Białoruskie Ministerstwo Informacji skierowało w środę pozew do Najwyższego Sądu Gospodarczego w sprawie likwidacji czołowych opozycyjnych gazet: “Narodnaja Wola” oraz “Nasza Niwa”. Pozew dotyczy także likwidacji białoruskiego dwumiesięcznika społeczno-naukowego “Arche”.
Jako przyczynę ministerstwo podało wysyłane kilkakrotnie pisemne ostrzeżenia opozycyjnych redakcji za rzekome łamanie prawa prasowego.
Redaktorzy naczelni pism, które są zagrożone likwidacją, uważają, że to zemsta białoruskiego dyktatora Aleksandra Łukaszenki za aktywny udział gazet w kampanii wyborczej przed ubiegłorocznymi grudniowymi wyborami prezydenckimi oraz za publikację niewygodnej dla władz prawdy po wyborach. Naczelny Arche, Waler Bułhakau uważa, że to próba całkowitego zniszczenia prozachodnich tendencji w białoruskiej przestrzeni medialnej.
„Po wczorajszym wystąpieniu Łukaszenki, w którym nazwał on szefa Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso kozłem, zaś prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza wszawym politykiem, może to być swoisty ukłon w stronę Rosji” – powiedział Waler Bułhakau.
Gazety „Nasza Niwa” oraz „Narodnaja Wola” przez kilka lat funkcjonowały w szarej strefie – monopolistyczne państwowe przedsiębiorstwo kolportażu oraz państwowa poczta odmawiały rozsyłania tych tytułów. Jednak od 2008 roku gazety te wróciły do kiosków decyzją władz. Mimo to ich obecność na stanowiskach z prasą była zaledwie symboliczna. Państwowy kolporter zamawiał do kiosków kilka razy mniej gazet, niż wynosiło rzeczywiste zapotrzebowanie. Tytułów prawie nie sposób było dostać gdziekolwiek poza Mińskiem. Teraz prawdopodobnie gazety będą dostępne jedynie w Internecie.
Michał Janczuk (TV Biełsat)



























