28-letni mężczyzna usłyszał zarzut wywołania w niedzielę fałszywego alarmu na lotnisku w podwarszawskim Modlinie.
“Został mu przedstawiony zarzut. Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzuconego mu czynu, skorzystał też z prawa do odmowy składania wyjaśnień. Nie okazał skruchy” – telewizja Polstat News cytuje prokuratur rejonową w Nowym Dworze Mazowieckim Emilię Krystek. Jego hardość wynikała być może z tego, że miał w chwili zatrzymania 2 promile alkoholu we krwi.
Zatrzymany, około godziny 21 w dniu 27 marca, miał telefonicznie ostrzec obsługę lotniska o tym, że na jego terenie znajduje się ładunek wybuchowy. Żadnej bomby nie było, ale z terminalu i samolotów ewakuowano 800 osób, a cztery samoloty zmuszone były do lądowania na lotnisku Okęcie.
Prokuratura wystapiła o areszt tymczasowy na okres 3 miesięcy. Oskarżonemu grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Oprócz tego może zostać z powództwa cywilnego pociągnięty do opłacenia kosztów zarządzających lotniskiem jak i linii lotniczych, które poniosły straty na skutek bombowego alarmu.
polsatnews.pl/kresy.pl




























