W roku 1632, po 21 latach od zdobycia Smoleńska przez polskiego króla Zygmunta III Wazę, wojska rosyjskie pod dowództwem Michaiła Szeina, stanęły pod jego murami, próbując odzyskać to miasto. Nie minął rok, a oblężonemu Smoleńskowi przyszła na pomoc odsiecz, wiedziona przez nowego polskiego króla, Władysława IV Wazę. W armii, którą dysponował monarcha, licznie reprezentowana była husaria.

Pod względem organizacyjnym, husaria dzieliła się na roty, zwane także chorągwiami; te zaś złożone były z pocztów. Poczet to najmniejsza jednostka organizacyjna dawnej jazdy polskiej. W skład pocztu wchodził towarzysz, czyli właściciel tegoż pocztu, który za swoje pieniądze kupował cały sprzęt i wyposażenie oraz konie i uzbrojenie potrzebne całemu pocztowi do funkcjonowania tak na polu bitwy jak i poza nim (wyjątkiem była kopia husarska, której dostarczenie leżało w obowiązku rotmistrza, czyli dowódcy roty husarskiej); w skład pocztu wchodziła także czeladź. Czeladź, tj. pachołkowie, dzieliła się z kolei na czeladź pocztową i luźną. Ta pierwsza na równi z towarzyszami uczestniczyła w bitwach (przywilejem towarzyszy było jednak to, że stawali oni w pierwszym szeregu; czeladź pocztowa szykowała się w szyku bojowym za towarzystwem); ta druga dbała o dobytek pocztu, na przykład karmiła konie, zdobywała strawę dla ludzi i zwierząt, powoziła wozami, podawała kopie walczącym, kopała szańce, itp.. Luźna czeladź zazwyczaj nie brała udziału w walce, ale w nadzwyczajnych okolicznościach i ją do tego celu wykorzystywano. Formowano wtedy z luźnych osobne jednostki, dając im doświadczonego towarzysza jako dowódcę. Jednostki takie przeznaczano do mniej wymagających zadań.



Czeladź pocztową liczono w grono żołnierzy, a towarzyszowi wypłacano żołd za każdego pocztowego. Czeladź luźną nie traktowano jako żołnierzy i towarzysz nie otrzymywał za nich żołdu.

Typowy skład pocztu husarskiego w tym czasie wyglądał następująco:

  • 1 towarzysz
  • 2 czeladników pocztowych– liczono ich w grono żołnierzy
  • od 6 do 15 luźnych czeladników– nie zaliczano ich do grona żołnierzy
  • od 2 do 5 wozów– na nich wożono namiot, żywność, ubrania, cały sprzęt obozowy, broń, itd.
  • około 12-30 koni– w tym konie bojowe, zapasowe dla husarzy, do wozów, dla luźnej czeladzi itd.

Wystawienie pocztu husarskiego kosztowało towarzysza fortunę. Dobrą tego ilustracją jest podsędek smoleński Hieronim Ciechanowicz herbu Nałęcz, który wziął udział w odsieczy Smoleńska. 26 września 1633 roku[1] zrabowano mu wozy, przez co, jak sam oszacował, miał na 6000 zł szkody[2]. Kwota ta jest ledwie częścią tego, co Ciechanowicz z własnej kieszeni wydał na swój poczet. Nie obejmuje bowiem koni bojowych, których przy wozach, w chwili ich grabieży, nie było. A rumaki takie zawsze kosztowały najwięcej. Przykładem mogą być konie w poczcie husarskim Marka Łahodowskiego. W roku 1636 na wyposażeniu tego pocztu znajdowały się, między innymi: koń turecki dropiaty warty 2500 zł, koń turecki jasno szpakowaty warty 2000 zł, koń turecki biały warty 1200 zł[3]. Dla porównania falkonet, czyli lekkie działo towarzyszące piechocie na polu bitwy, w 1624 roku kosztował 335 zł[4]. A podatek nałożony na chłopów polskich w 1633 roku, wynosił zaledwie 1 złoty z 1 „dymu”, czyli z gospodarstwa wiejskiego[5].

Wydatków towarzyszy husarskich nie rekompensowały różnorakie profity związane ze służbą w tej formacji. Wspomnę tylko, że żołd dla husarza (tak towarzysza, jak i pocztowego) w latach 30. XVII w. wynosił 40 zł na kwartał, czyli 160 zł rocznie[6]. Nic więc dziwnego, że towarzyszami husarskimi byli tylko ci ludzie, których było na to stać – w praktyce bogata szlachta.

Od kilkunastu do kilkudziesięciu pocztów tworzyło chorągiew husarską. Na jej czele stał rotmistrz. Jego zastępcą był porucznik. W epoce odsieczy Smoleńska typowa była tak zwana studwudziestokonna rota husarska, czyli taka, na którą kwartalnie skarb państwa płacił 120 stawek żołdu (40 zł/kwartał · 120 stawek = 4800 zł/kwartał). Nie oznacza to, że miała ona 120 husarzy. Ich liczbę pomniejszały tak zwane „ślepe poczty”, czyli stawki żołdu, które wypłacano rotmistrzom na utrzymanie muzyki wojskowej, czasem także cyrulika i kapelana. Rzeczywistą liczbę husarzy pomniejszały również straty związane z chorobami, walką, dezercją itd. Dlatego rzeczywista liczba husarzy (towarzyszy i pocztowych) danej chorągwi mogła wynosić na przykład połowę jej wielkości etatowej.

Chorągwie husarii biorące udział w walkach o Smoleńsk w 1633 roku[7]:

Rotmistrz (porucznik) Etatowa liczebność

  1. król Władysław IV Waza (Samuel Drucki-Sokoliński)……………………………………………………..100
  2. król Władysław IV Waza (Mikołaj Stogniew) [8]…………………………………………………………..160
  3. króla Władysława IV Wazy[9] (prawdopodobnie starosta różański Wojciech Wessel)[10]………….300
  4. wojewoda smoleński Aleksander Gosiewski[11]…………………………………………………………..150
  5. królewicz Jan Kazimierz Waza………………………………………………………………………………..200
  6. wojewoda wileński, hetman wielki litewski Lew Sapieha…………………………………………………200
  7. hetman polny litewski Krzysztof Radziwiłł (Salomon Dawidowicz[12]) ………………………………..200
  8. wojewoda podolski, hetman polny koronny Marcin Kazanowski………………………………………..200
  9. Paweł Sapieha………………………………………………………………………………………………….120
  10. wojewodzic nowogrodzki Tomasz Sapieha…………………………………………………………………120
  11. Grzegorz Sienkiewicz………………………………………………………………………………………….120
  12. Samuel Komorowski…………………………………………………………………………………………..120
  13. Adam Pokiński (vel Pokirski, vel Pogirski)………………………………………………………………….120
  14. Grzegorz Mirski…………………………………………………………………………………………………120
  15. Jan Swotyński………………………………………………………………………………………………….120
  16. podkomorzy podolski Marcin Kalinowski……………………………………………………………………120
  17. podkomorzy mścisławski Bohdan Stetkiewicz……………………………………………………………..120
  18. chorąży trocki Aleksander Ogiński…………………………………………………………………………..120
  19. chorąży orszański Jan Stetkiewicz……………………………………………………………………………120
  20. starosta brzeziński Krzysztof Płaza……………………………………………………………………………120
  21. starosta wiski Mikołaj Kossakowski…………………………………………………………………………..120
  22. chorąży żmudzki Michał Wojna[13]…………………………………………………………………………120
  23. Bałaban………………………………………………………………………………………………………….120
  24. Andrzej Firlej……………………………………………………………………………………………………120
  25. Gorajski………………………………………………………………………………………………………….120
  26. Choiński…………………………………………………………………………………………………………120
  27. wojski mścisławski Jakub Karol Madaleński[14]…………………………………………………………..120

Łącznie……………………………………………………………………………………….3790

Wartość bojową husarii oceniano bardzo wysoko. Świadczy o tym na przykład świadectwo z 17 października 1633 roku:

„[…] ten kapitan lejtnant [w służbie rosyjskiej], widząc woysko iezdne, bardzo się mu dziwował y powiedział, zesmy niczym nie straszni Moskwie iako temi płatnikami, iako oni usarza zowią, y iako oni w obozie nieprzyiac.[iela] na nic barziey nie respectowali, iako na usarza naszego, p[owi]edaiąc, ze o insze woysko łacnoby sie beli kusieli [uderzyliby na nie]; y gdy mu powiedziano, ze to ieszcze nie wszytka iazda, bo ich częsc z hetmanem koronnym w pierwszym pułku poszła, powiedział, ze takim woyskiem mozecie nieprzyiac.[iela] zniesc i pusc az pod stolicę [Moskwę]”[15].

Problemem husarii, tak jak i każdej kawalerii, było jednak to, że nie mogła ona walczyć w każdych warunkach terenowych. Szańce, kozły hiszpańskie, szerokie rowy i inne przeszkody, uniemożliwiały szarże jazdy. O ile więc w otwartym polu husaria nie miała sobie równych, o tyle inteligentny przeciwnik potrafił dostosować swoją taktykę do tej sytuacji i zamiast walczyć w polu, chował się za przeszkodami. Tak zazwyczaj czynił Gustaw Adolf w Inflantach i Prusach w latach 20. XVII w. Tak też czynili Rosjanie pod Smoleńskiem, gdzie na przykład 7 września 1633 roku, większość rot husarii nie brała udziału w walce:

„bo i patrzeć z dala nie mógł na nie nieprzyjaciel, zaraz z pola uciekła Moskwa, skoro się ku nim pomknęli [zbliżyli do nich] usarze”[16]

W tym dniu, gdy husarze nie mogli sprowokować nieprzyjaciela do generalnej rozprawy w otwartym polu, zadeklarowali, że zejdą z koni do pieszej walki:

„Roty usarskie, lubo miejsca po temu dla gęstych rowów i pagórków i chrostów nie było, a nieprz[yjacie]l barzo potkania się [walki] z nimi uchodził [unikał] i lubo od swych obvo[dem?] w pole się nieco ukazował za pomknieniem się jednak ku niemu roty którejkolwiek usarskiej zaraz spieszno pod swoje fortele [przeszkody sztuczne lub terenowe] ustępował, czynili jednak [husarze] dosyć z siebie. Panowie usarze i z koni zsiadszy piechotą na nieprzyjaciela nastąpić ofiarowali się, ale z łaski Bożej i tego nie trzeba było […]”[17]

W 1633 roku, pod Smoleńskiem doszło do kilku tylko bardziej spektakularnych akcji z udziałem konnych husarzy. W jednej z nich, 22 września 1633 roku, kawaleria polska (3 roty husarzy i jedna kozacka) spędziły z pola 6 rot jazdy rosyjskiej oraz rozbiła muszkieterów i pikinierów z dwóch regimentów piechoty[18]. W innej, 28 września 1633 roku, 2 roty husarzy i 2 roty polskich rajtarów spędziły z pola 14 rot (około 1300 koni) rajtarów rosyjskich[19]. Husaria odznaczyła się również 21 września[20] oraz 19 października 1633 roku[21]. A wspomnianego już 7 września, jedynie „tu i ówdzie gotowych usarskich kilka rot ścierało się z nieprzyjacielem”[22]. W innych dniach tak długiej kampanii, husarze nie mieli już wiele do czynienia z żołnierzami rosyjskimi. Co oczywiście nie oznacza, że byli pod Smoleńskiem zbędni.

Wojny w tamtej epoce miały jedną szczególną cechę. W ich trakcie więcej ludzi umierało z głodu i chorób, niż od broni wroga. Mimo rosnącej, acz wciąż zdumiewająco niskiej, skuteczności broni palnej, to nie różne jej odmiany (np. najnowszy krzyk ówczesnej mody wojskowej w postaci dział regimentowych), ale trudne warunki bytowe dziesiątkowały armie. Ten, kto dominował w polu, miał lepszy dostęp do wody, żywności, paszy, opału i kwater. Z kolei w zamkniętej na ograniczonej przestrzeni armii, szybko wybuchały epidemie, tak z powodu złych warunków sanitarnych jak i osłabienia niedożywionych ludzi.

Husaria pod Smoleńskiem, samą swoją obecnością, spychała przeciwnika do defensywy, do walki spoza umocnień. Kawaleria litewska i polska, odcinając drogi do obozu, blokowała dowóz żywności, dostęp do paszy, opału itd. O ile armii Szeina niemal do końca[23] nie zabrakło pożywienia[24], o tyle szybko zabrakło: soli, gorzałki (używanej jako jedyne lekarstwo), paszy dla koni i opału. To zaś zimową porą przełożyło się na wysoką śmiertelność i dezercję. Źródła polskie szacują, że po kapitulacji armii Szeina, czyli po osiemnastotygodniowym jej oblężeniu, do Rosji powróciło 20 000 ludzi (z czego 8000 żołnierzy), choć armia ta liczyć sobie miała uprzednio aż 124 500 ludzi[25] (z czego około 50 000 żołnierzy)[26]. Warto tu podkreślić, że liczba ludzi w armii rosyjskiej, a liczba żołnierzy, to dwie różne rzeczy[27]. Analogicznie bowiem do wojska polskiego, liczba żołnierzy w armii rosyjskiej była mniejsza od mas ciągnących z wojskiem ludzi. Wśród osób towarzyszących obu armiom były nawet kobiety i dzieci, choć to nie one dominowały liczebnie. Najwięcej było służby, której podstawowym zadaniem, jak już wspomniałem, było dbanie o poczty swoich panów. Czyli także o ich wyżywienie.

Na tym teatrze działań wojennych, przy dużych przestrzeniach, niskiej gęstości zaludnienia i stosunkowo mało wydajnym rolnictwie oraz ciężkich warunkach klimatycznych, odpowiednie zaopatrzenie żołnierzy było kluczem do sukcesu. O czym zresztą w kolejnych stuleciach boleśnie przekonały się armie Karola XII, Napoleona, czy Hitlera. W XVII wieku problemy logistyczne rozwiązywano w ten sposób, że plądrowano okolice obleganego miasta, czy obozu. Gdy najbliższe sąsiedztwo była już ogołocona z żywności, rozsyłano czaty na dalszą odległość. W wojsku polskim było to zadanie luźnej czeladzi. Nie mam co prawda danych dla lat 1633 – 1634, ale na przykład gdy armia polsko-litewska (etatowo około 50 000 żołnierzy) w roku 1581 obległa rosyjski Psków, to po pięciu miesiącach oblężenia, luźna czeladź (było jej około 170 000) sprowadzała dla żołnierzy żywność z odległości aż 350 km!

Sytuacja dominującej w polu armii zawsze była lepsza niż tej, którą oblegano, co jeszcze nie znaczy, że wojsko królewskie pod Smoleńskiem zupełnie nie miało problemów. Także i ono cierpiało z powodu niedostatku paszy dla koni i żywności dla ludzi (to ostatnie tyczy się przede wszystkim piechoty). Także i w nim szalały choroby, a ludzie marli z zimna. Ale skala tych problemów była mniejsza niż w armii rosyjskiej. Wojna, choć swoimi trudami dotykała obie armie, to jednak w różnym stopniu. W jej trakcie najmniej poszkodowana została kawaleria polska, której głównym problemem był brak odpowiedniej ilości i odpowiedniej jakości paszy dla koni.

Warto na końcu wspomnieć o wyglądzie husarzy. Istnieje bowiem ciekawy opis tego rycerstwa, które przyszło obleganemu Smoleńskowi z odsieczą. Wyszedł on spod pióra Samuela Hutora Szymanowskiego, który sam w owym czasie był husarzem, choć nie było go w armii pod Smoleńskiem. Wojsko koronne, prowadzone przez króla Władysława IV Wazę, w pierwszych dniach września 1633 roku wchodziło do obozu na Głuszycy (Hłuszycy), przygotowanego uprzednio przez hetmana litewskiego Krzysztofa Radziwiłła. Obóz ten usytuowano zaledwie kilka kilometrów od armii rosyjskiej stojącej pod Smoleńskiem. Z tego też względu wojska królewskie maszerowały w szyku, gotowe do walki:

„A zatym sam monarcha polski z niemałymi

Wojski już się przybliża, pułki sprawionemi.

Tu usarz idzie sprawą jako las ogromny,

Tu i ognisty kozak swój szereg niezłomny

Trzyma, tamże brzmią trąby i kotły straszliwe,

Marsa krwawego dzieje i surmy piskliwe,

Chorągwie i proporce od wiatru się wiją,

Z krzykiem konie waśniwe w szeregach się biją.

Polerowne od słońca migocą kirysy,

Lamparty, sępie skrzydła, ogromne tygrysy,

Już i konie tureckie głosem poryżają,

Munsztuki gryząc pienią, cugle porywają,

Na tych rzędy złociste, te w bród farbowane,

Pysznym się kłusem ważą kosztownie ubrane

A drugie na powodzie tuż przed chorągwiami

W rzędach pod kosztownymi kłuszą diwdikami.”[28]

Jak widać husarze prezentowali się bardzo widowiskowo. Mieli skrzydła, skóry lamparcie i tygrysie, złocone rzędy, kopie z proporcami, bardzo wytrzymałe[29] polerowane zbroje, a nawet farbowane konie. Towarzyszyła im muzyka trąb i kotłów, a także zapasowe („powodne”) konie na które narzucono kosztowne dywdyki. Typowy to obrazek owej epoki, gdy husarię podziwiano tak za jej wygląd, jak i wysoką wartość bojową.

dr Radosław Sikora

Tematy pokrewne:

„Husarz kontra kirasjer”

„Najwszechstronniejsza kawaleria w dziejach”

„Jak walczyła husaria?”

„Husarze – wcale nie tacy wielcy”

I toć to jest, co ich tak strasznymi i okrutnymi czyni, czyli husaria i skóry

„Wczesne karaceny w Polsce”

„Spodnie husarzy w XVII i XVIII w.”

„Husarzu ściągnij skórzane rękawice!”

„Husarskie igrzyska na ostre kopie”

„Gdzie się podziały zbroje husarskie? Czyli jak staliśmy się Europejczykami.”

„Morale i husaria”

„Dlaczego husaria była najlepsza?”

„Żywe tarany”

„Chwała i apologia husarii”

____________________________________________________
Bibliografia

Źródła:

ChelchowskiHenryk, Wieść z Moskwy prawdziwa krótkim rymem wyprowadzona. Toruń 1634.

Diariusz kampanii smoleńskiej Władysława IV 1633–1634. Opr. Mirosław Nagielski. Warszawa 2006.

Dyaryus expedycyej J. K. M. przeciwko nieprzyiacielowi moskiewskiemu, ktory 14 8bris in anno 1632 Smolensk obleg y onego potęznie dobywał 25 augusti ro. 1633. Opr. Олег Целевич. „Записки Наукового Товариства Iмени Шевченка” t. XXVIII. Lwów 1899.

LiskeXawery, Przyczynki do historyi wojny moskiewskiej z lat 1633 – 1634 wraz z planem oblężenia Smoleńska. „Biblioteka Ossolińskich. Pismo historyi, literaturze, umiejętnościom i rzeczom narodowym poświęcone. Poczet nowy” t. 11. Lwów 1868.

MoskorzowskiJan, Dyaryusz wojny moskiewskiej 1633 roku. Opr. Aleksander Rembowski. Warszawa 1895.

Nowa pieśn abo triumph moskiewski. [Brak miejsca druku], 1634.

Nowiny z Moskwy, Abo Wota Z Tráktatow, y Consulty Pánow Radnych źiemie Moskiewskiey, w Mieśćie Stołecznym. Ktore Wotà, per discursum Czàrowi swemu (radząc mu do pokoiu z Krolem I. M. Pánem Náßym Miłośćiwym, będąc bárzo stráchem przeráźeni) podawali. A to pod ten cźás stráßny / y strwożony / gdy się Seyn Hetman ich Generálny ze wßytkim obozem swoim / Ostrożkámi / y Woyskiem bárzo głodem / mrozem / chorobámi / niewcźásem strapiony y śćiśniony / Królowi Je° M. rad nie rad poddáć się muśiał / Die 1. Martij A.D. 1634: [Brak miejsca druku], 1634.

Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku. Opr. Stanisław Przyłęcki. Lwów 1842.

SkupieńskiKasper Tomasz, Nowiny z Moskwy krótko i generaliter zebrane. Warszawa 1634.

SzymanowskiSamuel Hutor, Mars sauromatski i inne poematy. Opr. Piotr Borek. Kraków 2009.

Z Moskwy Nowiny, iako woysko vvszytko Moskievvskie wedle tráctatow y conditiy w pierwszych nowinách drukowànych, (do ktorych się te śćiągaią) z Ostrogow swych vvypusczone wyszło. Die 1. Mart. A.D. 1634. Warszawa 1634.

Opracowania:

Filipczak-KocurAnna, Skarbowość Rzeczypospolitej 1587 – 1648. Warszawa 2006.

GórskiKonstanty, Historia artyleryii polskiej. Warszawa 1902.

KupiszDariusz, Smoleńsk 1632 – 1634. Warszawa 2001.

LipińskiWacław, Organizacja odsieczy i działania wrześniowe pod Smoleńskiem w r. 1633. „Przegląd Historyczno-Wojskowy”, t. 6, 1933.

ŁozińskiWładysław, Prawem i lewem. Obyczaje na Czerwonej Rusi w pierwszej połowie XVII wiekut. II. Lwów 1931.

SikoraRadosław, Атака гусар под Смоленском 22.IX.1633 г.„Край Смоленский” 6, 2011.

SikoraRadosław, Fenomen husarii. Toruń 2003.

Przypisy:

[1] Wszystkie daty w tym artykule podano według kalendarza gregoriańskiego, obowiązującego wówczas w Polsce. W Rosji wciąż obowiązywał kalendarz juliański, który w tym czasie różnił się o 10 dni w stosunku do gregoriańskiego. I tak 26 IX 1633 w kalendarzu gregoriańskim, to 16 IX 1633 według kalendarza juliańskiego.

[2] Dyaryus, s. 47

[3] Łoziński, Prawem, s. 30 – 31.

[4] Górski, Historia, s. 96.

[5] Filipczak-Kocur, Skarbowość, s. 166.

[6] Sikora, Fenomen, s. 165.

[7] Podstawa: Kupisz, Smoleńsk, s. 242. Z korektami własnymi.

[8] Z Moskwy, s. 1

[9] Diariusz kampanii, s. 200 – 201; relacja Weinbeera, agenta elektora brandenburskiego (w: Liske, Przyczynki, s. 53);Z Moskwy, s. 1.

[10] W przeciwieństwie do chorągwi zaciężnych króla, była to chorągiew dworzańska, czyli taka, w skład której wchodzili dworzanie królewscy. Wokół osoby porucznika tej chorągwi powstała kontrowersja, gdyż Litwini, którzy w zdecydowanej większości zjechali pod tę chorągiew, nie chcieli zaakceptować Polaka jako jej porucznika (Diariusz kampanii, s. 200 – 201).

[11] Chorągiew ta, wraz z chorągwią Władysława IV Wazy (pod porucznikiem Samuelem Druckim-Sokolińskim) stacjonowała w Smoleńsku zanim zaczęto jego oblężenie (Kupisz, Smoleńsk, s. 91). Diariusz kampanii, s. 204.

[12] Lipiński, Organizacja odsieczy, s. 198.

[13]Diariusz kampanii, s. 200, 202, 204, 327; Dyaryus, s. 36.

[14] Istniejące komputy i opracowania błędnie podają, że była to rota kozacka. W rzeczywistości, jak to notują uczestnicy tej kampanii, była to rota husarska (Dyaryus, s. 43; Moskorzowski, Dyaryusz, s. 37).

[15]Dyaryus, s. 60.

[16]Diariusz kampanii, s. 108.

[17]Diariusz kampanii, s. 215. Podobnie: Diariusz kampanii, s. 108; Dyaryus, s. 37.

[18] Sikora, Атака, s. 24 – 25.

[19] Moskorzowski, Dyaryusz, s. 40 – 41; Diariusz kampanii, s. 117 – 119; Dyaryus, s. 49 – 50; Chelchowski, Wieść, s. D4 – D5; relacja Weinbeera, agenta elektora brandenburskiego (w: Liske, Przyczynki, s. 25 – 26).

[20]Diariusz kampanii, s. 111 – 112; Dyaryus, s. 43; Chelchowski, Wieść, s. C4 – C5.

[21]Diariusz kampanii, s. 144; Moskorzowski, Dyaryusz, s. 55, 59; Dyaryus, s. 63 – 64; Pamiętniki, s. 438 – 439; relacja Weinbeera, agenta elektora brandenburskiego (w: Liske, Przyczynki, s. 31).

[22]Diariusz kampanii, s. 105 – 106. Porównaj opis w: Dyaryus, s. 35 – 36, 39; Chelchowski, Wieść, s. B4 – B5. Weinbeer stwierdził, że w tym dniu „husarze w boju wcale udziału nie brali” (Liske, Przyczynki, s. 20).

[23] Rosjanie zaczęli poważnie uskarżać się na głód dopiero w lutym 1634 roku, czyli niedługo przed kapitulacją, której akt komisarze obu stron podpisali 24 lutego 1634 roku.

[24] Przez długi okres czasu mąki i słoniny było pod dostatkiem (relacja Weinbeera, agenta elektora brandenburskiego, w: Liske, Przyczynki, s. 33, 37, 39), choć mąka, w wyniku przechowywania w ziemi, zepsuła się i zgorzkniała (tamże, s. 41). Jeszcze w momencie kapitulacji w obozie Rosjan znaleziono „mąki i chleba wiele, krup i masła niemało, ale złego” (Z Moskwy, s. 4).

[25] Moskorzowski, Dyaryusz, s. 111. Podobnie w „Nowiny z Moskwy krótko i generaliter zebrane”; ze 124 tys., które przybyły pod Smoleńsk, w chwili kapitulacji miało pozostać 10 tys., z czego wielu chorych (Skupieński, Nowiny, s. B4v). Z kolei Samuel Hutor Szymanowski twierdzi, że wojnę zaczynała armia licząca ponad 140 tys. ludzi (Szymanowski, Mars, s. 62). Jeszcze wyższe dane odnajduję w „Nowej pieśni albo triumfie moskiewskim”. Autor tegoż twierdzi, że ze 160 tys. rosyjskiego wojska rozpoczynającego wojnę, pozostało ledwie 15 tys. (Nowa, s. 2, 4). Z kolei „Nowiny z Moskwy, Abo Wota…” podają, że ze 125 tys., bądź też 170 tys. (autor podaje obie liczby, będące w obiegu) z Szeinem wyszło z obozu 9,5 tys. (Nowiny, s. A1 – A2).

[26] Dane dla drugiej połowy maja 1633 roku (Moskorzowski, Dyaryusz, s. 9).

[27] Samych żołnierzy, według raportu samego Szeina, w momencie kapitulacji było około 12 tys., z czego: 2 tys. chorych pozostało w obozie rosyjskim, do którego wkroczyły wojska królewskie; 8,3 tys. odeszło spod Smoleńska do Rosji; reszta (żołnierze cudzoziemscy) przeszła na polską stronę (Liske, Przyczynki, s. 50 – 51). W tym samym czasie wojsko polskie pod Smoleńskiem, wraz z załogą Smoleńska, liczyło do 10 tys. żołnierzy (Z Moskwy, s. 1). Część żołnierzy polskich i litewskich operowała jednak w tym czasie w głębi Rosji.

[28] Szymanowski, Mars, s. 70 – 71.

[29] 30 sierpnia 1633 roku, w jednego z husarzy z roty wojewody smoleńskiego Aleksandra Gosiewskiego uderzyła kula armatnia. Zbroja wytrzymała to uderzenie, choć pozostało na niej wklęśnięcie. Kula ześlizgnęła się po zbroi i zgruchotała husarzowi rękę. Inny husarz, tym razem z roty chorążego żmudzkiego Michała Wojny, został trafiony kulą armatnią w szyszak. Co prawda szyszak wytrzymał to uderzenie, ale głowa już nie. Husarz poległ na miejscu (Diariusz kampanii, s. 204 – 205).

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz