Akcja Wyborcza Polaków na Litwie (AWPL) wskazała polityków z partii konserwatywnej Związek Ojczyzny -Litewscy Chrześcijańscy Demokraci, których należałoby usunąć z szeregów ugrupowania, chcąc poprawić relacje polsko-litewskie – pisze w czwartek dziennik “Vilniaus Diena”.
„Po wyrzuceniu z partii posła Gintarasa Songaily zmian na lepsze spodziewać się raczej nie należy, gdyż w szeregach konserwatystów pozostało dość liczne grono polityków o równie radykalno-nacjonalistycznym nastawieniu” – piesze dziennik, powołując się na portal AWPL.
Do grona osób o takim nastawieniu portal zalicza posłankę Vidę Mariję Čegriejien?, „która otwartym tekstem, bez ogródek, stwierdziła, że »załatwiliśmy Polaków na Kowieńszczyźnie, załatwimy i na Wileńszczyźnie«”, a także posła Rytisa Kupčinskasa, „który był inicjatorem bezprecedensowej próby zamknięcia ust europosłowi (Waldamarowi Tomaszewskiemu – PAP) i zastraszenia polskiej społeczności, pisząc skargę do Głównej Komisji Etyki Służbowej”. W skardze Kupczinskas utrzymywał, że wypowiedzi Tomaszewskiego na temat sytuacji litewskich Polaków w PE są antylitewskie, oczerniają Litwę w oczach społeczności międzynarodowej i są sprzeczne z litewskim ustawodawstwem.
„Stąd nasuwa się wniosek, że usunięcie jednego radykała nie spowoduje zmian w polityce partii konserwatywnej i nie zrobi pogody” – czytamy na portalu AWPL.
Szef frakcji konserwatywnej w Sejmie Jurgis Razma w rozmowie z „Vilniaus Diena” bagatelizuje opinię AWPL.
„Trzeba by było wpierw przypomnieć, że jest taka partia (AWPL – PAP). Wówczas, być może, zajrzę na ich stronę internetową” – powiedział gazecie Razma.
Pod koniec kwietnia poseł Gintaras Songaila, znany z antypolskich poglądów, wypowiedzi i działań, został usunięty z partii konserwatywnej za rażące naruszenie statutu.
Powodem usunięcia było to, że Songaila, tuż przed powołaniem koalicji rządzącej w Wilnie, zwrócił się do sądu z prośbą o uchylenie decyzji wileńskiego oddziału partii konserwatywnej o zamiarze utworzenia w stolicy koalicji z AWPL. W ocenie obserwatorów, było to jednym z powodów pozostania konserwatystów w opozycji w radzie miejskiej.
Całość wpisu na stronie AWPL:
Narodowcy pozostali pod skrzydełkiem konserwatystów
Znany z antypolskiego nastawienia poseł Gintaras Songaila w ubiegłą środę, 27 kwietnia, został wyrzucony z szeregów rządzącej partii Związek Ojczyzny – Litewscy Chrześcijańscy Demokraci.
Jak motywowali członkowie sądu partyjnego Songaila został usunięty z konserwatywnego ugrupowania za rażące naruszenie statutu.
Decyzja usunięcia z prawicowej partii znanego ze swych radykalno-nacjonalistycznych poglądów polityka – szefa frakcji narodowców – została niejednoznacznie przyjęta w kierownictwie konserwatywnego ugrupowania. W obronie posła Songaily stanęła przewodnicząca Sejmu RL Irena Degutiene, która będzie ubiegała się o stanowisko szefa partii i intensywnie szuka sojuszników, przede wszystkim wśród radykalnie nastawionych polityków, których ich właśni koledzy określili mianem talibów.
Po wyrzuceniu z partii ich ideowego przywódcy zmian na lepsze spodziewać się raczej nie należy, gdyż w szeregach konserwatystów pozostało dość liczne grono polityków o równie radykalno-nacjonalistycznym nastawieniu. Wymienić należałoby chociażby seniorkę obecnego składu Sejmu RL Vidę Mariję Czigriejiene, która otwartym tekstem, bez ogródek, stwierdziła, że “załatwiliśmy Polaków na Kowieńszczyźnie, załatwimy i na Wileńszczyźnie”.
Wtóruje jej kolega z ławy poselskiej Rytis Kupczinskas, który był inicjatorem bezprecedensowej próby zamknięcia ust europosłowi i zastraszenia polskiej społeczności pisząc skargę do Głównej Komisji Etyki Służbowej. Członkowie GKES, reagując na zamówienie działacza “Sąjudisu” skwapliwie pośpieszyli przeprowadzić “dochodzenie”, w wyniku którego pojawiło się orzeczenie o rzekomym zniesławianiu Litwy na forum Parlamentu Europejskiego. Sprawa nabrała międzynarodowego rozgłosu i Tomaszewskiemu udało się sprawę wygrać: około 600 europarlamentarzystów stanęło po jego stronie i w jego obronie, stwierdzając jednoznacznie, że ustawy Republiki Litewskiej, na które powoływali się członkowie GKES, rażąco kolidują z prawami Unii Europejskiej, łamią zasady wolności i niezależności działania europosła. Podobne przykłady można mnożyć.
Stąd nasuwa się wniosek, że usunięcie jednego radykała nie spowoduje zmian w polityce partii konserwatywnej i nie zrobi pogody. Tym bardziej, że po usunięciu swego lidera, niby srodze obrażeni narodowcy pozostali w ugrupowaniu konserwatywnym, mając nadzieję na wybór Degutiene i podtrzymanie ich radykalnej polityki przez znaczną część członków partii konserwatywnej, co im dotychczas raczej udawało się, mając na uwadze przyjęcie przez Sejm RL kontrowersyjnej nowelizacji Ustawy o oświacie, której współautorem był właśnie Songaila. A więc powodów do radości raczej nie ma.
Zygmunt Żdanowicz
Kurier Wileński/PAP/AWPL.lt/Kresy.pl




























