W środowisku eksperckim pojawił się pomysł, jak Zachód mógłby dozbroić Ukrainę. Kluczową rolę przypisano Polsce.
Nie wygląda na to, żeby kraje Europy Zachodniej były gotowe do pomocy wojskowej, choćby w formie dostaw uzbrojenia, dla wojsk ukraińskich. Większa jest za to szansa, że poparcie dla takiej opcji uda się zbudować w Kongresie Stanów Zjednoczonych– powiedział Tomasz Szatkowski, dyrektor Narodowego Centrum Studiów Strategicznych w wywiadzie dla “Naszego Dziennika”.
Istnieje jednak inne rozwiązanie, pozwalające okrężną drogą dozbroić Ukrainę.
Wśród amerykańskich analityków pojawiają się jednak głosy, że lepiej byłoby, żeby kraje takie jak Polska przekazały posowieckie, znane ukraińskiej armii uzbrojenie w jej ręce, otrzymując w zamian za to broń z amerykańskich magazynów – np. nasze Migi-29 za eksamerykańskie F-16– zdradza Szatkowski.
Tego rodzaju rozwiązanie ma jednak szereg negatywnych stron.
Taka operacja wzmacniająca siły ukraińskie mogłaby być w naszym interesie, ale może także nieść za sobą szereg problemów. O ile z użyciem posowieckiego sprzętu czy amunicji przekazanej Ukraińcom nie powinno być kłopotu, o tyle należałoby się upewnić, że amerykański sprzęt, który my mielibyśmy otrzymać w zamian, miałby odpowiednie zaplecze serwisowe w Polsce. Taka rola Polski umocniłaby nasze miejsce w pierwszym rzędzie wrogów Rosji, więc musiałaby być poparta odpowiednimi gwarancjami bezpieczeństwa– powiedział Szatkowski.
“Nasz Dziennik”/KRESY.PL



























