Polacy mieszkający na Litwie nie zaprzestaną walki o polską pisownię swoich nazwisk – oświadczył w rozmowie z Polskim Radiem sekretarz Związku Polaków na Litwie Edward Trusewicz.

W ten sposób nasi rodacy mieszkający na Wileńszczyźnie komentują wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie pisowni nazwisk w dokumentach litewskich. Trybunał w Luksemburgu uznał, że Litwa ma prawo narzucić pisownię nazwisk zgodnie z obowiązującymi w tym kraju regułami i nie narusza to wolności obywatela Unii Europejskiej.

Nasi rodacy mieszkający na Litwie od wielu lat walczą o taką zmianę prawa aby, mogli używać swoich nazwisk w polskim brzmieniu. Na razie jednak mimo wielu obietnic ze strony tamtejszych polityków zabroniono nawet stosowania polskich nazw ulic i miejscowości. „Nazwisko jest własnością każdego człowieka i to on decyduje jak powinno się je pisać” – uważa sekretarz Związku Polaków na Litwie Edward Trusewicz.

Trusewicz w rozmowie z Polskim Radiem przyznał, że wszelkiego rodzaju skargi do instytucji międzynarodowych w tej sprawie są nie potrzebne, bo „to woda na młyn litewskich nacjonalistów”. „Poradzimy sobie sami tu na Wileńszczyźnie” – dodał Trusewicz.

Wcześnie także w rozmowie z Polskim Radiem litewski euro deputowany i szef Akcji Wyborczej Polaków na Litwie – Waldemar Tomaszewski podkreślał, że Litwini są bardzo nieufni wobec wszelkich inicjatyw polskiej mniejszości. „Oni muszą się tu asymilować, a nie my – bo my mieszkamy tu od zawsze” – stwierdził Tomaszewski. Takie wypowiedzi Polaków mieszkających na Wileńszczyźnie oraz ich walka o polską pisownię nazwisk czy stosowanie polskich nazw ulic traktowane są przez litewskich nacjonalistów jako przejaw antylitewskości Polaków.

IAR/Kresy.pl

forma płatności