Widocznie politycy na Ukrainie wszyscy są po jednych pieniądzach. Nie rozumieją znaczenia prawdy historycznej- tworzą iluzję korzystną na rzecz swoich obozów politycznych. Popierają prawdę tylko wtedy kiedy im się opłaca- jak tenkomunista w sprawie oun. Tak jak pisał Pan Paranikoza na tym forum- według niego husyci też mieli wiele na sumieniu, ale zrobiono z nich bohaterów (nie znam tematu)- na rzecz tworzenia ukraińskiej świadomości z faszystami trzeba zrobić to samo. Szkoda tylko, że to będzie iluzja- iluzja, która wywołuje tylko nienawiść i to nie tylko wśród Polaków- potomków ofiar- ale i wśród Ukraińców tworząc u nich poczucie jakieś dziejowej niesprawiedliwości dokonaj przez ciemiężycieli Lachów, szkoda tylko, że to bajki. Dlatego warto współpracować nawet z takim jak ten komuch żeby zniszczyć kult faszyzmu na Ukrainie.
Mytow zwiazanych z Grunwaldem jest duzo (o tym wlasnie pisze z naszego punktu widzenja) wojna zawsze to krew i niewinne ofiary, ale Grunwald to Grunwald...Ba nawet mowiac slowami Pana Zagloby: Wiesz ty Rochu co jest Grunwald?...to jest Grunwald!)))
6,5 miliona złotych za ochronę Litewskiego nieba.Kiedy w Polskich szkołach dzieci nie mają zapewnionego śniadania 40% z nich żyje na pograniczu minimum socjalnego.Ktoś za to powinien odpowiedzieć.
„Wadim Kolesniczenko z Partii Regionów próbował zanegować informacje o decyzji Trybunału w Strasburgu, kwestionując stwierdzenie o uznaniu mordu w Katyniu za zbrodnię wojenną. Bronił też decyzji Rosji w tej sprawie, określając jej stanowisko jako jej sprawę wewnętrzną. Zarzucał też ukraińskim historykom tworzenie mitów, które wykorzystywane są później dla propagandy przez siły polityczne.” – przypominam, że to ten sam Kolesniczenko, co tak ochoczo pomagał w organizowaniu wystawy dokumentującej zbrodnie OUN-UPA w Kijowie, i ten sam o którym pozytywnie wypowiadał się ks. Zaleski. A kiedy tutaj przestrzegałem żeby jednak uważać z kim się „zawiera” sojusze i że nie zawsze wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem to wylewano na mnie pomyje i nazywano ukraińskim pachołkiem i stronnikiem Bandery. A najsmutniejsze jest to, że i ten epizod zapewne i tak niczego nie nauczy moich zajadłych adwersarzy.
"zakon przyczynił się do zagospodarowania Prus a jego dorobek cywilizowany okazał się trwały"
Dziwaczne sformułowanie, najbardziej trwale zagospodarowani okazują się Prusowie. Wieki cywilizowania i proszę, można! A`propos odwracania kota ogonem; właśnie na pola grunwaldzkie wybiera się ekipa polskich, a jakże, archeologów, coby okazać zbrodnie polskie na ludności cywilnej. Skończyć z legendą "świętości" Jagiełły, bo w rzeczywistości co dzień po pięć mszy zamawiał, a nocami po pięć kościołów palił. Z parafianami, ma się rozumieć. Dużo to nas nie będzie kosztować, ot parę milionów. Gorzej, jeśli ta zweryfikowana wersja "legendy" utrwali się, a zaniknie świadomość, że to jednak Polacy cywilizowali Krzyżaków, czego najmocniejszym akordem był jednak 1410 i późniejszy Hołd Pruski.
pees
Największy sukces cywilizacyjny odnieśli Krzyżacy w Gdańsku w 1308.
Oczywiście wyjaśniam raz na zawsze że uważam iż nie maja żadnej dłuższej przyszłości,W skrócie z następujących powodów.Mentalnie istnieją 3 regiony na u-krainie wzajemnie się wykluczające,region który powstał po uwolnieniu z sowieckiej dominacji to u-kraina Kijowska - o diametralnie różnej mentalności w odróżnieniu od naszych Kresów gdzie panuje mentalność ,,swobodowców"(Oj będzie z nimi wiele problemów do rozwiązania po powrocie Galicji do Polski ale damy radę),I trzeci region zakarpacki gdzie są wyrażne tendencje do separacji i przyłączenia się do Węgier.Ten zlepek nie ma szans na istnienie bo jest pogrobowcem Stalina i sztucznym tworem.
Ja tylko przypomne, ze pierwszy raz o "narodzie ukrainskim" mowi reskrypt cesarza Karola z 1918 roku, a za trwanie przy tozsamosci rusinskiej wielu Rusinow zaplacilo zyciem w austriackich obozach koncetrnacyjnych - czesto z rak fanatycznychukrainskich zandarmow na zoldzie Austrii, bo Rusini ci nie chcieli byc przymusowo wlaczeni w poczet "Ukraincow". Ale ich ofiare ma Pan oczywiscie w d...ie...
Serdeczności Panie Piotrze. Miłego dnia życzę. Dobrze jest z uśmiechem patrzeć sobie w oczy. Pańskie delikatne uwagi przyjmuję za dobrze odzwierciedlające stan faktyczny. Ma Pan rację, muszę zrewidować swoje zbyt skrajne stanowisko. Dziękuję.
"nie istnieje żaden ukraiński naród a kraj ten nie ma przyszłości."
Tak mówil ten Baharew, ale chyba nawet Pan Marcin nie pisał, że nie istnieje naród Ukraiński, tylko, że powstał on w XIX wieku... Pan Hetmański też ma... specyficzne poglądy, ale nie wiem czy on też uważa, że Ukraina jest bez przyszłości... choć, może ;)
Miłego wieczoru :)
Pan Tutejszy ma sporo racji, na naszym Forum panuje taki folklor że Pan Mychajło Baharew może śmiało uchodzić ze swoimi poglądami za gołębia przy naszych forumowych "jastrzębiach". Panuje u nas taka atmosfera, więc stwierdzenie oczywistości nie powinno być potraktowane jako atak ad personam.
Pan Tutejszy jest typem człowieka, który niezależnie od okoliczności i tak wie lepiej, ale już nie wiem czy to co pisze nie jest spamem, więc koniec z tym.
Czy Redakcja moze reagowac na takie wpisy jak ten "tutejszego", ktore sa prowokacja ad personam? Ma Pan jakis kompleks, tak nawiasem mowiac, cos Pana zabolalo, ze Pan wraca do tego temat non stop? Bo widac, ze jednak cos w Panu siedzi i zamiast dyskutowac na forum argumentami (moze ich brak w swietle zrodel i stad ta frustracja?), zaczyna sie Pan czepiac personalnie innych i jeszczew okrasza to emotikonami.
Moim zdaniem JK ma rację, dysponuje innym zasobem informacji niż my.
Mamy północną i południową nitkę gazową, rozwijany transport morski z Kaliningradu.
Forowany jest transport lądowy przez południe, z pominięcie naszego kraju.
Czytałem jakiś raport, nie pomnę gdzie, ale znaleźć odpowiednie dane można (chyba).
Polska ma być pustynią komunikacyjną, dziurą na mapie, chyba że pozór jakiejś przestrzeni pomiędzy Rosją a Niemcami zniknie - patrz odpowiednie oświadczenia oficjeli Rosji. Jarosław Kaczyński na pewno dysponował odpowiednimi materiałami Służb.
Niech Pan poczyta co jest pisane na temat naszych zasobów gazu łupkowego, co i kto na ten temat mówił i mówi, jakie siły zostały uruchomione. Pan Antoni M. mówił i mówi o agentach wpływu, ich roli jako narzędziu walki na obszarze Internetu. Jest to zresztą nowe pole walki w nowoczesnym świecie. "Ekologia" swoiście pojmowana jest dobrym narzędziem w realizacji listy celów agentury wpływu. Jarosław K. oraz Antoni M. wiedzą co mówią, ostrożnie z walką z Nimi za pomocą "krzyży i obmowy oraz obrzydliwych insynuacji". A Ruskie Zielone powinni protestować, mają tyle lotnisk, poligonów, autostrad do zaorania...
Ciekwwy artykuł. Nawet sobie nie zdawałem sprawy, że Polacy tyle wnieśli w rozwój dzisiejszej Ukrainy. Handlem zajmowali się pewnie Żydzi, a produkcją Polacy.
ot ciekawostka "przyrodnicza". Jarosław Kaczyński w swej ostatniej książce dosadnie sugeruje, że za protestami ekologów w dolinie Rospudy stoją rosyjskie służby i tylko czeka na to, że jak kiedyś otworzą archiwa to się dowiemy. W takim razie kto stoi za tym protestem pod Moskwą on sam czy Antoni M. :).
a tak poważniej to żal rosyjskich kolegów, bo tam nie walczy się z obrońcami przyrody przy pomocy krzyży i obmowy oraz obrzydliwych insynuacji a przy pomocy pałek gazu i broni.
Tylko jakiś psychicznie chory dzieciak, albo szukający sposobu na zaistnienie, przepraszam, gówniarz może powiedzieć o zabójcach: „Jestem po ich stronie! To bohaterzy! Dziewiętnastolatka włócząca się po barach, szmata! Fakt! Suka dostała to, na co zasłużyła!” ale niestety Internet daje szanse zaistnienia takim. Obojętnie czy łaziła po barach czy nie nikt nie ma prawa jej zabić (bo jeśli tak to jest to wyrok na tysiące 19-latek, które wszędzie, nie tylko na Ukrainie, włóczą się po barach), a taki dzieciuch mógłby się zastanowić, że mogło to paść na jego siostrę (i wcale nie musiałaby iść do baru, mogli ją i z ulicy zabrać, bo tak akurat im się podobało). Ci mordercy powinni być bezwzględnie ukarani najlepiej dożywociem i to w jakiejś ciężkiej kolonii karnej (skoro w innym trafiać tam może człowiek, który nie tą flagę powiesił).
Natomiast przywrócenie kary śmierci na Ukrainie byłoby bardzo złym rozwiązaniem, bo bardzo szybko mogłaby ona być wykorzystana przez obecne władzę do wykasowywania przeciwników. Zbyt duże jest ryzyko, że „pod topór” trafią nie ci, którzy powinni (jak choćby tacy mordercy), ale przeciwnicy polityczni albo (jak w kraju sąsiednim), ludzie, którym nie udowodniono winy.
Bardzo dobry artykuł, może skłoni do zastanowienia się…
„Mychajło Baharew, edytor popularnej gazety Krymskaja Prawda, kilkakrotnie stwierdził, że język ukraiński nie istnieje, gdyż jest to „język sztuczny” używany przez niewykształconą sferę społeczeństwa, wymyślony w XIX wieku przez barda Tarasa Szewczenko i innych. Bacharew wierzy, że nie istnieje żaden ukraiński naród a kraj ten nie ma przyszłości.” : ), szkoda, że Autor nie czyta forum naszego portalu, bo nie musiałby aż w dalekim Krymie szukać takich ludzi i opinii : )
w sprawie ograniczeń praw wyborczych polskiej mniejszości na Litwie
Na podstawie art. 192 regulaminu Sejmu przedkładam Panu Ministrowi interpelację poselską w sprawie ograniczeń praw wyborczych polskiej mniejszości na Litwie.
Udział mniejszości narodowych w różnych aspektach życia społeczeństwa jest istotnym czynnikiem ich integracji oraz zapobiegania konfliktom. Dotyczy to w szczególności udziału przedstawicieli mniejszości w życiu publicznym, zwłaszcza w organach władz pochodzących z wyboru (w tym w parlamentach narodowych). Na Litwie, pomimo że polska mniejszość korzysta z praw wyborczych i odnosi pewne sukcesy w wyborach, to jednak polityczna reprezentacja polskiej mniejszości jest bardzo niewielka ze względu na ograniczenia w prawie wyborczym, które dotyczą mniejszości. Jest to jeden z powodów animozji i konfliktów narodowościowych na Litwie.
Pragnę zauważyć, że w wielu państwach Unii Europejskiej mniejszości narodowe mają znacznie większe ułatwienia do korzystania z praw politycznych, niż ma to miejsce na Litwie. Przede wszystkim nie obowiązuje je próg wyborczy, a niektóre mandaty są gwarantowane ustawowo.
W Polsce ustawa z dnia 12 kwietnia 2001 r. Ordynacja wyborcza do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. Nr 46, poz. 499, z późn. zm.) przewiduje preferencje dla przedstawicieli mniejszości narodowych. Komitety utworzone przez wyborców zrzeszonych w zarejestrowanych organizacjach mniejszości narodowych nie obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy. Natomiast art. 163 ust. 3a. ustawy z dnia 16 lipca 1998 r. Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw stanowi, że łączenie powiatów nie może naruszać więzi społecznych łączących wyborców należących do mniejszości narodowych lub etnicznych, zamieszkujących na terytorium łączonych powiatów.
Podczas konstruowania nowego podziału administracyjnego kraju, który wszedł w życie 1 stycznia 1999 r., jednym z istotnych argumentów na rzecz utworzenia powiatu sejneńskiego była struktura narodowościowa tego obszaru, zamieszkanego w znacznej części przez Litwinów. Z kolei przy tworzeniu woj. opolskiego brano pod uwagę m.in. liczebność mniejszości niemieckiej na tym obszarze.
Jak wspomniałem, mniejszości narodowe na Litwie obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy. W pierwszych wolnych wyborach parlamentarnych w niepodległej Litwie jesienią 1992 r. organizacji mniejszości narodowych próg ten nie obowiązywał. Lista Związku Polaków na Litwie uzyskała wówczas 8 mandatów. W 1996 r. wprowadzono 5-procentowy próg wyborczy również dla organizacji mniejszości narodowych. Lista polska zdobyła wtedy tylko 2 mandaty.
Siłę polskich głosów próbuje się zmniejszyć także przez sztuczne ustalanie granic okręgów wyborczych. Podział na obwody (okręgi) wyborcze jest bardzo niekorzystny dla polskiej społeczności. Rejony: wileński (70 tys. wyborców) i solecznicki (30 tys. wyborców) zostały podzielone na 5 części, z których 3 zostały dołączone do sąsiednich rejonów zamieszkanych w większości przez ludność litewską. W wyniku takiego podziału tylko w jednym okręgu wileńsko-solecznickim (20 tys. wyborców rejonu wileńskiego i 20 tys. wyborców rejonu solecznickiego) Polacy stanowią większość. Główna Komisja Wyborcza podjęła również decyzję o dołączeniu do okręgu wileńsko-trockiego dalszych dzielnic Wilna (Solenniki), zamieszkanych w większości przez Litwinów, co jeszcze bardziej zmienia proporcje narodowościowe na niekorzyść rdzennej ludności polskiej. W przypadku zgodnego ze standardami europejskimi podziału na okręgi wyborcze w 4 okręgach Polacy stanowiliby większość.
Najnowsza manipulacja strony litewskiej miała miejsce przy okazji wyborów sejmowych w październiku 2008 r. W okręgu nr 10 w Nowej Wilejce Główna Komisja Wyborcza arbitralnie zmieniła granice okręgu tuż przed mającymi się odbyć wyborami. W tym okręgu, jako jedynym w stolicy, dominują wyborcy stanowiący mniejszości narodowe. W sposób sztuczny dołączono do niego dzielnicę wyborczą nr 121 Dworczany, w której z 4 tys. wyborców absolutną większość stanowią Litwini. Należy nadmienić, że Dworczany ani geograficznie, ani socjologicznie czy narodowościowo nie mają związku z Nową Wilejką i dotychczas przynależały do antokolskiego okręgu wyborczego nr 3.
Wyniki wyborów pokazały, że decyzja o przyłączeniu Dworczan do Nowej Wilejki bezpośrednio wpłynęła na wybór kandydata w tym okręgu. Z oficjalnych danych Głównej Komisji Wyborczej wynika, że w okręgu nr 10 zwyciężył kandydat litewski, przedstawiciel partii Liberałów i Centrystów, który zdobywając 4861 głosów, pokonał przedstawiciela narodowościowej partii Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, na którego głosy oddało 4394 wyborców. Z danych wynika, że sztuczne dołączenie Dworczan do okręgu nowowilejskiego dało kandydatowi litewskiemu 80% głosów wyborców z Dworczan i tym samym wpłynęło na rezultat głosowania w całym okręgu. Gdyby do okręgu nowowilejskiego nie dołączono Dworczan, przewagę uzyskałby kandydat Akcji Wyborczej Polaków na Litwie - Tadeusz Andrzejewski - i on zostałby posłem. Wyniki wyborów nie pokrywają się więc z rzeczywistą wolą mieszkańców okręgu nowowilejskiego.
Mimo tych trudności w wyborach parlamentarnych w październiku 2008 r. Akcja Wyborcza Polaków na Litwie osiągnęła sukces, uzyskując 4,79% głosów i 3 mandaty. Gdyby nie było progu wyborczego dla mniejszości i wyżej opisanej manipulacji granicą okręgu wyborczego, przedstawiciele polskiej mniejszości mogliby mieć łącznie nawet 8 mandatów, co by mniej więcej odpowiadało wielkości polskiej mniejszości na Litwie i jej procentowemu udziałowi w litewskim społeczeństwie.
W trakcie wyborów do Parlamentu Europejskiego w roku 2004 koalicja Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL) i Związku Rosjan Litwy (ZRL) ˝W jedności nasza siła!˝ uzyskała 5,71% (68,9 tys.) głosów w skali kraju. Przy podziale 13 przysługujących Litwie mandatów w Parlamencie Europejskim Główna Komisja Wyborcza wyłączyła z tej puli koalicję Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i Związku Rosjan Litwy, mimo że ich lista przekroczyła 5-procentowy próg wyborczy. Swą decyzję GKW umotywowała przepisami wewnętrznie sprzecznej ustawy o wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ustawa ta bowiem przewiduje, iż partie, które przekroczyły 5-procentowy próg wyborczy, wchodzą w strefę podziału mandatów. Dalej jednak ustawa ta głosi, że, aby otrzymać mandat, partie powinny pokonać kolejną barierę - tym razem w postaci wyliczonej minimalnej kwoty głosów. W praktyce oznacza to podwyższenie 5-procentowego progu wyborczego. Tymczasem takie założenie litewskiej ustawy jest sprzeczne z decyzją Rady Unii Europejskiej z dnia 25 czerwca 2002 r. i 23 września 2002 r. o zmianie aktu wprowadzenia powszechnych bezpośrednich wyborów posłów do Parlamentu Europejskiego w uzupełnieniu decyzji 76/787/EGKS, EWG, Euratom, w której to decyzji w art. 2A mówi się, iż: ˝dla podziału miejsc (w Parlamencie Europejskim) państwa członkowskie mogą wprowadzić minimalny próg wyborczy. Ten próg jednak nie może przewyższać 5% głosów oddanych w skali państwa˝.
W ten sposób przedstawiciele mniejszości narodowych na Litwie zostali pozbawieni prawa posiadania swego reprezentanta w Parlamencie Europejskim, a blisko 70 tys. ich głosów zostało po prostu zlekceważonych. Koalicja zwróciła się do ówczesnego przewodniczącego PE Pata Coksa z prośbą o interwencję w tej sprawie u władz Republiki Litewskiej. W tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego lista Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (w koalicji z mniejszością rosyjską) zdobyła na tyle dużą liczbę głosów (8,46%), że tym razem Litwini nie mogli odebrać mandatu Polakom. Mandat ten uzyskał Włodzimierz Tomaszewski.
Wyżej opisane działania pokazują, że władze litewskie dopuszczają się łamania m.in. art. 14. Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy, a także art. 4. Konwencji Ramowej Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych.
W związku z powyższym mam następujące pytania:
- Czy polski rząd monitoruje poczynania strony litewskiej, która poprzez uporczywe działania administracyjne i różne sztuczki prawne przez ostatnie lata stara się ograniczać prawa wyborcze polskiej mniejszości na Litwie?
- Czy polski rząd interweniował w poprzednich latach, gdy władze litewskie podejmowały kolejne działania (wprowadzenie progu wyborczego dla mniejszości, niekorzystne zmiany okręgów wyborczych, nieprzyznanie mandatu do PE 5 lat temu) i jakie były reakcje strony litewskiej na te ewentualne interwencje polskiego rządu?
- Czy polski rząd będzie podejmował starania w relacjach bilateralnych polsko-litewskich i na arenie międzynarodowej, aby skłonić stronę litewską do likwidacji lub zmniejszenia progu wyborczego dla mniejszości, a także takiego ułożenia granic okręgów wyborczych, które nie będą rozbijały terenów zwarcie zamieszkanych przez polską mniejszość?
- Czy strona polska przewiduje udział obserwatorów międzynarodowych w uzupełniających wyborach na Litwie (okręg wileńsko-solecznicki), które odbędą się na jesieni z udziałem kandydata Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (zapewne tym kandydatem będzie obecny mer rejonu solecznickiego Leonard Talmont)?
Wyciszenie kwestii litewskich Polaków już przerabiano. Lata 90., odzyskanie niepodległości, pogardliwe odtrącanie wszystkiego co polskie. Skończyło się, jak skończyło. Dlaczego znowu przerabiamy ten sam scenariusz? Dlaczego brak pokory wobec własnych błędów? Ponowne zepchnięcie Polaków na margines, wyciszenie tych tematów dopiero zostanie wykorzystane. Nie przez Polskę , przez Litwę... A już na pewno wyłącznie polskich śladów szukajmy potem na Litwie. Naprawdę nie żal?
Powrót do dialogu jest potrzebny i konieczny. Ale na warunkach bezwzględnego wzajemnego szacunku i szczerości. Czego jest brak Litwinom
To się wiąże m.in. ze zmianą podejścia w nauczaniu historii,i też zmianą... w Ustawie o oświacie.
Polska wobec Litwy zawsze żywiła jakieś niezrozumiałe "przepraszam, że żyję", trudno wytłumaczalną wstydliwość. Zawsze też padało: "Poczekajmy, zmądrzeją, okrzepną, odreagują 60 lat ubezwłasnowolnienia". Zmądrzeli. Odreagowali. Na Polsce.NAJWYŻSZY CZAS PRZEZNACZYĆ SIŁY I ŚRODKI NA POWOŁANIE PARTII GŁOSZĄCEJ HASŁA SEPARATYSTYCZNE POLACY NA LITWIE W OKRĘGACH WILEŃSKIM I SOLECZNIKOWSKIM POWINNI WZOREM IRLANDII DĄŻYĆ DO SEPARATYZMU,W PRZECIWNYM WYPADKU PRZYJDZIE POWTÓRZYĆ ,,ŻELIGIADĘ"
Tak starsi bracia traktują międzynarodowe traktaty więc co ma upamiętniać u-kraina?????? odkrycie nieznanych malowideł artysty z Drohobycza odbiło się głośnym echem w kraju i zagranicą. Ministrowie kultury Polski i Ukrainy porozumieli się co do dalszych losów malowideł, które miały być wpisane na listę chronionych dzieł sztuki i pozostać w Drohobyczu. W maju 2005 roku izraelski instytut Yad Vashem, zajmujący się dokumentacją Holokaustu, wysłał do Drohobycza swoich przedstawicieli, którzy z pogwałceniem praw międzynarodowych potajemnie wywieźli freski do Izraela. Wybuchł międzynarodowy skandal. Prokuratura ukraińska wszczęła śledztwo, zarzucając władzom miejskim korupcję i współudział w rabunku fresków. Yad Vashem w odpowiedzi na zarzuty pod swoim adresem oświadczył jedynie, że "najlepszym miejscem do przechowywania ich jest Yad Vashem, Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu w Jerozolimie".
Pięć niewielkich fragmentów malowideł pozostało w Drohobyczu. Na razie nie udało się jednak stworzyć Muzeum Brunona Schulza, w którym mogłyby się znaleźć. Toto też powinni wysłać do Izraela i wszelki ślad po nich usunąć.Szkoda że nie chcą tak zrobić z Oświęcimiem-Brzezinką .
na szczęście nie brak teraz dobrych reprintów i nawet dość łatwo dostępnych, pomaga to bardzo przy wędrówkach kresowych i pozwala widzieć oczami wyobraźnie zwiedzane miejsca takimi, jakie być może były kiedyś
czyli taki odpowiednik "Sputnika", i bardzo dobrze, niech Rosjanie oglądają, u nas też mogliby więcej puszczać rosyjskich filmów i seriali, bo niektóre są naprawdę dobre
Większość utworów Czajkowskiego posiada polonofilską intencję: historycznym przeznaczeniem Ukrainy ma być wspólnota z Polską, przynosząca obopólne korzyści i stawiająca czoła temu samemu wrogowi Rosji.Oczywiście po wytępieniu pogrobowców upa.
Co tu komentować wszystko jest znane i opisane to Ukraińcy zaprzeczają faktom i tworzą swoje wyssane z palca teorie.<<<<<<<<<<<<<<<<Walka zbrojna UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak również na całej Zacurzońksiej Ukrainie , została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona wstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas ludowych, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób w niej uczestniczyły. Kiedy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie regiony Polski , oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły dalej istnieć, były one zmuszone opuścić to terytorium".
Jest to chyba najlepszy komentarz do tego, czy Akcja "Wisła" i przesiedlenie Ukraińców z Przemyskiego do ZSRR były potrzebne.
„Ziemia Wileńska stanowi bez warunków i zastrzeżeń nierozerwalną część Rzeczypospolitej Polskiej” I żadne sowieckie koncesje nie są w stanie tego zmienić.
Polscy dyplomaci zarzucają Litwie, że nie wypełnia natowskich zobowiązań. Samoloty Sojuszu chronią jej niebo, a ona żąda pieniędzy za paliwo, wodę i hotel dla pilotów - informuje gazeta.pl. W TYM UKŁADZIE NALEŻY NATYCHMIAST ZADAĆ NASZYM WŁADZĄ CENTRALNYM PYTANIE: CZY TE RACHUNKI PŁACIMY,ORAZ DRUGIE ZWRÓCONE DO ROSJAN CZY SĄ GOTOWI DO ANEKSJI TEJ SWOŁOCZY Z UWZGLĘDNIENIEM NASZYCH PRAW DO GRANIC Z 1939 R TAK JAK PROPONOWAŁ JELCYN W 89 R.NIEWYOBRAŻALNYM JEST BRAK SZACUNKU RZĄDU DLA WŁASNEGO NARODU.JAK DŁUGO JESZCZE MAMY TOLEROWAĆ TE PROWOKACJE.Z GŁUPAWYMI UŚMIESZKAMI PREZYDENTA W TLE (WIDE ARTYKUŁ W TYM PORTALU).
Stadion na Euro dla Pogoni Lwów! :] (wiem, nierealne marzenie)
... a nie Pan Zagłoba... heh
Widocznie politycy na Ukrainie wszyscy są po jednych pieniądzach. Nie rozumieją znaczenia prawdy historycznej- tworzą iluzję korzystną na rzecz swoich obozów politycznych. Popierają prawdę tylko wtedy kiedy im się opłaca- jak tenkomunista w sprawie oun. Tak jak pisał Pan Paranikoza na tym forum- według niego husyci też mieli wiele na sumieniu, ale zrobiono z nich bohaterów (nie znam tematu)- na rzecz tworzenia ukraińskiej świadomości z faszystami trzeba zrobić to samo. Szkoda tylko, że to będzie iluzja- iluzja, która wywołuje tylko nienawiść i to nie tylko wśród Polaków- potomków ofiar- ale i wśród Ukraińców tworząc u nich poczucie jakieś dziejowej niesprawiedliwości dokonaj przez ciemiężycieli Lachów, szkoda tylko, że to bajki. Dlatego warto współpracować nawet z takim jak ten komuch żeby zniszczyć kult faszyzmu na Ukrainie.
wuj to jest wuj mówił Roch :)
Mytow zwiazanych z Grunwaldem jest duzo (o tym wlasnie pisze z naszego punktu widzenja) wojna zawsze to krew i niewinne ofiary, ale Grunwald to Grunwald...Ba nawet mowiac slowami Pana Zagloby: Wiesz ty Rochu co jest Grunwald?...to jest Grunwald!)))
Bitwa o wielkiej cene dla slowian...Musi byc pomnik na Ukraine, w Kijowe i Lwowe. Napisal rownez o nej
http://h.ua/story/281950/
6,5 miliona złotych za ochronę Litewskiego nieba.Kiedy w Polskich szkołach dzieci nie mają zapewnionego śniadania 40% z nich żyje na pograniczu minimum socjalnego.Ktoś za to powinien odpowiedzieć.
„Wadim Kolesniczenko z Partii Regionów próbował zanegować informacje o decyzji Trybunału w Strasburgu, kwestionując stwierdzenie o uznaniu mordu w Katyniu za zbrodnię wojenną. Bronił też decyzji Rosji w tej sprawie, określając jej stanowisko jako jej sprawę wewnętrzną. Zarzucał też ukraińskim historykom tworzenie mitów, które wykorzystywane są później dla propagandy przez siły polityczne.” – przypominam, że to ten sam Kolesniczenko, co tak ochoczo pomagał w organizowaniu wystawy dokumentującej zbrodnie OUN-UPA w Kijowie, i ten sam o którym pozytywnie wypowiadał się ks. Zaleski. A kiedy tutaj przestrzegałem żeby jednak uważać z kim się „zawiera” sojusze i że nie zawsze wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem to wylewano na mnie pomyje i nazywano ukraińskim pachołkiem i stronnikiem Bandery. A najsmutniejsze jest to, że i ten epizod zapewne i tak niczego nie nauczy moich zajadłych adwersarzy.
O tym jest fajny bialoruski film http://www.youtube.com/watch?v=_c8DL7oV5DU
"zakon przyczynił się do zagospodarowania Prus a jego dorobek cywilizowany okazał się trwały"
Dziwaczne sformułowanie, najbardziej trwale zagospodarowani okazują się Prusowie. Wieki cywilizowania i proszę, można! A`propos odwracania kota ogonem; właśnie na pola grunwaldzkie wybiera się ekipa polskich, a jakże, archeologów, coby okazać zbrodnie polskie na ludności cywilnej. Skończyć z legendą "świętości" Jagiełły, bo w rzeczywistości co dzień po pięć mszy zamawiał, a nocami po pięć kościołów palił. Z parafianami, ma się rozumieć. Dużo to nas nie będzie kosztować, ot parę milionów. Gorzej, jeśli ta zweryfikowana wersja "legendy" utrwali się, a zaniknie świadomość, że to jednak Polacy cywilizowali Krzyżaków, czego najmocniejszym akordem był jednak 1410 i późniejszy Hołd Pruski.
pees
Największy sukces cywilizacyjny odnieśli Krzyżacy w Gdańsku w 1308.
Świetna inicjatywa należy ją propagować w odniesieniu do wszystkich zamieszkałych na Kresach.
W takim razie czas na żart z naszej strony ZAJMIJMY WILEŃSZCZYZNĘ PRZYŁĄCZAJĄC JĄ DO POLSKI.
Oczywiście wyjaśniam raz na zawsze że uważam iż nie maja żadnej dłuższej przyszłości,W skrócie z następujących powodów.Mentalnie istnieją 3 regiony na u-krainie wzajemnie się wykluczające,region który powstał po uwolnieniu z sowieckiej dominacji to u-kraina Kijowska - o diametralnie różnej mentalności w odróżnieniu od naszych Kresów gdzie panuje mentalność ,,swobodowców"(Oj będzie z nimi wiele problemów do rozwiązania po powrocie Galicji do Polski ale damy radę),I trzeci region zakarpacki gdzie są wyrażne tendencje do separacji i przyłączenia się do Węgier.Ten zlepek nie ma szans na istnienie bo jest pogrobowcem Stalina i sztucznym tworem.
Dookoła sami miłujący Polaków przyjaciele z sowieckiego łajna wykluci.
Ja tylko przypomne, ze pierwszy raz o "narodzie ukrainskim" mowi reskrypt cesarza Karola z 1918 roku, a za trwanie przy tozsamosci rusinskiej wielu Rusinow zaplacilo zyciem w austriackich obozach koncetrnacyjnych - czesto z rak fanatycznychukrainskich zandarmow na zoldzie Austrii, bo Rusini ci nie chcieli byc przymusowo wlaczeni w poczet "Ukraincow". Ale ich ofiare ma Pan oczywiscie w d...ie...
Serdeczności Panie Piotrze. Miłego dnia życzę. Dobrze jest z uśmiechem patrzeć sobie w oczy. Pańskie delikatne uwagi przyjmuję za dobrze odzwierciedlające stan faktyczny. Ma Pan rację, muszę zrewidować swoje zbyt skrajne stanowisko. Dziękuję.
"nie istnieje żaden ukraiński naród a kraj ten nie ma przyszłości."
Tak mówil ten Baharew, ale chyba nawet Pan Marcin nie pisał, że nie istnieje naród Ukraiński, tylko, że powstał on w XIX wieku... Pan Hetmański też ma... specyficzne poglądy, ale nie wiem czy on też uważa, że Ukraina jest bez przyszłości... choć, może ;)
Miłego wieczoru :)
Pan Tutejszy ma sporo racji, na naszym Forum panuje taki folklor że Pan Mychajło Baharew może śmiało uchodzić ze swoimi poglądami za gołębia przy naszych forumowych "jastrzębiach". Panuje u nas taka atmosfera, więc stwierdzenie oczywistości nie powinno być potraktowane jako atak ad personam.
... niż w Polsce.
Pomyśleć, że niektórzy w Polsce myślą, że w Rosji żyje się lepiej :)
Pan Tutejszy jest typem człowieka, który niezależnie od okoliczności i tak wie lepiej, ale już nie wiem czy to co pisze nie jest spamem, więc koniec z tym.
Rzeczywiście nie doczytałem, ale mimo to, że P. tutejszy nigdy mnie nie przeprosił, gdy się mylił... to ja przepraszam :)
Czy Redakcja moze reagowac na takie wpisy jak ten "tutejszego", ktore sa prowokacja ad personam? Ma Pan jakis kompleks, tak nawiasem mowiac, cos Pana zabolalo, ze Pan wraca do tego temat non stop? Bo widac, ze jednak cos w Panu siedzi i zamiast dyskutowac na forum argumentami (moze ich brak w swietle zrodel i stad ta frustracja?), zaczyna sie Pan czepiac personalnie innych i jeszczew okrasza to emotikonami.
No Janukowicz to oficijny moskiewski polytyk, a Swobida go nieoficijne wsparcie(((
Rzeczewisze to o co trza zawsze pomnic o Rosijanach, niestety oni sami sa zarecznikami potegi swiego carstwa(
Moim zdaniem JK ma rację, dysponuje innym zasobem informacji niż my.
Mamy północną i południową nitkę gazową, rozwijany transport morski z Kaliningradu.
Forowany jest transport lądowy przez południe, z pominięcie naszego kraju.
Czytałem jakiś raport, nie pomnę gdzie, ale znaleźć odpowiednie dane można (chyba).
Polska ma być pustynią komunikacyjną, dziurą na mapie, chyba że pozór jakiejś przestrzeni pomiędzy Rosją a Niemcami zniknie - patrz odpowiednie oświadczenia oficjeli Rosji. Jarosław Kaczyński na pewno dysponował odpowiednimi materiałami Służb.
Niech Pan poczyta co jest pisane na temat naszych zasobów gazu łupkowego, co i kto na ten temat mówił i mówi, jakie siły zostały uruchomione. Pan Antoni M. mówił i mówi o agentach wpływu, ich roli jako narzędziu walki na obszarze Internetu. Jest to zresztą nowe pole walki w nowoczesnym świecie. "Ekologia" swoiście pojmowana jest dobrym narzędziem w realizacji listy celów agentury wpływu. Jarosław K. oraz Antoni M. wiedzą co mówią, ostrożnie z walką z Nimi za pomocą "krzyży i obmowy oraz obrzydliwych insynuacji". A Ruskie Zielone powinni protestować, mają tyle lotnisk, poligonów, autostrad do zaorania...
Witam.
Ciekwwy artykuł. Nawet sobie nie zdawałem sprawy, że Polacy tyle wnieśli w rozwój dzisiejszej Ukrainy. Handlem zajmowali się pewnie Żydzi, a produkcją Polacy.
A kiedy będą kolejne artykuły tych autorów.
Pozdrawiam
ot ciekawostka "przyrodnicza". Jarosław Kaczyński w swej ostatniej książce dosadnie sugeruje, że za protestami ekologów w dolinie Rospudy stoją rosyjskie służby i tylko czeka na to, że jak kiedyś otworzą archiwa to się dowiemy. W takim razie kto stoi za tym protestem pod Moskwą on sam czy Antoni M. :).
a tak poważniej to żal rosyjskich kolegów, bo tam nie walczy się z obrońcami przyrody przy pomocy krzyży i obmowy oraz obrzydliwych insynuacji a przy pomocy pałek gazu i broni.
Tylko jakiś psychicznie chory dzieciak, albo szukający sposobu na zaistnienie, przepraszam, gówniarz może powiedzieć o zabójcach: „Jestem po ich stronie! To bohaterzy! Dziewiętnastolatka włócząca się po barach, szmata! Fakt! Suka dostała to, na co zasłużyła!” ale niestety Internet daje szanse zaistnienia takim. Obojętnie czy łaziła po barach czy nie nikt nie ma prawa jej zabić (bo jeśli tak to jest to wyrok na tysiące 19-latek, które wszędzie, nie tylko na Ukrainie, włóczą się po barach), a taki dzieciuch mógłby się zastanowić, że mogło to paść na jego siostrę (i wcale nie musiałaby iść do baru, mogli ją i z ulicy zabrać, bo tak akurat im się podobało). Ci mordercy powinni być bezwzględnie ukarani najlepiej dożywociem i to w jakiejś ciężkiej kolonii karnej (skoro w innym trafiać tam może człowiek, który nie tą flagę powiesił).
Natomiast przywrócenie kary śmierci na Ukrainie byłoby bardzo złym rozwiązaniem, bo bardzo szybko mogłaby ona być wykorzystana przez obecne władzę do wykasowywania przeciwników. Zbyt duże jest ryzyko, że „pod topór” trafią nie ci, którzy powinni (jak choćby tacy mordercy), ale przeciwnicy polityczni albo (jak w kraju sąsiednim), ludzie, którym nie udowodniono winy.
Panie Piotrze, chyba Pan nie zrozumiał wpisu Tutejszego. Bardzo proszę o nie prowokowanie kłótni i bezsensownych połajanek.
Człowieku i dlatego, że na tym forum też ktoś tak pisze miał wyciąć ten fragment z artykułu?
uniezależni rosyjskiego monopolistę także od Polski
Bardzo dobry artykuł, może skłoni do zastanowienia się…
„Mychajło Baharew, edytor popularnej gazety Krymskaja Prawda, kilkakrotnie stwierdził, że język ukraiński nie istnieje, gdyż jest to „język sztuczny” używany przez niewykształconą sferę społeczeństwa, wymyślony w XIX wieku przez barda Tarasa Szewczenko i innych. Bacharew wierzy, że nie istnieje żaden ukraiński naród a kraj ten nie ma przyszłości.” : ), szkoda, że Autor nie czyta forum naszego portalu, bo nie musiałby aż w dalekim Krymie szukać takich ludzi i opinii : )
Interpelacja nr 10656
do ministra spraw zagranicznych
w sprawie ograniczeń praw wyborczych polskiej mniejszości na Litwie
Na podstawie art. 192 regulaminu Sejmu przedkładam Panu Ministrowi interpelację poselską w sprawie ograniczeń praw wyborczych polskiej mniejszości na Litwie.
Udział mniejszości narodowych w różnych aspektach życia społeczeństwa jest istotnym czynnikiem ich integracji oraz zapobiegania konfliktom. Dotyczy to w szczególności udziału przedstawicieli mniejszości w życiu publicznym, zwłaszcza w organach władz pochodzących z wyboru (w tym w parlamentach narodowych). Na Litwie, pomimo że polska mniejszość korzysta z praw wyborczych i odnosi pewne sukcesy w wyborach, to jednak polityczna reprezentacja polskiej mniejszości jest bardzo niewielka ze względu na ograniczenia w prawie wyborczym, które dotyczą mniejszości. Jest to jeden z powodów animozji i konfliktów narodowościowych na Litwie.
Pragnę zauważyć, że w wielu państwach Unii Europejskiej mniejszości narodowe mają znacznie większe ułatwienia do korzystania z praw politycznych, niż ma to miejsce na Litwie. Przede wszystkim nie obowiązuje je próg wyborczy, a niektóre mandaty są gwarantowane ustawowo.
W Polsce ustawa z dnia 12 kwietnia 2001 r. Ordynacja wyborcza do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej i do Senatu Rzeczypospolitej Polskiej (Dz. U. Nr 46, poz. 499, z późn. zm.) przewiduje preferencje dla przedstawicieli mniejszości narodowych. Komitety utworzone przez wyborców zrzeszonych w zarejestrowanych organizacjach mniejszości narodowych nie obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy. Natomiast art. 163 ust. 3a. ustawy z dnia 16 lipca 1998 r. Ordynacja wyborcza do rad gmin, rad powiatów i sejmików województw stanowi, że łączenie powiatów nie może naruszać więzi społecznych łączących wyborców należących do mniejszości narodowych lub etnicznych, zamieszkujących na terytorium łączonych powiatów.
Podczas konstruowania nowego podziału administracyjnego kraju, który wszedł w życie 1 stycznia 1999 r., jednym z istotnych argumentów na rzecz utworzenia powiatu sejneńskiego była struktura narodowościowa tego obszaru, zamieszkanego w znacznej części przez Litwinów. Z kolei przy tworzeniu woj. opolskiego brano pod uwagę m.in. liczebność mniejszości niemieckiej na tym obszarze.
Jak wspomniałem, mniejszości narodowe na Litwie obowiązuje 5-procentowy próg wyborczy. W pierwszych wolnych wyborach parlamentarnych w niepodległej Litwie jesienią 1992 r. organizacji mniejszości narodowych próg ten nie obowiązywał. Lista Związku Polaków na Litwie uzyskała wówczas 8 mandatów. W 1996 r. wprowadzono 5-procentowy próg wyborczy również dla organizacji mniejszości narodowych. Lista polska zdobyła wtedy tylko 2 mandaty.
Siłę polskich głosów próbuje się zmniejszyć także przez sztuczne ustalanie granic okręgów wyborczych. Podział na obwody (okręgi) wyborcze jest bardzo niekorzystny dla polskiej społeczności. Rejony: wileński (70 tys. wyborców) i solecznicki (30 tys. wyborców) zostały podzielone na 5 części, z których 3 zostały dołączone do sąsiednich rejonów zamieszkanych w większości przez ludność litewską. W wyniku takiego podziału tylko w jednym okręgu wileńsko-solecznickim (20 tys. wyborców rejonu wileńskiego i 20 tys. wyborców rejonu solecznickiego) Polacy stanowią większość. Główna Komisja Wyborcza podjęła również decyzję o dołączeniu do okręgu wileńsko-trockiego dalszych dzielnic Wilna (Solenniki), zamieszkanych w większości przez Litwinów, co jeszcze bardziej zmienia proporcje narodowościowe na niekorzyść rdzennej ludności polskiej. W przypadku zgodnego ze standardami europejskimi podziału na okręgi wyborcze w 4 okręgach Polacy stanowiliby większość.
Najnowsza manipulacja strony litewskiej miała miejsce przy okazji wyborów sejmowych w październiku 2008 r. W okręgu nr 10 w Nowej Wilejce Główna Komisja Wyborcza arbitralnie zmieniła granice okręgu tuż przed mającymi się odbyć wyborami. W tym okręgu, jako jedynym w stolicy, dominują wyborcy stanowiący mniejszości narodowe. W sposób sztuczny dołączono do niego dzielnicę wyborczą nr 121 Dworczany, w której z 4 tys. wyborców absolutną większość stanowią Litwini. Należy nadmienić, że Dworczany ani geograficznie, ani socjologicznie czy narodowościowo nie mają związku z Nową Wilejką i dotychczas przynależały do antokolskiego okręgu wyborczego nr 3.
Wyniki wyborów pokazały, że decyzja o przyłączeniu Dworczan do Nowej Wilejki bezpośrednio wpłynęła na wybór kandydata w tym okręgu. Z oficjalnych danych Głównej Komisji Wyborczej wynika, że w okręgu nr 10 zwyciężył kandydat litewski, przedstawiciel partii Liberałów i Centrystów, który zdobywając 4861 głosów, pokonał przedstawiciela narodowościowej partii Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, na którego głosy oddało 4394 wyborców. Z danych wynika, że sztuczne dołączenie Dworczan do okręgu nowowilejskiego dało kandydatowi litewskiemu 80% głosów wyborców z Dworczan i tym samym wpłynęło na rezultat głosowania w całym okręgu. Gdyby do okręgu nowowilejskiego nie dołączono Dworczan, przewagę uzyskałby kandydat Akcji Wyborczej Polaków na Litwie - Tadeusz Andrzejewski - i on zostałby posłem. Wyniki wyborów nie pokrywają się więc z rzeczywistą wolą mieszkańców okręgu nowowilejskiego.
Mimo tych trudności w wyborach parlamentarnych w październiku 2008 r. Akcja Wyborcza Polaków na Litwie osiągnęła sukces, uzyskując 4,79% głosów i 3 mandaty. Gdyby nie było progu wyborczego dla mniejszości i wyżej opisanej manipulacji granicą okręgu wyborczego, przedstawiciele polskiej mniejszości mogliby mieć łącznie nawet 8 mandatów, co by mniej więcej odpowiadało wielkości polskiej mniejszości na Litwie i jej procentowemu udziałowi w litewskim społeczeństwie.
W trakcie wyborów do Parlamentu Europejskiego w roku 2004 koalicja Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL) i Związku Rosjan Litwy (ZRL) ˝W jedności nasza siła!˝ uzyskała 5,71% (68,9 tys.) głosów w skali kraju. Przy podziale 13 przysługujących Litwie mandatów w Parlamencie Europejskim Główna Komisja Wyborcza wyłączyła z tej puli koalicję Akcji Wyborczej Polaków na Litwie i Związku Rosjan Litwy, mimo że ich lista przekroczyła 5-procentowy próg wyborczy. Swą decyzję GKW umotywowała przepisami wewnętrznie sprzecznej ustawy o wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ustawa ta bowiem przewiduje, iż partie, które przekroczyły 5-procentowy próg wyborczy, wchodzą w strefę podziału mandatów. Dalej jednak ustawa ta głosi, że, aby otrzymać mandat, partie powinny pokonać kolejną barierę - tym razem w postaci wyliczonej minimalnej kwoty głosów. W praktyce oznacza to podwyższenie 5-procentowego progu wyborczego. Tymczasem takie założenie litewskiej ustawy jest sprzeczne z decyzją Rady Unii Europejskiej z dnia 25 czerwca 2002 r. i 23 września 2002 r. o zmianie aktu wprowadzenia powszechnych bezpośrednich wyborów posłów do Parlamentu Europejskiego w uzupełnieniu decyzji 76/787/EGKS, EWG, Euratom, w której to decyzji w art. 2A mówi się, iż: ˝dla podziału miejsc (w Parlamencie Europejskim) państwa członkowskie mogą wprowadzić minimalny próg wyborczy. Ten próg jednak nie może przewyższać 5% głosów oddanych w skali państwa˝.
W ten sposób przedstawiciele mniejszości narodowych na Litwie zostali pozbawieni prawa posiadania swego reprezentanta w Parlamencie Europejskim, a blisko 70 tys. ich głosów zostało po prostu zlekceważonych. Koalicja zwróciła się do ówczesnego przewodniczącego PE Pata Coksa z prośbą o interwencję w tej sprawie u władz Republiki Litewskiej. W tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego lista Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (w koalicji z mniejszością rosyjską) zdobyła na tyle dużą liczbę głosów (8,46%), że tym razem Litwini nie mogli odebrać mandatu Polakom. Mandat ten uzyskał Włodzimierz Tomaszewski.
Wyżej opisane działania pokazują, że władze litewskie dopuszczają się łamania m.in. art. 14. Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy, a także art. 4. Konwencji Ramowej Rady Europy o ochronie mniejszości narodowych.
W związku z powyższym mam następujące pytania:
- Czy polski rząd monitoruje poczynania strony litewskiej, która poprzez uporczywe działania administracyjne i różne sztuczki prawne przez ostatnie lata stara się ograniczać prawa wyborcze polskiej mniejszości na Litwie?
- Czy polski rząd interweniował w poprzednich latach, gdy władze litewskie podejmowały kolejne działania (wprowadzenie progu wyborczego dla mniejszości, niekorzystne zmiany okręgów wyborczych, nieprzyznanie mandatu do PE 5 lat temu) i jakie były reakcje strony litewskiej na te ewentualne interwencje polskiego rządu?
- Czy polski rząd będzie podejmował starania w relacjach bilateralnych polsko-litewskich i na arenie międzynarodowej, aby skłonić stronę litewską do likwidacji lub zmniejszenia progu wyborczego dla mniejszości, a także takiego ułożenia granic okręgów wyborczych, które nie będą rozbijały terenów zwarcie zamieszkanych przez polską mniejszość?
- Czy strona polska przewiduje udział obserwatorów międzynarodowych w uzupełniających wyborach na Litwie (okręg wileńsko-solecznicki), które odbędą się na jesieni z udziałem kandydata Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (zapewne tym kandydatem będzie obecny mer rejonu solecznickiego Leonard Talmont)?
Poseł Artur Górski
Warszawa, dnia 16 lipca 2009 r.
Wyciszenie kwestii litewskich Polaków już przerabiano. Lata 90., odzyskanie niepodległości, pogardliwe odtrącanie wszystkiego co polskie. Skończyło się, jak skończyło. Dlaczego znowu przerabiamy ten sam scenariusz? Dlaczego brak pokory wobec własnych błędów? Ponowne zepchnięcie Polaków na margines, wyciszenie tych tematów dopiero zostanie wykorzystane. Nie przez Polskę , przez Litwę... A już na pewno wyłącznie polskich śladów szukajmy potem na Litwie. Naprawdę nie żal?
Powrót do dialogu jest potrzebny i konieczny. Ale na warunkach bezwzględnego wzajemnego szacunku i szczerości. Czego jest brak Litwinom
To się wiąże m.in. ze zmianą podejścia w nauczaniu historii,i też zmianą... w Ustawie o oświacie.
Polska wobec Litwy zawsze żywiła jakieś niezrozumiałe "przepraszam, że żyję", trudno wytłumaczalną wstydliwość. Zawsze też padało: "Poczekajmy, zmądrzeją, okrzepną, odreagują 60 lat ubezwłasnowolnienia". Zmądrzeli. Odreagowali. Na Polsce.NAJWYŻSZY CZAS PRZEZNACZYĆ SIŁY I ŚRODKI NA POWOŁANIE PARTII GŁOSZĄCEJ HASŁA SEPARATYSTYCZNE POLACY NA LITWIE W OKRĘGACH WILEŃSKIM I SOLECZNIKOWSKIM POWINNI WZOREM IRLANDII DĄŻYĆ DO SEPARATYZMU,W PRZECIWNYM WYPADKU PRZYJDZIE POWTÓRZYĆ ,,ŻELIGIADĘ"
Tak starsi bracia traktują międzynarodowe traktaty więc co ma upamiętniać u-kraina?????? odkrycie nieznanych malowideł artysty z Drohobycza odbiło się głośnym echem w kraju i zagranicą. Ministrowie kultury Polski i Ukrainy porozumieli się co do dalszych losów malowideł, które miały być wpisane na listę chronionych dzieł sztuki i pozostać w Drohobyczu. W maju 2005 roku izraelski instytut Yad Vashem, zajmujący się dokumentacją Holokaustu, wysłał do Drohobycza swoich przedstawicieli, którzy z pogwałceniem praw międzynarodowych potajemnie wywieźli freski do Izraela. Wybuchł międzynarodowy skandal. Prokuratura ukraińska wszczęła śledztwo, zarzucając władzom miejskim korupcję i współudział w rabunku fresków. Yad Vashem w odpowiedzi na zarzuty pod swoim adresem oświadczył jedynie, że "najlepszym miejscem do przechowywania ich jest Yad Vashem, Instytut Pamięci Męczenników i Bohaterów Holocaustu w Jerozolimie".
Pięć niewielkich fragmentów malowideł pozostało w Drohobyczu. Na razie nie udało się jednak stworzyć Muzeum Brunona Schulza, w którym mogłyby się znaleźć. Toto też powinni wysłać do Izraela i wszelki ślad po nich usunąć.Szkoda że nie chcą tak zrobić z Oświęcimiem-Brzezinką .
na szczęście nie brak teraz dobrych reprintów i nawet dość łatwo dostępnych, pomaga to bardzo przy wędrówkach kresowych i pozwala widzieć oczami wyobraźnie zwiedzane miejsca takimi, jakie być może były kiedyś
więcej takich informacji :)
czyli taki odpowiednik "Sputnika", i bardzo dobrze, niech Rosjanie oglądają, u nas też mogliby więcej puszczać rosyjskich filmów i seriali, bo niektóre są naprawdę dobre
Większość utworów Czajkowskiego posiada polonofilską intencję: historycznym przeznaczeniem Ukrainy ma być wspólnota z Polską, przynosząca obopólne korzyści i stawiająca czoła temu samemu wrogowi Rosji.Oczywiście po wytępieniu pogrobowców upa.
Szkoda że Litwini są zarażeni nacjonalizmem i szowinizmem.
szczerze życzę powodzenia, w młodych nadzieja
Co tu komentować wszystko jest znane i opisane to Ukraińcy zaprzeczają faktom i tworzą swoje wyssane z palca teorie.<<<<<<<<<<<<<<<<Walka zbrojna UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak również na całej Zacurzońksiej Ukrainie , została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona wstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas ludowych, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób w niej uczestniczyły. Kiedy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie regiony Polski , oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły dalej istnieć, były one zmuszone opuścić to terytorium".
Jest to chyba najlepszy komentarz do tego, czy Akcja "Wisła" i przesiedlenie Ukraińców z Przemyskiego do ZSRR były potrzebne.
Marek A. Koprowski
„Ziemia Wileńska stanowi bez warunków i zastrzeżeń nierozerwalną część Rzeczypospolitej Polskiej” I żadne sowieckie koncesje nie są w stanie tego zmienić.
Warto im przypomnieć kto był ich sojusznikiem w tym ,,Wyzwoleniu"
Przed akcją ,,Wisła" było LUDOBÓJSTWO POLAKÓW NA KRESACH.
Polscy dyplomaci zarzucają Litwie, że nie wypełnia natowskich zobowiązań. Samoloty Sojuszu chronią jej niebo, a ona żąda pieniędzy za paliwo, wodę i hotel dla pilotów - informuje gazeta.pl. W TYM UKŁADZIE NALEŻY NATYCHMIAST ZADAĆ NASZYM WŁADZĄ CENTRALNYM PYTANIE: CZY TE RACHUNKI PŁACIMY,ORAZ DRUGIE ZWRÓCONE DO ROSJAN CZY SĄ GOTOWI DO ANEKSJI TEJ SWOŁOCZY Z UWZGLĘDNIENIEM NASZYCH PRAW DO GRANIC Z 1939 R TAK JAK PROPONOWAŁ JELCYN W 89 R.NIEWYOBRAŻALNYM JEST BRAK SZACUNKU RZĄDU DLA WŁASNEGO NARODU.JAK DŁUGO JESZCZE MAMY TOLEROWAĆ TE PROWOKACJE.Z GŁUPAWYMI UŚMIESZKAMI PREZYDENTA W TLE (WIDE ARTYKUŁ W TYM PORTALU).
Ten artykuł powinni przeczytać wszyscy nawołujący do pojednania z ukraińcami w myśl czego????????????
Za trzy lata są wybory!