 45 współpracowników. Bliższe szczegóły o zbiorach i wydawnictwach muzeum, ob. w Wielkiej Encyklopedyi ilustrowanej (IV, 633-638).

D. 24 czerwca 1855 odbył się 300 letni jubi­leusz istnienia kościoła ewangielicko-luterskiego w Wilnie. Na tę pamiątkę wybito medal, a prof. Adamowicz napisał kronikę zboru.

Na mocy reskryptu cesarskiego na imię generała-gubernatora Nazimowa z d. 20 listopada

1857 r. otwarty został 19 lutego 1858 r. w Wil­nie komitet szlachecki w celu uwolnienia włościan z poddaństwa. Szlachta gubernii wileńskiej była jedną z pierwszych, która podała do Tronu adres o zniesienie poddaństwa, co też cesarz Aleksander wyrazić raczył publicznie dziękując szlachcie w Wilnie podczas pobytu swego we wrześniu 1858 r. Wprowadzenie nowego prawa w życie przez ustanowione organy administra­cyjne polecone zostało głównie miejscowym obywatelom, a że zasadnicza idea dobrze przez nich była pojętą i prawo było sumiennie wyko­nywane, dowodzi tego Najwyższe zadowolenie cesarskie, ogłoszone d. 23 czerwca 1861 komi­tetom zarządu spraw włościańskich: wileńskiemu i kowieńskiemu. Pierwsze prace około przeprowadzenia kolei żelaznej z Petersburga do Warszawy i za grani­cę na Kowno rozpoczęto w okolicach Wilna d. 15 maja 1858 r. Pierwszy pociąg z Dyneburga do Wilna przybył d. 4 września 1860 r. Osta­tecznie kolej otwartą została z Wilna do Peters­burga i Kowna d. 15 marca 1862, z Wilna zaś do Warszawy 6 września 1862 roku. Na mocy statutów dla miast ruskich z d. 16 czerwca 1870 r. Wilno pozyskało zarząd wybie­ralny. Rada miejska otwartą została d. 28 lip­ca 1876 r. Starostwo al. ciwunostwo grodowe wileńskie

[s. 522]

podług spisów podskarbińskich z 1766 r. obejmowało, oprócz mta Wilna, dobra: Niemenczyn, Giejany, Święciany, Lingmiany, Użwenty. Posiadał je wówczas Tyszkiewicz Józef, opłacając 6675 złp. 17 gr. kwarty a 3118 złp. hyberny. Podług ustaw krajowych sstą wileń­skim bywał zawsze wwda wileński.

Herb miasta. Starodawny herb miasta W. wyobraża człowieka przechodzącego przez wodę, a na barkach niosącego osobę siedzącą. Napis do koła: Sigillum civitatis Vilnensis, Anno VII Urbi conditae institutum. Podług Narbuta (Dzie­je Narodu litewskiego, I, 408, tabl. VII, fig. 40) herb ten przedstawia wyobrażenie olbrzyma Alcisa, który z czasem przerobionym został na św. Krzysztofa. Kraszewski (Wilno, III, 377), polemizując z Narbuttem, dowodzi, że postać ta jest wyobrażeniem św. Krzysztofa, który był bardzo popularnym onego czasu, naturalną prze­to rzeczą było przyznanie go za patrona miasta. Największym, podług Kraszewskiego, powodem do tego było, że go równie grecy jak łacinnicy czcili i wzywali; gdy tymczasem w owych cza­sach gdy Alcisa czczono, pieczęci nie używano, herbów nie znano, patronów miastom nie obiera­no. Ta pieczęć służyła magistratowi. Kroni­karze nie czynią o niej wzmianki. Lelewel przy­znaje kolumny jagiellońskie (Bibliogr. ksiąg dwoje, I, 80) a Paprocki daje herb Pogonią z całem w. ks. litewskim (Gniazdo, str. 1226). Herb z wyobrażeniem św. Krzysztofa używany był do czasu usunięcia prawa magdeburskiego w bieżącem stuleciu. Teraz Wilno wespół z ca­łą gubernią używa Pogoni. Herb ten, przedsta­wiający w polu czerwonem jeźdźca na białym koniu pędzącego na prawo, z mieczem podniesio­nym w jednej, a tarczą z podwójnym krzyżem w drugiej ręce, był już jakoby używanym w wie­ku XIII. Niesiecki ustanowienie jego przypisuje Narymundowi około r. 1280 (Herbarz, I, 9, wyd. Bobrowicza). Krzyż jednak na tarczy nie wąt­pliwie jest późniejszym dodatkiem z czasów wprowadzenia chrześciaństwa (Niesiecki, 1. c, 10). Niektórzy nawet robią bardzo trafny do­mysł, że ten krzyż podwójny jest herbem wę­gierskim Jadwigi, małżonki Władysława Jagiełły (Kirkor, Przewodnik po Wilnie, wyd. 2, str. 85). Piekosiński (O dynastycznem szlachty pochodź. 81, 88) podaje, że krzyż podwójny służył królom polskim; dla w. ks. litewskich kładziono na tarczy kolumny jagiellońskie.

Bibliografia. Dla uzupełnienia obrazu podaję niektóre źródła do dziejów miasta Wilna w po­rządku alfabetycznym autorów: L’Acte de con­firmation de l’Université impériale de Vilna 1803, Adamowicz Kościół augsburski w Wilnie (1855), Akty wydawane przez komisyą wileńską dla rozbioru dawnych akt (t. I-XX), Archeograf. Sborn. (t. 1-10). Album widoków W. wydane przez Zawadzkiego (1894), Baliński Michał.

Dawna akademia (1862), Historya miasta Wil­na (2 tomy, 1836), Opisanie statystyczne miasta Wilna (1835), Pamiętniki o Janie Śniadeckim, (2 tomy, 1865), Wilno (w 3 tomie Starożytnej Polski), Bielińska Helena: Kaplica i obraz Ostrobram­ski w Wilnie (1892), Bieliński Józef: Cesarskie Towarzystwo lekarskie wileńskie (1889), Czaso­pisma wileńskie (w Wiadomościach bibliograficznych warszawskich 1883-1885), Doktorowie medycyny promowani w Wilnie (1886), Stan nauk lekarskich na Litwie (1888), Stan nauk fizyczno-matematycznyeh na Litwie (1889), Burzyński S. Academia et Universitas Vilnensis (1738), Dobrianskij Katalog predm. Muzea drewn. (1885), Putjewod. po Wilnje (1878), Dubiński Piotr: Zbiór praw i przywilejów miastu stołecznemu Wilnowi nadanych (1788), Homolicki Michał liczne artykuły tyczące się dawnego Wilna, jego świątyń, szczególniej katedry i kapli­cy św. Kazimierza w Wizerunkach i roztrząsaniach naukowych (1834-43), Jubilej prawosł. litowskoj duchownoj seminaryi (1878), Kirkor A. Bazylika litewska (1886), Groby wielkoksiążęce i królew­skie w Wilnie (1882), Istoriko-statisticzeskije oczerki (1852, 1853, 1858), Litwa i Biełoruś (3 tom Żywopisnoj Rossii), Przechadzki po Wil­nie (1857, 1859), Przewodnik po Wilnie (1862, 1880, 1889), Kojałowicz Wijuk Historiae Litvanae, 2 tomy (1650 i 1669), Miscellanea rerum, ad statum eclesiasticum (1650), Korotyński Wincenty: Wilno (Encyklopedya Orgelbranda t. XXVII), Kraszewski J. Ostrobrama (Ołtarzyk Ostrobramski, 1859), Wilno (4 tomy, 1836, 1839-42), Lipnicki Augustyn: Katedra św. Sta­nisława w Wilnie (rękopis), Życie św. Kazimie­rza (1858), Murawjew: Russkaja Wilna (1867), Naramowski Adam: Facies rerum sarmaticarum (2 tomy, 1727), Pamiatnyje kniżki wilenskoj gubernii za wiele lat, Przyjałgowski: Żywoty bi­skupów wileńskich (3 tomy, 1861), Rolewicz J. M. Wiadomość o cudownych obrazach…. w Wil­nie (1863), Salkind Wilhelm: Opyt mediko-topograficzeskawo opisania goroda Wilny (1891), miarowski Remigian: Fontanna mistyczna z obra­zu M. P. na Łukiszkach wytryskująca (1737), Swiatyje wilenskije muczeniki (1883), Stebelski Ignacy: Dwa wielkie światła (1781), Wilenskoje Swiato-troickoje preżdje swiato-duchowskoje bractwo (1876). Liczne widoki kościołów i gma­chów z opisami pomieścił Tygodnik Illustrowany.

Województwo wileńskie. Do wiadomości poda­nych w artykule Litewskie województwa (ob. t. V, 337-8) dodajemy tu szereg wojewodów i kasztelanów wileńskich. Wojewodami wileński­mi byli: 1) Hanul, starosta wileński 1385; 2) Gasztold Andrzej 1387; 3) Minigajło 1393; 4) 4) Moniwid Wojciech, 1396-1412 starosta wi­leński, od 1413-1424 wojewoda wileński; 5) Gedygołd Jerzy 1426-1432; 6) Dowgerd Jan

[s. 523]

1434-1443; 7) Gasztold Jan 1443-1458; 8) Moniwid Jan 1458-1458; 9) Kieżgajłowicz Mi­chał 1459-1476; 10) Sudymontowicz Olechno 1477-1491; 11) Radziwiłłowicz Mikołaj 1491 -1509; 12) Radziwiłł Mikołaj 1510-1522; 13) Gasztold Olbracht 1522-1539; 14) Hlebowicz Jan 1542-1549; 15) Radziwiłł Mikołaj II J551-1556; 16) Radziwiłł Mikołaj III 1566 – 1584; 17) Radziwiłł Krzysztof 1584- 1603; 18) Radziwiłł Mikołaj IV 1604-1616; 19) Chodkiewicz Jan Karol 1616-1621; 20) Sapieha Lew 1623-1633; 21) Radziwiłł Krzy­sztof II 1633-1640; 22) Tyszkiewicz Janusz 1640-1642; 23) Chodkiewicz Krzysztof 1642 -1652; 24) Radziwiłł Janusz 1653-1655; 25) Sapieha Paweł Jan 1656-1665; 26) Radziwiłł Michał Kazimierz 1667-1668; 27) Hlebowicz Jerzy 1668-1669; 28) Pac Michał 1669- 1682; 29) Sapieha Kazimierz 1682-1703; 30) Wiśniowiecki Janusz 1704-1705; 31) Wiśniowiecki Michał 1706-1707; 32) Sapieha Kazi­mierz (powtórnie) 1708-1720; 33) Pociej Lu­dwik 1722-1730; 34) Ogiński Kazimierz 1730 -1753; 35) Wiśniowiecki Michał (powtórnie) 1735-1744; 36) Radziwiłł Michał Kazimierz 1744-1762; 37) Radziwiłł Karol 1762-1764 i od 1768-1790; 38) Ogiński Michał Kazimierz 1764-1768; 39) Radziwiłł Michał Hieronim 1790-1796, f 1831. Kasztelanami wileń. byli: 1) Minigajło (był także wojewodą); 2) Ostyk Krystyan 1419-1444; 3) Kieżgajło Michał 1445-1448; 4) Giedygołdowicz Sieńko 1351; 5) Sudywoj Wolimuntowicz 1451-1455; 6) Kiejżgajłowiez Dobko 1458-1460; 7) Moniwid Wojciech 1461; 8) Ostykowicz Radziwiłł 1475- 1477; 9) Kieżgajłowicz Jan 1478-1485; 10) Holszański kniaź Aleksander 1492-1511; 11) Ostrogski kniaź Konstanty 1511-1522; 12) Kieżgajło Stanisław 1422-1526; 13) Radziwiłł Jurii 1527-1541; 14) Ostyk Hryhory 1544- 1557; 15) Chodkiewicz Hieronim 1559-1561; 16) Chodkiewicz Hryhory 1564-1572; 17) Chodkiewicz Jan 1574-1579; 18) Wołłowicz Ostafi 1519-1587; 19) Kiszka Jan 1588-1591; 20) Pac Paweł 1593-1595; 21) Chodkiewicz Hieronim 1595-1617; 22) Radziwiłł Janusz 1619-1620; 23) Hlebowicz Mikołaj 1621- 1632; 24) Radziwiłł Krzysztof 1633; 25) Radzi­wiłł Albrycht 1633-1636; 26) Chodkiewicz Krzysztof 1636-1642: 27) Sapieha Mikołaj 1642-1644; 28) Sapieha Andrzej 1644-1646; 29) Chodkiewicz Jan Kazimierz 1646-1660; 30) Radziwiłł Michał 1661-1667; 31) Pac Michał 1667-1669; 32) Zawisza Krzysztof 1669- 1670; 33) Pac Mikołaj 1670; 34) Kotowicz Andrzej 1672-1682; 35) Doenhof Ernest 1683 -1685: 36) Słuszka Józef 1685-1701; 37) Wiśniowiecki książę Janusz 1702; 38) Wiśnio­wiecki ks. Michał 1703-1706; 39) Pociej Lu­dwik 1709-1722; 40) Czartoryski Pryd. Mi­chał 1722-1724; 41) Czartoryski Kazimierz 1724-1741; 42) Radziwiłł Michał 1742-1744; 43) Massalski Michał 1744-1768; 44) Ogiński Ignacy 1768-1775; 45) Radziwiłł Michał Hie­ronim 1775-1790; 46) Radziwiłł Maciej 1790 -1796, 1800 (Józef Wolff, Senatorowie i Dy­gnitarze w. ks. 1., 71-84).

Wileńska dyecezyaw obecnym swym składzie rozciąga się na gub. wileńską i grodzieńską. Jest to najdawniejsze biskupstwo w gub. litew­skich, założone bowiem zostało przez Włady­sława Jagiełłę bezpośrednio po przyjęciu chrze­ścijaństwa w 1387 r. W chwili swego założe­nia rozciągało się na przestrzeni dzisiejszej Żmujdzi, całej Litwy, szło od Augustowa i Kny­szyna z zachodu na wschód aż do Połocka, Wi­tebska i Orszy. Utworzenie później biskupstwa żmujdzkiego (w 1416 r.) a następnie smoleń­skiego, niewiele wpłynęło na umniejszenie granic dyecezyi wileńskiej. Ta rozległość władzy i okoliczność, że biskup wileński zajmował pier­wsze krzesło w senacie litewskim a w polskim szóste (szło bowiem po dwóch arcybiskupstwach oraz po biskupstwach: krakowskiem, kujawskiem i poznańskiem), sprawiły, że biskupi wi­leńscy, lubo podlegali metropolii w Gnieźnie, bardzo wysoko patrzeli. Dążąc przez wiele po­koleń do swego wywyższenia, starali się po­dnieść biskupstwo jeżeli już nie do osobnej me­tropolii, to przynajmniej do arcybiskupstwa. Długo starania owe były bezowocne, aż w końcu na konfederacyi generalnej po śmierci Augusta HI, stanęła uchwała formalna, aby prosie stolicę apostolską o podniesienie Wilna na arcybiskupstwo. Rzym uchwały tej nie potwierdził. Roz­ległość biskupstwa była powodem, że już w 1496 r. ustanowiono sufragana wileńskiego w osobie biskupa in partibus Kaffy kś. Jakuba Michowskiego. W półtora wieku potem (1649 r.) powstała druga sufragania, białoruską zwana, której założycielem był biskup Jerzy Tyszkie­wicz. Nareszcie w 1772 r. powstaje trzecia su­fragania trocka, natomiast odpadła sufragania białoruska, wchodząca odtąd do świeżo utwo­rzonego arcybiskupstwa mohylewskiego.W1798 r. w dyecezyi było aż czterech sufraganów, t. j. wileński, trocki, kurlandzki i brzeski. Sufraga­nia kurlandzka, w myśl konkordatu z 1847 r., odeszła do biskupstwa żmujdzkiego, przy Wilnie przeto pozostało trzech sufraganów. Dzisiejsza dyecezya wileńska, po przejściu biskupstwa miń­skiego do archidyecezyi mohylewskiej, rozciąga się na dwie gubernie: wileńską i grodzieńską. Kapituła składa się z sześciu prałatów: probosz­cza, dziekana, archidyakona, kustosza, kantora i scholastyka, oraz czterech kanoników: kazno­dziei, podkustosza, seniora i kanclerza. Dyece­zya ma na swojem etacie 10 wychowańców w akademii duchownej, 100 zaś w miejscowem seminaryum biskupiem. W samem Wilnie, oprócz

[s. 524]

katedry, było 6 kościołów parafialnych i 15 po-klasztornych, oprócz kaplic. W dyecezyi jest 23 dekanatów, z tych 14 w gub. wileńskiej a 9 w grodzieńskiej. W gub. wileńskiej: dekanat wileński miejski (23 kościoły w mieście i 8 w promieniu trzech milowym za miastem), giedrojcki (12 kość), trocki (14 kość), merecki (13 kość), oszmiański (9 kość), Wiszniewski (15 kość), święciański (15 kość), świrski (12 kość), lidzki (13 kość paraf.), raduński (11 parafii), wilejski (14 kość), nadwilejski (8 parafii), dzisieński (12 kość). W gub. grodzieńskiej: deka­nat grodzieński (16 kość), wołkowyski (16 pa­rafii), Słonimski (14 kość), prużański (8 parafii), kobryński (8 parafii), brzeski (11 parafii), biało­stocki (15 parafii), bielski (25 parafii) i sokolski (15 parafii). Bliższe szczegóły o pojedynczych dekanatach podane są pod właściwemi nazwami. Oprócz kościołów parafialnych w dyecezyi jest 68 kościołów filialnych i 273 kaplic Szereg ka­noniczny biskupów wileńskich rozpoczyna An­drzej Wasiłło, franciszkanin (od 1387 r., t 1398 r.). Następcami jego byli: 2) Jakub Plichta, 3) Mikołaj z Gorzkowa, 4) Piotr z Kustynia, 5) Maciej z Trok, 6) Mikołaj Dzierzgowicz, 7) Jan Łosowicz, 8) Andrzej II Szeliga, 9) Wojciech Tabor, 10) Wojciech Radziwiłł, 11) Jan z Książąt litewskich, 12) Paweł książę Holszański, 13) Waleryan Protasewicz Suszkowski, 14) Jerzy kardynał książę Radziwiłł, 15) Benedykt Wojna 1600-1615, 16) Eustachy Wołłowicz 1616-1630, 17) Abraham Wojna 1631-1649, 18) Jerzy Tyszkiewicz 1650-1656, 19) Jan Dowgiałło Zawisza 1656-1661, 20) Jerzy Białozór 1661-1667, 21) Aleksander Sapieha 1667-1672, 22) Mikołaj Stefan Pac 1672- 1684, 23) Aleksander Kotowicz 1685-1686, 24) Konstanty Kazimierz Brzostowski 1686- 1722, 25) Maciej Ancuta 1722-1723, 26) Ka­rol Piotr Pancerzyński 1724-1730, 27) Michał Jan Zienkowicz 1730-1761, 28) Igna­cy Jakub książę Massalski 1762-1794, 29) Jan Nepomucen Korwin Kossakowski 1796- 1808, 30) Hieronim Strojnowski 1808-1815, 31) Benedykt Kłągiewicz (1841), 32) Wacław Żyliński 1856-1859, 33) Adam Stanisław Kra­siński 1859-1863, 34) Karol Hryniewicki 1883-1884, 35) Antoni Franciszek Audziewicz 1890 (Naramowski, Pacies rer. Sarm.; Przyjałgowski, 1. c.; Rubrycelle).

Wileński powiatzajmuje środkową, północno-zachodnią część gubernii i graniczy: na północ z pow. wiłkomierskim gub. kowieńskiej, na wschód z pow. święciańskim, na połudn. z oszmiańskim i lidzkim, a na zachód z trockim. Ro­zległy jest 102 mil al. 4943 w. kw. Podług po­miarów mierniczych w powiecie jest 602181 dzies., z czego przypada na pola i ogrody 263820 dzies., na lasy 257122, na łąki 56984, na wody 15103, na błota, wygony, zarośla itp.

9152 dzies. Położenie powiatu jest w ogóle wzniesione. Koło Wilna skupione są główne wyniosłości pod nazwą gór Ponarskich, góry Łysa, Bekieszowa, Zamkowa i Szeszkinia. Najwynioślejsze punkty znajdują się przy folw. Miedniki (1036 st.), Józafatowie (973 st.), wsiach: Jankowszczyźnie (959 st.), Zabirze (938 st), Bereźniki (868 st.) i folw. Naborowszczyźnie (826 st.). Gleba przeważnie gliniasta, wy­jąwszy część północną, w której na pr. brzegu Willi znajduje się czarnoziem a około Wilna i na płd.-zach. od miasta grunta piaszczyste. Pod względem rozkładu wód bieżących i stojących, powiat jest bardzo szczęśliwy. Środkiem jego płynie rz. Wilia, nad którą ciągnie się cała za­chodnia granica; oprócz tego rz. Wilia odgrani­cza pow. wileński od święciańskiego na prze­strzeni przeszło 40 w., od ujścia rz. Oszmianki do ujścia rz. Żejmianki, która także służy za granicę powiatu. W środku powiatu płynie rz. Wilejka, w południowej części bierze początek rz. Mereczanka i Wisieńcza, w zachodniej części płynie rz. Mussa. W ogólności cała powierz­chnia powiatu, poprzecinana rzekami, rzeczkami i strumieniami, które oprócz dostarczania wód, są głównem źródłem bogatego zbioru siana, skrapiając i oblewając swemi wodami łąki. Je­zior w powiecie znajduje się 44. Wszystkie po większej części leżą w północno-wschodniej czę­ści powiatu, po prawej stronie rz. Wilii i przed­stawiają niejako przedłużenie grupy jezior pow. nowoaleksandrowskiego. Są one w ogóle nie­wielkie, brzegi mają lesiste, wyniosłe i urwiste. Zasługują na uwagę: Olka, przy majątku Dubinkach, szereg jezior na przestrzeni prawie 18 w. kw., Kokaje (dług. 6 w., szer. 3 w., głęb. 8 saź.); Malaty (dł. 6 w., szer. 1 1/2 w., głęb. 4 saż.); Gołonia blisko miasteczka Inturek i in. Z lewej strony rz. Wilii w powiecie znajduje się znaczna ilość błot, z nich największe Pobereżańskie. W r. 1890 (oprócz m. Wilna) było 188846 mk., w tej liczbie prawosławnych męż. 4753, kob. 4960; rozkolników męż. 2573, kob. 2404; katolików męż. 77894, kob. 77300; ewang.-augsb. męż. 213, kob. 220; kalwinów męż. 85, kob. 83; żydów męż 9121, kob. 9080; mahometan męż. 74, kob. 86. W ciągu r. 1890 zawarto w powiecie 1665 ślubów: urodziło się dzieci prawych: chłopców 3564, dziewczyn 3565, razem 7069; nieprawych: chłopców 163, dziewczyn 178, razem 341, w ogóle urodzeń było 7410. W tymże roku zmarło męż. 2152, kob. 1968, w ogóle 4120. Przyrost zatem lu­dności wynosi 3290. Pod względem etnografi­cznym przeważają Litwini, dalej idą Polacy, Żydzi, Białorusi i niewielka liczba Tatarów (w okolicy Niemieża). Mieszkańcy zajmują się rol­nictwem, uprawą lnu, zwłaszcza w części płn., ogrodnictwem w okolicach Wilna, hodowlą by­dła. Przemysł fabryczny niezbyt rozwinięty.

[s. 525]

Oprócz gorzelni i browarów piwnych były w po­wiecie 3 papiernie (w Werkach Nowych, Kuczkuryszkach i Łubowie), huta szklana w Jaszunach, fabryka gwoździ w Kojranach. Handel koncentruje się w Wilnie. Pod względem admi­nistracyjnym powiat dzieli się na 6 okręgów policyjnych, z biurami w Śnipiszkach (gm. Mejszagola, Niemenczyn, Rzesza), Szyrwintach (Giełwany, Muśniki, Szyrwiuty), Podbrzeziu (Giedrojcie, Janiszki, Malaty, Podbrzezie), Wornianach (Bystrzyca, Worniany), Jaszunach (Ilino, Bukojnie, Sołeczniki, Szumsk) i Wilnie (Miekuny i Rudomino), 18 gmin, 134 okręgów (sta­rostw) wiejskich. W powiecie jest 2406 miejscowości, mających 9847 dm., 124720 mk. wło­ścian. Miasteczek, po większej części małoludnych, jest 39; w 1 okr. pol.: Dukszty, Korwie, Mejszagoła, Niemenczyn, Bzesza Wielka. Suderwa; w 2 okr.: Bogusławiszki, Czabiszki, Giełwany, Kiernów, Muśniki, Szeszole, Szyr­wiuty; w 3 okr.: Dubinki, Giedrojcie, Janiszki, Inturki, Malaty, Podbrzezie (Podberezie), Widziniszki; w 4 okr.: Bujwidzie, Bystrzyca, Gierwiaty, Ławaryszki, Michaliszki, Ostrowiec, Worniany; w 5 okr.: Cudzeniszki, Jaszuny, Miedniki, Bukojnie, Sołeczniki Małe i Wielkie, Szumsk, Taboryszki, Turgiele; w 6 okr.: Miekuny, Porudomino i Rudomino. Pod względem sądowym powiat (bez miasta) obejmuje 3 rewiry sędziów śledczych (1 i 2 w Wilnie, 3-ci w Giedrojciach) i 2 okręgi sędziów pokoju. Pod względem oświaty w powiecie znajduje się 25 szkół gmin­nych, do których w 1887 r. uczęszczało 863 chłopców i 45 dziewcząt, oraz 1 szkółka paroch. (we wsi Nowo Piotrowska), z 10 chłopcami i 3 dziewczynami. Kościoły wyzn. prawosławnego stanowią dwa dekanaty: wileński i szumski. Pierwszy z nich obejmuje 17 parafii, t. j. 13 w W. a 4 w powiecie: Intury z filią w Bijuciszkach, Podbrzezie, Dukszty i Budomino, razem 3 monastery, 2 sobory, 9 cerkwi paraf., 16 filial­nych, 2 cmentarne i 3 kaplice, 11847 wiernych (7920 męż., 3927 kob.), drugi zaś 6 parafii: Szumsk, Bystrzyca, Ostrowiec, Bukojnie, Cu­dzeniszki i Kierdziejowce, 6 cerkwi paroch., 3 fil., 4053 wiernych (2088 męż., 1965 kob.). Kościoły katol. powiatu dzielą się na 4 dekana­ty: wileński miejski (ob. wyżej); wileński pod­miejski z 7 parafiami: Niemenczyn (filia w Sużanach, kapl. na cmentarzu w Niemenczynie i w Łubowie), Suderwa (kapl. Szylany), Mejszagoła, Muśniki, Kiernowo (kaplica w Plikiszkach), Czabiszki, Werki (kapl. w Rzeszy i Czerwonym Dworze); dawniej także w Duksztach; razem 30393 wiernych; dekanat wileński powiatowy, również z 7 parafiami: Turgiele (kapl. na cmentarzu), Gierwiaty (kapl. w Sokołajciach i Girach), Taboryszki (kapl. na ement.), Worniany (kapl. w Woronie), Ławaryszki, Michali­szki (kapl. na cmeat.) i Bujwidzie (kapl. w Dubnie i Bujwidzach); dawniej prócz tego: Rukojnie, Szumsk, Cudzeniszki, Rudomino, Bystrzy­ca, Słobódka, Ostrowiec; razem 38383 wiernych; dekanat giedrojcki, ob. Giedrojcie 1). Pod względem komunikacyjnym powiat posiada 6 stacyi dr. żel.: Podbrodzie, Bezdany, Wilejka, Wilno, Kiena, Słobódka, oraz 3 st. pocz.: Wilno, Wiessy, Sołeczniki. Oprócz mta Wilna znajdu­ją się w powiecie liczne miejscowości history­czne, niegdyś miasta, zamki, a dziś mizerne mia­steczka (ob. Baliński, Starożytna Polska, III). Z uwagi, że jak cała gubernia tak również i po­wiat wileński przez wiele wieków był teatrem ciągłych wojen i zdarzeń historycznych, przeto każda nieomal piędź ziemi jest pomnikiem histo­rycznym, pełnym podań, legend i wspomnień. Do najwydatniejszych pod względem dziejowym należą: Kiernów, prastara stolica ks. litewskieh, Mejszagoła, Widziniszki, Giedrojcie, Dubienki, siedziba niegdyś Barbary Radziwiłłówny, Mio­dniki, Niemieża, pierwsza siedziba Tatarów na Litwie i in. Marszałkami szlachty pow. wileń­skiego byli (w porządku alfabetycznym): Abra­mowicz Mikołaj h. Jastrzębiec (1820), Baliński Ignacy h. Jastrzębiec (1821-23), Czyż Kasper h. Lis (1798-1805), Ciechanowiecki Jan h. Dąbrowa (1846), Giedrojc ks. Antoni h. Poraj, Giedrojc ks. Jan (1809-12), Giedrojc ks. Stefan (1816), Hornowski Kasper (przed 1842) Ja­siński Stanisław h. Sas (przed 1821), Lachnicki Antoni (1807), Łęski Aleksander (1847), Minejko Tomasz h. Leliwa (1840) Pisanka Rudolf h. Prus (1853), Plater hr. Adam (1864-78), Pla­ter hr. Józef, Plater hr. Stefan (1858), Szumski Stanisław h. Jastrzębiec (1829), Tyszkiewicz hr. Jan h. Leliwa (1859), Wańkowicz h. Lis (1861).

Wileńska gubernia, jedna z t. zw. gubernii za­chodnich (litewskich) cesarstwa rossyjskiego, leży pomiędzy 53° 23′ a 55° 50′ pin. szer. i 42′ 34′ a 47° 6′ wschód, dług. od P. i według urzędowych wykazów zajmuje 3,890,812 dzies. przestrzeni. Według badań geodozyjnych rozległość wynosi 37351’8 w. al. 771’97 mil geogr. kw.

Graniczy na północ z pow. wiłkomierskim i nowoaleksandrowskim gub. kowieńskiej i Kurlandyą, z płn.-wsch. z gub. witebską, od której od­dziela się rzeką Diwiną; na zach. z król. polskiem, od którego oddziela ją rz. Niemen; na południo-zachód z gub. grodzieńską; na południe z guberniami grodzieńską i mińską; na wschód z gub. mińską i witebską. Największa długość z północy na południe, od granicy pow. święciańskiego z gub. kowieńską, powyżej wsi Siniszki, do granicy pow. oszmiańskiego poniżej wsi Sieniawska Słoboda, wynosi 220 w., największa zaś szerokość ze wschodu na zachód, od granicy pow. wilejskiego z gub. mińską w bliskości mia­steczka Krajska, do rzeki Niemna na granicy

[s. 526]

pow. trockiego z król. polakiem, w bliskości mia­steczka Birsztany, ma 224 w. Podług ukazu z r. 1843 gub. wileńska skła­da się z siedmiu powiatów: wileńskiego, tro­ckiego, święciańskiego, lidzkiego, oszmiańskiego, wilejskiego i dzisieńskiego. Pierwsze trzy powiaty, a także część lidzkiego i oszmiańskiego stanowią jądro Litwy i należały bez przerwy do w. ks. litewskiego, aż do przyłączenia tego krają do Rossyi w 1795 roku. W r. 1413 Władysław Jagiełło utworzył województwo wileńskie, w skład którego wchodziły dzisiejsze powiaty: wileński i święciański. Powiat trocki stanowił osobne województwo, a południowo-wschodnia część pow. oszmiańskiego i pow. wilejski należały do ks. mińskiego, ojczyzny Słowian Krywiczan, od t. 1300 znajdu­jących się już pod władzą ks. litewsko-ruskieh. W późniejszym czasie te powiaty weszły w skład województwa wileńskiego i należały do powiatu oszmiańskiego. Powiat dzisieński był odwieczną składową częścią ks. połockiego, już od połowy XIII w. zależnego od litewskiej Rusi. Z tego księstwa utworzono z czasem (w r. 1500) woje­wództwo połockie. Wreszcie pow. lidzki z ks. dejnowskiem stanowił za czasów Olgierda oso­bne udzielne księstwo; w późniejszym czasie (w XIV w.) przyłączony do województwa wileń­skiego. Powiaty wilejski i dzisieński po drugiem podziale Rzpltej weszły w skład gub. mińskiej, utworzonej 3 maja 1795 r., przyłączo­ne zaś zostały do gub. wileńskiej 1 lipca 1843 r. Powiat lidzki od 1795 r. należał do gub. Słonim­skiej, następnie od r. 1801 do grodzieńskiej, a na koniec w r. 1843 przyłączony do gub. wi­leńskiej. Gubernia wileńska składała się w r. 1796 z 11 powiatów: wileńskiego, zawilejskiego, trockiego, brasławskiego, oszmiańskiego, ko­wieńskiego, upickiego (al. poniewieskiego), wiłkomierskiego, telszewskiego, rossieńskiego i szawelskiego. Po wstąpieniu na tron cesarza Pa­wła polecono gubernie wileńską i Słonimską połączyć w jedną i nazwać ją gub..litewską, z przyłączeniem do niej 8 powiatów gubernii Słonimskiej: słonimskiego, nowogródzkiego, gro­dzieńskiego, wołkowyskiego, lidzkiego, brzeskiego, kobryńskiego i prużańskiego; lecz już w r. 1801 gubernia litewska znowu rozdzieloną zo­stała na dwie: wileńską i grodzieńską (w miejsce Słonimskiej). W r. 1829 uregulowano granicę między Kurlandyą i gub. wileńską według da­wnych map i opisów. W r. 1839 gubernia wi­leńska składała się z 10 tylko powiatów, gdyż powiat trocki został zniesiony, a miasto Troki przestało być etatowym (zasztatnyj gorod); wówczas to powiat brasławski przemianowanym został na nowo-aleksandrowski. W r. 1852 d. 18 grudnia polecono utworzyć gub. kowieńską, w skład której weszły powiaty: telszewski, szawelski, rossieński, upicki (poniewieski), nowo­aleksandrowski, wiłkomierski i część kowieńskie­go. Do pozostałych przy gubernii wileńskiej trzech powiatów: wileńskiego, oszmiańskiego i święciańskiego dołączono od grodzieńskiej po­wiat lidzki, od gub. mińskiej powiaty: wilejski i dzisieński. W tymże czasie wznowiono powiat trocki, z dołączeniem do niego części powiatu kowieńskiego.

Powierzchnia gubernii przedstawia równinę piaszczystą. Malownicze brzegi rzek, a miano­wicie Wilii i Niemna, są wprawdzie wzniesione-mi, lecz pochodzi to właściwie od znacznego zagłębienia się rzek. Najwyżej położone miej­scowości w gub. wileńskiej znajdują się w płd.-zachod. części pow. lidzkiego oraz w pow.: oszmiańskim, wilejskim i dzisieńskim, a częścio­wo tylko w wileńskim i święciańskim. Najwyż­sze punkty dochodzą w bliskości wsi Ciupiszki (w pow. oszmiańskim) 147 sąż. (1029 st. npm.); około wsi Kondraty w pow. wileńskim 145 sąż. (1015 st.); około folw. Józefatowo 139; wsi Jankowszczyzna 137; Zaborze 134; Łojcy (w pow. oszmiańskim) 130 i in. Wzniesienia te stanowią przedłużenie wyniosłości Awratyńskiej, gałęzi gór Karpackich, wychodzących z Galicyi przez Wołyń i łączącej się na wschód gubernii wileńskiej wąskim przesmykiem z wielką wynio­słością Wałdajską (Ałauńską), To pasmo roz­dziela gubernią swemi stokami na dwie części, przedstawiające różnice w powierzchni miejsc. Na północnym stoku przemaga grunt piaszczysty i gliniasty, pokryty lasami i jeziorami; południo­wy zaś stok, nieodróżniając się glebą, obfitszy jest w znaczne błota i głównie pokryty lasami. Sam grzbiet przedstawia otwartą piaszczysto-gliniastą miejscowość, nie zachowując jednostajnej wyniosłości, gdyż miejscami zniża się i tworzy kotliny.

Pod względem geologicznym gub. wileń­ska nie jest ściśle zbadaną. Były projekty, aby przy banku ziemskim wileńskim jeden z taksatorów był geologiem; on to powinien był zbie­rać materyały do geologii gubernii przy ocenia­niu wartości majątków ziemskich, żądających pożyczki z banku. Projekt był dobrze opraco­wany i gdyby był przyjęty przez zebranie akcyonaryuszów, mielibyśmy dokładną kartę geologiczną po latach 15-20, że zaś nie został przyjęty musimy się przeto posiłkować powierzchownemi postrzeżeniami Murehissona, Eichwalda i Giedrojcia. Podług nich gubernia wileń­ska należy do dolnego piętra trzeciej formacyi, oprócz północno-wschodniej części, gdzie wystę­pują piaskowce i wapienie formacyi dewońskiej.

Rzeki gub. wileńskiej należą wszystkie do dorzecza morza Bałtyckiego. Niemen płynie po południowo-zachodniej granicy. Początek bie­rze w gub. mińskiej, na przestrzeni 85 w. od­dziela pow. oszmiański od gub. mińskiej. Przy wpadnięciu rzeki Gawii, na granicy pow. oszmiańskiego

[s. 527]

z lidzkim, Niemen płynie gubernią wileń­ską o wiorst kilka od jej granicy z gubernią grodzieńską na rozległości przeszło 80 w. Za miasteczkiem Orle Niemen wchodzi w gub. gro­dzieńską, z której przy granicy z król. polskiem znowu się zbliża ku gub. wileńskiej i tu na prze­strzeni 170 w. prawym swym brzegiem należy do gubernii wileńskiej, dzieląc ją od król. pol­skiego. Nie dochodząc 7 w. do miasteczka Rumszyszek, przy ujściu rzeki Strawy, Niemen wchodzi w granice gub. kowieńskiej. W gubernii wileńskiej przepływa Niemen 395 w., mają w górnym biegu 35 sążni szerokości, a przy wyjściu do 75, przy głębokości 1 1/2 sąż. Brzegi Niemna, jak w ogóle wszystkich rzeczek i rzek gubernii wileńskiej, są wyniosłe i urwiste. Na wybrzeżach znajdują się bujne łąki, żyzne pola i lasy. Miejscami napotykają, się lotne piaski, a na lewym brzegu wyniosłości kredowe, pozba­wione wszelkiej roślinności. Czas zamarznięcia i puszczania nie jest stale oznaczony; rzeka pod lodem nie pozostaje dłużej nad cztery miesiące. Najznaczniejszym z dopływów Niemna jest Wi­lia. Jest ona główną rzeką w gubernii wileńskiej. Początek bierze w gub. mińskiej i pod Kownem wpada do Niemna. Szerokość rzeki w gubernii od 15-70 sążni, przy głębokości od 1/2 do 4 arszynów. Brzegi Wilii z początku płaskie, w pow. wilejskim podnoszą się i po większej części są piasczyste, kręte, urwiste. Składają się one z warstw piasku, wapienia i skamieniało­ści. Dno rzeki w górze iłowate, w środku ka­mieniste, u ujścia piasczyste. Wilia pod lodem znajduje się 100 dni. Spław Wilią zaczyna się od ujścia rzeki Dźwinki, na granicy gub. witeb­skiej, a żegluga od mta Wilejki. Do Wilii wpa­dają z prawej strony: Serwecz z trzema znacznemi przypływami z prawej i dwiema z lewej strony (rzeka spławna), Narocz, także spławna, Stracza, Żejmiana, Mussa, Szyrwinta. Wszystkie spławne. Z lewej wpadają do Wilii: Dźwinka, Ilia, Usza. Te trzy rzeki ze swemi bocznemi przypływami płyną przez błotne i leśne miejsco­wości. Dalej wpadają do Wilii: Wilenka, Oszmianka, Waka. Oprócz tych znaczniejszych, Wilia przyjmuje wiele rzeczek i strumieni, które z kolei zabierają inne strumienie. Do Niemna w granicach gub. wileńskiej wpadają jeszcze: Strawa, Wierzchnia, Mereczanka (110 w. długa), z kilku większemi dopływami każda z nich; Rotniczanka, na granicy gub. grodzieńskiej, Kotra, Lipiczanka, Lebieda, Dzitwa, Gawija, Berezyna, szczególniej bogata w dopływy, płynie lesistą i błotną miejscowością; Ussa, Sułła. Dźwina zachodnia stanowi granicę między gub. wileńską a witebską na przestrzeni 80 w. Wielkiego jest znaczenia pod względem przemysłowym i handlo­wym. Brzegi Dźwiny przylegające do gub. wi­leńskiej są wysokie, kręte; grunt ich piasczysty, pomieszany z drobnemi kamieniami wapien­nemu Pod lodem znajduje się przeszło cztery miesiące. Żegluga na Dźwinie zachodniej napo­tyka bardzo wiele przeszkód w skutek mielizn, progów i prądów. Do niej wpadają w gub. wileńskiej, oprócz mniej znacznych przypływów, dwie rzeki spławne: Dzisna i Draja. Jezior w gubernii liczą przeszło 400 rozmaitej wielkości, le­żących najwięcej w północnej części gubernii. Leżą one albo śród błot, albo wśród wysokich i spadzistych brzegów. Jedne i drugie są po większej części opasane lasem. Prócz tego je­ziora tworzą tworzą oddzielne grupy, nie wcho­dzą w systemat wodnych komunikacyi, dostar­czając natomiast mieszkańcom obfitego rybo­łówstwa. W ogólności jeziora są małe i tylko jedno z nich Narocz ma 16 w. długości a 12 w. szerokości.

Klimat w gubernii umiarkowany, lecz z częstemi zmianami temperatury. Na wiosnę, la­tem, w jesieni a niekiedy i w zimę, często pa­dają deszcze, nieraz po kilka tygodni. Najzi­mniejsze miesiące są: grudzień, styczeń, luty; ciepłe zaś: czerwiec, lipiec i sierpień. Średnia temperatura zimą -3’28°R., wiosną +4’79°R., latem +13’57°R., jesienią +5’50° R. Tempera­tura roczna +5’5°R. Najniższą bywa tempera­tura przy wietrze wschodnim, wówczas stan ba­rometru wysoki; przy zachodnim wietrze prze­ciwnie. Panujące wiatry połndniowo-zachodnie. Zwykle mrozy zaczynają się w pierwszej poło­wie listopada i trwają z przerwami do końca marca. Jesień w ogólności jest zimniejszą od wiosny, chociaż i w marcu trafiają się często zimna większe od listopadowych. W zimie mro­zy dochodzą średnio do 18-20° R.

Z roślin zbożowych rosną w gubernii: pszeni­ca ozima i jara, żyto, owies, jęczmień, tatarka, len i konopie, groch i proso. Z ogrodowych: ka­pusta, mak, pory, selery, kartofle i w części burak i cukrowe. Z drzew owocowych najbar­dziej upowszechnione są jabłonie, gruszki, wi­śni i śliwki; z jagód zwyczajne są maliny, porzeczki białe, czerwone, czarne i agrest. Gdzie niegdzie uprawiają chmiel i tytuń. Wiele drzew owocowych rośnie w dzikim stanie. Zwie­rzęta w stanie dzikim znajdujemy następujące: wilk, lis, borsuk, kot dziki, wydra, sarny, zają­ce, wiewiórki; w południowych powiatach trafia­ją się dzik i niedźwiedź. Z ptaków: głuszcze (w powiecie oszmiańskim), cietrzewie, kuropatwy, przepiórki, mewy, kaczki, gęsi dzikie, czaple, żurawie, bociany i t. p. Z ryb poławiają się: sandacz, jazgarz, okoń, miętus, karp, lin, leszcz, szczupak, sielawa; w Niemnie a czasami i w Wi­lii poławiają się sumy i jesiotry. Lasy, tak znaczne niegdyś, skutkiem drapieżnego gospodarstwa wyniszczone zostały. Składają się one przeważnie z sosny, jodły, brzozy, gdzie nie­gdzie dębu. Spotykamy takie topole, klon, osi­kę, wierzbę, leszczynę i inne.

[s. 528]

Pod względem etnograficznym gub. wileńską zamieszkują Litwini i Słowianie, a także w nieznacznej liczbie Tatarzy, karaimi i żydzi. Ucze­ni etnografowie przedsiębrali niejednokrotnie badania dla wykreślenia granic plemiennych Li­twinów i Słowian. Badano najstarożytniejsze osady, dawne nazwiska rzek, jezior, język, pra­stare zwyczaje i obyczaje; porównywano poda­nia i legendy z kronikami najdawniejszemi, a na­wet w ostatnich czasach rozpoczęto pomiary antropologiczne. Rezultaty dotychczas nie wiel­kie, gdyż na wiele pytań trudno znaleźć odpo­wiedzi. Ciągłe sąsiedzkie stosunki w ciągu wielu wieków między Litwinami i Słowianami zacierały coraz to więcej plemienne różnice. Jedni od drugich przyjmowali zwyczaje i oby­czaje. Często się zdarza, że w jednej i tej sa­mej wiosce mieszkają od wieków Litwini i Sło­wianie. Otóż w obce takich warunków niezmier­nie trudno nakreślić granice między siedzibami Słowian i Litwinów na przestrzeni gub. wileń­skiej. Według dotychczasowych rezultatów gra­nica siedzib litewskich poczyna się od ujścia rzeki Rotniczanki .do Niemna. Ztąd w górę, z biegiem Rotniczanki do wsi Lut, dalej w kie­runku wschodnim do wsi Kiermuszy; następnie posuwając się granicą oddzielającą gub. wileń­ską od grodzieńskiej, do jez. Dup i wioski Romanowo czyli Romuwe; ztąd w prostej linii do ujścia rzeki Pelussy do jeziora tegoż nazwiska, około wioski Dubiczy; następnie, w górę z biegiem rzeki Pelussy do majętności Pelussa. Da­lej po granicy parafi Zabłockiej i raduńskiej, w górę po rzece Dzitwie, do ujścia jej do rzeki Ossówki, z biegiem Ossówki do wsi Podworoncowa, a następnie na wschód do wsi Dajnówka, leżącej na praw. brzegu rz. Żyżmy, ztąd w górę, trzymając się prawego brzegu Żyżmy, do mia­steczka Stok; od tego miasteczka do ujścia rzeki Oszmianki przy majętności Graużyszki i z bie­giem tej rzeki w dół, z lewego brzegu, do ujścia jej do Wilii. Następnie lewym brzegiem Wilii do mka Michaliszki, ztąd do północnego brzegu jeziora Świr; dalej na północo-wschód w górę, z biegiem rzeki Struny i Otry, a następnie w prostej linii do mka Postawy. Idąc granicą pow. dzisieńskiego do granicy gub. koweńskiej, następnie, granicą tej gubernii do Niemna i wreszcie po Niemnie aż do ujścia Rotniczanki. Otóż na tej płaszczyźnie mieszkają Litwini, a na południe i południo-wschód Słowianie. Z powyż­szego okazuje się, że Litwini zajmują cały po­wiat wileński i trocki, północną część pow. lidzkiego i oszmiańskiego i północno-zachodnią część święciańskiego. Pozostałą przestrzeń gu­bernii, mianowicie: powiaty wilejski i dzisieński, część pow. święciańskiego zamieszkują Białoru­sini; południowo-wschodnią część pow. oszmiań­skiego i całą przestrzeń za prawym brzegiem Dzitwy Krzywiczanie; w powiecie lidzkim, w kierunku granicy z gubernią grodzieńską, niegdyś ks. dajnowskie, Czarnorusini. Odnośnie cyfr tych nawet w przybliżeniu podać nie możemy, dla tego, że w nowszych statystycznych źró­dłach, któreśmy rozpatrywali, tylko wyznanie jest uwzględnione i ono wyrokuje o plemiennem pochodzeniu. Z dawniejszych zaś źródeł wiadomo (z r. 1851), że z ogólnej ludności gubernii 808178, przypadało na Słowian 353290, Litwi­nów 388697. Tatarzy i karaimi osiedleni zo­stali w gub. wileńskiej za czasów Witolda. Pierwsi w r. 1395, ostatni w 1398. Cyganie pojawili się za czasów Jagiełły (1417), a Żydzi przeszli na Litwę z Kijowa w XII stuleciu.

Wileńska gubernia pod względem administra­cyjnym należy do generał-gubernatorstwa półno­cno-zachodniego kraju. Naczelnikiem gubernii jest gubernator, naczelnikiem powiatu sprawnik (isprawnik). Powiat dzieli się na okręgi policyjne (stany); na czele stanu jest komisarz (prystaw). Każdy stan podzielony jest na kilka pomniej­szych ucząstków, z kilku gmin składających się; naczelnikiem takiego ucząstku jest urjadnik. W hierarchii policyjno-administracyjnej urjadnik stoi na najniższym szczeblu. Niezależnie od powyższego podziału, każdy powiat dzieli się na gminy (włości), na czele jej stoi starszyna, gmi­na zaś na okręgi wiejskie (starostwa), ze staro­stą na czele. W gubernii jest 29 stanów, 126 ucząstków urjadniczych, 151 gmin, 985 okr. wiejskich (sielskich obszczestw), 10746 miaste­czek, wsi i siół, w nich 73271 gospodarstw miejskich i wiejskich. Pod względem sądowym, gubernia należy do izby sądowej wileńskiej, ma swój sąd okręgowy, 5 okręgów sądów pokoju, które się dzielą na 28 rewirów, nadto w gubernii znajduje się 27 okręgów sądowo-śledczych. Dla odbywania ogólnej powinności wojskowej guber­nia dzieli się na 23 rewiry konskrypcyjne. Po­średników al. komisarzy włościańskich jest 13 w gubernii.

Co do przestępstw za czas od r. 1883 do 1887 posiadamy następująco cyfry: Średnia ilość przestępców, karanych rocznie przez sądy ogólne, wyraża się cyfrą 3369 męż. i 526 ko­biet, karanych zaś przez sędziów pokoju – cyfrą 3144 męż. i 501 kob., czyli że na 10000 mk. przypada rocznie 132 przestępców skazanych. Stosunek to mniejszy od istniejącego w Peters­burgu (18), w Moskwie (16) i w Warszawie (21). Ilość przestępców nieletnich, do lat 13 wieku, stanowi zaledwie 1/8 % ogółu, skazanych, prze­stępcy w wieku od lat 13 do 20 stanowią 13% i od 21 do 35 lat 40%. Temu stosunkowi od­powiadają też cyfry, dotyczące osób karanych przez sądy pokoju. Co do stanu rodzinnego, 47% skazanych w sądach ogólnych przypada na żonatych i zamężne, mających przytem dwoje lub więcej dzieci, w sądach zaś pokoju ilość przestępców tej kategoryi wynosi zaledwo 15%,

[s. 529]

zkąd daje się wywnioskować, że ludzie obarczeni liczną, rodziną zdobywają, się na występki i zbrodnie, lecz nie na drobne wykroczenia. Naj­większa ilość przestępstw, według kategoryi zatrudnień, przypada na rolników (52%), po nich idą, robotnicy stali i dzienni (20%), dalej handlarze (15%), reszta przypada na przestępców wszystkich innych profesyi.

Buch ludności w r. 1890 określa się następującemi cyframi: ślubów małżeńskich zawarto w miastach 1086, w powiatach 11014, ogółem 12000. Na każdy dzień przypada w ogóle 34 śluby. Urodziło się w miastach: 2746 chłopców, 2068 dziewczyn, razem 4814; w powiatach: 27874 chłopców, 26021 dziewczyn, razem 53895; w ogóle w gubernii urodziło się 30620 chłopców, 28089 dziewczyn, razem 58709. W liczbie urodzonych przypada nieprawych: w miastach: 216 chłopców, 210 dziewczyn; w powiatach: 970 chłopców, 916 dziewczyn; w ogóle w gubernii 1186 chłopców, 1126 dziew­czyn, razem 2312. Na każdy dzień wypada do 160 urodzin. Zmarło w miastach 2075 męź., 1660 kobiet, razem 3735; w powiatach 14694 męż., 14113 kob., razem 28807; w całej guberni 16769 męż., 15773 kob., razem 32542 osób. Śmiertelność między mężczyznami była większą niż u kobiet: w miastach o 415, w powiatach o 581 w całej guberni o 996 osób. Dziennie umierało średnio do 90 ludzi. Liczba urodzeń przewyż­szała liczbę zejść na 26167 dusz. Ilość ta wy­raża rzeczywisty przyrost ludności gub. wileń­skiej. Jeżeli z cyfry tej wyłączymy rekrutów na r. 1890, a także tych, którzy się przesiedlili do innych miejscowości, okaże się że ludność w gubernii powiększyła się w rzeczywistości na 21772 osób (9558 męż., 12214 kob.), ludność gubernii na r. 1890 doszła więc cyfry 1,336,279 osób (660122 męż., 676157 kob.). W powyż­szej cyfrze było szlachty dziedzicznej 4398, szlachty osobistej 6557, duchowieństwa prawo­sławnego świeckiego i zakonnego i rodzin ich 2151, duchowieństwa katolickiego 315, ducho­wieństwa ewangielicko-luterskiego i rodzin ich 12, ewangielicko-reformowanego 9, izraelskiego 7, karaimskiego 3, mahometańskiego 7, miesz­czan honorowych, dziedzicznych. 406, osobistych 425, kupców z rodzinami 2513, mieszczan i ce­chowych 312007, włościan 889235, innych ka­tegoryi (wolnych ludzi) 375, żydów rolników 2655, wojskowych tak w rzeczywistej służbie jak i emerytów a także ich rodzin 56508, cudzo­ziemców 2478, różnych 10223, w ogóle-1,336,279. Według wyznań: prawosławnych 180333 męż., 183018 kob., rozkolników 12390 męż., 12053 kob., katolików 362643 męż., 374694 kob., ewang. augsb. 1463 męż., 1489 kob., kalwinów 171 męż., 148 kob., żydów 101313 męż., 102907 kob., karaimów 309 męź., 324 kob., mahometan 1500 męż., 15-24 kob.

Pod względem kościelnym wyznawcy kościoła prawosławnego należą do dyecezyi (eparchii) litewskiej, obejmującej gub. wileńską, grodzień­ską i kowieńską. Gubernia dzieli się na nastę­pujące dekanaty (błagoczynia): wileński (sobór, 9 cerkwi paroch., 14 filialnych, 2 cmentarne i 3 kaplice), szumski (6 cerkwi paroch., 8 cmentar­ne), trocki (6 cerkwi paroch., 1 filialna, 1 cmen­tarna), oszmiański (14 cerkwi paroch., 8 filial., 9 cment. i 4 kaplico), wołożyński (12 cerkwi par., 3 fil., 6 cment., 3 kaplice), wilejski (14 cerkwi par., 4 fil., 18 cment., 3 kaplice), miadziolski (10 cerkwi par., 4 fil., 1 cment. i 1 kapli­ca), mołodeczniański (17 cerkwi par., 12 fil, 25 cment. i 4 kaplice), dzisieński (11 cerkwi par;, 6 fil., 2 cment. i 1 kaplica), głębocki (13 cerkwi par., 7 fil., 5 cment., 1 kaplica), drujski (14 cerkwi par., 7 fil, 1 cment., 2 kaplice), święciański (9 cerkwi par., 6 fil, 1 kaplica), lidzki (12 cerkwi par., 2 fil., 3 cment., 4 kaplice) i szczuczyński (10 cerkwi par., 8 cment.). W ogóle w gubernii 14 dekanatów (błagoczynii), 157 parochii, 3 monastery, 2 sobory, 157 cer­kwi paroch., 74 fil, 86 cment. i 27 kaplic. Rz.-katolicy należą do dyecezyi wileńskiej. Guber­nia dzieli się na dekanaty katolickie: wileński miejski (miasto Wilno i okolice) ma 1 kościół katedralny, 2 klasztory, 16 kościołów paraf., 10 filial., 2 kapliee cmentarne, 4 kaplice, 81137 wiernych; wileński powiatowy, ma 7 kościołów paraf., 6 kaplic, 41819 wiernych; giedroicki ma 11 parafii, 3 filie, 8 kaplic, 54269 wiernych; trocki 12 parafii, 2 filie, 6 kaplic, 71274 wier­nych; merecki 14 parafii, 5 filii, 9 kaplic, 84410 wiernych; oszmiański 6 parafii,. 2 filie, 10 kaplic, 40395 wiernych; Wiszniewski 12 parafii, 3 filie, 10 kaplic, 65366 wiernych; święciański 15 pa­rafii, 3 filie, 9 kaplic, 86365 wiernych; świrski 10 parafii, 10 kaplic, 46875 wiernych; lidzki 12 parafii, 3 filie, 8 kaplic, 54375 wiernych; raduński 11 parafii, 2 filie, 8 kaplic, 67478 wiernych; wilejski 7 parafii, 5 filii, 13 kaplic, 25217 wiernych; nadwilejski 7 parafii, 1 filia, 15 kaplic, 37507 wiernych; dzisieński 12 parafii, 2 filie, 28 kaplic, 56627 wiernych. Ogółem w gu­bernii 14 dekanatów, 152 parafie, 203 kościołów, 304 kaplic, 737337 wiernych. Rozkolnicy mają 10 parochii, ewang.-augsb. 1 parafią, ewang.-reform. również jedną. Pod względem oświaty niema w guberni zakładów naukowych (oprócz miasta Wilna) wyższych, a nawet średnich. W Mołodecznie jest seminaryum nauczycielskie, wy Chowańców 76 (wyłącznie prawosławni), przy triem szkoła początkowa (89 uczniów) i prywatna 36 ucz. Szkoła miejska w Święcianach (103 wychowańców); 5 szkół powiatowych (260 ucz.); 6 szkół parafialnych dla chłopców C360 ucz.) i ty­leż szkół dla dziewczyn (215). Szkoła ludowa dla chłopców (73 u.), 3 szkoły dla dziewczyn (44 u.) i 183 szkół dla obojej płci (10045 uczniów).

[s. 530]

Dwie szkoły żydów, początkowe (170 u.), 4 szko­ły dla chłopców (191) i 4 dla dziewczyn (243) specyalnie przeznaczone dla wyuczenia się języ­ka ruskiego, 20 chederów. Niezależnie od powyższych szkółek jest w gubernii 37 szkół cerkiewno-parafialnych, do który eh przyjmują i dzieci katolickie i 388 szkółek początkowych, tegoż charakteru. W tych szkołach cerkiew­nych pobierało naukę 6504 chłopców i 530 dziewczyn. W ogóle w gubernii (oprócz szkół cerkiewnych) było 276 zakładów naukowych tak w miastach jak i w wioskach (oprócz Wilna).

Głownem zajęciem większości mieszkańców i podstawą ich dobrobytu jest gospodarstwo rolne, będące w ścisłej zależności od warunków klima­tycznych, nader zmiennych. W ostatnich latach zauważono gwałtowne przejścia od ciepła do chłodu, silne wiatry podczas kwitnięcia roślin zbożowych, wpływające na ich wydajność, późne śniegi, tak zwane ostatnie i t. p , a zmia­ny te niekorzystnie oddziaływające na gospo­darstwo rolne, pochodzą od gwałtownego wy­niszczania lasów. Wileńska gubernia zajmuje 3,890,812 dzies. przestrzeni. Z tej ilości użyto pod oziminę 682947 dzies., pod jarzynę 639350 i pod kartofle 102069 dzies.; na lasy wypada 1,331,717 dzies., na łąki 295129, pod wodą 229441, pod błota, wygony, krzaki i t. d. 463692 dzies. Na wysiew użyto pszenicy i żyta 655484czetw., jęczmienia, owsa i grochu813945 i kartofli 996431 czetw. Zebrano (za wyłącze­niem strat przez gradobicie: oziminy zniszczył grad 4758, a jarzyny 4771 dzies., czyli 17150 czetw. oziminy i 17064 czetw. jarzyn, w przy­bliżeniu na ogólną sumę 248000 rs.) ozimego ziarna 2,372,016, jarego 2,802,152, a kartofli 3,878,492 czetw. Na jedną przeto dziesięcinę wypada średnio oziminy 3’46, jarzyny 3’65 i kartofli 383 czetw. W porównaniu z r. 1889 otrzymano oziminy mniej 27984, jarzyny więcej 130183 i kartofli mniej 423052 czetw. Nieuro­dzaj dotknął przeważnie, odnośnie oziminy, pow. święciański, a jarzyny nie urodziły się w pow. święciańskim i oszmiańskini. Porównawszy wy­siane ziarno ze zbiorem okaże się, że czetwiert wysiana daje oziminy 3’62, jarzyny 3’44 i kar­tofli 4 czetwierti. Siana zebrano w całej gubernii 18,204,200 pudów.

Cena najmu robotnika w czasie żniw była różną w różnych powiatach. I tak np. w pow. wileńskim robotnik z koniem i na własnem utrzy­maniu pobierał dziennie 160 kop., a takiż ro­botnik w pow. oszmiańskim 75 kop. dziennie. Jeżeli zaś był na utrzymaniu najmującego, po­bierał w pow. wileńskim 125 kop., w oszmiań­skim 50. Robotnik pieszy na własnem utrzy­maniu pobierał w pow. wileńskim 70 kop., w oszmiańskim 25 kop. i t. p. Robotnica piesza na utrzymaniu wynajmującego pobierała w pow. wileńskim 35 kop., w oszmiańskim 15 kop.

Utrzymanie obliezone na 10 kop. dziennie. Ho­dowla lnu stanowi w gub. wileńskiej ważną gałęź gospodarstwa rolnego. W 1891 r. zebrano w ogóle 47000 czetw. siemienia lnianego i 54000 pudów włókna. Ilość zbywającą od po­trzeb domowych sprzedawano na rynkach han­dlowych w Wilnie, Rydze, Dwińsku, Peters­burgu i Królewcu, po cenie od 2-10 rs. za pud, stosownie do gatunku. Konopie i tytuń, upra­wiano w niektórych-tylko miejscowościach; nie stanowiły one przedmiotu handlu, gdyż zaledwie wystarczały na potrzeby domowe. Roślin farbiarskich i w ogóle roślin mających znaczenie w technice nie uprawiano prawie wcale, za wy­łączeniem buraków i to w niektórych tylko miej­scowościach, jak np. w pow. wilejskim. Sprze­dawano buraki od 140 do 250 kop. za czetw.

Ogrodnictwo i sadownictwo nie stanowią gałęzi przemysłu; owoce zaledwie wystarczają na potrzeby domowe. W niektórych miejscowościach powiatu trockiego, lidzkiego i święciańskiego warzywa i owoce stanowią przedmiot handlu i sprzedawane są na rynkach w Wilnie, Kownie i Dyneburgu. Jabłka i gruszki są w cenie od 6-17rs. za czetwiert; truskawki od 10-16 rs. za pud. W ogólności gub. wileńska jest ubogą w sady fruktowe, istniejące zaś są źle utrzyma­ne, dowodem czego nędzne gatunki jabłek, gru­szek, śliwek, lub zwyrodniałe przez nieumiejętne obchodzenie się z drzewem, jak np. słynne niegdyś gruszki sapieżanki. To samo można powiedzieć o warzywnictwie. Oprócz kapusty, ogórków, cebuli, fasoli, pietruszki nic więcej nie uprawia­ją z małemi wyłączeniami. Warzywa są złego gatunku. Pojawiające się lepsze na rynku wi­leńskim są sprowadzane z Warszawy. Sady owo­cowe utrzymywane są po większej części przez przybyszów z gubernii wielkoruskich i przez ży­dów; zakłady ogrodnicze w Wilnie utrzymywane są przez Niemców, a ogrody warzywne znajdują sic w rękach karaimów, żydów i tatarów.

Na wypadek gradobicia i nieurodzajów urzą­dzono w gubernii zapasowe spichlerze gminne. Tych w r. 1890 było 1070, a w nich zboża do

1 stycznia 1891 r. 236984 czetwierti oziminy i 114462 jarzyny. Z tych zapasów pożyczono włościanom z warunkiem zwrotu 114462 czet­wierti oziminy i 31332 jarzyny. Że zaś w r. 1890 skutkiem gradobicia i nieurodzaju wydano tytułem pożyczki tylko 11956 czetwierti ozimi­ny i 22768 jarzyny, przeto w powyżej przywie­dzionej cyfrze, znajduje się niedobór z lat po­przednich.

Hodowla bydła i koni znajduje się w ści­słej zależności od gospodarstwa rolnego i sta­nowi bardzo ważną gałęź gospodarstwa wiej­skiego. Wszystkie roboty polowe wykonywane są przy pomocy koni roboczych i wołów; ró­wnież na potrzeby mieszkańców dostarczane jest mięso z bydła domowego. Bez względu jednakże

[s. 531]

na tak wielkie znaczenie hodowli bydła i koni, znajduje się ona w gubernii wileńskiej na bardzo niskim stopniu rozwoju, a nawet ilość je­go jest nieznaczna w porównaniu z ludnością i rozległością gubernii. W znacznej części zależy to od braku łąk, a zatem od braku paszy. Zbrakiem bydła ściśle się wiąże i zła uprawa ziemi. Co do koni w ogólności można powie­dzieć, że nieodznaczają się one wysokiemi przy­miotami. Należą do rasy miejscowej, włościań­skiej; są małego wzrostu, źle zbudowane, jednak­że niezmiernie są wytrzymałe bez względu na złe ich utrzymanie. W ostatnich latach zaczęła się rasa polepszać dzięki stajni zarodowej rzą­dowej w Wilnie. W r. 1890 było w gubernii koni 219798, bydła rogatego 417152, owiec grubowełnistych 325153, cienkorunnych 6700, świń 237070 i kóz 34608 sztuk. W ogóle 1,240,481 sztuk.

Bez względu na znaczną ilość surowego materyału produkowanego w gubernii, przemysł miej­ski i wiejski słabo jest rozwinięty. Nie znamy ani jednego wytworu przemysłu, któryby na­zwać można ze względu na charakter, rysunek, manierę wreszcie, specyalnie wyrobem wileń­skim. Miejscowe wyroby nieodznaczają się wysokiemi zaletami, lecz noszą na sobie raczej piętno wyrobów domowych, zadawalniających niewybrednych konsumentów wiejskich. Kilka ostatnich wystaw rolniczo-przemysłowych w Wilnie najwymowniej o tern świadczyły. Ważną podporą dla włościan jest spław drzewa po Nie­mnie, Dźwinie zachodniej i Wilii, a także remont dróg żelaznych w tych powiatach, przez które te drogi są przeprowadzone. Przemysł leśny w gubernii, w obecnym czasie, jest nieznaczny, ponieważ olbrzymie do niedawna lasy, z braku prawa ochrony, wyniszczone zostały. Większy handel drzewem prowadzą w Wilnie 3 al. 4 firmy. Firmy te zakupując lasy w dalszych stronach, przy jednej ze spławnych rzek, wiążą tratwy i spławiają drzewo do Pruss. Drzewo zaś zdatne tylko na opał pozostaje.w granicach gubernii. Przemysłowa i rzemieślnicza działalność miej­skiej ludności nieodznacza się, jak wspominali­śmy, charakterem ściśle miejscowym. Mieszkań­cy miast i miasteczek, przeważnie żydzi, zajmu­ją się drobnym handlem lub rzemiosłami. Wy­roby miejscowych rzemieślników nie wychodzą z granie gubernii. Dążenia między rzemieślni­kami do udoskonalenia fachu prawie że niema. Prawda że w całej guberni nie ma żadnej szko­ły fachowej, więc wniosek ztąd łatwy że nawet ci, którzy rozumieją potrzebę kształcenia się, nie mogą wyjść z koła rutyny.

Ogólna liczba rzemieślników w gubernii wyno­si 9205 osób, w tej liczbie jest 4141 majstrów, 2685 czeladzi, 2379 uczniów. Wśród rzemieśl­ników najwięcej żydów (60%). Przemysł fa­bryczny z braku inicyatywy, kapitałów, a także technicznego wykształcenia słabo jest rozwi­nięty; nawet istniejące fabryki, jak np. gorzel­nie, browary piwne, cegielnie i t. p. nie noszą na sobie charakteru wielkich zakładów fabry­cznych, lecz raczej stanowią odłam gospodar­stwa wiejskiego. Czysto fabryczne zakłady istnieją tylko w Wilnie, jak np. fabryki tytuniu, gilz, kopert, ołówków, cukierków, kwiatów sztu­cznych, kapeluszy, obuwia, safianów, guzików, szczotek, odlewnie żelaza i t. d. Wszystkie za­kłady fabryczne w gubernii, odnośnie produkcyi dzielą się na dwie kategorye: do pierwszej nale­żą te, których roczna produkcya przenosi 1000 rs., do drogiej zaś, których produkcya nie do­chodzi do 1000 rubli. Pierwszej kategoryi by­ło 208 fabryk, zatrudniających 3833 robotni­ków. Ogólna produkcya roczna fabryk tej ka­tegoryi wynosiła 4672064 rs. Do ważniejszych fabryk należą: 74 gorzelnie, z rocznym obrotem 929418 rs.; 38 browary piwne z obrotem ro­cznym 672773 rs.; 10 fabryk tytuniu z obrotem 392401 rs.; 30 garbarni z obrotem 582056; 3 papiernie z obrotem 412020 rs.; jedna fabryka gwoździ do podków końskich (w Wilejce) z obrotem 420000 rs.; młyn parowy wojskowy z obrotem 220570 rs.; piekarnia wojskowa z obro­tem 235288 rs. itd. Do drugiej kategoryi nale­żało 219 różnych fabryk i zakładów przemysło­wych, z ogólnym obrotem rocznym 88616 rs. Robotników obojej płci było 442. Ogólna zatem działalność fabryczna w gubernii wyraża się w ten sposób: było 427 wszystkich zakładów, pro­dukujących za 4760680 rs. i zatrudniających 4275 osób.

Jeżeli wyłączymy drobny handel zamienny, to handel w gubernii nieodznacza się ani dużemi kapitałami, ani znakomitemi operacyami. Cen­tralnym punktem handlowym w guberni jest Wilno, połączone siecią dróg żelazny eh z ważne-mi punktami handlowemi tak krajowemi jak i zagranicznemi. Handel przeważnie tranzytowy. Z handlu miejscowego zanotować należy wyro­by bawełniane, wełniane, sukienne, kaszmirowe, fajans, porcelanę, wyroby złote i srebrne. Tu dodać winniśmy, że wyżej przywiedzione wyro­by pochodzą z Moskwy, Petersburga, Warsza­wy, Łodzi; nieznaczny procent stanowią wyro­by zagraniczne. Przedmioty pożywienia, a ta­kże obuwie, rękawiczki, meble, prawie wyłą­cznie są miejscowej produkcyi. Przedmiotem wywozu z Wilna jest len, konopie, skóry wy­garbowane. Cały handel w gubernii skoncen­trowany jest w rękach żydowskieh. Do bardzo niedawna 75% handlujących stanowili żydzi. Podług wiadomości urzędowej z izby skarbowej wileńskiej wykupiono w 1890 r. 12043 świa­dectw na prawo handlu. Kupców 1 gildyi było 29, z nich 4 prawosławnych, 3 lutrów i 22 ży­dów; drugiej gildyi było 783 kupców, z nich 614 żydów, 124 katolików, 10 lutrów i 8 prawosławnych

[s. 532]

Jarmarków odbywa się 163 w gu­bernii. Przywieziono na nie towarów na 698739 rs., a sprzedano za 406668 rs. Znaczniejsze jarmarki pod względem obrotów były: w Wilnie, na który przywieziono towarów za 198600 rs., sprzedano za 71380 rs.: dwa w Święcianach, przywieziono za 40000 rs., sprzedano za 21000 rs.; sześć w Komajach (pow. święciański), przy­wieziono za 23000 rs., sprzedano za 9700 rs.; ośm jarmarków w Świrze (pow. święciański), przywieziono towarów za 32450 rs , sprzedano za 19710 rs.; cztery w Smorgoni (pow. oszmiański), przywieziono za 28050 rs., sprzedano za 17700 rs.; cztery w Mereczu (pow. trocki), przywieziono za 18520 rs., sprzedano za 16170 rs. Prócz tego w sześciu punktach gubernii wi­leńskiej odbywa się corocznie 18 jarmarków specyalnie na konie. Koni przypędzają do 500, z wyjątkiem mka Żełudka (pow. lidzki), gdzie handlowe obroty dochodzą do 14850 rs. i w Radoszkowiczach (pow. wilejski), obroty na którym dochodzą do 7640 rs. Wyłącznie prawie spro­wadzają na jarmarki konie rasy miejscowej i sprzedają takowe po 20-60-80 rs. Jesienią konie są tańsze.

Podatków pobrano od włościan skarbowych pogłównego 6864’38, od włościan uwłaszczo­nych 2237 36, od żydów rolników 969 rs. .Za­bezpieczenie od nieurodzajów i innych klęsk wy­niosło 14147’90 1/4, razem 24219’20 rs. Podatku i nieruchomości 133612’50, kwaterunkowe 4238-92, podatek ziemski rządowy 227985-46, specyalny procent dla północno-zachodniego kra­ju 149750 rs., na utrzymanie duchowieństwa prawosławnego 72761-35, razem 588353’79 rs. Zaległość z lat poprzednich, w ogóle 162733 rs. 78 kop. Podatki ziemskie: po­datek na powinności gubernialne rządowe 406299.3, podatek ziemski na prywatne powin­ności, z majątków szlacheckich, a także na u-trzymanie szkół 49903, razem 456262’55 rs. Za­ległości z lat poprzednich nie wniesiono do 1891 r. w ogóle 225930’91 rs. Wykupnego podatku za 1890 r. należało się 1020104 rs., wniesiono tylko 974438 rs., pozostało zaległości 58731 rs. W r. 1890 we wszystkich miastach guber­nii było dochodów 397675’59, z tego wydano 381755-60 rs. Zaległości było 87144, a na 1891 r. pozostało 87771 rs. 48 kop. Zapłacono akcy­zy od wódki 3266004 rs. 95 kop., a mianowicie: za wina i wódkę 2551158 rs. 68 k., za piwo 171673 rs. 37 k., za miód 168 rs. 75 k., za drożdże 294383 rs. 75 k., dodatkowy podatek od wódki 4427 rs.; patenty 238706 rs. 62 k., za utrzymywanie traktyerni w powiatach 850 rs. 9 k., kary za naruszenie ustawy akcyznej 4344 rs. 15 k. Od tytoniu: za banderole 330464 rs. 66 k., za świadectwa 24184 rs., kary 435 rs. 84 k., dodatkowych 10% kwaterunkowego po­datku 2342 rs. 96 k., dodatkowe 15% za świa­dectwa 2380 rs. 13 k., razem 360707 rs. 59 kop. Od zapałek: banderole 17970 rs. 5 k., pa­tentowe 175 rs., kara 1 rs., razem 18146 rs. 5 kop.

Pożarów było w gubernii: w miastach 19, w powiatach 546, razem 565. Spaliło się 1709 domów. Straty wyniosły 1371667 rs. (w mia­stach 163076, po wsiach 1208591 rs.). Straż ogniowa prawidłowo urządzona istnieje tylko w Wilnie. Koszt urządzenia jej wynosi 37000 rs.

Pod względem opieki sanitarnej czuć się da­je wielki niedostatek. Według urzędowych wy­kazów w r. 1890 było: 3 lekarzy przy zarządzie lekarskim, 13 przy szpitalach powszechnej opieki, 7 powiatowych, 8 miejskich, 14 sielskich, 1 więzienny, 5 służących na kolejach żelaznych, 43 wolnopraktykujących w Wilnie, 43 w powia­tach, 43 wojskowych, 3 lekarzy-kobiet; 12 den­tystów, 15 ich uczniów; 6 weterynarzy, 72 far­maceutów, 62 uczniów aptekarskich; 7 felcze­rów przy lekarzach powiatowych, 27 przy szpi­talach, 64 sielskich, 2 więziennych, 166 wolnopraktykujących; 8 akuszerek powiatowych, 2 sielskich, 44 wolnopraktykujących. W ogóle było w gubernii 825 osób obsługi sanitarnej. Le­karze powiatowi i miejscy dopełnili 302 obdukcyi na ciałach zmarłych, mianowicie: 46 wsku­tek samobójstwa, 47 zabójstwa, 25 dzieciobój­stwa, 7 nad dziećmi zmarłemi wskutek braku opieki, pozostałe należą do wypadkowych, zale­żnych od choroby i t. p. Nad żywemi dopełniono 1968 obdukcyi. W szpitalach leczyło się 5116 osób. W r. 1890 na dyfteryt zachorowało 646 osób, zmarło 69, na tyfus wysypkowy zachoro­wało 208, zmarło 7, na tyfus brzuszny zachorowało 899, zmarło 57 i tyleż było wypadków ty­fusu bliżej nieokreślonego. Na ospę zachorowało 310, zmarło 69. Ospę ochronną zaszcze­piono 30018 osobom. Aptek znajduje się w gu­bernii 56 i 9 szpitalnych. Wydano z nich 231224 recept.

Ogólna długość dróg gruntowych w gubernii wynosi 4493 1/4 w., z nich na trakty pocztowe przypada 284 1/4 w. Dróg bitych do ostatnich lat w gubernii nie było, dopiero w r. 1889 roz­poczęto budowanie szosy na linii strategicznej Olkieniki-Orany-Olita. Przez gubernię przecho­dzą następujące drogi żelazne: st. petersbursko-warszawska na przestrzeni 210 w., z odnogą do granicy pruskiej 61 w., w ogóle 271 w., lipawsko-romeńska od Wilna ku Mińskowi 149 w. i poleskie od Wilna do granicy gubernii 121 w. Wszystkich mostów w gubernii 6831, gaci 584, grobli 31, przewozów 32. Miasta utrzymują 6 mostów i 1 przewóz. Na rachunek ziemski utrzymuje się 1 most i 2 przewozy, pozostałe są na opiece ludności wiejskiej. Stacyi pocztowych i telegraficznych jest 65. Koni pocztowych (oprócz Wilna i Mołodeczny) 169. Dla utrzymania w porządku dróg pocztowych i wojskowych potrzeba

[s. 533]

w ciągu roku 75000 ludzi z podwodami i 120000 pieszych. Jeżeli liczyć robotnika z ko­niem 125 kop. dziennie, a pieszego 50 kop., w takim razie utrzymanie powyższych dróg w po­rządku kosztuje rocznie 153750 rs. Administracya stara się obecnie o zamianę robocizny w naturze na pieniądze.

Marszałkami szlachty gubernii wileńskiej byli: Tyszkiewicz hr. Ludwik h. Leliwa (1798-1800), Brzostowski lir. Michał h. Strzemię (1800-5), Czyż Kasper li. Lis (1805-7), Sulistrowski Kazimierz h. Lubicz (1811), Roemer Michał h. Dwie Laski (1820), Karp Eustachy h. Karp (1820-5), Zabiełło hr. Ignacy h. Topor (1830J, Górski Józef h. Nałęcz (1831), Żaba Marcinkiewicz Jan h. Kościesza (1838), Minejko Tomasz h. Leliwa (J846), Pusłowski Franciszek h. Szeliga z odmianą (1853), Domejko Aleksander (1855-78), Plater hr. Adam h. Trzy Bramy (1878-81). Nadto wy­mienieni są jako marszałkowie: Giedrojć ks. Jan h. Poraj, Mostowski hr. Edward h. Dołęga, Pla­ter hr. Konstanty h. Trzy Bramy, Pusłowski Władysław h. Szeliga z odmianą i Ropp br. Teodor.

Pod względem archeologicznym badał gub. Kirkor, który rezultaty swych badań ogłosił w artykule „Wycieczki archeologiczne po gub. wileńskiej” (Biblioteka Warszawska, 1855, t. 2, 3 i 4).

Dr. Józef Bieliński.

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz