Do zdarzenia doszło w poniedziałek 22 lutego

Sprawców szuka policja. Krzyż stał przed grekokatolicką cerkwią.

Dla serwisu bartoszyce.wm.pl wypowiedział się proboszcz parafii greckokatolickiej św. Andrzeja Apostoła w Bartoszycach s. Juliusz Krawiecki: “Jest mi smutno. Nie wiem, co o tym myśleć. Wierzę, że to nie był nikt z Bartoszyc. Chciałbym, żeby tak było.”

Ks. Krawiecki realcjonuje również przebieg zdarzenia: “O godzinie 17.40 skończyło się nabożeństwo i krzyż jeszcze stał. Pięć minut później pogasiłem światła i zamykałem kościół i krzyż jeszcze stał. O godzinie 18.06 zadzwoniłem do rodziny, do której wybierałem się z wizytą duszpasterską, że już do nich wyjeżdżam.Kiedy podszedłem do samochodu zobaczyłem, że na maskę ktoś wrzucił wyrwaną spod kościoła tuję. Pomyślałem, że może zrobił to ktoś pod będący pod wpływem alkoholu. Za chwilę jednak zobaczyłem, że krzyż jest połamany. Wezwałem policję.”

Krzyż stał przed świątynią od dwóch lat. Miał upamiętniać ludzi, którzy polegli na kijowskim Majdanie. Jak mówi ks. Krawiecki: “Zawsze paliły się pod nim znicze. Postawiono go spontanicznie, przy udziale przekroju społeczności Bartoszyc.

Kodeks karny za przestępstwo znieważenia przedmiotów czci religijnej z art. 196 przewiduje karę nawet do 2 lat pozbawienia wolności.

kresy.pl / bartoszyce.wm.pl

forma płatności