W podręczniku do historii Ukrainy dla 10 klasy w tamtejszych szkołach powszechnych z roku 2002/2003 możemy przeczytać o totalitarnym charakterze ideologii ukraińskiego nacjonalizmu. Jego autorem jest profesor Fedir Turczenko, historyk z uniwersytetu w Zaporożu.
„Ideologiczną podstawę działalności OUN [Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów] stanowił integralny(aktywny, czynny) nacjonalizm, którego zasady stworzył Dmytro Doncow. Nacja została ogłoszona przez D. Doncowa wartością absolutną, a osiągnięcie niepodległości Ukrainy – najwyższym celem. Dla osiągnięcia tego celu dopuszczalne są jakiekolwiek metody” – można przeczytać w ukraińskim podręczniku.
W dalszej części autor przyznaje, choć stara się usprawiedliwić ten fakt, iż ukraiński nacjonalizm miał charakter ideologii totalitarnej:
„Ideologiczne zasady OUN miały charakter totalitarny. Wówczas totalitarno-autorytarne tendencje dominowały w politycznym życiu Europy, i ukraiński ruch wyzwoleńczy nie mógł nie znaleźć się pod ich wpływem. Ale w odróżnieniu od europejskich ideologii totalitarnych (narodowego socjalizmu, faszyzmu, komunizmu) ukraiński integralnynacjonalizm powstał w środowisku narodu prześladowanego i swoje ostrze wymierzył ku walce o jego niezależność, nie mając aspiracji pozbawiania niezależności innych narodów” – czytamy w kolejnym akapicie na stronie 326. podręcznika.
Trzecie wydanie – nakładem wydawnictwa Geneza z Kijowa – podręcznika pt. „Nowożytna historia Ukrainy. Część pierwsza. 1914-1939” nastąpiło w roku 2003. Został on wydrukowany w Charkowie przez zakład „Druk naukowy”. Książka została rekomendowana w formie wcześniejszych wydań jako podręcznik do nauki historii na mocy decyzji Ministerstwa Oświaty Ukrainy, nr 1/11-2595, z dnia 30 lipca 2002 roku. Trzecie, cytowane powyżej wydanie, również zostało dopuszczone jako podręcznik do nauki historii.
Autor podręcznika, prof. Fedir Turczenko, urodził się w 1947 roku we wsi Tymofiejewka, w rejonie Kransopolskim w obwodzie sumskim. Od 1990 roku jest kierownikiem Katedry Nowożytnej Historii Ukrainy na Narodowym Uniwersytecie Sumskim. Był od 2010 roku deputowanym Sumskiej Rady Obwodowej z ramienia ówczesnej partii Julii Tymoszenko – „Batkiwszczyny”. Jest m.in. członkiem Ogólnoukraińskiego Towarzystwa „Proswita” im. Tarasa Szewcznki.
Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (Bandery), założona w 1929 roku w Wiedniu, była politycznym zapleczem Ukraińskiej Powstańczej Armii.
Jak donoszą źródła ukraińskie, pod wpływem nacisków ze strony ambasadora Ukrainy w Rzeczypospolitej Polskiej, Sejm RP wycofał się z zamiaru uznania ukraińskiego nacjonalizmu za kwalifikujący się jako „reżim totalitarny”w myśl projektu ustawy „O zakazie propagowania komunizmu i innych reżimów totalitarnych w nazwach budynków, obiektów i miejsc użytku publicznego”.
“Ukraina dla Ukraińców” jako państwo totalitarne
Należy zaznaczyć, że również według innych źródeł eksponowanie symboliki UPA jest promocją “innej ideologii totalitarnej”. Mychajło Kołodziński, jeden z przywódców i ideologów radykalnego nurtu ukraińskiego nacjonalizmu w swoich pracach wzywał wprost do budowy imperium ukraińskiego sięgającego Azji Centralnej, które miało powstać na zgliszczach Moskwy i Warszawy. Jednym z elementów budowy tak rozumianego imperium miało być “wymiecenie co do nogi” Polaków i innych mniejszości narodowych uznawanych za wrogie z ziem uznawanych przez niego za ukraińskie.
W kontekście „powstania nacjonalistycznego” Kołodziński pisał: „Nasze powstanie nie ma tylko za zadanie zmianę ustroju politycznego. Ono musi oczyścić Ukrainę z obcego, wrogiego elementu oraz z niedobrego własnego, ojczystego. Tylko podczas powstania będzie okazja, aby wymieść dosłownie co do nogi polski element z Z(achodnich) U(kraińskich) Z(iem) (Z.U.Z.) i w ten sposób zakończyć polskie pretensje o polski charakter tych ziem. Polski element, który będzie stawiał czynny opór musi ulec w walce, a resztę trzeba sterroryzować i zmusić do ucieczki za Wisłę. Bo nie można dopuścić do tego, aby po zdobyciu Z.U.Z. polski element mógł tu żyć obok Ukraińców. Z.U.Z. w przyszłym państwie ukraińskim ma być czysty pod narodowym względem, bo te ziemie mają szczególne znaczenie dla przyszłego państwa ukraińskiego i dlatego nie będzie czasu na walkę z polskim elementem, gdyby on nie został całkiem zmiażdżony w czasie powstania. (…) Trzeba pamiętać, że im więcej wrogiego elementu zginie podczas powstania, tym łatwiejsza będzie budowa ukraińskiego państwa i tym silniejsze ono będzie”.
Przeczytaj także: Ukraiński nacjonalistyczny imperializm Mychajła Kołodzińskiego
Południowo-wschodnie Kresy Rzeczpospolitej były traktowane przez Kołodzińskiego jak „Piemont”, który ma stać się podstawą do wyzwolenia całej Ukrainy i zapewnienia jej rozwoju dzięki narodowo uświadomionym kadrom. Warunkiem ku temu było jednak ich oczyszczenie z przedstawicieli innych narodów.
Z kolei w pracy Per A. Rudling „OUN, UPA i Holokaust. Tworzenie mitów historycznych i badanie problemu”czytamy, że OUN postrzegała “Ukrainę dla Ukraińców” jako etnicznie czyste państwo totalitarne, gdzie wszystkie inne partie polityczne miały być zabronione. I, podobnie jak Słowacja Tiso, Chorwacja Pavelića i Rumunia Antonescu, OUN zainicjowała eliminacyjny projekt “oczyszczenia” swego narodu z “obcych” elementów rasowych. Samo OUN było zaś ugrupowaniem o charakterze totalitarnym. Ideolog OUN Mykoła Sciborśkyj snuł wręcz wizję państwa jako “nacjokracji” lub “natiocracy”, jako państwa etnicznie zdefiniowanego totalitaryzmu. Sam Badera był zaś zadeklarowanym totalitarystą.
Ekspertyza IPN
Przypomnijmy też, że w marcu 2015 roku na zamówienie Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu pracownicy rzeszowskiego oddziału IPN sporządzili ekspertyzę ws. fotografownaia się grupy młodych Ukraińców na tle flagi OUN-UPA. Jej autorzy, dr Tomasz Bereza i dr Artur Brożyniak wykazali w niej dokładnie, że eksponowana przez młodych Ukraińców flaga jest elementem symboliki OUN-UPA, organizacji odpowiedzialnej za ludobójstwo na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej, zaś nacjonalizm ukraiński (banderyzm) jest uważany za odmianę faszyzmu – czyli „ustrój totalitarny” w rozumieniu polskiego Kodeksu Karnego.
Przeczytaj: Stronnicza opinia za 60 złotych warta więcej niż zawodowe ekspertyzy?





Kresy.pl





























