Bajkowy cmentarz

Kiedy mówimy o kresowych cmentarzach na myśl przychodzą w pierwszej kolejności te najsłynniejsze, najbardziej cenne i drogie sercu każdego Polaka: Rossa i Łyczaków. To tam spoczywają ci, z których jesteśmy szczególnie dumni: politycy, duchowni, poeci, pisarze, kompozytorzy, malarze i artyści wszelkiej maści, żołnierze-obrońcy itd. itd. Jednak warto pamiętać także o innych, licznych nekropoliach porozrzucanych gęsto na dawnych Kresach, na których spoczywają nasi rodacy oraz znani i zasłużeni przedstawiciele narodów, które dziś zamieszkują dawne Kresy. Jednym z nich jest kijowski cmentarz Bajkowa.

Na jednym z kijowskich wzgórz, na zachód od doliny rzeczki Łybid’ położona jest jedna z najstarszych nekropolii Ukrainy – Cmentarz Bajkowa. Dziwną i jakże nie przystającą do miejsca zadumy i smutku nazwę cmentarz zawdzięcza niegdysiejszemu właścicielowi tego terenu. Siergiej Wasylewicz Bajkow był carskim generałem, który żył na przełomie XVIII i XIX wieku. Pochodził z rodziny, o tradycjach wojskowych. Dziad, ojciec, stryjowie i brat służyli w armii i dosłużyli się oficerskich szlifów. Dziad był pułkownikiem, ojciec, Wasyl Sergiejewicz, brygadier i major lejb-gwardii służył w Finlandii, bił się z Turkami pod Oczakowem i na terenie obecnej Mołdawii, odznaczony był dwukrotnie Orderem św. Grzegorza 3-go i 4-go stopnia. Wojskowym został także i Siergiej. O jego zdolnościach świadczy fakt, że na początku kampanii napoleońskiej był tylko kapitanem a kończył ją w stopniu generała. Wsławił się między innymi tym, że zajął obóz marszałka Louisa Nicolasa Davouta, otrzymał za to Order św. Grzegorza 4-go stopnia. Po kampanii Bajkow nabył pod Kijowem szmat ziemi na własność, na której, skoro tylko ucichły wojenne zawieruchy założył chutor nazwany od jego nazwiska Chutorem Bajkowa albo po prostu Bajkowem.

Nie dane było jednak Bajkowowi wieść bajkowy żywot w swym chutorze. Oto bowiem przyszedł rok 1830 i car Mikołaj I zatwierdził plan budowy nowej twierdzy w Kijowie. Miała ona stanąć zaraz za rzeką Łybid’, na Peczerskich Wzgórzach. Po ukończeniu jej budowy car miał powiedzieć do metropolity kijowskiego Filareta Amfiteatrowa: „Mam nadzieję, że teraz wasze świątynie są dobrze bronione przez nasze twierdze”, na co metropolita odrzekł: „Sądzę, Wasza Wysokość, że to nasze świątynie będą bronić waszych twierdz”. Tymczasem chutor Bajkowa znalazł się w potencjalnym polu obstrzału armat twierdzy. Nieprzyjaciel, który zechciał podejść pod miasto od zachodu musiał bowiem niechybnie tędy przejść. Bajkow zatem „przytomnie” sprzedał ów grunt miastu, a ono zlokalizowało tam obiekt, którego przyszłym „lokatorom” nic już nie było w stanie zagrozić, byli bowiem martwi.

W 1834 roku władze miejskie utworzyły tam cmentarz, a jako że Kijów zamieszkiwały w owym czasie różne narodowości i wyznania tak i na cmentarzu była kwatera katolicka, luterańska, prawosławna a potem i żydowska. Do kwater chrześcijańskich prowadziły bramy stylizowane odpowiednio na kościół, kirchę i cerkiew nadbramną. W kwaterze katolickiej grzebani byli gównie Polacy, bo to oni stanowili trzon kijowskich katolików. W samym mieście co dziesiąty jego mieszkaniec był Polakiem, 20% kadry profesorskiej nowopowstałego Cesarskiego Uniwersytetu św. Włodzimierza stanowili Polacy – głównie profesorowie dawnego Liceum Krzemienieckiego, prawie połowa studentów uniwersytetu w pierwszych latach to byli Polacy. Z czasem zatem i Bajkowy Cmentarz zapełniał się polskimi grobami. Spoczywają tu m.in. malarz Wilhelm Kotarbiński, wydawca i księgarz Leon Idzikowski, prezydent Kijowa i założyciel kijowskiej giełdy Józef Zawadzki i wielu innych.

Wiek XX dopisał swoje karty i dorzucił polskich grobów. Pochowanych tu zostało 114 polskich żołnierzy poległych w 1920 r. Zaś w 1964 roku pogrzebano tu Wandę Wasilewską, co ciekawe i symptomatyczne nie w polskiej kwaterze. A poza tym na cmentarzu spoczywa cała plejada różnych znanych Ukraińców od Mychajła Hruszewskiego, przewodniczącego Ukraińskiej Centralnej Rady (rodem z Chełma), poprzez pisarzy, poetów (Łesia Ukrainka, Wasyl Stus, Maksym Rylski), generałów (Sydor Kowpak), konstruktorów samolotów (Oleh Antonow) po niemal współczesnych: Wiaczesława Czornowoła, działacza opozycji demokratycznej, Walerego Łobanowskiego, trenera Dynama Kijów czy Wadyma Het’mana, twórcę ukraińskiej hrywny.

Dziś cmentarz, zwłaszcza jego stara część to miejsce osobliwe i dzikie, w znaczeniu przyrodniczym. Stare polskie i niemieckie nagrobki otulają troskliwie pnącza winobluszczy u ich podnóży ściele się barwinek. Zieleń wciska się wszędzie niszcząc niestety stare i piękne nagrobki a nawet kaplice będące majstersztykiem architektury jak kaplica hrabiów de Vitte wybudowana swego czasu przez jednego z najsłynniejszych kijowskich architektów, Polaka, Władysława Horodeckiego. Wraz z zielenią zasiedlają ten teren zwierzęta, ptaki (krukowate, sowy i różna śpiewająca drobnica), wiewiórki i inne ssaki (żyje podobna na cmentarzu dzika populacja szczurów). Mimo, że ciepłe słoneczko ożywia zieleń liści, zda się wesoło igrać na starych nagrobkach, to jednak patrząc na nie robi się trochę smutno na duszy. Ale widać nawet cmentarze nie są w stanie uchronić się od konieczności umierania.

Krzysztof Wojciechowski
Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz