Niestety stał się to co było do przewidzenia,Ukraina potrzebowała grubej kasy żeby nie zbankrutować już ,od ręki, i... dostała od....Moskwy lepszy wróbel w garsci niż...................obiecanki Uni...i jak tu się wyzwolić z BRATNIEGO uścisku Kremla....
I tak oto zaprzepaszczona została szansa odzyskania posesji we Lwowie, porównywalnej i na porównywalnych warunkach do przekazanej Ukraińcom posesji (budynek+działka) w centrum Przemyśla.Ps. brak mi cenzuralnych określeń, gdzie głupota byłaby najbardziej oględna.
Mam wrażenie że przed 1989 r. mieliśmy biura konstrukcyjno - projektowe pocisków sterowanych porównywalne z odpowiednimi biurami Izraela. Przełom zaowocował zanikiem tych wspaniałych zespołów ludzkich, sprzedano ( rozkradziono? ) wyposażenie, całe gniazda najbardziej wartościowych maszyn. Doszło do tego że nie było możliwości dokonanie remontów dla naszej armii. Zespół konstruktorów, technologów powstaje przez długie lata, likwidacja powoduje nieodwracalne skutki. Handel bronią jest lukratywny, do NATO weszliśmy skazani na zakupy, nie na eksport. A Zakłady - wg oceny pracowników - skończyły się wg zasady: Dyrekcja nachapana, Załoga wydymana. Zakłady wydzierżawiono firmom handlowych, załoga w znacznej części poszła na zasiłki. Może uda nam się podnieść z kolan, ale potrzeba na to nowego pokolenia, czasu i nakładów. Jest to moje osobiste zdanie, potrafił bym go chyba skutecznie obronić.
Nie lubię Ślązaków, a mój brat po prostu ich nie cierpi. W miejscu gdzie mieszkam (powiat namysłowski), 7 km od Pokoju od kiedy partia Tuska objęła rządy niestety postawiono w miejscowościach w których przeważa liczba Niemców i nawiedzonej mniejszości stoją tablice niemieckojęzyczne. Jak widać za dużo sobie od tego czasu pozwalają.
Przy obecnym stanie naszej obrony przeciwlotniczej na pewno nie,czy my mamy jakiś własną broń przeciwrakietową? Nie tu parę rakiet kupionych od jednych ,tam parę kupionych od drugich i czekamy może nam Amerykanie podarują jeszcze kilka....wstyd i obciach...sami nic nie potrafimy wyprodukować nic prócz granatnika rewolwerowego który w liczbie 50 sz trafi do naszej armi....
Żydzi konsekwentnie ścigają sprawców zbrodni na Narodzie Żydowskim. Może nam - w świadomości społeczności międzynarodowej - Żydzi pomogą przebić się prawdzie o wymordowaniu Polaków. Może nasi decydenci raczą dołączyć do Żydów i przestaną czekać aż ta sprawa przyschnie. Aby do wyborów. Alleluja i do przodu.
najpierw wymordowali żydów a potem polaków mój wójek widział konających żydów zamordowanych w wólce-uhruskiej koło wiatraka-ich prochy leżą do dziś na polu a nam nie pozwalają ich pogrzebać
: ) bywałem Panie Zbigniewie, tam gdzie biednie, ale tyle chamstwa nie ma – to tak najkrócej. Wróciłem i jak widzę na portalu mieniącym się największym portalem kresowym, co to walczy o polskość Kresów, jak dawniej jakieś „ćmo” pluje na Kresowiaka-Wołyniaka i jak widzę mało komu to przeszkadza. Opublikowałem, po dłuższej przerwie, materiał, nie mój zresztą a tłumaczenie wykonane przez dobrą dziewczynę i od razu nadzialiśmy się na to, w co nieopatrznie człowiek może wleźć na chodniku, i tak samo jak owej substancji, trudno się tego pozbyć. Co można na to powiedzieć.
Pozdrawiam Pana, Panie Zbigniewie.
PS. przez Pański Wołyń wracałem do domu :)
Proszę Redakcję o zachowanie symetrii w usuwaniu komentarzy jeśli usunięto moje odpowiedzi na napastliwe komentarze tutejszego należałoby też usunąć jego wpis który mnie obraża .Dotyczy to także komentarza Tutejszego.
Panie Wincenty. Prawie nigdy nie piszesz Pan własnych tekstów.
Podajesz Pan cudze teksty ( np. Pawła Skiby ) jako własne. Leczyć powinieneś się człowieku, ja widzę tylko w Panu nieuleczalnie chorego psychiczne człowieka. A o to link do Pańskiego plagiatu:
http://skiba.salon24.pl/555683,prawdziwi-polacy-i-prawdziwi-katolicy-moga-spac-spokojnie
... Witam Panie tutejszy, gdzieś Pan bywał, co widział ... Tutaj nie pogada, ten cholerny "Hetmański" "Mohort" "Wincenty" zawsze nasmrodzi. Byłem prawie przekonany że jest on agentem ruskiego wpływu, ale nie. On wymaga natychmiastowego leczenia. Ignorowanie też nic nie da, zabije każdą wymianę poglądów. Pozdrawiam Panie Krzysztofie.
Specjalnie się zarejestrowałem aby panu qwerty odpowiedzieć. TAKKK mamy NATO tak samo jak mieliśmy pakt o nieagresji z Rosją i z Niemcami w 39 oraz obiecaną pomoc ze strony Anglii i Francji. Wiesz na kogo najlepiej liczyć ? Na siebie. Każde 100lecie to kilka-kilkanaście najazdów ze strony naszych sąsiadów, z każdej świata strony. Mądre słowa mówią: historia kołem się toczy, kto myśli, że się historia nie lubi się powtarzać powinien przewertować NASZĄ historię i sprawdzić jak tylko byliśmy słabi zaraz nasi sąsiedzi ręce po nasze wyciągali. Chcesz pokoju - gotuj się do wojny. Ale widzę, że qwerty jest zobrazowaniem ponurej przepowiedni Jana Kochanowskiego "Nową przypowieść Polak sobie kupi, Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi". Pozdrawiam.
Nic nowego. Ukraina była, jest i będzie w rosyjskiej strefie wpływów, a to pod względem:
- geograficznym
- kulturowym
- historycznym
- językowym
- społecznym
- gospodarczym
- energetycznym
- politycznym
- mentalnym
- i każdym innym
Janukowycz swoją polityką potwierdza jedynie stan faktyczny, oczywisty dla większości Ukrainy. My możemy ekscytować się tym, co się dzieje na Majdanie w Kijowie, ale w skali całego kraju to nic nie znaczący margines (mimo że stolica). Czy w jakimś jeszcze ukraińskim mieście odbyły się jakieś rozruchy podobne do kijowskich? To tylko świadczy o tym, jak bardzo oderwany od reszty kraju może być Kijów - pozostała część Ukrainy żyje sobie jakby nigdy nic, a wschód nierzadko tak, jakby rok 1991 nigdy się nie wydarzył.
niestety na koniec Pańskiego chamstwa i ukrainofobii liczyć nie możemy, a szkoda bo byłoby z tego więcej pożytku dla tej części świata niż z końca z Ukrainą, który oczywiście jeśli nastąpi to tylko w Pańskim chorym od nienawiści umyśle.
Prezydent się usunął – wyjechał z kraju w najbardziej ważnym momencie. Jak długo może trwać drugi akt tego dramatu? Wiem, że już się kończy. Jeszcze tylko niewielki antrakt, i trzeci – rozstrzygający akt. Koniec z u-krainą.
"W przyszłości znajdzie się tam siedziba Domu Polskiego", czy może ktoś mi powiedzieć jak kompatybilne są umowy dla ośrodków w Przemyślu i Lwowie.
Czy coś się zmieniło?
Bo wg Gazeta.pl / Forum:
" Narodny Dom w Przemyślu i Polski Dom we Lwowie.
W "GPC" ukazał się ciekawy artykuł o tych dwóch domach. Otóż ND został przekazany Ukraińcom, a miasto na do widzenia wymieniło jeszcze dach. Gmach jest niezagospodarowany, autor nie pisze dlaczego, ale to oczywiste; Ukr. oczekują aż im to Polak wyremontuje. Natomiast ciekawsza, ale smutniejsza jest hist. PD. Fakty są takie: min. obrony Ukr. zamiast oddać budynek lwowskim Polakom oddało ją radzie miejskiej, no i się zaczęło. Rajcy, rzeczonego budynku nie chcą oddać, "ino" wydzierżawić na 50 lat. Oczywiście przekreśla to możliwość remontu, bo przecież nikt nie będzie inwestował w nieswoje. Poz tym wojsko nie wyniosło się wcale. Prezydent Choma, pięknie sfotografowany na tle ND powiada tak: "Wyrażałem wtedy oczekiwania nie tylko moje, ale także rady miejskiej, mieszkańców Przemyśla i w ogóle Polaków. Wierzyliśmy w respektowanie przez naszych partnerów dobrych obyczajów, ale też licznych deklaracji wysokich przedstawicieli Lwowa i Ukrainy. Domu Polskiego wciąż jednak nie ma, no i ci, którzy wówczas byli sceptykami , dzisiaj wypominają nam: "A nie mówiliśmy, żeby jednostronnie nie przekazywać budynku na Dom Ukraiński tylko czekać, aż podobną decyzję podejmie strona ukraińska?". Wciąż oczekujemy ze strony mera i rady miejskiej Lwowa czytelnego sygnału , że oni naprawdę chcą załatwienia tej kwestii własnościowej i powstania Domu Polskiego - podsumowuje prezydent R. Choma, przyznając rację konsulowi Drozdowi [ze Lwowa], ze forma dzierżawy jest niemożliwa do zaakceptowania". Tyle. Tak to wyglądają rozmowy i ustalenia z nacjonalistami ukraińskimi."
Czy coś się zmieniło i co było świętowane.
Tak czy siak Ukraińcy mogą mieć tylko do siebie pretensje że ich SB- służba bezpieczeństwa się skompromitowała i nie potrafiła ochronić wodza wszej OUN,niczego się nie nauczyli po śmierci prowydnyka Konowalca....
Dla Polaka mieszkającego od początku w kraju okupowanym przez sowiecką Rosję nie do przyjęcia są tezy zawarte w tym przesłaniu.Jest to wizja człowieka oderwanego od rzeczywistości powielanie jego tez jest z gruntu szkodliwe dla Polski.i wprost prowadzi do utraty niepodległości a uznanie ich za kredo przez łże elity jest zdradą Narodową. -Dla mnie osobiście człowiek przyjążniący się z Dońcowem jest skreślony bo jako intelektualista powinien znać jego opracowania i stosunek do Polski.
Jerzy Giedroyc zmarł 14 września 2000 roku w Maisons-Laffitte pod Paryżem. "Przesłanie" Redaktora, opublikowane w "Autobiografii na cztery ręce". "Jest to, jak pisał sam Jerzy Giedroyc, ogólny zarys wizji Polski, o której realizację walczył On przez całe życie"
PRZESŁANIE
Jeśli spojrzeć na historię Polski z lotu ptaka, to uderza ogromna ilość sprzeczności. Państwo i naród powstały z pokrewnych plemion złączonych siłą przez pierwszych władców: Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Było to początkowo dość niespójne, gdyż podziały i odrębności dzielnicowe trwały bardzo długo. Kraj był nadto rozdarty między Wschodem a Zachodem. Ilustruje to historia dynastii piastowskiej, na którą tak lubią powoływać się polscy nacjonaliści. Wszyscy monarchowie żenili się na przemian z księżniczkami ruskimi i niemieckimi, których wpływ był ogromny, również w polityce. Kto na przykład uratował dynastię i zachował koronę dla Kazimierza Odnowiciela, jak nie jego matka, Rycheza, której rola jest mało znana i spotwarzana do tego stopnia, że gdy nie tak dawno Niemcy zaproponowali przeniesienie jej szczątków do Polski, spotkało to się ze sprzeciwem kardynała Wyszyńskiego.
Polska dała w swej historii dowody zadziwiającego liberalizmu: przyjęła Żydów i nadała im prawa w okresie, gdy byli prześladowani w reszcie Europy, a w czasach triumfującej gdzie indziej kontrreformacji pozwoliła protestantom − nawet antytrynitarzom − na praktykowanie ich wiary i objęła opieką Akademię Mohyły w Kijowie. Ale Polska dała też dowody fanatyzmu religijnego, który spowodował walkę z husytyzmem − co przekreśliło możliwość związania się z Czechami − a później znalazł wyraz w prześladowaniach innowierców.
Cechą naszej polityki zagranicznej było stale uzależnianie się od innych ośrodków: od Watykanu czy od Habsburgów, połączone jednocześnie z ogromną prowincjonalnością. Wplątaliśmy się niepotrzebnie w wojnę z Turcją. Zwycięstwo pod Wiedniem było wielkim wyczynem wojskowym, ale błędem politycznym. Później, przez cały XIX wiek, to właśnie Turcja była jednym z poważnych ośrodków naszej działalności niepodległościowej.
Przy tym wszystkim atrakcyjność Polski była zdumiewająca. Potrafiliśmy wchłonąć kolonistów niemieckich, z których powstało polskie mieszczaństwo. Zasymilowaliśmy znaczne odłamy inteligencji żydowskiej. Spolonizowaliśmy również elity litewskie i ukraińskie. Jesteśmy krajem, który ma wspólnych bohaterów z sąsiadami: Adam Mickiewicz jest wielkim poetą polsko-litewskim; Kościuszko i Traugutt należą zarazem do Polaków i Białorusinów. Tę listę można by znacznie przedłużyć.
W tej dziwnej łamigłówce kryją się nasze wielkie szanse. Taką szansą może być nasza polityka wschodnia. Nie wpadając w megalomanię narodową, musimy prowadzić samodzielną politykę, a nie być klientem Stanów Zjednoczonych czy jakiegokolwiek innego mocarstwa. Naszym głównym celem powinno być znormalizowanie stosunków polsko-rosyjskich i polsko-niemieckich, przy jednoczesnym bronieniu niepodległości Ukrainy, Białorusi i państw bałtyckich i przy ścisłej współpracy z nimi. Powinniśmy sobie uświadomić, że im mocniejsza będzie nasza pozycja na wschodzie, tym bardziej będziemy się liczyli w Europie Zachodniej.
Dzieje Polski cechuje stara tendencja do osłabiania władzy wykonawczej: słynne pacta conventa, anarchistyczna złota wolność, liberum veto. Przede wszystkim powinniśmy zmienić mentalność narodu. Wymaga to wzmocnienia władzy wykonawczej oraz kontroli sprawowanej nad nią przez Sejm. Wymaga to przebudowy systemu parlamentarnego, by wyeliminować zeń partyjnictwo i prywatę. Wymaga wprowadzenia rządów prawa i nieustępliwej walki z korupcją we wszystkich jej postaciach i odmianach. Wymaga prasy zarazem wolnej i przepojonej poczuciem odpowiedzialności. Wymaga rozdziału Kościoła od państwa. Wymaga poszanowania praw naszych mniejszości narodowych; musimy pamiętać, że jest to warunkiem dobrych stosunków z sąsiadami. Zdając sobie sprawę, że katolicyzm jest wyznaniem znakomitej większości narodu, musimy dbać również o Żydów, mahometan i protestantów oraz o prawosławie, które jest wyznaniem wielu obywateli polskich, a zarazem wyznaniem panującym w Rosji, na Ukrainie, na Białorusi.
Jest to ogólny zarys mojej wizji Polski, o której realizację walczyłem całe życie.
Ja znam już taki naród który nawet w swoim hymnie miał słowa ...... ......ponad wszystko,ponad cały świat,nas braterski trzyma ład,od Kłajpedy aż do Mozy,od Adygi aż po Bełt ...... ......ponad wszystko ponad każde z Boga dzieł,czyżby się pojawił drugi naród wybrany...?
McCain jedzie na Ukrainę: Użycie sił wobec demonstrantów określił mianem zatrważającego( nie mieli takich obiekcji jak sowieci niszczyli najlepszych synów Polski w wyniku Jałty )
Poparcie dla ukraińskiej opozycji wyraził też wczoraj Joe Biden. Wiceprezydent USA , Wiceprezydent USA stwierdził, że Stany Zjednoczone pragną demokratycznej, prosperującej i niepodległej Ukrainy. To amerykańske bydło nie miało takich oporów w czasie kiedy zdradzali nas w Teheranie i Jałcie sprzedając nasze ziemie , rodaków i wolność sowieckiemu okupantowi , a następnie plując na nas jadem przez następne 50 lat bo jesteśmy ,,komuchami'.To jest właśnie prawdziwe oblicze naszych przyjaciół i sojuszników . Ludzie obudżcie się w końcu i zacznijcie działać dla dobra tego kraju bo obecni agenci obcych krajów pozbawią nas resztek naszej ojczyzny i wolności.A człe to działanie w stosunku do u-krainy to wynik nacisków UPO-wskiej diaspory w usa.
Po jaką cholerę się tam pchał czy w Polsce nie ma większych problemów ? Np: zawłaszczanie przez Niemców Świnoujścia????. Za swoją głupotę powinien zapłacić pomijając już fakt że działania Rosji są bezprawne.
Fakt ze nawet w chwili śmierci nie dowiedział się że nawet tak ułomna Polska jak a jest obecnie nie potrafiła się o Niego upomnieć legła wieczną hańbą na sumieniu ówczesnych Reprezentantów Polski fałszywych doradców i bojowników w jarmułkach , Zygmunt Olechnowicz, ps. „Zygma”, „Grom”, to jeden z tysięcy kresowych żołnierzy AK, którzy po zajęciu ich rodzinnych ziem przez Armię Czerwoną w 1944 r. pozostali za jałtańskim kordonem, by na tych straconych posterunkach kontynuować opór przeciwko sowieckiemu zniewoleniu.
Wielu z nich poległo w walkach toczonych aż do lat 50., tysiące trafiły do sowieckich łagrów, jednak losy „Zygmy", partyzanta ze zgrupowania ppor. Czesława Zajączkowskiego „Ragnera", a po jego śmierci – adiutanta ppor. Anatola Radziwonika „Olecha", porażają tragizmem, a okrucieństwa, których doświadczył przez całe życie w „ustroju szczęśliwości społecznej", zmuszają, by w milczeniu i pokorze zadumać się nad ogromem ofiary, którą złożyli kresowi rycerze w obronie sprawy dla nich najświętszej – Ojczyzny.
W służbie Ojczyźnie
Zygmunt Olechnowicz przyszedł na świat w 1926 r. w Lidzie na Nowogródczyźnie, w rodzinie niezamożnej drobnej, jednak niezwykle patriotycznej szlachty kresowej. Po wybuchu wojny, gdy 17 września 1939 r. Sowieci przekroczyli wschodnią granicę Polski, Kresy Wschodnie wraz z Lidą włączyli do ZSRS, rozpoczynając tym samym ich pierwszą okupację. Od samego jej początku powstawała w Lidzie polska konspiracja. Od listopada 1939 r. działała tam grupa wywiadowcza kierowana przez Zygmunta Waszniewskiego, podporządkowana wileńskiej organizacji konspiracyjnej, o nazwie Komisariat Rządu (KR), a następnie SZP–ZWZ. W jej szeregach znalazła się rodzina Olechnowiczów. Wiosną 1940 r. lidzki KR został rozpracowany przez NKWD, który aresztował 35 osób z siatki, w tym Stanisława i Pelagię Olechnowiczów – rodziców Zygmunta. Oboje zostali osądzeni, skazani i wywiezieni w głąb Rosji. Ich dzieciom szczęśliwie udało się uniknąć deportacji i dotrwać do wojny niemiecko-sowieckiej.
Po niemieckim ataku 22 czerwca 1941 r. na ZSRS, wraz z Niemcami nastała pozorna ulga od sowieckich wywózek i aresztowań, która jednak bardzo szybko minęła. Wraz z rozpoczętym przez nowego okupanta terrorem na nowo zaczęła się organizować konspiracja w ramach Armii Krajowej, której nowogródzkie struktury były najsilniejsze właśnie w Lidzkiem. Od wiosny 1943 r. działało tam już kilka polskich oddziałów partyzanckich, które walczyły przeciw władzom okupacyjnym, broniły miejscowej ludności przed bandami rabunkowymi i partyzantami sowieckimi.
Zygmunt, przebywający w Lidzie, został w połowie 1943 r. przypadkowo aresztowany przez gestapo i po kilkunastu tygodniach zakwalifikowany do wywózki. Udało się mu uciec z jadącego na zachód więziennego transportu, jednak w Lidzie nie mógł już się pojawić, musiał wstąpić do oddziału partyzanckiego. Na początku 1944 r. pod pseudonimem „Zygma” rozpoczął służbę w IV Batalionie AK ppor. Czesława Zajączkowskiego „Ragnera", którego żołnierze walczyli w szczególnie trudnym terenie. Mieli przeciwko sobie nie tylko Niemców, ale przede wszystkim partyzantkę sowiecką, która z wyjątkową zaciekłością zwalczała żywioł polski i Armię Krajową.
Gdy wiosną 1944 r. Armia Czerwona zbliżała się do granic RP, Armia Krajowa przystąpiła do realizacji akcji „Burza". Tydzień po wyzwoleniu Wilna NKWD aresztowało większość oficerów sztabów obu okręgów AK. Rozpoczęła się trzecia okupacja. Oficerowie, którzy uniknęli aresztowań, zdecydowali, że wrócą na tereny swoich wcześniejszych działań. Pluton, w którym służył „Zygma", przebił się na południe i dotarł do dawnych kwater, jednak samemu Olechnowiczowi to się nie udało; odłączywszy się od grupy, wpadł w ręce Sowietów.
Początkowo wraz z setkami innych akowców przetrzymywany był w obozie koło Wilna. Stamtąd został wysłany do Kaługi, jednak i z tego transportu udało się mu uciec. Po kilkumiesięcznym przedzieraniu się przez ZSRS dotarł na Nowogródczyznę.
W rękach oprawców
W tym czasie na Kresach szalał czerwony terror, a im bardziej się nasilał, tym mocniej wzmagał się opór. Rozbite formacje i poległych oficerów zastępowano nowymi, jednak akowskie szeregi powoli topniały. 3 grudnia 1944 r. poległ ppor. „Ragner", a niedługo później, 21 stycznia 1945 r., jego los podzielił komendant Zgrupowania „Północ", por. Jan Borysewicz „Krysia". Dowodzenie siatką konspiracyjną i pozostałymi grupami operującymi w lasach powiatów Lida i Szczuczyn objął ppor. Anatol Radziwonik ps. „Olech”. Zygmunt Olechnowicz „Zygma" został jego adiutantem. Partyzancki los połączył ich na lata, a rozdzieliła dopiero śmierć komendanta w lasach koło wioski Raczkowszczyzna 12 maja 1949 r., kiedy jego oddział, otoczony przez pułk Wojsk Wewnętrznych NKWD, próbował przebić się przez cztery pierścienie sowieckiej obławy. Przedzierając się przez ostatni, „Zygma" został ciężko ranny i pojmany przez bolszewików.
Początkowo Zygmunt Olechnowicz trafił do więziennego szpitala, z którego szybko przeniesiono go do więzienia w Grodnie. Tam po ciężkim śledztwie został skazany na 25 lat łagru i 5 lat pozbawienia praw publicznych. Wywieziono go do obozu w Dżezkazganie (Kazachstan). Po latach w łagrze „Zygma" opowiedział jednemu ze współwięźniów o torturach, którym został poddany w Grodnie. Wśród wymyślnych metod zadawania bólu, jedna powtarzała się nieustannie – okładanie kijami po głowie. Razem z wieloma innymi akowcami, a także z litewskimi Leśnymi Braćmi, Ukraińcami, jeńcami niemieckimi, Łotyszami i dziesiątkami innych narodowości, przebywał w kazachstańskich łagrach do 1957 r., kiedy to dużą grupę żołnierzy AK odesłano do obozu zbiorczego pod Moskwę, by następnie przekazać wszystkich władzom PRL-u. To w Polsce wraz z innymi Olechnowicz miał dalej odsiadywać swój wyrok.
Umieranie za życia
„Zygma" dojechał pod Moskwę, ale tam – nie wiadomo dlaczego – oddzielono go od reszty i z powrotem przetransportowano do łagru. Według jednej z wersji Zygmunt znalazł się w grupie ok. 30 specjalnie wyselekcjonowanych przez KGB tzw. najgroźniejszych przestępców, których Sowieci nie zamierzali oddać nawet towarzyszom z Polski. Wyrok odsiedział w całości w obozach Kazachstanu.
Nawiązał wtedy krótkotrwały kontakt z rodziną w Białymstoku. Po zwolnieniu w 1974 r. Zygmunt przyjechał do domu, do Lidy. Wyrok miał już za sobą, lecz komuniści nie zamierzali kiedykolwiek darować mu jego przeszłości. Nie było dla niego pracy, nie miał gdzie mieszkać, nie mógł dostać meldunku. Odwiedzał nielicznych żyjących jeszcze znajomych, podobno spotkał się też z byłą dziewczyną z Kolesiszczy, ale najczęściej spał w okolicach dworca w Lidzie. Za włóczęgostwo w Sowietach karano, więc na reakcję władz nie trzeba było długo czekać. Zygmunt został aresztowany przez milicję, a następnie przekazany funkcjonariuszom KGB, którzy zamknęli go w szpitalu psychiatrycznym na przedmieściach miasta. Wkroczył w ostatni ze swoich „kręgów piekieł". W tym zamkniętym zakładzie, z orzeczeniem „przewlekłejchoroby umysłowej", przebywał od maja 1974 r. do 24 sierpnia 1976 r., kiedy to odesłano go z powrotem do Kazachstanu i osadzono w kolejnym zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Ostatni adres „umierania za życia" Zygmunta Olechnowicza to ul. Wostocznaja 6, Karaganda, Kazachstan. Tam, w upodleniu i zapomnieniu, marniał do początku lat 90., kiedy to w końcu odnalazł spokój, którego nie zaznał za życia... i odszedł na swoją wieczną wartę.
Obowiązkiem tych którzy znają fakty Jest w takim wypadku stanowcze powiedzenie NIE tym ,,marzeniom rozliczenie zbrodni i pokornr przeproszenie i dopiero pomoc w drodze na zachód : .........Kijowska „rewolucja” jest bowiem organizowana właśnie przez młodych ludzi z zachodniej Ukrainy, dla których banderowska tożsamość jest czymś tak samo oczywistym, jak marzenie o wyrwaniu się na Zachód. Należy wprost powiedzieć, że EuroMajdan to impreza, na której większość stanowią ludzie z zachodu Ukrainy i kijowianie.
Nadal Pan nic nie rozumie,Z gruntu fałszywa jest Pańska teza ze współczesna Litwa i ielkie Księstwo Litewskie , to to samo co ( Lietuva ) i ma cokolwiek wspólnego z formami i podstawami tworzenia się świadomości narodowej Nowolitwinów . więc powtórzę jeszcze raz Litewskość w formie historycznej oznaczała wówczas przynależność do Litwinów (Lietuvis ) – narodu bałtyjskiego, zamieszkującego obszar Auksztoty i późniejszej Rusi Czarnej, spokrewnionego blisko z bałtyjskimi Żmudzinami zamieszkującymi Żmudź. Nazwa „Litwini” bywała wówczas terminem odnoszącym się nie tylko do Litwinów właściwych z Auksztoty i Rusi Czarnej, ale również rozszerzano jej znaczenie na Żmudzinów, pomimo pewnych różnic dialektologicznych pomiędzy obydwiema tymi grupami etnicznymi. I nie ma nic wspólnego z obecnym zawłaszczonym pojęciem Litewskości ............... określenia "szlachta litewska" i "lud litewski" dotyczą nie tylko mieszkańców Litwy właściwej i Żmudzi, ale całego obszaru Wielkiego Księstwa i dodam Korony tak jak określenie ,,szlachta małopolska" i ,,lud małopolski" czy Mazowiecki itd.......... Czy nie rozróżnia Pan inkorporacji od federacji?.....Tyle że federacja nie miała nic wspólnego z tym co sobą reprezentują Nowolitwini z Auksztoty i Rusi Czarnej.Niewątpliwie dużą ,,zasługę "ma tutaj carat Rosyjski. Konstytucja 3 Maja obowiązywała przez 14 miesięcy, w tym czasie Sejm Czteroletni uchwalił szereg ustaw szczegółowych, które były rozwinięciem jej postanowień.Dalsze losy Rzeczpospolitej są Pany znane.Reasumując to dziadostwo Lietuvis nie ma nic wspólnego z Litwą Wileńską a tym bardziej z Wielkim Księstwem Litewskim.
No niestety - określenia "szlachta litewska" i "lud litewski" dotyczą nie tylko mieszkańców Litwy właściwej i Żmudzi, ale całego obszaru Wielkiego Księstwa, którego obszar w większości to dzisiejsza Białoruś. Stosowano takie określenie do wszystkich, nie tylko do etnicznych Litwinów.
Tak jak napisałem - Unia była federacją, nie inkorporacją. Litwa posługiwała się językiem polskim jako urzędowym raptem przez 200 lat, nigdy nie ujednolicono prawa, Konstytucja 3 maja nie weszła nigdy w życie, a różnice nigdy nie zostały zatarte, a wręcz pogłębione przez zabór rosyjski.
... Jak załatwią sprawę ze Swobodą ... No to jeżeli możemy to pomóżmy Im w tym zbożnym dziele, jeżeli nie to nie przeszkadzajmy. Inaczej - walczmy bez pardonu. Jest to sprawa naszych "elyt" i naszych demokratycznych wyborów. Co do reszty - z wykluczeniem biologicznej anty Ukraińskości - to zgadzam się z Panem całkowicie. Piszę z pozycji jak powinno być, ale zaszłość tkwi we mnie głęboko, jak siekiera. Powinniśmy jednak dążyć do znalezienia Modus Vivendi dla naszych krajów i narodów.
Pańska młodość wiele ( moim zdaniem ) tłumaczy, dorośnie Pan, nabierze doświadczenia.,,Wesoły z Pana staruszek" ale dziękuję od razu poczułem się młodszy o 10 lat .Z ideologią UPA trzeba walczyć........... ,,Porażająca większość Ukraińców ma podobne do naszego zdanie o ideologii i programie "Swobody"........... Problem w tym że jak naucza historia zawsze ta mniejszość zdecydowana do brutalnych działań narzuca większości swoją wolę.Jak załatwią sprawę ze Swobodą można rozmawiać o sąsiedztwie mimo że,całość ich państwowości opiera się na antypolskości. Takiemu sąsiadowi trzeba patrzeć na ręce bo nagle może się okazać żę nowu ma w nich święconą siekierę.
Z gruntu fałszywa jest Pańska teza ze współczesna Litwa ( Lietuva ) ma cokolwiek wspólnego z formami i podstawami tworzenia się świadomości narodowej Nowolitwinów .Litewskość w formie historycznej oznaczała wówczas przynależność do Litwinów (Lietuvis ) – narodu bałtyjskiego, zamieszkującego obszar Auksztoty i późniejszej Rusi Czarnej, spokrewnionego blisko z bałtyjskimi Żmudzinami zamieszkującymi Żmudź. Nazwa „Litwini” bywała wówczas terminem odnoszącym się nie tylko do Litwinów właściwych z Auksztoty i Rusi Czarnej, ale również rozszerzano jej znaczenie na Żmudzinów, pomimo pewnych różnic dialektologicznych pomiędzy obydwiema tymi grupami etnicznymi. I nie ma nic wspólnego z obecnym zawłaszczonym pojęciem Litewskości .Konstytucja 3 maja zniosła odrębności pomiędzy Koroną i Litwą i od tego momentu „litewski” oznacza „polski” i w tym kontekscie Litwin to tyle co "Mazur" czy "Wielkopolanin" w rozumieniu Naszych wieszczy np Mickiewicza w tym samym sensie co „mazowiecki” lub „małopolski” jest najzupełniej poprawna wbrew pańskiemu twierdzeniu.. Wprawdzie po obaleniu tejże konstytucji powrócono do poprzedniego dualizmu koronno-litewskiego, jednak sam fakt zespolenia obu członów w 1791 pozostawił trwałe piętno symboliczne w świadomości zarówno „Koroniarzy” jak i „Litwinów” . Chaos w rozumieniu terminu „litewski” potęgowany jest nadal i celowo wykorzystywany przez obecnych uzurpatorów Nowolitewskich , kosztem porzucenia swojej właściwej świadomości narodowej. na przełomie XIX i XX wieku Nowolitwini w sposób arbitralny i nieuprawniony zawłaszczyli sobie „litewskość” Natomiast wśród ludności polskiej w latach 20. XX stulecia na Litwie Środkowej i Wileńszczyźnie. Ludność tamtejsza również uznawała się za „Litwinów”, ale i równocześnie wiązała to z określeniem narodowym polskim. Zarzucano więc ze strony polskiej Nowolitwinom, że zawłaszczyli dla siebie określenie „litewski” na wyłączność. terminu Lietuwis, na oznaczenie Nowolitwina (Bałtolitwina), i Republika Lietuwy dla określenia państwa, by uniknąć nieporozumień. Terminy te pochodzą od nazw własnych – lit. Lietuva (Litwa) i Lietuvis (Litwin).). Kiedy w 1919 zaczęła powstawać Polska, było wielu którzy chcieli zignorować różnice historyczne pomiędzy Litwą i Polską Jakież to są różnice Historyczne jeśli Unia istniała tyle wieków , mogą być pewne różnice w obyczaju ale nie historyczne w sensie oddzielnych dziejów.
Z gruntu fałszywa jest Pańska teza ze współczesna Litwa ( Lietuva ) ma cokolwiek wspólnego z formami i podstawami tworzenia się świadomości narodowej Nowolitwinów .Litewskość w formie historycznej oznaczała wówczas przynależność do Litwinów (Lietuvis ) – narodu bałtyjskiego, zamieszkującego obszar Auksztoty i późniejszej Rusi Czarnej, spokrewnionego blisko z bałtyjskimi Żmudzinami zamieszkującymi Żmudź. Nazwa „Litwini” bywała wówczas terminem odnoszącym się nie tylko do Litwinów właściwych z Auksztoty i Rusi Czarnej, ale również rozszerzano jej znaczenie na Żmudzinów, pomimo pewnych różnic dialektologicznych pomiędzy obydwiema tymi grupami etnicznymi. I nie ma nic wspólnego z obecnym zawłaszczonym pojęciem Litewskości .Konstytucja 3 maja zniosła odrębności pomiędzy Koroną i Litwą i od tego momentu „litewski” oznacza „polski” i w tym kontekscie Litwin to tyle co "Mazur" czy "Wielkopolanin" w rozumieniu Naszych wieszczy np Mickiewicza w tym samym sensie co „mazowiecki” lub „małopolski” jest najzupełniej poprawna wbrew pańskiemu twierdzeniu.. Wprawdzie po obaleniu tejże konstytucji powrócono do poprzedniego dualizmu koronno-litewskiego, jednak sam fakt zespolenia obu członów w 1791 pozostawił trwałe piętno symboliczne w świadomości zarówno „Koroniarzy” jak i „Litwinów” . Chaos w rozumieniu terminu „litewski” potęgowany jest nadal i celowo wykorzystywany przez obecnych uzurpatorów Nowolitewskich , kosztem porzucenia swojej właściwej świadomości narodowej. na przełomie XIX i XX wieku Nowolitwini w sposób arbitralny i nieuprawniony zawłaszczyli sobie „litewskość” Natomiast wśród ludności polskiej w latach 20. XX stulecia na Litwie Środkowej i Wileńszczyźnie. Ludność tamtejsza również uznawała się za „Litwinów”, ale i równocześnie wiązała to z określeniem narodowym polskim. Zarzucano więc ze strony polskiej Nowolitwinom, że zawłaszczyli dla siebie określenie „litewski” na wyłączność. terminu Lietuwis, na oznaczenie Nowolitwina (Bałtolitwina), i Republika Lietuwy dla określenia państwa, by uniknąć nieporozumień. Terminy te pochodzą od nazw własnych – lit. Lietuva (Litwa) i Lietuvis (Litwin).). Kiedy w 1919 zaczęła powstawać Polska, było wielu którzy chcieli zignorować różnice historyczne pomiędzy Litwą i Polską Jakież to są różnice Historyczne jeśli Unia istniała tyle wieków , mogą być pewne różnice w obyczaju ale nie historyczne w sensie oddzielnych dziejów.
„CZY PAN DO CHOLERY JEST ŚLEPY I NIE WIDZI TYCH CZERWONO-CZARNYCH SZMAT.” Widzę, widzę, nie mam na to obecnie wpływu. Ale z ideologią UPA trzeba walczyć mówiąc, objaśniając, uświadamiając tłumacząc - nie z pozycji wroga ale przyjaciela, dobrego sąsiada. "Swoboda" i jej chora, przestępcza ideologia może być tylko zwalczana rękami samych Ukraińców. Porażająca większość Ukraińców ma podobne do naszego zdanie o ideologii i programie "Swobody". Może doczekam się delegalizacji tej organizacji - NA UKRAINIE!. Dla młodości szybko to zaraz, już, dla starego człowieka szybko to za 5, 10 lat. Żeby tylko Bóg dał dożyć!!! A tak na marginesie - Pańska młodość wiele ( moim zdaniem ) tłumaczy, dorośnie Pan, nabierze doświadczenia. Przez delikatność nie spytam: skąd u Pana ten adres, to chyba nie jest tak doskonały specjalista jak Pan twierdzisz. Serdecznie pozdrawiam.
Napisałem długi komentarz na temat tego jakie były różnice pomiędzy Litwą a Polską nie tylko w czasach Mickiewicza, ale także w czasach I RP i niestety usunął się... Szkoda, teraz nie dam rady go powielić. Powiem tylko najważniejsze:
Fałszywa jest teza, że Litwin to tyle co "Mazur" czy "Wielkopolanin" nigdy tak nie było. Gdybyśmy próbowali zastosować dzisiejsze terminy polityczne do oceny I Rzeczpospolitej, to była to federacja w znacznie większym stopniu niż jakiekolwiek państwo europejskie. Odrębne były nie tylko język (do 1699 roku), ale także armia, skarb i system prawny (prawo cywilne). Część tych różnic (armię i skarb) zlikwidować próbowała Konstytucja 3 Maja (która jak wiadomo nie weszła w życie), a część pozostała aktualna do końca istnienia I RP (prawo zmieniono dopiero w 1840 roku). O ile mi wiadomo, ani Wielkopolska ani Mazowsze nie miały swojej armii (hetmana) czy odrębnego kodeksu cywilnego? Na Litwie inne były także relacje pomiędzy drobną szlachtą a magnaterią. To wszystko powodowało, że Litwini mieli podwójną świadomość narodową (jak byśmy to ujęli dzisiaj) obywatelstwo Rzeczpospolitej i "obywatelstwo" litewskie.
Na istniejące różnice nałożyły się różnice wynikające z całkiem innej polityki rosyjskiej wobec Litwy: granice celne, zakaz stosowania publicznego języka polskiego (także na nagrobkach), próby wprowadzenia rosyjskiego do liturgii Kościoła Katolickiego, a nawet zakaz ubierania się czy zaprzęgania koni na sposób polski. Wraz z przymusową (a czasem także dobrowolną) deportacją części szlachty pogłębiło to mocno różnice pomiędzy Królestwem Polskim a Litwą. Wiedza na ten temat jest mocno ograniczona, a kiedyś (jeszcze do Powstania Styczniowego) była całkiem powszechna. Zachowały się rozkazy do dowódców powstańczych o nakazie szanowania litewskich zwyczajów i prawa.
A Białystok? Nie trzeba być wielkim etnografem, żeby stwierdzić różnice kulturowe jakie istnieją po obu stronach Narwi - inne obyczaje, zwyczaje kulinarne, inne obrazy na ścianach, inny udział prawosławnych... co prawda 100 lat zatarło tą granicę, ale nadal ją czuć, choćby w żartobliwej pogardzie jaką czują mieszkańcy Łomży (Mazowsze) do Śledzi (Białystok).
Kiedy w 1919 zaczęła powstawać Polska, było wielu którzy chcieli zignorować różnice historyczne pomiędzy Litwą i Polską i próbowali udawać, że "to tacy sami Polacy jak w Wielkopolsce, tylko troszkę zrusyfikowani"... odbijała się nam czkawką przez całe 20 lecie międzywojenne aż do 1939 roku...
Panie Tutejszym Jak widzę ma Pan poważne problemy ze stanem umysłu niestety w Pana wieku nie ma na to już żadnego lekarstwa>Ale mogę Panu na prywatny mail podać adres doskonałego lekarza skutki tej choroby która Pana dopadła (, psychicznymi popaprańcami ,) można ograniczyć . ......,,{ Z czystym sumieniem mogę zawołać: Sł.... U...., jeszcze U.... nie zginęła}...ALE ZGINIE A z ideologią UPA trzeba walczyć, {mówić, objaśniać, uświadamiać} nie z pozycji wroga ale przyjaciela, dobrego sąsiada. W podziękowaniu ochoczo dokończą na Panu mordy zaczęte na Pańskiej rodzinie w 1942 czy 43 r .CZY PAN DO CHOLERY JEST ŚLEPY I NIE WIDZI TYCH CZERWONO-CZARNYCH SZMAT.
"Ukraińscy intelektualiści protestują przeciwko mowie nienawiści i przemocy niektórych uczestników Euromajdanu" Jarosław Kaczyński w/g mnie mówił do wszystkich Ukraińców na majdanie. "Swoboda" stara się podczepić do każdej opcji, na zasadzie "przyczepiło się gówno do okrętu i woła - "Płyniemy". Słowa poparcia Kaczyńskiego dotarły do wszystkich Ukraińców. Jeżeli jakaś skrajnie faszystowska grupa będzie wołać "Jeszcze Polska nie zginęła" to nie znaczy że zawłaszczyła to hasło Polaków. Walczyć należy z ideologią a nie z ogólnie znanym ( i stosowanym ) hasłem patriotycznym. Dawniej duchowni greko-katoliccy zawłaszczyli wyznanie wprowadzając podział: rzymsko-katolik to Polak, greko-katolik to Ukrainiec. W rodzinie Ojca matka była greko-katoliczką, ojciec rzymsko katolikiem. Część dzieci chodziła do cerkwi, część do kościoła, część do obu świątyń. Wszyscy byli Polakami, kilkoro - którzy przeżyli - wyjechało na Lubelszczyznę. Z czystym sumieniem mogę zawołać: Sława Ukrainie, jeszcze Ukraina nie zginęła... A z ideologią UPA trzeba walczyć, mówić, objaśniać, uświadamiać nie z pozycji wroga ale przyjaciela, dobrego sąsiada. Natomiast z agentami wpływu czy też psychicznymi popaprańcami na naszym Forum walczyć trzeba też.
należy do nich były minister obrony narodowej B Klich pozostałe nazwiska pod linkiem http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080902/PRZEMYSL/261798951
Dziki kraj-dzikie obyczaje....a nałożyć na złodziejski kraj sankcje.....
Niestety stał się to co było do przewidzenia,Ukraina potrzebowała grubej kasy żeby nie zbankrutować już ,od ręki, i... dostała od....Moskwy lepszy wróbel w garsci niż...................obiecanki Uni...i jak tu się wyzwolić z BRATNIEGO uścisku Kremla....
I tak oto zaprzepaszczona została szansa odzyskania posesji we Lwowie, porównywalnej i na porównywalnych warunkach do przekazanej Ukraińcom posesji (budynek+działka) w centrum Przemyśla.Ps. brak mi cenzuralnych określeń, gdzie głupota byłaby najbardziej oględna.
Mam wrażenie że przed 1989 r. mieliśmy biura konstrukcyjno - projektowe pocisków sterowanych porównywalne z odpowiednimi biurami Izraela. Przełom zaowocował zanikiem tych wspaniałych zespołów ludzkich, sprzedano ( rozkradziono? ) wyposażenie, całe gniazda najbardziej wartościowych maszyn. Doszło do tego że nie było możliwości dokonanie remontów dla naszej armii. Zespół konstruktorów, technologów powstaje przez długie lata, likwidacja powoduje nieodwracalne skutki. Handel bronią jest lukratywny, do NATO weszliśmy skazani na zakupy, nie na eksport. A Zakłady - wg oceny pracowników - skończyły się wg zasady: Dyrekcja nachapana, Załoga wydymana. Zakłady wydzierżawiono firmom handlowych, załoga w znacznej części poszła na zasiłki. Może uda nam się podnieść z kolan, ale potrzeba na to nowego pokolenia, czasu i nakładów. Jest to moje osobiste zdanie, potrafił bym go chyba skutecznie obronić.
Nie lubię Ślązaków, a mój brat po prostu ich nie cierpi. W miejscu gdzie mieszkam (powiat namysłowski), 7 km od Pokoju od kiedy partia Tuska objęła rządy niestety postawiono w miejscowościach w których przeważa liczba Niemców i nawiedzonej mniejszości stoją tablice niemieckojęzyczne. Jak widać za dużo sobie od tego czasu pozwalają.
To jawna prowokacja....powinno się z tego wyciągnąć wnioski...
W tym tępie w którym następuje modernizacja naszej obrony przeciwlotniczej to na pewno będziemy przygotowani......jak w 39 roku...
Przy obecnym stanie naszej obrony przeciwlotniczej na pewno nie,czy my mamy jakiś własną broń przeciwrakietową? Nie tu parę rakiet kupionych od jednych ,tam parę kupionych od drugich i czekamy może nam Amerykanie podarują jeszcze kilka....wstyd i obciach...sami nic nie potrafimy wyprodukować nic prócz granatnika rewolwerowego który w liczbie 50 sz trafi do naszej armi....
Szkoda że tak tej konsekwencji im brak w sciganiu własnych zbrodni na narodzie palestyńskim....
Żydzi konsekwentnie ścigają sprawców zbrodni na Narodzie Żydowskim. Może nam - w świadomości społeczności międzynarodowej - Żydzi pomogą przebić się prawdzie o wymordowaniu Polaków. Może nasi decydenci raczą dołączyć do Żydów i przestaną czekać aż ta sprawa przyschnie. Aby do wyborów. Alleluja i do przodu.
najpierw wymordowali żydów a potem polaków mój wójek widział konających żydów zamordowanych w wólce-uhruskiej koło wiatraka-ich prochy leżą do dziś na polu a nam nie pozwalają ich pogrzebać
: ) bywałem Panie Zbigniewie, tam gdzie biednie, ale tyle chamstwa nie ma – to tak najkrócej. Wróciłem i jak widzę na portalu mieniącym się największym portalem kresowym, co to walczy o polskość Kresów, jak dawniej jakieś „ćmo” pluje na Kresowiaka-Wołyniaka i jak widzę mało komu to przeszkadza. Opublikowałem, po dłuższej przerwie, materiał, nie mój zresztą a tłumaczenie wykonane przez dobrą dziewczynę i od razu nadzialiśmy się na to, w co nieopatrznie człowiek może wleźć na chodniku, i tak samo jak owej substancji, trudno się tego pozbyć. Co można na to powiedzieć.
Pozdrawiam Pana, Panie Zbigniewie.
PS. przez Pański Wołyń wracałem do domu :)
Proszę Redakcję o zachowanie symetrii w usuwaniu komentarzy jeśli usunięto moje odpowiedzi na napastliwe komentarze tutejszego należałoby też usunąć jego wpis który mnie obraża .Dotyczy to także komentarza Tutejszego.
Panie Wincenty. Prawie nigdy nie piszesz Pan własnych tekstów.
Podajesz Pan cudze teksty ( np. Pawła Skiby ) jako własne. Leczyć powinieneś się człowieku, ja widzę tylko w Panu nieuleczalnie chorego psychiczne człowieka. A o to link do Pańskiego plagiatu:
http://skiba.salon24.pl/555683,prawdziwi-polacy-i-prawdziwi-katolicy-moga-spac-spokojnie
... Witam Panie tutejszy, gdzieś Pan bywał, co widział ... Tutaj nie pogada, ten cholerny "Hetmański" "Mohort" "Wincenty" zawsze nasmrodzi. Byłem prawie przekonany że jest on agentem ruskiego wpływu, ale nie. On wymaga natychmiastowego leczenia. Ignorowanie też nic nie da, zabije każdą wymianę poglądów. Pozdrawiam Panie Krzysztofie.
Specjalnie się zarejestrowałem aby panu qwerty odpowiedzieć. TAKKK mamy NATO tak samo jak mieliśmy pakt o nieagresji z Rosją i z Niemcami w 39 oraz obiecaną pomoc ze strony Anglii i Francji. Wiesz na kogo najlepiej liczyć ? Na siebie. Każde 100lecie to kilka-kilkanaście najazdów ze strony naszych sąsiadów, z każdej świata strony. Mądre słowa mówią: historia kołem się toczy, kto myśli, że się historia nie lubi się powtarzać powinien przewertować NASZĄ historię i sprawdzić jak tylko byliśmy słabi zaraz nasi sąsiedzi ręce po nasze wyciągali. Chcesz pokoju - gotuj się do wojny. Ale widzę, że qwerty jest zobrazowaniem ponurej przepowiedni Jana Kochanowskiego "Nową przypowieść Polak sobie kupi, Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi". Pozdrawiam.
Do Lannes ).A tyś co za kukiełka i kto pociąga za sznurki że tak pięknie fikasz.
Towarzyszu MOHORT, moglibyście już przestać trollować ;)
Nic nowego. Ukraina była, jest i będzie w rosyjskiej strefie wpływów, a to pod względem:
- geograficznym
- kulturowym
- historycznym
- językowym
- społecznym
- gospodarczym
- energetycznym
- politycznym
- mentalnym
- i każdym innym
Janukowycz swoją polityką potwierdza jedynie stan faktyczny, oczywisty dla większości Ukrainy. My możemy ekscytować się tym, co się dzieje na Majdanie w Kijowie, ale w skali całego kraju to nic nie znaczący margines (mimo że stolica). Czy w jakimś jeszcze ukraińskim mieście odbyły się jakieś rozruchy podobne do kijowskich? To tylko świadczy o tym, jak bardzo oderwany od reszty kraju może być Kijów - pozostała część Ukrainy żyje sobie jakby nigdy nic, a wschód nierzadko tak, jakby rok 1991 nigdy się nie wydarzył.
niestety na koniec Pańskiego chamstwa i ukrainofobii liczyć nie możemy, a szkoda bo byłoby z tego więcej pożytku dla tej części świata niż z końca z Ukrainą, który oczywiście jeśli nastąpi to tylko w Pańskim chorym od nienawiści umyśle.
Prezydent się usunął – wyjechał z kraju w najbardziej ważnym momencie. Jak długo może trwać drugi akt tego dramatu? Wiem, że już się kończy. Jeszcze tylko niewielki antrakt, i trzeci – rozstrzygający akt. Koniec z u-krainą.
Pod tym adresem e-mail można zażądać wyjaśnień zasad przekazania budynku Polonii we Lwowie. - [email protected] -
Wygląda na to że nikt nie wie dokładnie na jakich zasadach otrzymali ten dom .Może szantażem MSZ zmusiło ich do przyjęcia dzierżawy????
"W przyszłości znajdzie się tam siedziba Domu Polskiego", czy może ktoś mi powiedzieć jak kompatybilne są umowy dla ośrodków w Przemyślu i Lwowie.
Czy coś się zmieniło?
Bo wg Gazeta.pl / Forum:
" Narodny Dom w Przemyślu i Polski Dom we Lwowie.
W "GPC" ukazał się ciekawy artykuł o tych dwóch domach. Otóż ND został przekazany Ukraińcom, a miasto na do widzenia wymieniło jeszcze dach. Gmach jest niezagospodarowany, autor nie pisze dlaczego, ale to oczywiste; Ukr. oczekują aż im to Polak wyremontuje. Natomiast ciekawsza, ale smutniejsza jest hist. PD. Fakty są takie: min. obrony Ukr. zamiast oddać budynek lwowskim Polakom oddało ją radzie miejskiej, no i się zaczęło. Rajcy, rzeczonego budynku nie chcą oddać, "ino" wydzierżawić na 50 lat. Oczywiście przekreśla to możliwość remontu, bo przecież nikt nie będzie inwestował w nieswoje. Poz tym wojsko nie wyniosło się wcale. Prezydent Choma, pięknie sfotografowany na tle ND powiada tak: "Wyrażałem wtedy oczekiwania nie tylko moje, ale także rady miejskiej, mieszkańców Przemyśla i w ogóle Polaków. Wierzyliśmy w respektowanie przez naszych partnerów dobrych obyczajów, ale też licznych deklaracji wysokich przedstawicieli Lwowa i Ukrainy. Domu Polskiego wciąż jednak nie ma, no i ci, którzy wówczas byli sceptykami , dzisiaj wypominają nam: "A nie mówiliśmy, żeby jednostronnie nie przekazywać budynku na Dom Ukraiński tylko czekać, aż podobną decyzję podejmie strona ukraińska?". Wciąż oczekujemy ze strony mera i rady miejskiej Lwowa czytelnego sygnału , że oni naprawdę chcą załatwienia tej kwestii własnościowej i powstania Domu Polskiego - podsumowuje prezydent R. Choma, przyznając rację konsulowi Drozdowi [ze Lwowa], ze forma dzierżawy jest niemożliwa do zaakceptowania". Tyle. Tak to wyglądają rozmowy i ustalenia z nacjonalistami ukraińskimi."
Czy coś się zmieniło i co było świętowane.
Tak czy siak Ukraińcy mogą mieć tylko do siebie pretensje że ich SB- służba bezpieczeństwa się skompromitowała i nie potrafiła ochronić wodza wszej OUN,niczego się nie nauczyli po śmierci prowydnyka Konowalca....
Dla Polaka mieszkającego od początku w kraju okupowanym przez sowiecką Rosję nie do przyjęcia są tezy zawarte w tym przesłaniu.Jest to wizja człowieka oderwanego od rzeczywistości powielanie jego tez jest z gruntu szkodliwe dla Polski.i wprost prowadzi do utraty niepodległości a uznanie ich za kredo przez łże elity jest zdradą Narodową. -Dla mnie osobiście człowiek przyjążniący się z Dońcowem jest skreślony bo jako intelektualista powinien znać jego opracowania i stosunek do Polski.
Jerzy Giedroyc zmarł 14 września 2000 roku w Maisons-Laffitte pod Paryżem. "Przesłanie" Redaktora, opublikowane w "Autobiografii na cztery ręce". "Jest to, jak pisał sam Jerzy Giedroyc, ogólny zarys wizji Polski, o której realizację walczył On przez całe życie"
PRZESŁANIE
Jeśli spojrzeć na historię Polski z lotu ptaka, to uderza ogromna ilość sprzeczności. Państwo i naród powstały z pokrewnych plemion złączonych siłą przez pierwszych władców: Mieszka I i Bolesława Chrobrego. Było to początkowo dość niespójne, gdyż podziały i odrębności dzielnicowe trwały bardzo długo. Kraj był nadto rozdarty między Wschodem a Zachodem. Ilustruje to historia dynastii piastowskiej, na którą tak lubią powoływać się polscy nacjonaliści. Wszyscy monarchowie żenili się na przemian z księżniczkami ruskimi i niemieckimi, których wpływ był ogromny, również w polityce. Kto na przykład uratował dynastię i zachował koronę dla Kazimierza Odnowiciela, jak nie jego matka, Rycheza, której rola jest mało znana i spotwarzana do tego stopnia, że gdy nie tak dawno Niemcy zaproponowali przeniesienie jej szczątków do Polski, spotkało to się ze sprzeciwem kardynała Wyszyńskiego.
Polska dała w swej historii dowody zadziwiającego liberalizmu: przyjęła Żydów i nadała im prawa w okresie, gdy byli prześladowani w reszcie Europy, a w czasach triumfującej gdzie indziej kontrreformacji pozwoliła protestantom − nawet antytrynitarzom − na praktykowanie ich wiary i objęła opieką Akademię Mohyły w Kijowie. Ale Polska dała też dowody fanatyzmu religijnego, który spowodował walkę z husytyzmem − co przekreśliło możliwość związania się z Czechami − a później znalazł wyraz w prześladowaniach innowierców.
Cechą naszej polityki zagranicznej było stale uzależnianie się od innych ośrodków: od Watykanu czy od Habsburgów, połączone jednocześnie z ogromną prowincjonalnością. Wplątaliśmy się niepotrzebnie w wojnę z Turcją. Zwycięstwo pod Wiedniem było wielkim wyczynem wojskowym, ale błędem politycznym. Później, przez cały XIX wiek, to właśnie Turcja była jednym z poważnych ośrodków naszej działalności niepodległościowej.
Przy tym wszystkim atrakcyjność Polski była zdumiewająca. Potrafiliśmy wchłonąć kolonistów niemieckich, z których powstało polskie mieszczaństwo. Zasymilowaliśmy znaczne odłamy inteligencji żydowskiej. Spolonizowaliśmy również elity litewskie i ukraińskie. Jesteśmy krajem, który ma wspólnych bohaterów z sąsiadami: Adam Mickiewicz jest wielkim poetą polsko-litewskim; Kościuszko i Traugutt należą zarazem do Polaków i Białorusinów. Tę listę można by znacznie przedłużyć.
W tej dziwnej łamigłówce kryją się nasze wielkie szanse. Taką szansą może być nasza polityka wschodnia. Nie wpadając w megalomanię narodową, musimy prowadzić samodzielną politykę, a nie być klientem Stanów Zjednoczonych czy jakiegokolwiek innego mocarstwa. Naszym głównym celem powinno być znormalizowanie stosunków polsko-rosyjskich i polsko-niemieckich, przy jednoczesnym bronieniu niepodległości Ukrainy, Białorusi i państw bałtyckich i przy ścisłej współpracy z nimi. Powinniśmy sobie uświadomić, że im mocniejsza będzie nasza pozycja na wschodzie, tym bardziej będziemy się liczyli w Europie Zachodniej.
Dzieje Polski cechuje stara tendencja do osłabiania władzy wykonawczej: słynne pacta conventa, anarchistyczna złota wolność, liberum veto. Przede wszystkim powinniśmy zmienić mentalność narodu. Wymaga to wzmocnienia władzy wykonawczej oraz kontroli sprawowanej nad nią przez Sejm. Wymaga to przebudowy systemu parlamentarnego, by wyeliminować zeń partyjnictwo i prywatę. Wymaga wprowadzenia rządów prawa i nieustępliwej walki z korupcją we wszystkich jej postaciach i odmianach. Wymaga prasy zarazem wolnej i przepojonej poczuciem odpowiedzialności. Wymaga rozdziału Kościoła od państwa. Wymaga poszanowania praw naszych mniejszości narodowych; musimy pamiętać, że jest to warunkiem dobrych stosunków z sąsiadami. Zdając sobie sprawę, że katolicyzm jest wyznaniem znakomitej większości narodu, musimy dbać również o Żydów, mahometan i protestantów oraz o prawosławie, które jest wyznaniem wielu obywateli polskich, a zarazem wyznaniem panującym w Rosji, na Ukrainie, na Białorusi.
Jest to ogólny zarys mojej wizji Polski, o której realizację walczyłem całe życie.
Jerzy GIEDROYC
Ja znam już taki naród który nawet w swoim hymnie miał słowa ...... ......ponad wszystko,ponad cały świat,nas braterski trzyma ład,od Kłajpedy aż do Mozy,od Adygi aż po Bełt ...... ......ponad wszystko ponad każde z Boga dzieł,czyżby się pojawił drugi naród wybrany...?
Milczą i robią SWOJE,a my w odpowiedzi co zamiescimy? nowy ordynariat polowy...? Obecnie ma Pan rację ale nic nie jest wieczne.
Milczą i robią SWOJE,a my w odpowiedzi co zamiescimy? nowy ordynariat polowy...?
McCain jedzie na Ukrainę: Użycie sił wobec demonstrantów określił mianem zatrważającego( nie mieli takich obiekcji jak sowieci niszczyli najlepszych synów Polski w wyniku Jałty )
Poparcie dla ukraińskiej opozycji wyraził też wczoraj Joe Biden. Wiceprezydent USA , Wiceprezydent USA stwierdził, że Stany Zjednoczone pragną demokratycznej, prosperującej i niepodległej Ukrainy. To amerykańske bydło nie miało takich oporów w czasie kiedy zdradzali nas w Teheranie i Jałcie sprzedając nasze ziemie , rodaków i wolność sowieckiemu okupantowi , a następnie plując na nas jadem przez następne 50 lat bo jesteśmy ,,komuchami'.To jest właśnie prawdziwe oblicze naszych przyjaciół i sojuszników . Ludzie obudżcie się w końcu i zacznijcie działać dla dobra tego kraju bo obecni agenci obcych krajów pozbawią nas resztek naszej ojczyzny i wolności.A człe to działanie w stosunku do u-krainy to wynik nacisków UPO-wskiej diaspory w usa.
Po jaką cholerę się tam pchał czy w Polsce nie ma większych problemów ? Np: zawłaszczanie przez Niemców Świnoujścia????. Za swoją głupotę powinien zapłacić pomijając już fakt że działania Rosji są bezprawne.
Fakt ze nawet w chwili śmierci nie dowiedział się że nawet tak ułomna Polska jak a jest obecnie nie potrafiła się o Niego upomnieć legła wieczną hańbą na sumieniu ówczesnych Reprezentantów Polski fałszywych doradców i bojowników w jarmułkach , Zygmunt Olechnowicz, ps. „Zygma”, „Grom”, to jeden z tysięcy kresowych żołnierzy AK, którzy po zajęciu ich rodzinnych ziem przez Armię Czerwoną w 1944 r. pozostali za jałtańskim kordonem, by na tych straconych posterunkach kontynuować opór przeciwko sowieckiemu zniewoleniu.
Wielu z nich poległo w walkach toczonych aż do lat 50., tysiące trafiły do sowieckich łagrów, jednak losy „Zygmy", partyzanta ze zgrupowania ppor. Czesława Zajączkowskiego „Ragnera", a po jego śmierci – adiutanta ppor. Anatola Radziwonika „Olecha", porażają tragizmem, a okrucieństwa, których doświadczył przez całe życie w „ustroju szczęśliwości społecznej", zmuszają, by w milczeniu i pokorze zadumać się nad ogromem ofiary, którą złożyli kresowi rycerze w obronie sprawy dla nich najświętszej – Ojczyzny.
W służbie Ojczyźnie
Zygmunt Olechnowicz przyszedł na świat w 1926 r. w Lidzie na Nowogródczyźnie, w rodzinie niezamożnej drobnej, jednak niezwykle patriotycznej szlachty kresowej. Po wybuchu wojny, gdy 17 września 1939 r. Sowieci przekroczyli wschodnią granicę Polski, Kresy Wschodnie wraz z Lidą włączyli do ZSRS, rozpoczynając tym samym ich pierwszą okupację. Od samego jej początku powstawała w Lidzie polska konspiracja. Od listopada 1939 r. działała tam grupa wywiadowcza kierowana przez Zygmunta Waszniewskiego, podporządkowana wileńskiej organizacji konspiracyjnej, o nazwie Komisariat Rządu (KR), a następnie SZP–ZWZ. W jej szeregach znalazła się rodzina Olechnowiczów. Wiosną 1940 r. lidzki KR został rozpracowany przez NKWD, który aresztował 35 osób z siatki, w tym Stanisława i Pelagię Olechnowiczów – rodziców Zygmunta. Oboje zostali osądzeni, skazani i wywiezieni w głąb Rosji. Ich dzieciom szczęśliwie udało się uniknąć deportacji i dotrwać do wojny niemiecko-sowieckiej.
Po niemieckim ataku 22 czerwca 1941 r. na ZSRS, wraz z Niemcami nastała pozorna ulga od sowieckich wywózek i aresztowań, która jednak bardzo szybko minęła. Wraz z rozpoczętym przez nowego okupanta terrorem na nowo zaczęła się organizować konspiracja w ramach Armii Krajowej, której nowogródzkie struktury były najsilniejsze właśnie w Lidzkiem. Od wiosny 1943 r. działało tam już kilka polskich oddziałów partyzanckich, które walczyły przeciw władzom okupacyjnym, broniły miejscowej ludności przed bandami rabunkowymi i partyzantami sowieckimi.
Zygmunt, przebywający w Lidzie, został w połowie 1943 r. przypadkowo aresztowany przez gestapo i po kilkunastu tygodniach zakwalifikowany do wywózki. Udało się mu uciec z jadącego na zachód więziennego transportu, jednak w Lidzie nie mógł już się pojawić, musiał wstąpić do oddziału partyzanckiego. Na początku 1944 r. pod pseudonimem „Zygma” rozpoczął służbę w IV Batalionie AK ppor. Czesława Zajączkowskiego „Ragnera", którego żołnierze walczyli w szczególnie trudnym terenie. Mieli przeciwko sobie nie tylko Niemców, ale przede wszystkim partyzantkę sowiecką, która z wyjątkową zaciekłością zwalczała żywioł polski i Armię Krajową.
Gdy wiosną 1944 r. Armia Czerwona zbliżała się do granic RP, Armia Krajowa przystąpiła do realizacji akcji „Burza". Tydzień po wyzwoleniu Wilna NKWD aresztowało większość oficerów sztabów obu okręgów AK. Rozpoczęła się trzecia okupacja. Oficerowie, którzy uniknęli aresztowań, zdecydowali, że wrócą na tereny swoich wcześniejszych działań. Pluton, w którym służył „Zygma", przebił się na południe i dotarł do dawnych kwater, jednak samemu Olechnowiczowi to się nie udało; odłączywszy się od grupy, wpadł w ręce Sowietów.
Początkowo wraz z setkami innych akowców przetrzymywany był w obozie koło Wilna. Stamtąd został wysłany do Kaługi, jednak i z tego transportu udało się mu uciec. Po kilkumiesięcznym przedzieraniu się przez ZSRS dotarł na Nowogródczyznę.
W rękach oprawców
W tym czasie na Kresach szalał czerwony terror, a im bardziej się nasilał, tym mocniej wzmagał się opór. Rozbite formacje i poległych oficerów zastępowano nowymi, jednak akowskie szeregi powoli topniały. 3 grudnia 1944 r. poległ ppor. „Ragner", a niedługo później, 21 stycznia 1945 r., jego los podzielił komendant Zgrupowania „Północ", por. Jan Borysewicz „Krysia". Dowodzenie siatką konspiracyjną i pozostałymi grupami operującymi w lasach powiatów Lida i Szczuczyn objął ppor. Anatol Radziwonik ps. „Olech”. Zygmunt Olechnowicz „Zygma" został jego adiutantem. Partyzancki los połączył ich na lata, a rozdzieliła dopiero śmierć komendanta w lasach koło wioski Raczkowszczyzna 12 maja 1949 r., kiedy jego oddział, otoczony przez pułk Wojsk Wewnętrznych NKWD, próbował przebić się przez cztery pierścienie sowieckiej obławy. Przedzierając się przez ostatni, „Zygma" został ciężko ranny i pojmany przez bolszewików.
Początkowo Zygmunt Olechnowicz trafił do więziennego szpitala, z którego szybko przeniesiono go do więzienia w Grodnie. Tam po ciężkim śledztwie został skazany na 25 lat łagru i 5 lat pozbawienia praw publicznych. Wywieziono go do obozu w Dżezkazganie (Kazachstan). Po latach w łagrze „Zygma" opowiedział jednemu ze współwięźniów o torturach, którym został poddany w Grodnie. Wśród wymyślnych metod zadawania bólu, jedna powtarzała się nieustannie – okładanie kijami po głowie. Razem z wieloma innymi akowcami, a także z litewskimi Leśnymi Braćmi, Ukraińcami, jeńcami niemieckimi, Łotyszami i dziesiątkami innych narodowości, przebywał w kazachstańskich łagrach do 1957 r., kiedy to dużą grupę żołnierzy AK odesłano do obozu zbiorczego pod Moskwę, by następnie przekazać wszystkich władzom PRL-u. To w Polsce wraz z innymi Olechnowicz miał dalej odsiadywać swój wyrok.
Umieranie za życia
„Zygma" dojechał pod Moskwę, ale tam – nie wiadomo dlaczego – oddzielono go od reszty i z powrotem przetransportowano do łagru. Według jednej z wersji Zygmunt znalazł się w grupie ok. 30 specjalnie wyselekcjonowanych przez KGB tzw. najgroźniejszych przestępców, których Sowieci nie zamierzali oddać nawet towarzyszom z Polski. Wyrok odsiedział w całości w obozach Kazachstanu.
Nawiązał wtedy krótkotrwały kontakt z rodziną w Białymstoku. Po zwolnieniu w 1974 r. Zygmunt przyjechał do domu, do Lidy. Wyrok miał już za sobą, lecz komuniści nie zamierzali kiedykolwiek darować mu jego przeszłości. Nie było dla niego pracy, nie miał gdzie mieszkać, nie mógł dostać meldunku. Odwiedzał nielicznych żyjących jeszcze znajomych, podobno spotkał się też z byłą dziewczyną z Kolesiszczy, ale najczęściej spał w okolicach dworca w Lidzie. Za włóczęgostwo w Sowietach karano, więc na reakcję władz nie trzeba było długo czekać. Zygmunt został aresztowany przez milicję, a następnie przekazany funkcjonariuszom KGB, którzy zamknęli go w szpitalu psychiatrycznym na przedmieściach miasta. Wkroczył w ostatni ze swoich „kręgów piekieł". W tym zamkniętym zakładzie, z orzeczeniem „przewlekłejchoroby umysłowej", przebywał od maja 1974 r. do 24 sierpnia 1976 r., kiedy to odesłano go z powrotem do Kazachstanu i osadzono w kolejnym zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Ostatni adres „umierania za życia" Zygmunta Olechnowicza to ul. Wostocznaja 6, Karaganda, Kazachstan. Tam, w upodleniu i zapomnieniu, marniał do początku lat 90., kiedy to w końcu odnalazł spokój, którego nie zaznał za życia... i odszedł na swoją wieczną wartę.
Grzegorz Makus
Obowiązkiem tych którzy znają fakty Jest w takim wypadku stanowcze powiedzenie NIE tym ,,marzeniom rozliczenie zbrodni i pokornr przeproszenie i dopiero pomoc w drodze na zachód : .........Kijowska „rewolucja” jest bowiem organizowana właśnie przez młodych ludzi z zachodniej Ukrainy, dla których banderowska tożsamość jest czymś tak samo oczywistym, jak marzenie o wyrwaniu się na Zachód. Należy wprost powiedzieć, że EuroMajdan to impreza, na której większość stanowią ludzie z zachodu Ukrainy i kijowianie.
Chiałbym... Naprawdę chciałbym... Ale puki żyję nie dopuszczę do tego każdym swoim czynem i oddechem.
Nadal Pan nic nie rozumie,Z gruntu fałszywa jest Pańska teza ze współczesna Litwa i ielkie Księstwo Litewskie , to to samo co ( Lietuva ) i ma cokolwiek wspólnego z formami i podstawami tworzenia się świadomości narodowej Nowolitwinów . więc powtórzę jeszcze raz Litewskość w formie historycznej oznaczała wówczas przynależność do Litwinów (Lietuvis ) – narodu bałtyjskiego, zamieszkującego obszar Auksztoty i późniejszej Rusi Czarnej, spokrewnionego blisko z bałtyjskimi Żmudzinami zamieszkującymi Żmudź. Nazwa „Litwini” bywała wówczas terminem odnoszącym się nie tylko do Litwinów właściwych z Auksztoty i Rusi Czarnej, ale również rozszerzano jej znaczenie na Żmudzinów, pomimo pewnych różnic dialektologicznych pomiędzy obydwiema tymi grupami etnicznymi. I nie ma nic wspólnego z obecnym zawłaszczonym pojęciem Litewskości ............... określenia "szlachta litewska" i "lud litewski" dotyczą nie tylko mieszkańców Litwy właściwej i Żmudzi, ale całego obszaru Wielkiego Księstwa i dodam Korony tak jak określenie ,,szlachta małopolska" i ,,lud małopolski" czy Mazowiecki itd.......... Czy nie rozróżnia Pan inkorporacji od federacji?.....Tyle że federacja nie miała nic wspólnego z tym co sobą reprezentują Nowolitwini z Auksztoty i Rusi Czarnej.Niewątpliwie dużą ,,zasługę "ma tutaj carat Rosyjski. Konstytucja 3 Maja obowiązywała przez 14 miesięcy, w tym czasie Sejm Czteroletni uchwalił szereg ustaw szczegółowych, które były rozwinięciem jej postanowień.Dalsze losy Rzeczpospolitej są Pany znane.Reasumując to dziadostwo Lietuvis nie ma nic wspólnego z Litwą Wileńską a tym bardziej z Wielkim Księstwem Litewskim.
No niestety - określenia "szlachta litewska" i "lud litewski" dotyczą nie tylko mieszkańców Litwy właściwej i Żmudzi, ale całego obszaru Wielkiego Księstwa, którego obszar w większości to dzisiejsza Białoruś. Stosowano takie określenie do wszystkich, nie tylko do etnicznych Litwinów.
Tak jak napisałem - Unia była federacją, nie inkorporacją. Litwa posługiwała się językiem polskim jako urzędowym raptem przez 200 lat, nigdy nie ujednolicono prawa, Konstytucja 3 maja nie weszła nigdy w życie, a różnice nigdy nie zostały zatarte, a wręcz pogłębione przez zabór rosyjski.
Czy nie rozróżnia Pan inkorporacji od federacji?
... Jak załatwią sprawę ze Swobodą ... No to jeżeli możemy to pomóżmy Im w tym zbożnym dziele, jeżeli nie to nie przeszkadzajmy. Inaczej - walczmy bez pardonu. Jest to sprawa naszych "elyt" i naszych demokratycznych wyborów. Co do reszty - z wykluczeniem biologicznej anty Ukraińskości - to zgadzam się z Panem całkowicie. Piszę z pozycji jak powinno być, ale zaszłość tkwi we mnie głęboko, jak siekiera. Powinniśmy jednak dążyć do znalezienia Modus Vivendi dla naszych krajów i narodów.
Pańska młodość wiele ( moim zdaniem ) tłumaczy, dorośnie Pan, nabierze doświadczenia.,,Wesoły z Pana staruszek" ale dziękuję od razu poczułem się młodszy o 10 lat .Z ideologią UPA trzeba walczyć........... ,,Porażająca większość Ukraińców ma podobne do naszego zdanie o ideologii i programie "Swobody"........... Problem w tym że jak naucza historia zawsze ta mniejszość zdecydowana do brutalnych działań narzuca większości swoją wolę.Jak załatwią sprawę ze Swobodą można rozmawiać o sąsiedztwie mimo że,całość ich państwowości opiera się na antypolskości. Takiemu sąsiadowi trzeba patrzeć na ręce bo nagle może się okazać żę nowu ma w nich święconą siekierę.
Z gruntu fałszywa jest Pańska teza ze współczesna Litwa ( Lietuva ) ma cokolwiek wspólnego z formami i podstawami tworzenia się świadomości narodowej Nowolitwinów .Litewskość w formie historycznej oznaczała wówczas przynależność do Litwinów (Lietuvis ) – narodu bałtyjskiego, zamieszkującego obszar Auksztoty i późniejszej Rusi Czarnej, spokrewnionego blisko z bałtyjskimi Żmudzinami zamieszkującymi Żmudź. Nazwa „Litwini” bywała wówczas terminem odnoszącym się nie tylko do Litwinów właściwych z Auksztoty i Rusi Czarnej, ale również rozszerzano jej znaczenie na Żmudzinów, pomimo pewnych różnic dialektologicznych pomiędzy obydwiema tymi grupami etnicznymi. I nie ma nic wspólnego z obecnym zawłaszczonym pojęciem Litewskości .Konstytucja 3 maja zniosła odrębności pomiędzy Koroną i Litwą i od tego momentu „litewski” oznacza „polski” i w tym kontekscie Litwin to tyle co "Mazur" czy "Wielkopolanin" w rozumieniu Naszych wieszczy np Mickiewicza w tym samym sensie co „mazowiecki” lub „małopolski” jest najzupełniej poprawna wbrew pańskiemu twierdzeniu.. Wprawdzie po obaleniu tejże konstytucji powrócono do poprzedniego dualizmu koronno-litewskiego, jednak sam fakt zespolenia obu członów w 1791 pozostawił trwałe piętno symboliczne w świadomości zarówno „Koroniarzy” jak i „Litwinów” . Chaos w rozumieniu terminu „litewski” potęgowany jest nadal i celowo wykorzystywany przez obecnych uzurpatorów Nowolitewskich , kosztem porzucenia swojej właściwej świadomości narodowej. na przełomie XIX i XX wieku Nowolitwini w sposób arbitralny i nieuprawniony zawłaszczyli sobie „litewskość” Natomiast wśród ludności polskiej w latach 20. XX stulecia na Litwie Środkowej i Wileńszczyźnie. Ludność tamtejsza również uznawała się za „Litwinów”, ale i równocześnie wiązała to z określeniem narodowym polskim. Zarzucano więc ze strony polskiej Nowolitwinom, że zawłaszczyli dla siebie określenie „litewski” na wyłączność. terminu Lietuwis, na oznaczenie Nowolitwina (Bałtolitwina), i Republika Lietuwy dla określenia państwa, by uniknąć nieporozumień. Terminy te pochodzą od nazw własnych – lit. Lietuva (Litwa) i Lietuvis (Litwin).). Kiedy w 1919 zaczęła powstawać Polska, było wielu którzy chcieli zignorować różnice historyczne pomiędzy Litwą i Polską Jakież to są różnice Historyczne jeśli Unia istniała tyle wieków , mogą być pewne różnice w obyczaju ale nie historyczne w sensie oddzielnych dziejów.
Z gruntu fałszywa jest Pańska teza ze współczesna Litwa ( Lietuva ) ma cokolwiek wspólnego z formami i podstawami tworzenia się świadomości narodowej Nowolitwinów .Litewskość w formie historycznej oznaczała wówczas przynależność do Litwinów (Lietuvis ) – narodu bałtyjskiego, zamieszkującego obszar Auksztoty i późniejszej Rusi Czarnej, spokrewnionego blisko z bałtyjskimi Żmudzinami zamieszkującymi Żmudź. Nazwa „Litwini” bywała wówczas terminem odnoszącym się nie tylko do Litwinów właściwych z Auksztoty i Rusi Czarnej, ale również rozszerzano jej znaczenie na Żmudzinów, pomimo pewnych różnic dialektologicznych pomiędzy obydwiema tymi grupami etnicznymi. I nie ma nic wspólnego z obecnym zawłaszczonym pojęciem Litewskości .Konstytucja 3 maja zniosła odrębności pomiędzy Koroną i Litwą i od tego momentu „litewski” oznacza „polski” i w tym kontekscie Litwin to tyle co "Mazur" czy "Wielkopolanin" w rozumieniu Naszych wieszczy np Mickiewicza w tym samym sensie co „mazowiecki” lub „małopolski” jest najzupełniej poprawna wbrew pańskiemu twierdzeniu.. Wprawdzie po obaleniu tejże konstytucji powrócono do poprzedniego dualizmu koronno-litewskiego, jednak sam fakt zespolenia obu członów w 1791 pozostawił trwałe piętno symboliczne w świadomości zarówno „Koroniarzy” jak i „Litwinów” . Chaos w rozumieniu terminu „litewski” potęgowany jest nadal i celowo wykorzystywany przez obecnych uzurpatorów Nowolitewskich , kosztem porzucenia swojej właściwej świadomości narodowej. na przełomie XIX i XX wieku Nowolitwini w sposób arbitralny i nieuprawniony zawłaszczyli sobie „litewskość” Natomiast wśród ludności polskiej w latach 20. XX stulecia na Litwie Środkowej i Wileńszczyźnie. Ludność tamtejsza również uznawała się za „Litwinów”, ale i równocześnie wiązała to z określeniem narodowym polskim. Zarzucano więc ze strony polskiej Nowolitwinom, że zawłaszczyli dla siebie określenie „litewski” na wyłączność. terminu Lietuwis, na oznaczenie Nowolitwina (Bałtolitwina), i Republika Lietuwy dla określenia państwa, by uniknąć nieporozumień. Terminy te pochodzą od nazw własnych – lit. Lietuva (Litwa) i Lietuvis (Litwin).). Kiedy w 1919 zaczęła powstawać Polska, było wielu którzy chcieli zignorować różnice historyczne pomiędzy Litwą i Polską Jakież to są różnice Historyczne jeśli Unia istniała tyle wieków , mogą być pewne różnice w obyczaju ale nie historyczne w sensie oddzielnych dziejów.
„CZY PAN DO CHOLERY JEST ŚLEPY I NIE WIDZI TYCH CZERWONO-CZARNYCH SZMAT.” Widzę, widzę, nie mam na to obecnie wpływu. Ale z ideologią UPA trzeba walczyć mówiąc, objaśniając, uświadamiając tłumacząc - nie z pozycji wroga ale przyjaciela, dobrego sąsiada. "Swoboda" i jej chora, przestępcza ideologia może być tylko zwalczana rękami samych Ukraińców. Porażająca większość Ukraińców ma podobne do naszego zdanie o ideologii i programie "Swobody". Może doczekam się delegalizacji tej organizacji - NA UKRAINIE!. Dla młodości szybko to zaraz, już, dla starego człowieka szybko to za 5, 10 lat. Żeby tylko Bóg dał dożyć!!! A tak na marginesie - Pańska młodość wiele ( moim zdaniem ) tłumaczy, dorośnie Pan, nabierze doświadczenia. Przez delikatność nie spytam: skąd u Pana ten adres, to chyba nie jest tak doskonały specjalista jak Pan twierdzisz. Serdecznie pozdrawiam.
Napisałem długi komentarz na temat tego jakie były różnice pomiędzy Litwą a Polską nie tylko w czasach Mickiewicza, ale także w czasach I RP i niestety usunął się... Szkoda, teraz nie dam rady go powielić. Powiem tylko najważniejsze:
Fałszywa jest teza, że Litwin to tyle co "Mazur" czy "Wielkopolanin" nigdy tak nie było. Gdybyśmy próbowali zastosować dzisiejsze terminy polityczne do oceny I Rzeczpospolitej, to była to federacja w znacznie większym stopniu niż jakiekolwiek państwo europejskie. Odrębne były nie tylko język (do 1699 roku), ale także armia, skarb i system prawny (prawo cywilne). Część tych różnic (armię i skarb) zlikwidować próbowała Konstytucja 3 Maja (która jak wiadomo nie weszła w życie), a część pozostała aktualna do końca istnienia I RP (prawo zmieniono dopiero w 1840 roku). O ile mi wiadomo, ani Wielkopolska ani Mazowsze nie miały swojej armii (hetmana) czy odrębnego kodeksu cywilnego? Na Litwie inne były także relacje pomiędzy drobną szlachtą a magnaterią. To wszystko powodowało, że Litwini mieli podwójną świadomość narodową (jak byśmy to ujęli dzisiaj) obywatelstwo Rzeczpospolitej i "obywatelstwo" litewskie.
Na istniejące różnice nałożyły się różnice wynikające z całkiem innej polityki rosyjskiej wobec Litwy: granice celne, zakaz stosowania publicznego języka polskiego (także na nagrobkach), próby wprowadzenia rosyjskiego do liturgii Kościoła Katolickiego, a nawet zakaz ubierania się czy zaprzęgania koni na sposób polski. Wraz z przymusową (a czasem także dobrowolną) deportacją części szlachty pogłębiło to mocno różnice pomiędzy Królestwem Polskim a Litwą. Wiedza na ten temat jest mocno ograniczona, a kiedyś (jeszcze do Powstania Styczniowego) była całkiem powszechna. Zachowały się rozkazy do dowódców powstańczych o nakazie szanowania litewskich zwyczajów i prawa.
A Białystok? Nie trzeba być wielkim etnografem, żeby stwierdzić różnice kulturowe jakie istnieją po obu stronach Narwi - inne obyczaje, zwyczaje kulinarne, inne obrazy na ścianach, inny udział prawosławnych... co prawda 100 lat zatarło tą granicę, ale nadal ją czuć, choćby w żartobliwej pogardzie jaką czują mieszkańcy Łomży (Mazowsze) do Śledzi (Białystok).
Kiedy w 1919 zaczęła powstawać Polska, było wielu którzy chcieli zignorować różnice historyczne pomiędzy Litwą i Polską i próbowali udawać, że "to tacy sami Polacy jak w Wielkopolsce, tylko troszkę zrusyfikowani"... odbijała się nam czkawką przez całe 20 lecie międzywojenne aż do 1939 roku...
Panie Tutejszym Jak widzę ma Pan poważne problemy ze stanem umysłu niestety w Pana wieku nie ma na to już żadnego lekarstwa>Ale mogę Panu na prywatny mail podać adres doskonałego lekarza skutki tej choroby która Pana dopadła (, psychicznymi popaprańcami ,) można ograniczyć . ......,,{ Z czystym sumieniem mogę zawołać: Sł.... U...., jeszcze U.... nie zginęła}...ALE ZGINIE A z ideologią UPA trzeba walczyć, {mówić, objaśniać, uświadamiać} nie z pozycji wroga ale przyjaciela, dobrego sąsiada. W podziękowaniu ochoczo dokończą na Panu mordy zaczęte na Pańskiej rodzinie w 1942 czy 43 r .CZY PAN DO CHOLERY JEST ŚLEPY I NIE WIDZI TYCH CZERWONO-CZARNYCH SZMAT.
"Ukraińscy intelektualiści protestują przeciwko mowie nienawiści i przemocy niektórych uczestników Euromajdanu" Jarosław Kaczyński w/g mnie mówił do wszystkich Ukraińców na majdanie. "Swoboda" stara się podczepić do każdej opcji, na zasadzie "przyczepiło się gówno do okrętu i woła - "Płyniemy". Słowa poparcia Kaczyńskiego dotarły do wszystkich Ukraińców. Jeżeli jakaś skrajnie faszystowska grupa będzie wołać "Jeszcze Polska nie zginęła" to nie znaczy że zawłaszczyła to hasło Polaków. Walczyć należy z ideologią a nie z ogólnie znanym ( i stosowanym ) hasłem patriotycznym. Dawniej duchowni greko-katoliccy zawłaszczyli wyznanie wprowadzając podział: rzymsko-katolik to Polak, greko-katolik to Ukrainiec. W rodzinie Ojca matka była greko-katoliczką, ojciec rzymsko katolikiem. Część dzieci chodziła do cerkwi, część do kościoła, część do obu świątyń. Wszyscy byli Polakami, kilkoro - którzy przeżyli - wyjechało na Lubelszczyznę. Z czystym sumieniem mogę zawołać: Sława Ukrainie, jeszcze Ukraina nie zginęła... A z ideologią UPA trzeba walczyć, mówić, objaśniać, uświadamiać nie z pozycji wroga ale przyjaciela, dobrego sąsiada. Natomiast z agentami wpływu czy też psychicznymi popaprańcami na naszym Forum walczyć trzeba też.
Wniosek jest tylko jeden Kaczyński to oszalały idiota ale pożyteczny-w myśl doktryny Lenina.
Nie rozumiem jak ksiądz może nawoływać innych do takich strasznych rzeczy jak ten o którym mowa w tym artykule. Moim zdaniem to jest po prostu chore!
Bardzo ciekawa forma upamiętnienia powstańców styczniowych na Białorusi!
należy do nich były minister obrony narodowej B Klich pozostałe nazwiska pod linkiem http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20080902/PRZEMYSL/261798951
Jaka kobieta taka misja
ohyda -
Do tej listy "pożytecznych (?-J) idiotów" proponuję dopisać decydentów "sprzedaży" Ukraińcom posesji (budynek+działka) za frajer w Przemyślu.