A zmarł prawowierny kniaź Michał, zwany Światopełkiem, miesiąca kwietnia 16 dnia [1113 r.], za Wyszogrodem, i przywieźli go w łodzi do Kijowa, i ubrali ciało jego, i włożyli na sanie. I płakali po nim bojarzy i drużyna jego wszystka, śpiewając nad nim nabożne pieśni, i położyli w cerkwi Świętego Michała, którą był sam zbudował. Kniahini zaś jego rozdzieliła mnogie bogactwa monasterom i popom, i ubogim, że aż dziwili się wszyscy ludzie, gdyż takiej jałmużny nikt nie może czynić.

Nazajutrz zaś, 17 dnia, radę urządzili Kijowianie, posłali do Włodzimierza [Monomacha], mówiąc: „Pójdź, kniaziu, na stolec ojcowy i dziadowy”. To słysząc Włodzimierz płakał bardzo i nie poszedł, smucąc się po bracie. Kijowianie zaś rozgrabili dwór Putiaty tysiącznika, poszli na Żydów rozgrabili ich. I posłali znów Kijowianie do Włodzimierza, mówiąc: „Pójdź, kniaziu, do Kijowa; jeśli zaś nie pójdziesz, to wiedz, że wiele złego stanie się, toć nie tylko Putiaty dwór czy setników lecz i Żydów grabią, i jeszcze pójdą na bratową twoją i na bojarów, i na monastery, i będziesz odpowiadał, kniaziu, jeśli i monastery rozgrabią”. To słysząc, Włodzimierz poszedł do Kijowa.

Włodzimierz Monomach siadł w Kijowie w niedzielę. Spotkali zaś go metropolita Nikifor z biskupami i ze wszystkimi Kijowianami ze czcią wielką. Siadł na stolcu ojca swojego
i dziadów swoich, i wszyscy ludzie radzi byli, i bunt uciszył się. Połowcy zaś, usłyszawszy
o śmierci Światopełkowej, zebrali się i przyszli nad Wyr. Włodzimierz zaś, zebrawszy synów swoich i synowców, poszedł ku Wyrowi i połączył się z Olegiem, Połowcy zaś zbiegli. Tegoż roku posadził syna swego Światosława w Perejasławcu, a Wiaczesława w Smoleńsku.

(Powieść minionych lat, oprac. F. Siedlicki, Wrocław – Warszawa – Kraków 1999, s. 232 – 233)




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz