Można oczywiście tłuc termometry wskazujące gorączkę, można nie widzieć tego wszystkiego. Trzeba jednak zaprzestać nareszcie zajmować się kłótniami wewnętrznymi i zdać sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Optymizm i lekkomyślność już dwa razy zgubiły Polskę.
Trzy są główne źródła bezsilności Polski w chwili obecnej:
a)Wszystkie państwa biorące udział w tej wojnie starały się i nadal się starają, rezerwować swe siły militarne na finisz wojny, Polska straciła co miała w pierwszych dwóch tygodniach wojny. Anglia, Francja, Ameryka, nie mówiąc już o Rosji, a także państwa mniejsze starały się zachować moc swego państwa na koniec wojny, chociaż metody rezerwowania tych sił u każdego z tych państw były inne: francuska lewica i centrum oddały w pewnej chwili rządy marszałkowi Pétainowi wiedząc, że on chce być Quislingiem, aby potem zrzucić odpowiedzialność za quislingowanie na obce sobie partie; Rosja próbowała współpracy z Hitlerem; Ameryka ociągała się ze wstąpieniem do wojny; Wielka Brytania długo trzymała żołnierzy swych na tej wyspie itd., itd. Hitler w 1939 roku chciał uzyskać obietnicę neutralności, na wypadek wojny Niemiec z Zachodem, od nas albo od Rosji; propozycja ta wpierw robiona była nam, potem Sowietom; myśmy ją odrzucili, Sowiety przyjęły. Postępowaliśmy więc inaczejniż wszystkie inne państwa, które za wszelką cenę starały się zachować swój potencjał wojenny na koniec wojny. Raz obrawszy taką metodę postępowania, jesteśmy konsekwentni i oto w 1944 roku decydujemy się na powstanie, które znów zadaje cios straszliwy naszym odrodzonym, choć niewielkim, samodzielnym siłom zbrojnym. Niewielkim – nie w sensie ducha, serca i zdolności bojowych, bo nasza armia podziemna jest i absolutnie i stosunkowo najsilniejsza z armii podziemnych w Europie, lecz w sensie uzbrojenia, posiadania nowoczesnych środków walki.
Brak potencjału wojennego paraliżujenaszą politykę zagraniczną, bo polityka to wymiana usług pomiędzy państwami, a nam pozostała już tylko jedna rzecz do zaofiarowania: krew naszych dzieci, którą dajemy hojnie, nawet dzieci tych krajów, które odłączane są od Polski i przyłączane do Rosji. Ale krew nie jest tak bardzo poszukiwanym towarem, jakby się zdawało; zresztą Rosja ma tej krwi znacznie więcej i równie hojnie nią szafuje. Toteż polityka nasza jest unieruchomiona przez brak elementów gry. Pozostaje propaganda. Ale propaganda jest znakomitą bronią pomocniczą w akcjach politycznych, lecz nie potrafi zastąpić polityki. Wątpię na przykład, aby najwspanialsi propagandyści chińscy potrafili wciągnąć, dajmy na to, Szwajcarię do wojny o Chiny, skoro Szwajcaria nie ma żadnych interesów na azjatyckim terenie.
Nie polemizuję, nie potępiam, nie twierdzę, że można było inaczej, konstatuję tylko fakty.
b)Brak sojuszów naturalnych. Również nie polemizuję i nie staram się dowieść, że można było inaczej, ale stwierdzam prawdę. Nie mieliśmy wystarczającychsojuszów naturalnych, mieliśmy tylko sojusze egzotyczne. Jeśli unicestwienie jednego państwa pociąga za sobą unicestwienie innego państwa, to sojusz między tymi dwoma państwami jest sojuszem naturalnym. Jeśli unicestwienie jednego państwa nie zagraża w niczym niepodległości innego państwa, to sojusz między takimi dwoma państwami nazywam sojuszem egzotycznym. Terminologia ta nie ma nic wspólnego z dystansami geograficznymi. Niemcy i Francja sąsiadują z sobą, ale unicestwienie Niemiec przez Anglię w niczym nie zagraża niepodległości Francji, tak jak unicestwienie Francji nie stanie się końcem Niemiec. Natomiast unicestwienie Polskie automatycznie unicestwia Litwę, unicestwienie Węgier zagraża niepodległości Polski – sojusze między tymi państwami byłyby sojuszami naturalnymi. Myśmy sojuszów naturalnych wystarczającychnie mieli. Sojusz z Estonią był nie sojuszem, lecz sojuszkiem, było to państwo malutkie i zagrożone, które żadnej pomocy dać nie mogło, a Rumunia także dostatecznych sił nie posiadała. Mieliśmy natomiast sojusze egzotyczne: z Francją, która zresztą wciąż nas puszczała i od 1939 z Wielką Brytanią. Sojusze egzotyczne nie mogą zastąpić sojuszy naturalnych, ponieważ wojnę prowadzi się dziś w obronie własnej niepodległości tylko lub interesów najżywotniejszych. Państwo silne nie zaryzykuje więc dzisiaj wojny w obronie sojusznika słabego, jeśli samo bezpośrednio w sposób najbardziej żywotny nie jest w tej wojnie zainteresowane. Sojusz Polski z Anglią jest typowym sojuszem egzotycznym. Unicestwienie Polski w niczym niepodległości brytyjskiej nie zagraża. Anglia jest mocarstwem globalnym, interesuje się wszystkimi krajami świata, ale jednymi więcej, innymi mniej. Polską zawsze interesowała się najmniej. W wieku XIX raz zaproponowała Polakom trochę pieniędzy na urządzenie powstania, było to w 1878 roku, gdy groził wybuch wojny rosyjsko-angielskiej. Powstał nawet Rząd Narodowy we Lwowie, z księciem Sapiehą na czele, ale nie uzyskawszy od Anglii realnych gwarancji militarnych myśli o powstaniu poniechał. Zainteresowanie Polską w 1878, podobnie jak w 1939, było okolicznościowe i przejściowe.
c)Trzecie źródło naszej niemocy to olbrzymie siły Rosji, ujawnione w tej wojnie, o które nikt tego państwa nie podejrzewał, znając niski standard życia rosyjskiego obywatela. W Rosji obywatel jest nędzarzem, państwo mocarzem. Myśleliśmy w 1940 roku o federacji środkowoeuropejskiej, czyli o systemie naturalnych sojuszy dla Polski. Rosja dmuchnęła i rozleciało się to jak domek z różnokolorowych kart. Potęga Rosji jest dla nas niebezpieczna, ponieważ Rosja dąży od wieków do likwidacji Polski, a Rosja sowiecka potrafi to zrobić lepiej niż rządy cesarskie. Rosja sowiecka wysuwa dziś hasła słowiańskie, historia nas uczy, że właśnie słowianofile w Rosji byli największymi nieprzyjaciółmi Polaków. Instrumentem rządzenia w Rosji jest NKWD, zupełnie tak samo, jak instrumentem rządzenia w Anglii są wybory do parlamentu. Otóż NKWD ma właściwość wody, rozlewając się tworzy powierzchnię równą. Rosję NKWD nie stać na zapewnienie nam samorządu, choćby tylko w zakresie kultury, jaki mieliśmy za Rosji carskiej. Z Komitetu Lubelskiego już wylano Wasilewską – moje proroctwa sprawdzają się szybko[1]. Rosja życzy sobie zaprzyjaźnionej Polski, czyli NKWD po Odrę. Każdy dzień zbliża nas do tego ideału.
Można oczywiście tłuc termometry wskazujące gorączkę, można nie widzieć tego wszystkiego. Trzeba jednak zaprzestać nareszcie zajmować się kłótniami wewnętrznymi i zdać sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Optymizm i lekkomyślność już dwa razy zgubiły Polskę.
Stanisław Cat-Mackiewicz
Fragment książki Lady Makbet myje ręce. Broszury emigracyjne 1944-1946, Wydawnictwo Universitas, Kraków 2014.
[1]Wanda Wasilewska sama zrezygnowała z udziału w polskim życiu politycznym i zdecydowała się na pozostanie w ZSRR.







