Polesie

Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, t. 8, pod red. B. Chlebowskiego, W. Walewskiego, Warszawa 1887, s. 579-587.

[s. 579]

Polesie, w dokum. łacińskich Tractus Polesiensis, zowie się od wieków zwyczajowo, to­pograficznie i geograficznie szeroki pas kraju pokryty lasami (skąd nazwa), ciągnący sie po obu brzegach rzeki Prypeci między Bugiem a Dnieprem. Obejmuje on najznaczniejszą część gub. mińskiej, mianowicie powiaty: piński, mozyrski, rzeczycki, bobrujski oraz część słuckiego i ihumeńskiego; dalej z gub. grodzień­skiej znaczną część powiatów: kobryńskiego, prużańskiego i Słonimskiego; z gub. wołyńskiej część pow. rówieńskiego, włodzimierskie­go, nowogród-wołyńskiego (zwiahelskiogo) i

[s. 580]

owruckiego; z gub. kijowskiej pow. radomyski i wreszcie z gub. mohylewskiej części po w. rohaczewskiego, homelskiego i bychowskiego. Ścisłe oznaczenie granic Polesia jest bardzo trudne i tylko w przybliżeniu można powie­dzieć, że tworzy ono trójkąt, wierzchołki któ­rego stanowią miasta: Brześć Litewski, Mohy­lew nad Dnieprem i Kijów. Wschodnią grani­ce trójkąta stanowi Dniepr na przestrzeni od Kijowa do Mohylewa (400 klm.), od północy zamknięty jest przez szereg wyniosłości, idą­cych od wyżyny Ałauńskiej, na południe zaś przez północne stoki gór Awratyńskich. Na zachodzie wreszcie boki trójkąta schodzą się pod Brześciem Litewskim. Cały ten kraj przedstawia w ogóle niską równinę, której po­wierzchnia zajmuje 8740 klm. kw. (8,000,000 dzies.), i jest przeto trzy razy większą od Bel­gii a sześć razy od Saksonii. Pospolicie dzielą P. na północne (litewskie), w którem odróżnia­ją górne (pińskie), od dolnego (mozyrskiego), i południowe (ruskie), dzielące się znów na wołyńskie i drewlańskie czyli kijowskie (da­wna ziemia owrucka). W potocznej mowie rozróżniają P. właściwe, głębokie al. głuche, t. j. takie, gdzie lasy wszystko pokrywają a polany leśne są tylko wyjątkiem, i P. zapadłe, tam, gdzie lasy są gęsto poprzerzynane odkrytemi bagnami i jeziorami. Środkiem Pole­sia płynie rz. Prypeć z mnóstwem dopływów, z których znaczniejsze z prawej strony: Turya, Stochód, Styr, Horyń ze Słuczem, Świha, Uborć, Słoweczna i Usza; z lewej zaś: Jasiołda, Cna, Łań, Słucz Litewski, Ptycz z Oressą, Ipa i Wić; prócz tego, bardziej na północ od Prypeci, wpada do Dniepru Berezyna ze Świsłoczą, bardziej zaś na południe, jeszcze w obrę­bie Polesia, Teterów. Brzegi tych wszystkich rzek są niskie i dla tego podczas przyboru wiosennego woda rozlewa się na ogromnej przestrzeni, zatapiając okoliczne lasy i błota. Punkty mieszkalne są rozrzucone, jak wyspy, po bardziej wyniesionych częściach Polesia. Miejscowość ta pod względem geologicznym zupełnie prawie nie była dotąd badaną i po­szukiwania o tyle tylko miały miejsce, o ile miały związek z odleglejszemi stronami, które w danym razie były bezpośrednim celem po­szukiwań. P. oddawna już ściągało na siebie uwagę uczonych i mężów stanu. I tak: w 1560 r. niejaki dr. Zwicker wydał w Gdańsku ma­pę Polesia (Tabula Paludum Polesiae, 2 wyd. przy rozprawie „Wiadomość histor. o czerwcu araratskim i polskim” przez Hamela, Wilno 1837 r.). Pod 1598 r. znajdują się w Vol. Leg. wzmianki o oczyszczeniu i uspławnieniu rz. Styru, praw. dopł. Prypeci W 1653 r. Jerzy Ossoliński, kanclerz w. kor., wnosi na sejmie koronacyjnym projekt połączenia drogą wodną, za pomocą rzek i kanałów, morza Czar­nego z Baltyckiem. Następnie znane są prace dokonane w ostatnich latach zeszłego i począt­kowych bieżącego stulecia przez ks. Ogińskie­go (ob. Ogiński-Kanał); ks. Massalskiego, bisk. wileńskiego (regulacya rz. Uborei); Butrymowicza (liczne kanały i groble w okolicach Piń­ska) i innych; atoli ze względu na geologiczny ustrój P. pierwszą pobieżną wzmiankę spoty­kamy dopiero w 1815 r. w dziele Staszyca: O ziemiorodztwie Karpatów i innych gór i rów­nin Polski. W 1823 r. wyszło w Wilnie dzieł­ko prof. Andrzejewskiego (Objazd w przedmio­cie historyi naturalnej i t. d.), w którem autor wspomina między innemi, że P. wołyńskie i kijowskie leży na granitach. W 1830 r. ogło­sił w Dzienniku Wileńskim prof. Ig. Jakowicki rezultaty poszukiwań mineralogicznych i geologicznych, dokonanych z polecenia uniwer­sytetu wileńskiego w guberniach południowo-zachodnich, przyczem podał nieco szczegółowsze wzmianki o P., jakkolwiek również zbyt ogólnikowe i nieokreślone, nieporuszające wca­le kwestyi pokładów, które należy uważać za łożysko błot. W 1829 r. wydał urzędnik ban­ku polskiego Kontryra w odbitkach litogra-fowanych opis P., w którym zamieścił liczne wzmianki o geologicznym jego ustroju. W1830 r. ukazało się dzieło prof. Eichwalda: Natur -historische Skizze von Lithauen, Volhynien und Podolien, w którem jednak P. prawie zu­pełnie zostało pominięte i tylko w paru miej­scach pobieżnie wspominane. W nowszych czasach podał Pusch w dziele swem: Greognostische Beschreibung v. Polen cały szereg ska­mieniałości, cechujących pokłady niektórych kresów Polesia. W ogóle, jak z tego widzimy, badania wszystkich tych uczonych miały za przedmiot tylko miejsca przyległe Polesiowi, nie zaś same błota i pokłady, śród których one się znajdują. W ostatnich dopiero czasach, skutkiem przedsięwziętych prac kanalizacyj­nych, dokonano ściślejsze badania geologiczne za pomocą otworów świdrowych, rezultaty których ogłosił inżynier Choroszewski w art. Poszukiwania geologiczne dokonane w osta­tnich latach na Polesiu, z mapką (Pamięt. Fizyograficzny, 1.1, str. 115-132), streszczenie którego podajemy poniżej. Wierzchni pokład błot poleskich stanowi wszędzie torf, rzadziej ziemia torfowa lub ziemia rodzajna. Wszędzie na P., gdzie tylko wierzchnią warstwę stanowi torf, przedstawia się on W postaci łatwo dających się rozróżniać słabo splecionych ze sobą części roślin z rodziny mchów, nieraz le­dwo zaczynających się rozkładać, a zmiesza­nych z piaskiem lub iłem. Są to gatunki tor­fów mchowych, niekiedy bardzo jeszcze nieda­wno utworzone a nawet i tworzące się obeo-nie. W normalnym stanie rzeczy torf poleski jest niezmiernie gębczasty, cały przesiąknięty

[s. 581]

wodą, a ponieważ woda nie dopuszcza tlenu powietrza w dostatecznej ilości do szybkiego i całkowitego rozkładu części roślinnych, sta­nowiących materyał torfowy, rozkład ten po­stępuje niezmiernie wolno, stąd wszystkie warstwy torfu są młode i nie znać w nich ża­dnego uwarstwowania. Naturalnie, że na tak wielkiej przestrzeni jak P. i przy tak znacz­nym obszarze torfowisk, muszą one w różnych okolicach przedstawiać rozmaite własności i skład chemiczny. Grubość warstw torfu nie­zmiernie rozmaita i wzrasta w miarę oddala­nia się od suchego brzegu każdego oddzielne­go błota. W ogólności jednak można powie­dzieć, że warstwy torfu we wschodniej części P. są grubsze niż w środku, lub na zachodzie poleskiego trójkąta. Najgłębsze torfowiska napotykają się w błotach przyległych do rze­czek Żerdzianki, Świedzi i Wici we wschodniej części północnego Polesia, w pobliżu wsi Żer­dzi, Budki, Wasilewicz i Zahala. Grubość warstwy torfowej dochodzi tu do 20 stóp, wówczas gdy w zachodniem i południowem P. napotyka się torfy nie grubsze nad 14 stóp. Niejednokrotnie znajdują się w torfie kłody drzewa, jużto zupełnie zwęglone czy spróch­niałe, już to zachowane w całości. Znajdują się też w torfie i liście z drzew. Bardzo często z torfem znajduje się wywijanit (fosforan że­laza). Bezpośrednio pod torfem znajdują się niekiedy rudy żelazne, t. z. błotne łub łąkowe. Budy te, jakkolwiek nie tworzą pokładów grubszych nad kilkanaście cali, znajdują się jednak w niektórych miejscowościach Polesia, szczególnie w błotnistych dolinach Słoweczny i Uborci, w znacznej ilości i używane są, na­wet obecnie, do wyrabiania z nich w fryszerkach żelaza niezbyt wprawdzie dobrych ga­tunków, bo mocno fosforycznego a zatem kru­chego, lecz mającego dość znaczny pokup. Za dawnych czasów ilość podobnych fryszerek na P. była zapewne znacznie większa, czego dowodzi samo miano wielu miejscowości, Ru­dniami zwanych, i całe góry żużli, około tych Rudni leżące. Wydobywaniem żelaza trudnili się przeważnie robotnicy sprowadzeni z nad Wisły, obdarzeni osobnemi przywilejami. Z postępem czasu przemysł żelazny upaść tu musiał, nie mogąc wytrzymać współzawodnictwa z lepszym, aczkolwiek droższym pro­duktem, przywożonym z innych okolic kraju. Niekiedy pokłady torfowe znajdują się nie tylko na powierzchni błota lecz i głębiej, a wówczas są one przedzielone od wierzchniej warstwy innemi jeszcze pokładami, przeważ­nie iłu i piasku. Pod torfem, ziemią torfową lub rodzajną spoczywają zwykle piaski, żółte lub białe, po większej części niezmiernie drob­ne, lecz ziarna ich stają się coraz większe w miarę pogłębienia. Cienka warstwa iłu od­dziela w wielu razach torf od piasku. Piasek jest utworem niezmiernie na P. rozpowszech­nionym, albowiem pokrywa prawie wszystkie miejsca kraju niezajęte przez błota. Wszyst­kie wyniosłości, wszystkie wyspy czyli t. z. ostrowy wśród błot, są wyłącznie z piasku utworzone. Wreszcie na piasku, jeżeli nie na błocie, rosną obszerne lasy tutejsze. Normal­ny piasek składa się z ziarn kwarcu, rzadziej feldspatu, wapienia i krzemienia, a-wreszcie glaukonitu. Tworzy on niejednokrotnie pe­wien rodzaj zlepieńców, którym za zlep łączą­cy ziarnka piasku służy masa gliniasta, marglowa lub kredowa (w połud.-zachód, części). W wielu miejscach gdzie piaski wychodząc na powierzchnią tworzą góry, pagórki, wały, wy­niosłe brzegi rzek lub urwiska, spostrzegać się w nich daje złożone lub fałszywe uławicenie, dowodzące, że w utworzeniu wielu warstw piasku na P. brały czynny udział t. z. procesy naziemne, zależne od wpływu wiatrów, które stopniowo przenoszą masy ruchomych piasków z miejsca na miejsce i częstokroć zupełnie zmieniają postać kraju. Pod opisanemi pia­skami leżą piaski szare, których ziarna z wierz­chu drobne, coraz się powiększają w miarę pogłębienia a nareszcie przechodzą w zwir. Piasek ten często poprzecinany jest cienkiemi warstwami gliny i w nim też prawie wszę­dzie na P. znajdują się t. z. głazy narzutowe. Takie głazy narzutowe, znajdujące się prawie wszędzie na P. chociaż nie na powierzchni zie­mi, są oderwanemi lub odłamanemi cząstkami skał przeważnie krystalicznych, jako to gra­nitu, gnejsu, syjenitu, krzemienia, porfiru, dijorytu, a także piaskowca i niektórych in­nych utworów. Wiele z głazów granitowych zupełnie jest podobnych do znanego w okoli­cach Wyborga w Finlandyi granitu, nazywa­nego rappakiwi (zgniły kamień), piaskowce zaś zupełnie są pokrewne z takiemiż z nad brzegów jeziora Ładoskiego. Pod pokładem piasku szarego, leżą niebieskawo-szare, często białawe a w niektórych razach nawet i czarne, twarde, mocno zbite gliny, okazujące niekiedy jakby ślady uwarstwienia, które to gliny są właśnie nieprzepuszczającem wody łoży­skiem błot. Grubość tych glin jest niezmier­nie rozmaita; w niektórych miejscach prześwidrowano w glinach przeszło 30 stóp, a je­dnak na inne skały nie natrafiono. Również bardzo jest rozmaita grubość piasków, oddzielających te gliny od torfu. Gliny powyższe szczególnie głęboko napotykać się dają na południowem P. (wołyńskiem), gdzie bywały wypadki, że świdrowano do 60 stóp w piasku, a na gliny jeszcze nienatrafiono. Z rozbiorów chemicznych glin poleskich okazuje się, że czy­stych glin wcale tu nie ma (najwyżej 26 1/2 % czystej gliny) lecz tylko gliny piaszczyste.

[s. 582]

W niektórych miejscach P. warstwy piasku poprzedzielane są warstwami mocno zbitych glin, które sklejają ze sobą warstwy piasko­we tak mocno, że cała ta masa warstw stano­wi jakby jeden gruby twardy pokład, zupeł­nie nieprzepuszczający wody. Podany system uwarstwowienia skał, na P. napotykanych, uważać należy za normalny, w wielu jednakże miejscach znajdują się od niego odstąpienia. I tak w wielu miejscach przy świdrowaniu pokładów przekonano się, że za podstawę błot służą gliniaste lub piaskowate ciąglice, stano­wiące niekiedy przejście do gliniasto-wapiennej skały, zwanej gliną mamutową lub lesem (Loess), która w ogólności w połudn. Polesiu potężnie jest rozwinięta. Jako ogólną cechę, właściwą wszystkim utworom, o których była wyżej mowa, zaznaczyć należy najzupełniejszy brak skamieniałości i wszelkich śladów życia organicznego z okresów, w których utwory te powstać musiały. Okoliczność ta odbiera wszelką możność sądzenia o względnym wieku tych pokładów, nie pozwala racyonalnie porównywać ich z sobą, a zniewala do kierowania się przy określaniu i klasyfikowaniu skał takiemi tylko ich właściwościami, jak barwa lub sto­pień zabarwienia, wielkość cząstek składo­wych, zresztą nawet sam skład chemiczny. TJ warstwowanie pobłotnych pokładów w południowo-wschodniem Polesiu różni się nieco od podanego wyżej. Tutaj bowiem błota spoczywają na kredzie, niewychodzącej nigdzie na powierzchnią, lub na marglach kredowych, zawierających w sobie niekiedy nadmiar gli­ny i zwykle na kredzie spoczywających. Na kredzie spoczywają w niektórych miejscach zielone glankonitowe piaskowce albo raczej piaski, zlepienie bowiem ich ziarnek jest tak słabe, że ustępuje przy lekkiem potarciu w rę­ku. Margle, ciąglice i piaski kredowe zawie­rają w sobie w niektórych miejscach głazy narzutowe, krzemieniste lub granitowe, jako też drobno rozsiane blaszki miki, rzadziej w nich napotyka się skorupy muszli, napeł­nione kredą, lecz bardzo niedokładnie zachowane. Powyższe utwory kredowe spoczywają pod błotami całego zachodniego P.; zaznaczyć jednak wypada, że we wschód, litewskiej jego części są one mniej rozwinięte, niż w takiejże części wołyńskiej. Grubość margli kredowych, opoki, jako też i samej kredy, w ogólności niezmiernie różna, w niektórych miejscach bar­dzo jest znaczna. I tak w pobliżu wsi Okoń­ska (w po w. łuckim) świder przeszedł 22 1/2 stóp w czystej kredzie, a jeszcze ona nie była, w zupełności przewiercona; w pobliżu wsi Je­ziory (w pow.rówieńskim) prześwidrowano 28 1/2 marglu kredowym. Prócz torfu błotnistych moczarów i piasków, glina mamutowa al. less (Loess) jest skałą, która pokry­wa stosunkowo znaczne przestrzenie Polesia. Jest to utwór gliniasto – piaskowo – wapienny składający się z najdrobniejszych, niedających się prawie okiem rozróżnić cząsteczek szaro-żółtawego koloru. Skała ta zawiera w sobie na Polesiu szczątki istot organicznych, mięcza­ków, już to właściwych suchym lądom, już to mieszkańców wód słodkich. I tak spotkać tu można ślady rodzaju: Cyclas, Lymnaeus, Unis, Helix i niektórych innych, żyjących i obecnie. Less obszernie rozwinięty w południowej czę­ści P. wołyńskiego, szczególniej potężnie wy­stępuje w okolicach Owrucza. Nadto niezmier­nie ciekawe jest znajdowanie się gliny mamu­towej w Mozyrzu nad Prypecią, w kształcie zupełnie odosobnionych gór, na których leży samo miasto. Zestawiając w ogóle wszystko powyżej powiedziane, przychodzimy do prze­konania, że przestrzeń przez błota poleskie za­jęta, jest utworzona z osadów napływowych czyli diluwialnych, z czasów t. zw. epoki je­zior, a mianowicie z osadów, które się uformo­wały po większej części później, niż osady epoki głazów narzutowych. Powyższe osady epoki jezior są w części rezultatem rozcierania i rozmycia nietylko utworów epoki głazów, lecz, jak się zdaje, także po części i utworów starszych, to jest trzeciorzędnych i kredo­wych, szczątki bowiem skał tych formacyi znajdujemy przeniesione i osadzone już na po­kładach napływowych. Przypuściwszy, zgo­dnie z tern, że masy brył lodowych, w najnow­szych epokach geologicznych pływały po przestworzach dzisiejszego Polesia, wypada z porządku rzeczy wnioskować, że miejscowość ta była przez wody zajęta, co w zupełności po­twierdzają i topograficzne warunki dzisiejsze­go Polesia. Jeżeli weźmiemy pod uwagę połu­dniowe granice rozłożenia północnych głazów narzutowych, przekonamy się, że granicą tą jest północna pochyłość płasko wzgórza wołyńsko-podolsko-galicyjskiego, które, jeżeli służyło za tamę dla lodowców, mogło także następnie służyć i za wał oporowy, po za który diluwialne morze, powstałe w skutek sto­pniowego rozpuszczania się lodów, nie mogło wód przelewać. Z postępem czasu lodowce mu­siały topnieć i ustępując tym sposobem ku północy, zostawiały po sobie t. z. moreny, t. j. wały zwykle towarzyszące lodnikom, i drobny miał piaskowy, a także oderwane drobniejsze bryły lodowe. W miarę ustępowania lodow­ców i opadania wód diluwialnych, wystąpić musiały z pod powierzchni tych ostatnich t. zw. mińskie wyniosłości, które utworzyły tym sposobem szeroką cieśninę, łączącą wody mórz Zachodniego (później Bałtyckiego) i Południo­wego (następnie Czarngo). Że wystąpienie wyniosłości mińskich miało miejsce już po t. zw. epoce głazów narzutowych, przekonywa

[s. 583]

nas ta okoliczność, że gdy głazy na północnej pochyłości wołyńsko-podolskiej znajdują się na wysokości 700 st., w wyniosłościach miń­skich spotykamy je na miejscach znacznie wyższych, bo dochodzących do 1200 st. nad poziom. Prawdopodobnie bardzo jeszcze długo po okazania się gór mińskich, wody powyższej cieśniny, na których pływały lodowe bryły, oddziaływać musiały na skały gór i pochyło­ści wołyńsko-podolskie, przy czem bryły te silnie oddziaływały także na dno cieśniny i na rozsiane po niem głazy i moreny od lodow­ców pozostałe, tworząc tym sposobem materyał, z którego uformowały się następnie, po zupełnem opadnięciu wód, pokłady, tworzące dzisiejsze łoże błot Polesia. Cieśnina, o której mowa, następnie przerwana została przez pod­niesienie się wyniosłości prużańskich, kobryńskich, kowelskich i rówieńskich, które od niej zupełnie wody dzisiejszego morza Bałtyckiego oddzieliły, a pozostawiły je tylko w połącze­niu z morzem Południowem. Tym sposobem powstała szeroka zatoka, która stopniowo prze­szła w rz. Prypeć z jej licznemi dopływami, tworzącemi sieć wodną i dziś jeszcze niezupeł­nie uregulowaną. Bardzo łatwo przypuścić, że i zatoka ta była przez pewien czas oddzielona od morza w skutek powstania pasma gór, noszących na swych wierzchołkach ślady gła­zów narzutowych, które od połud.-zach. okolic Mozyrza ciągną się ku płn.-wsch., przecinając Prypeć pod Jurewiczami a Dniepr w pobliżu Łojowa i łączą się z obszernemi górzystemi wyniosłościami gub. czernihowskiej, tworząc również granicę znajdowania się północnych głazów. Znajdowanie się gliny mamutowej, powstanie której było rezultatem mocnego ścierania się odłamków skał i osadzania się w najodleglejszych krańcach spokojnego wodozbioru, któremu winien swe powstanie, w okolicach Kowla, Równego, Owrucza i Mozy­rza, wskazuje na przypuszczalne granice morza czy jeziora, które w epoce poprzedzającej czasy historyczne, prawdopodobnie miejsce dzi­siejszego Polesia zajmowało. Bliższe szczegóły o tym zbiorniku wodnym ob. w art. „Morze Herodotowe” (t. VI: 687). Przeistoczenie się dawnego jeziora lub morza w rz. Prypeć z jej dopływami bardzo łatwo mogło się odbyć w ten sposób, że gdy wody tego jeziora nie mia­ły wcale wyjścia, lub może wyjście to nie mo­gło wywołać zbyt energicznego poruszania się cząsteczek wody, której przybywająca ilość nie mogła w skutek słabego zasilania się wodozbioru wyrównać ubywającej, znacznie wię­kszej, musiał wodozbiór ten z samego porząd­ku rzeczy stopniowo zamierać, to jest stawać się coraz płytszym, aż wreszcie pozostała w nim woda mogła w skutek nierówności dna zbiegać się w oddzielne mniejsze wodozbiory w głębszych miejscach, ku czemu dopomódz mogło i częściowe podnoszenie się lub obniże­nie się dna samego. Jedne z powstałych tym sposobem mniejszych wodozbiorów mogły, w skutek zupełnego spokoju, pokryć się cienką warstwą roślinności, która znowu inną generacyą roślin wydała i w końcu wytworzyła torfowisko, drugie stawały się coraz bardziej ptytkiemi, aż nareszcie dno ich pokryła war­stwa półroślinna, półmineralna, po której wo­da sączyć się zaczęła w kształcie nie wytworzonych, nieujętych w żadną sieć systematycz­ną rzeczek i strumieni. Ta zawiła sieć wodna mogła skutkiem naturalnych praw hydrauliki stawać się coraz bardziej prostą, pojedyncze bowiem rzeczki mogły powoli sprostowywać swe brzegi, łączyć swe wody i przechodzić stopniowo w regularniejsze dopływy wię­kszych rzek. Większe rzeki znowu potoczyły swe wody w miejsca niższe, a tym sposobem powstała w nizinie dawnego morza jedna duża rzeka, która wszystkie wody powyższych rzek mniejszych w sobie złączyła i przesłała je do morza. Skutkiem mułu pozostałego po wylewach rzek na ich brzegach, na którym powstać i utrzymać się mogła roślinność, brze­gi te mogły się coraz bardziej wzmacniać i sta­łej zaznaczać i tym sposobem cała sieć wodna przeszła w uregulowany systemat rzeczny, do składu którego weszły i te starsze rzeki, któ­re do dawnego jeziora czy morza wpadały, po­czątek swój biorąc w miejscach, po za obrę­bem Polesia leżących. Dzisiejsze P. przedstawia jakby ostatnią fazę tego przekształcenia. Wszystkie rzeki nie mają jeszcze stale uregu­lowanych brzegów, nawet Prypeć częstokroć zmienia koryto, a niektóre z mniejszy eh rzeczek są zupełnie w epoce pierwszego powstania. Przyczynia się do tego przeważnie nieznaczny spadek rzek poleskich. I tak Prypeć na prze­strzeni 579’3 klm. od Pińska do ujścia ma zaledwo 37’57 mt. spadku. Najwyższe miejsce dna dawnego jeziora, najzupełniej już suche, potworzyły oddzielne wyspy, nieraz lasem po­kryte, lub przedstawiające się jako wydmy piaskowe, a jak jedne tak i drugie rozrzucone wśród przestrzeni, stosunkowo niższych, a po­krytych już to torfem, już to przedstawiają­cych się jako moczary i bagna. Te torfowi­ska, moczary i bagna są właściwie pozosta­łościami dawnych oddzielnych wodozbiorów, które dla togo nie mogą się osuszyć, że nie ma­ją ujścia do miejsc niższych, do rzek i morza. Stworzyć im tu ujście jest zadaniem racyonalnej kanalizacyi. Ponieważ błota poleskie pow­stały w skutek zatrzymania się wód stałych, niemających ujścia do morza Czarnego przez Dniepr, nie są one przeto źródłem zasilającym dopływy tejże rzeki. Osuszenie ich nie wpły­nie przeto na zmniejszenie się wody w Dnieprze i

[s. 584]

jego główniejszych dopływach, lecz ow­szem przeciwny skutek wywrzeć powinno, ka-nalizacya bowiem, dająca całej miejscowości jakby spadek ku Dnieprowi, zasili go wiel­ką ilością wód karpackich i innych, płyną­cych z części pochyłości płaskowzgórza wołyńsko-podolskiego, które obecnie, przesącza­jąc się częściowo pod powierzchnią lub paru­jąc, giną nieprodukcyjnie. W końcu swej pra­cy inżynier Choroszewski przychodzi do na­stępujących dwóch wniosków: 1) Uczynione przez prof. Eichwalda przypuszczenie, pod­trzymywane przez prof. Feofiłaktowa i Lewakowskiego, a następnie niemal uporczywie powtarzane przez wielu innych geologów, ja­koby błota Polesia spoczywały bezpośrednio na granitach niema najzupełniej racyi bytu; i 2) podstawa, czyli łożem błot Polesia jest niebiesko-szaro-czarna, mocno zbita glina, w niektórych zaś miejscach zachodniego Polesia masy kredowe, utworzone skutkiem starcia skał formacyi kredowej przez lodowce i głazy narzutowe, przyczem tak gliny jak i masy kredowe uznać należy za późniejsze, niż formacya trzeciorzędna, mianowicie za utwory t. zw. epoki popliocenicznej. Z wyjątkowych skał znaleziono na Polesiu węgiel brunatny we wsi Prudek, odległej o 9 w. od Mozyrza a 1 w. od Prypeci. Pokład węgla, 4 st. i 2 cale gruby, leży o 35 st. pod powierzchnią na pod­stawie tufu wapiennego, pod warstwą grubo­ziarnistego piasku z licznemi w nim kawałka­mi piaskowca. Dalej w pobliżu wsi Lubiazia, niedaleko od Prypeci, w pow. pińskim, znale­ziono kawałki bursztynu w niebieskawej glinie, na głębokości 43 stóp od powierzchni. Oprócz tego bryły bursztynu znajdują się dość często w okolicy Dąbrowicy nad Słuczą. W końcu nadmienić wypada, że do najbar­dziej zajmujących i najciekawszych pod wzglę­dem geologicznym miejscowości Polesia zali­czyć bezwarunkowo wypada okolice Owrucza a szczególniej wsi Zbranki o 10 w. od tego miasta odległej. Na niewielkiej stosunkowo przestrzeni znajdujemy tu przedstawicieli wszystkich geologicznych formacyj i utworów. Niezmiernie ciekawe są tu utwory gliny mamutowej, wychodnie różnych gatunków granitu, porfiru, krystalicznych łupków talkowych, mikowych i gliniastych, czerwonych i białych piaskowców, żelazistych margli i in­nych skał. Powierzchnia ziemi na Polesiu jest prawie zupełnie równą; jest to nie tylko nizina ale i płaszczyzna. Wzniesienia, zasługujące na nazwę pagórków, nikną tak na północy, jak i na południu nagle, na linii dającej się dość ściśle wyznaczyć. Południowy teras pagór­kowaty wrzyna się najdalej od strony Dnie­pru w obszar błot wzniesieniami Owrucza. Jeszcze wyraźniej występuje granica tego te­rasu po stronie północnej. Zresztą pagórki tworzące wzniesienia samodzielne, znajdują się na obszarze Polesia tylko około Mozyrza, nad samą Prypecią, gdzie stanowią grupę zupełnie odosobnioną. Zresztą gleba P. jest albo pokry­ta piaskiem, albo zajęta przez błota. Piasek rzadko przedstawia powierzchnię równą; two­rzy on zazwyczaj pagórki, dochodzące nieraz do kilku lub kilkunastu metrów wysokości. Występują one niekiedy gromadnie, a zmie­niając pod wpływem wiatrów swą postać, tworzą wydmy. Wydmy rozwinęły się na wielkie rozmiary w wielu miejscach, szczegól­niej nad Słuczą i Soryniem. Znaczna ich część nie nadaje się zupełnie do uprawy. Istnieją one tylko tam, gdzie pagórki piaszczyste z po­wodu swej wyniosłości łatwiej obsychają, a piasek traci swą spoistość. Gdzie gleba jest wilgotniejsza, tam pokrywa się roślinnością i ustala. Pagórki, występujące nieraz gromad­nie śród lasów, wypada uważać za wydmy ustalone. W okolicach moczarowatych tworzą one niekiedy długie a wąskie wały, różnej wysokości, i oddzielają zazwyczaj zagłębienia, obfitujące w mniejsze albo większe zasoby wo­dy. Wały takie bywają tutaj nazywane grzę­dami. Gleba sucha na Polesiu jest przeważnie pokryta lasami, a mała jej część znajduje się w stanie uprawy. Ale obszary suche zajmują zaledwie mniejszą połowę obszaru Polesia, jest ona przeważnie pokryta moczarami i bagniska-mi, w ogólności tutaj nazwą błot oznaczanemi. Na obszarach leśnych są błota bardzo pospolitem zjawiskiem i wypełniają wszystkie miej­sca niskie; ale że gleba leśna rzadko tylko jest równą, a miejsca niskie są prawie zawsze zam­knięte pagórkami i grzędami, przeto i obszary błot leśnych bywają mniejsze. Postać błot leśnych zależy od roślinności, jaka się na nich rozwinęła, a ta od zasobu i stanu wody. W każdym razie błota te są torfowiskami, a zasób torfu wzmaga się na nich bezustannie, powodując z biegiem czasu podnoszenie się dna moczaru i jego częściowe osuszanie. Im bar­dziej zbliżamy się do środka zapadłości pole­skiej, tem gleba staje się równiejszą, pagórki i grzędy nikną, a rozmiary błot rosną. Mniej­sze błota łączą się z razu z sobą, tworząc tor­fowiska, pokryte skarłowaciałym zarostem leś­nym. Ale bliżej Prypeci powierzchowność tych błot zmienia się nagle w skutek zupełne­go i nagłego zniknięcia drzew i błota pińskie robią wrażenie nieprzejrzanych łąk moczaro­watych, porosłych z rzadka, i to nie wszędzie, łozami i rokitami. Takie błota nazywają się na Polesiu hałami al. gołemi. Hała zaczynają się już w niewielkiej odległości od Bugu, za Brześciem i Kamieńcem Litewskim, w nizi­nach nad Piną i Jasiołdą; ale ku wschodowi ilość i obszary ich coraz bardziej się wzmagają,

[s. 585]

tak, że po obu brzegach Prypeci tworzą ca­ły system moczarów, zaledwie skromnemi obszarami gleby leśnej od siebie przedzielonych. Najpotężniej rozwinęły się hała na południo­wym brzegu Prypeci, pomiędzy Słuczą i Uborciem. Powierzchnia hał jest równa, lecz kierunek jej nie jest poziomy. Prace niwela­cyjne dokonane pod kierunkiem gen. Józefa Żylińskiego przekonały, że wszystkie błota Polesia nietylko leżą wyżej od poziomu Pry­peci, lecz że i silnie ku niej się nachylają. Wszystkie osady, na obszarze hał znajdujące się, leżą na wyspach, zwanych ostrowami. Ostrowy te, z wyjątkiem okolicy Mozyrza, są nasypami piaszczystemi. Ilość, rozmiary i wy­sokość ostrowów są różne. Na wielkich batach wschodniego i południowego Polesia znajdują się one bardzo rzadko; na wyższem Polesiu, w stronie zachodniej jest ich bardzo wiele. Ostrowy większe, zamieszkałe, są płaskiemi, słabo tylko nad poziom hał wzniesionemi wy­spami; mniejsze tworzą pagórki na kilka i kil­kanaście metrów wysokie. Rozmiary wszyst­kich uległy bez wątpienia znacznemu przez fa­le zmniejszeniu, gdy obszar błot był jeszcze wodą pokryty. Niektóre z nich są tak ze wszech stron głębokiemi zamknięte hałami, że mieszkańcy ich tylko w zimie, po śniegu, od­dalić się z nich mogą. Inne, chociaż niezamiesz­kałe stale, bywają uprawiane. Ich właściciele przeprowadzają z wiosną konie, objuczone płu­giem i broną, dobrze znanemi szlakami przez błota, w celu obrobienia ziemi; plon zebrany zostawiają na ostrowie i zimą sprowadzają go do domu. Największa liczba ostrowów znajdu­je się na dziale wodnym pomiędzy Szczarą i Jasiołdą; bała na północ od jeziora Bobrowieckiego położone, są niemi zarzucone. Wszy­stkie te ostrowy mają właściwe nazwy, niezmienione od wieków, jak łatwo się przekonać z nazw mnóstwa ostrowów, wymienionych w rewizyi ekonomii kobryńskiej z 1563 r. Powierzchnia hał całkowicie jest pokryta zielonym trawnikiem roślin moczarowatych. Miej­sca, nie zajęte przez roślinność, są na obszarze błot bardzo rzadkie i tworzą zazwyczaj zagłę­bienia, otoczone wieńcom wysokich szuwarów, wpośród którego prześwieca zwierciadło czy­stej wody. Zagłębienia takie lud poleski na­zywa oknami, a mają znajdować się między niemi i takie, które w zimie nigdy nie zamar­zają i z których wydobywa się żywa woda źródlana. Większe jeziora Polesia ani nie są wyłącznie do błot przywiązane, ani nie odpo­wiadają największej ich głębokości. Przeciw­nie na niższem wołyńskiem P. liczba jezior i ich rozmiary są bardzo ograniczone i największe, jak Kniaź, Wyhonosz, Bobrowieckie, Czarne, Sporowskie i Białe leżą na P. litewskiem, na płn. od Prypeci, w znacznie wyż­szem od nich poziomie, a najsilniejsze ich na­gromadzenie znajduje się na dziale wodnym między Bugiem i Prypecią. Rozpowszechnionem jest na P. mniemanie, niczom zresztą nie­usprawiedliwione, jakoby błota tutejsze były bardzo głębokie, prawie niezgruntowane; lud poleski wierzy, że zostają ono w podziemnem połączeniu z morzem, a nawet wykształceńsi mieszkańcy tych stron uważają za rzecz pew­ną, że roślinność pokrywająca hała tworzy darnistą tkaninę, pływająeą po powierzchni wód głębokich. Najlepszym dowodem sprzeci­wiającym się temu jest, że pomiędzy roślina­mi, pokrywającemi błota, niema ani jednej, któraby obchodziła się bez części ziemnych; nie można tego przedewszystkiem powiedzieć o rokitach i łozach. Okna tutejszo, według wiary ludu niezgruntowane, są niekiedy całe jeziornym szuwarem pokryte; rzadziej szuwar okala wieńcem ich brzegi, zostawiając w środ­ku wolne miejsce, ale i wtenczas pływają po powierzchni wody rośliny, których korzenie grzęzną głęboko w mule. Wszelka gleba su­cha na P., jak w ogóle w całej środkowej Eu­ropie, była w czasach przedhistorycznych po­kryta lasami. Można na pewno przyjąć, że la­sy i błota były pierwotnie jedynemi formacyami roślinnemi, właściwemi tej krainie. Najnowsze poszukiwania czynią prawdopodobnem, że nawet owe wydmy piaszczyste, ogołoco­ne miejscami z wszelkiej roślinności, były już raz porosłe lasem, i że obecną postać otrzy­mały dopiero po ich wytępieniu. Gleba pokry­ta roślinnością zielną, a zatem łąki właściwe, istniały tu tylko na południowej i północnej granicy i przechodziły z jednej strony w ste­py czarnomorskie, z drugiej w tundry polarne. Uprawa gleby rozwijała się na całym obszarze Polski i Rusi po porębach leśnych a wyjątko­wo po błotach, zamienionych przez osuszenie w łąki. Lasy poleskie odznaczają się niezwykłą jednostajnością. Na piaszczystej glebie rośnie wszędzie sosna, tak że można nieraz ujechać kilka wiorst, nie napotkawszy innego drzewa po drodze. Ale po brzegach borów występuje często obficie brzoza, osika, dąb długoszypułkowy a po moczarach przeciętych strugami leśnemi, rosną bujne olszyny. Gleba w lasach sosnowych bywa nadzwyczaj płon­ną, na znacznych niekiedy obszarach prawie zupełnie ogołoconą z roślinności. Ale zmienia się postać lasu, gdzie piasek pomieszany z gli­ną, korzystniejsze dla rozwoju roślin przedsta­wia warunki; zmniejsza-się tu ilość sosen, a ich miejsce zajmuje głównie brzoza i dąb oraz znajduje się lipa i jarzębina, w skutek czego powstaje las mieszany, z przewagą drzew li­ściastych. Podszew leśną tworzy w takich lasach zazwyczaj leszczyna, a gdzie tej nie ma, tam pokrywa ziemię bujna roślinność.

[s. 586]

Gdzie stare, czyste gliny albo iły wystąpiły na jaw w postaci suchych wyniosłości, tam rozwinął się gęsty zarost typowej grabiny, a jeśli gleba jest wilgotną, to rosną na niej osi­ki i świerki. Nieco większą rozmaitość przed­stawiają lasy bliżej Prypeci i rzek do niej uchodzących, na glebie pokrytej osadami rzecznemi. Oprócz sosny, dębu i brzozy, można tu napotkać lipy, jawory, klony, brzosty, wiązy a nawet i jesiony, a podszew leśną, złożoną przeważnie z leszczyny, urozmaica trzmielina, szakłaki i jarzębina. Gleba użyźniona osada­mi rzecznemi, odpowiada szczególniej warun­kom rośnięcia dębów. Ciekawą jest roślinność drzewna, pokrywająca rozrzucone po błotach i zupełnie odosobnione ostrowy. Sosny jest tu stosunkowo mniej, a natomiast ukazują się obficie drzewa, które zwykle unikają gleby piaszczystej, jak dąb, brzoza, olsza, osika, ja­rzębina, kruszyna, lipa, grab, świerk i lesz­czyna. Drzewa tworzą tu wszędzie bezładną mieszaninę; pojedyncze ich okazy dochodzą do znacznych rozmiarów, lecz jest ich za to sto­sunkowo mniej, w skutek czego las bywa rzadszy, widny i przejrzysty. Liczba form wchodzących w skład roślinności Polesia jest w porównaniu z obszarem w ogóle mała i pod tym względem P. musi być zaliczone do naj­uboższych okolic w Europie. Przytem brak tu prawie zupełnie gatunków endemicznych, tu jest takich, któreby za wyłączną własność tej krainy dały się uważać. To ubóstwo roślin w Polesiu, jak i jednostajny układ tu­tejszej roślinności robią takie wrażenie, jak gdyby szata roślinna pokrywająca glebę całej tej krainy, była utworem stosunkowo młod­szym, dziełem nagłej i szybkiej kolonizacyi roślinnej, w skutek czego formy pospolite roz­postarły się po całym jej obszarze i utrudniły przystęp innym roślinom, i jak gdyby formy osiadłe na tej glebie nie miały dość czasu do zmienienia swej postaci, do przeobrażenia się w nowe endemiczne gatunki. Z roślin rzadko gdzieindziej spotykanych rosną tu niektóre gatunki właściwe sferom polarnym, jak wierz­ba lapońska, wierzba siwa i wierzba mirtowa, dalej dwie polarne jeżyny (Rabus arcticus i R. Chamaemorus) i dwie karłowate brzózki (Betula humilis i Betula nana), dalej ciekawy gatunek koniczyny (Trifolium Lupinaster) i kilka innych. Z roślin alpejskich, które przy­były w te strony z południa, pierwsze miejsce zajmuje Arnica montana i inne. Najciekawszem zjawiskiem jednakże jest znajdowana tu dość obficie azelea pontyjska. Co do klimatu, to P. leżąc na zachód od południka petersbur­skiego i między tymiż samymi prawie równo­leżnikami co królestwo polskie, posiada nader odpowiednie warunki temperatury. Kierunek panujący wiatru jest południowo-zachodni. Lecz na klimat wywierają wpływ olbrzymi niezmierne ilości wilgoci atmosferycznej, do której przyłączają się zgniłe wyziewy, szko­dliwie działające na zdrowie. Stąd to pocho­dzi, że zaludnienie Polesia, przeciętnie biorąc wynosi zaledwie około 300 mk. na 1 milę kw. i że ludność tu z trudem znajduje warun­ki wyżywienia. Miejscowe warunki w naj­gorszy sposób wpływają na rozdział gruntów Polesia. Z ogólnej przestrzeni 8740 kilom, kw. (8,000,000 dzies.) zaledwie 1/4 stanowi miejscowości zamieszkałe i grunta uprawne, 3/8 zarasta chorobliwą roślinnością drzewną, pozostałe zaś 3/8 pokryte błotami, można śmia­ło zaliczyć do kategoryi bezwzględnych nie­użytków. Prawda, że na miejscach cokolwiek wyższych rosną wspaniałe lasy, lecz nadmiar wody zaskórnej w nieznacznej głębokości, sprawia, że drzewo próchnieje od środka, za­nim jeszcze dojdzie do największego rozwoju, a prócz tego środki komunikacyjne nie pozwa­lają na prawidłowe gospodarstwo leśne. Praw­da z drugiej strony, że według urzędowych wykazów, 9% całej przestrzeni P. ma być za­jęte przez obszar łączny, lecz w istocie w ilo­ści tej zaledwie 1/10 zasługuje na nazwę łąki, reszta zaś bywa koszona tylko w wyjątko­wych latach. A jednak P. osuszone mogłoby być spiżarnią i drwalnią Europy, czego dowo­dem urodzajność ziemi w takich miejscowościach, jak dobra turowskie, brzeżańskie i chojnickie i świetny stan lasów np. w Wasylewiczach Wielkich, w Awciucewicach, Broży i Turowie. Oprócz dawniejszych prac, mają­cych na celu osuszenie pewnych miejscowości, przedsięwzięto w ostatnich czasach pracę na wielką skalę, mającą za zadanie stopniowe ska­nalizowanie i osuszenie błot pińskich. Utwo­rzona w tym celu komisya pod przewodnic­twem gen. Żylińskiego do badań przedwstępnych, po dokonaniu których mogła przystą­pić do właściwego zadania, plan którego jest następujący: Odróżniono przedewszystkiem prace, mające na celu osuszenie ogólne całej krainy od prac około szczegółowego osuszenia pewnych miejscowości. Pierwsze z nich mu­szą być przedewszystkiem skierowane do usunięcia nadmiernego zebrania się wód w dolinie Prypeci, drugie zaś mają do walczenia z czyn­nikami miejscowemu Pierwsza, co do czasu, praca, dokonana na gruncie, rozpoczęła się w 1874 r. w pow. rzeczyckim w dolinie rzeki Wedrycza. Przedewszystkiem oczyszczono i sprostowano Wedrycz na przestrzeni 20 kim., od wsi Babicze aż do ujścia. Następnie prze­prowadzono sieć kanałów, długość których przewyższa 60 kim. a obszar ziemi przez nie osuszonej wynosi 13 kim. kwadr. (120,000 dzies.). W następnym roku przystąpiono do osuszenia doliny strumyka Bondy a w 1876 r.

[s. 587]

do kanalizacyi rz. Wici. Współcześnie prze­bito kanały odprowadzające wody z obszer­nych bagnisk zwanych Długie Błoto i skana­lizowano rz. Zakowankę. W roku następnym przerzucono kanalizacyą na drugą stronę Prypeci w dolinie rz. Słowecznej. W ten sposób osuszono czworobok, mieszczący w sobie 1/16 całej powierzchni P., to jest 546 kim. kw. (500,000 dzies.). W 1878 i 1879 r. osuszono doliny Żerdzianki i posunięto się ku zachodo­wi ku rz. Tremli, a przedtem jeszcze, bo w 1874 r. wykonano szczegółowe osuszenie nad Oresą. W trakcie tych wszystkich robót zajmo­wano się także okolicą jez. Kniaź. Jednocze­śnie wykonano na prawym brzegu Prypeci dość obszerne roboty osuszające w dolinach rz. Świhy, Sinowody i Uborcia. Następnym punktem ku zachodowi były okolice Łunińca niedaleko od rz. Cny. Stąd już prace prze­niosły się do doliny Jasiołdy, stanowiącej najbardziej zachodnią okolicę Polesia. Takim sposobem prace około osuszenia Polesia szły głównie środkiem tej prowincyi, trzymając się mniej więcej brzegu Prypeci. Do końca 1879 r. na północy dokonano tylko niewielkie roboty. W” pobliżu mianowicie linii drogi żel. lipawo-romeńskiej, pomiędzy Ptyczą a Berezyną, uregulowano i dopełniono kanałami część rz. Brożki, Kobylankę, część Sinej i Cytówki i Kradówkę. Roboty tutaj prowadzone są ważne, jako przygotowawcze do ogólnego osuszenia. Prócz tego osuszono doliny Dzisieńki i Bielicy w pow. homelskim i rohaczewskim. Ogólna długość kanałów wykopanych do koń­ca 1879 r. wynosiła około 950 kim. a całko­wity obszar zajęty przez kanalizacyą doszedł do 928-6 klm. kw. (850,000 dzies.). Rezultaty osuszenia już dzisiaj zasługują na uwagę a ob­liczone z nich materyalne korzyści wielokrot­nie przewyższają koszt robót około osuszenia. Jako przykład może posłużyć ta okoliczność, że gdy przed osuszeniem błot średnia cena gruntu na Polesia nie przewyższała 4 rs. za dziesięcinę, w 1880 r. dochodziła od 15 do 25 rs. Kanały, oprócz głównego swego zadania, spełniają jeszcze ważną czynność jako drogi komunikacyjne. Ale nie tylko komuaikacya wodna wygrała na osuszeniu, i drogi lądowe zyskać musiały przez osuszenie nieprzebytych topieli, które przedtem dzieliły najbliższe są­siedztwa i zmuszały je do szukania długiej okalającej drogi. W ogóle do końca 1879 r. zbudowano na Polesiu 112 kim. nowych trak­tów. Nakoniec niepodobna zamilczeć o jeszcze jednem ważnem zjawisku. Kanalizacyą zmie­nia o tyle poprzednie własności gleby i kli­matu, że już po 5 do 6 latach znika dawniej­sza błotna roślinność, złożona z sitowia, trzci­ny i turzycy, a natomiast ukazują się mięk­kie trawy i rośliny groszkowe, właściwe prawdziwym łąkom. Oprócz przytoczonych powyżej dzieł, opisujących P., należy wymienić: Eremicza Oczerki białorusskaho Polesia (Wilno 1868); Pienkina „Polesje” (Petersburg 1883); a przedewszystkiem cenną pracę dra Rehmana p. t.: Kotlina Prypeci i błota poleskie pod względem przyrodniczym, pomieszczoną w Ateneum z 1886 r. (t. II, str. 57-74 i 499-516, oraz t. IV, str. 151-162), streszczenie której oraz wspomnianej powyżej pracy inżyniera Choroszewskiego jest podstawą niniejszego artykułu.

J. K.

forma płatności