Katarzynie Sokołowskiej, szefowej fundacji Wołyń Pamiętamy, prok. Maciej Młynarczyk, znany z nękania ocalałych z kresowego ludobójstwa, przedstawił 15 zarzutów m.in. o tzw. mowę nienawiści i „obrażenie narodu ukraińskiego”. Prokuratura wycofała się jednak z żądania kary więzienia w zawieszeniu. Domaga się teraz wpłaty 3,5 tys. zł na Fundusz Sprawiedliwości.

W czerwcu zakończył się proces Katarzyny Sokołowskiej, inicjatorki licznych akcji upamiętniających ofiary ludobójstwa OUN-UPA na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa zakończył przewód sądowy. Prokurator Maciej Młynarczyk, znany z nękania ocalałych z kresowego ludobójstwa, zażądał dla Katarzyny Sokołowskiej kary roku więzienia w zawieszeniu na trzy lata i przeprosin w regionalnej Gazecie Wyborczej.

Prokurator Młynarczyk jest jednak aktualnie na urlopie. Podczas piątkowej rozprawy, na której strony wygłaszały mowy końcowe, obecna w jego zastępstwie prokurator wycofała dwa zarzuty, a 13 zarzutów o rzekome znieważenie połączyła w jeden czyn. Zażądała dla oskarżonej wpłaty 3,5 tysiąca złotych na Fundusz Sprawiedliwości – opisuje lewicowy portal OKO.press.

Wyrok w sprawie Katarzyny Sokołowskiej ma zapaść w połowie września.

Zarzuty wobec niej dotyczą artykułów kodeksu karnego z tzw. mowy nienawiści oraz publicznego znieważenia grupy ludności albo osoby z powodu przynależności narodowej, najczęściej „obrażenia narodu ukraińskiego”. To drugie formalnie zagrożone jest karą więzienia do lat 3.

Ponadto, Sokołowskiej przedstawiono zarzuty dotyczące rzekomego ujawnienia szczegółów postępowania, w związku z tym, że wcześniej mówiła w mediach o swojej sytuacji.

Nie jest jasne, czy na rozprawie, na której wydany zostanie wyrok, będzie obecny prokurator Młynarczyk. Nie będzie już wówczas na urlopie.

Jak informowaliśmy, sama Sokołowska podtrzymuje, że komentarze dotyczyły negowania przez Ukraińców ludobójstwa na narodzie polskim na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej oraz propagowania banderyzmu. Podkreślała też, że walczy o prawdę i pamięć dla pomordowanych Polaków, z czego przynajmniej część Ukraińców nie jest zadowolona. Odnośnie kwestii rzekomego ujawnienia szczegółów postępowania zaznacza, że mówiła o „wizycie” funkcjonariuszy w swoim mieszkaniu w czasie, gdy miała status świadka, a przeciwko niej nie prowadzono żadnego postępowania.

Informowaliśmy o prokuratorze Macieju Młynarczyku, który jako „specjalista od przestępstw z nienawiści” ściga za „antyukraińską mowę nienawiści” m.in. ocalałych z rzezi wołyńskiej. To również harcmistrz ZHP, mocno zaangażowany w proukraińskie inicjatywy, który powiela przy tym ukraińską narrację nt. stosunków polsko-ukraińskich.

Przeczytaj: Prokuratura ściga ocalonego z rzezi wołyńskiej za „mowę nienawiści” względem Ukraińców

Zobacz także: Ocaleniec z rzezi wołyńskiej skazany na 8 miesięcy w zawieszeniu za obrażanie Ukraińców

Zwracaliśmy także uwagę na działania prokuratury wobec przedstawicieli organizacji narodowych w ramach postępowania związanego z „aktami zgonu politycznego”. Miały miejsce masowe wzywanie na przesłuchania w charakterze świadków działaczy Młodzieży Wszechpolskiej i osób powiązanych z organizacją. Przesłuchano około 200 osób. Pytania zadawane członkom MW dotyczyły struktur, ich funkcjonowania oraz osób pełniących różne funkcje w organizacji.

Należy w tym kontekście przypomnieć także sprawę Mariki, która w geście sprzeciwu wobec promowania skrajnie lewicowych ideologii, usiłowała odebrać kobiecie torbę w barwach ruchu LGBT. Dziewczyna usłyszała wyrok 3 lat więzienia. Tymczasowo wyszła na wolność po roku odbywania kary, ponieważ Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro uwzględnił wniosek Ordo Iuris o przerwę w odbywaniu wyroku przez dziewczynę. Dziś w związku ze sprawą Ziobro wyraża oburzenie. Okazuje się jednak, że podczas procesu podległy mu prokurator żądał właśnie 3 lat więzienia.

oko.press / Kresy.pl

Tagi: , , , , , , ,
forma płatności