Śmigły-Rydz

Nasz ustrój Rydzowo-ćwierćtotalistyczny, posiadając wiele ujemnych stron ustroju totalistycznego, nie posiadał jego stron dodatnich, to znaczy nie zabezpieczał nas przed bałaganem i pomieszaniem kompetencji w dziedzinie tak wrażliwej, jak stosunki z zagranicą, otwierając w ten sposób możliwości interwencji czynnikom obcym.

Polacy są jak piękna kobieta kochająca się w durniach. Człowiek inteligentny jest u nas z reguły nielubiany i nie budzi zaufania. Natomiast iluż ludzi zupełnie niemądrych korzystało w Polsce z ogromnego autorytetu osobistego. Na przykład taki Józef Haller, „błękitny generał”, jakże go Polacy kochali i ubóstwiali. A przecież już wojskowość austriacka, kiedy Józef Haller był tam oficerem, zatrzymała go w stopniu bodajże kapitana i nie awansowała dalej. Haller został prezesem Sokołów i jako taki przez wpływy endeckie dostał się na stanowisko wyższe w Legionach. Tam miał na niego wpływ NKN, który zwalczał Piłsudskiego. Wreszcie Haller przeszedł, a raczej został przetaszczony na stronę przeciwnika, dostał się do Francji i tam znowuż przez Dmowskiego i Komitet Narodowy został mianowany dowódcą polskich sił zbrojnych na zachodzie.

Zaraz po wojnie, bodaj w 1920 czy w 1921, był w Poznaniu zjazd prawników. Zjawił się do Poznania były prezes Naczelnego Komitetu Narodowego prof. Władysław Leopold Jaworski, wódz polskich akty-wistów podczas wojny, i chciał porozmawiać z kierownikiem Komitetu Narodowego z Paryża, wodzem polskich pasywistów z pierwszej wojny światowej, Romanem Dmowskim. Obaj wybitni politycy zjedli wspólne śniadanie w „Bazarze”. Było im dosyć przykro, że w każdej sprawie, którą w czasie tego śniadania poruszali, byli wręcz odmiennego zdania. Przy deserze już wprost usiłowali znaleźć jakiś temat, co do którego mogliby mieć zdanie podobne. Dopiero przy kawie i jeden, i drugi zgodzili się, że Haller to d…

Opowiadał mi to sam prof. Jaworski.

Rydz mówił: „nie oddamy nawet guzika”, mając na myśli Gdańsk, ale nie miał zielonego pojęcia o technice politycznej i dyplomatycznej, która by mogła nam Gdańsk zabezpieczyć. W tych sprawach Rydz był naiwny, jak nowo narodzone dziecię, lub cielę średniej wielkości. Nie lubił i nie dowierzał Niemcom, nie lubił i nie dowierzał Beckowi, o jakichś rozmowach z Rosjanami również nie chciał słyszeć. Był to więc system przepełniony najlepszymi życzeniami i uczuciami. Ponieważ mówił to, czego wszyscy chcieli, więc Polacy mieli do niego zaufanie, jako do wielkiego polityka. Zjawisko stale dające się obserwować w naszym narodzie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

W dniu 13 czerwca 1936 prezydent Rzeczypospolitej prof. Mościcki i premier Sławoj Składkowski dokonali złamania ustawy konstytucyjnej z 1935 r., wówczas obowiązującej. Stare to dzieje i stare spory, ale trzeba je tutaj przypomnieć, aby wytłumaczyć, czym był wtedy Rydz w narodzie. Oto nasza konstytucja oddzieliła wyraźnie władze ogólne od władz wojskowych. Powoływała prezydenta nieodpowiedzialnego przed Izbami, rząd odpowiedzialny przed Izbami i generalnego inspektora sił zbrojnych nieodpowiedzialnego przed Izbami, tak zresztą, jak nie był odpowiedzialny przed Izbami prezes Sądu Najwyższego, przewodniczący Trybunału Stanu, lub prezes Najwyższej Izby Kontroli. Otóż w dniu 13 czerwca 1936 premier Składkowski, powołując się na „rozkaz” prezydenta, ogłasza Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych „drugą osobą w państwie”.

(…)

Otóż dyplomacja francuska wykorzystała ówczesną sytuację Rydza i chciała go zdopingować, aby usunął Becka, o którym wiedziano, że Rydz go nie lubi, lub nawet nie znosi.

Dnia 6 września 1936 w Rambouillet, letniej rezydencji prezydenta Francji, podpisano układ o pożyczce wojennej dla Polski. Według tego układu miała ona wynosić dwa miliardy franków, ale ponieważ w trzy tygodnie później, bo dnia 28 września, nastąpiła dewaluacja franka, kwotę odpowiednio powiększono. Z tej sumy połowę, a więc jeden miliard, miała nam Francja pożyczyć w towarze, to znaczy w broni, w sprzęcie wojennym i w maszynach do fabryk zbrojeniowych, drugi miliard gotówką, a z tego 400 milionów jako transzę na budowę dla polsko-francuskiego towarzystwa kolei Śląsk–Bałtyk, 200 milionów na budowę fabryk sprzętu wojennego, wreszcie 400 milionów do wolnej dyspozycji skarbu polskiego na cele wojskowe.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Oczywiście zaciągnięcie tego rodzaju pożyczki nie powinno było być załatwiane przez Generalnego Inspektora Sił Zbrojnych, ale przez rząd, który powinien był uprzednio się pytać generalnego, jako odpowiedzialnego za przygotowania wojska do wojny, ile mu potrzeba pieniędzy. Ale samo załatwienie transakcji oczywiście powinno było należeć do resortów pod kierownictwem ministra spraw zagranicznych. Beck nie powinien był się zgodzić na tego rodzaju wojaże Rydza. Ale Beck był w społeczeństwie niepopularny, nikt do niego nie miał za-ufania, Rydz był rodzajem półdyktatora.

Pożyczka powyższa była wykonana w części gotówkowej. Gorzej było z częścią towarową: okazało się, że fabryki francuskie nie są w stanie wykonać naszych zamówień, gdyż francuski przemysł zbrojeniowy wszedł w stadium upadku, rozgardiaszu i strajków. Zresztą częściowo dostarczanie nam broni, sprzętu i maszyn było w latach 1937 i 1938 bojkotowane i utrudniane przez francuskie czynniki wojskowe i polityczne, twierdzące, że polska polityka zagraniczna szła w zupełnie innym kierunku niż się tego Francuzi w chwili podpisywania układu w Rambouillet spodziewali.

Rydz uważał podróż do Paryża za swoją nadpolitykę, wyniesioną ponad politykę ministerstwa spraw zagranicznych. Oczywiście z tego naprawdę wynikało tylko jedno, że nasz ustrój Rydzowo-ćwierćtotalistyczny, posiadając wiele ujemnych stron ustroju totalistycznego, nie posiadał jego stron dodatnich, to znaczy nie zabezpieczał nas przed bałaganem i pomieszaniem kompetencji w dziedzinie tak wrażliwej, jak stosunki z zagranicą, otwierając w ten sposób możliwości interwencji czynnikom obcym.

Stanisław Cat-Mackiewicz

Fragment pochodzi z książki Polityka Becka, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2009.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

 

Czytaj kolejny artykuł

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    marcin1988 :

    Pisarstwo Mackiewiczów (Stanisława i Józefa) jest nieocenionym wkładem w polską myśl polityczną, doskonałe analityczne umysły ze stajni „żubrów kresowych”.

    Rydz-Śmigły, nie stwierdzając stanu wojny z sowjetami i nie zawiadamiając o tym (pseudo, ale jednak)sojuszników, doprowadził do tego, że podbój polskiego terytorium przez ZSRS dokonał się z aprobatą aliantów zachodnich. Wielki był to błąd.