Kreml domaga się wyjaśnień w związku z wypowiedzią prezydent Ukrainy. Petro Poroszenko stwierdził, że obligacje skarbowe o wartości 3 mld dolarów sprzedane Rosji przez byłego prezydenta Wiktora Janukowycza były łapówką dla jego reżimu w zamian za odstąpienie od umowy stowarzyszeniowej z UE.
„Moim osobistym zdaniem to była łapówka”– powiedział Poroszenko w wywiadzie dla telewizji Bloomberg. Zapytany, czy Ukraina zwróci te pieniądze Rosji odpowiedział, że jego kraj okaże w tej kwestii odpowiedzialność. „To jest odpowiedzialność ministerstwa finansów, rządu i premiera”– powiedział. Poroszenko podkreślił, że ponieważ pożyczka miała postać euroobligacji, powinna być traktowana tak, jak inne euroobligacje. Ukraina domaga się od kredytodawców odpisania 40% należności głównej z tytułu euroobligacji.
Poroszenko unikał odpowiedzi na pytanie, czy Ukraina zapłaci Rosji 75 mln dolarów, co zgodnie z umową powinno nastąpić do 20 czerwca. Powiedział, że to decyzja rządu, którą on zaakceptuje. Zauważył, że temat ten nie był przedmiotem rozmów z władzami Rosji.
Podczas rozmów w Moskwie w grudniu 2013 roku Władimir Putin obiecał Janukowyczowi między innymi, obniżenie o 1/3 cen gazu ziemnego dla Ukrainy oraz zakup przez Rosję ukraińskich obligacji rządowych za 15 mld dolarów. Jeszcze w tym samym miesiącu Kijów otrzymał 3 mld dolarów.
Sprawę skomentował rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow. „Kiedy słyszymy tego rodzaju stwierdzenia, to po pierwsze oczekujemy pewnych wyjaśnień, czy obecne ukraińskie władze odmawiają sukcesji w odniesieniu do obligacji Ukrainy, włącznie ze zobowiązaniami międzynarodowymi, gdzie w pierwszym rzędzie jesteśmy zainteresowani (…) finansowymi i innymi zobowiązaniami względem Rosji”– powiedział Pieskow. Dodał, że sprawa dotyczy tego, czy Ukraina respektuje zobowiązania międzynarodowe czy nie.
Ukrinfrom.ua / censor.net.ua / Kresy.pl






























