Polacy mieszkający na Ukrainie, Białorusi i Litwie stanęli do ostatecznego starcia z polskim rządem, który odmawia im prawa do obywatelstwa – pisze “Dziennik Gazeta Prawna”. Jeśli zwyciężą, liczba obywateli Polski może zwiększyć się nawet o 3 miliony siedemset tysięcy osób.
Odmawiając uznania ich obywatelstwa, polscy urzędnicy powołują się na zapisy umowy międzynarodowej, jaką w 1958 roku zawarły rządy PRL i ZSRR. W jej myśl, osoby narodowości polskiej mieszkające na terytorium ZSRR mogły do 9 maja 1959 roku złożyć w konsulacie PRL oświadczenie o wyborze obywatelstwa polskiego. Inaczej automatycznie nabywały radzieckie.
Żyjący na terenach byłego ZSRR Polacy twierdzą, że w Związku Radzieckim dokumentu tego nigdy nie opublikowano ani o nim oficjalnie nie poinformowano. Nie można więc było złożyć oświadczenia o wyborze polskiego obywatelstwa. Ale z kolei zdaniem MSWiA, legalność tej umowy nigdy nie była kwestionowana przez polskie sądy administracyjne orzekające na jej podstawie.
Prezes Fundacji Solidarność-Wschód Czesław Skarżyński, który sam domaga się uznania jego obywatelstwa, złożył w tej sprawie skargę do Trybunału Konstytucyjnego.
IAR/Dziennik Gazeta Prawna/Kresy.pl






























