Prezydent Łotwy Valdis Zatlers powstrzymał się od komentarza w sprawie decyzji mera Moskwy Jurija Łużkowa, który pragnie uwypuklić rolę Stalina podczas moskiewskich obchodów 65. rocznicy zakończenia II wojny światowej.
Zatlers został zaproszony do Moskwy na uroczystości 65. rocznicy zwycięstwa nad nazizmem, które odbędą się 9 maja. Powstrzymał się jednak od komentarza na temat umieszczenia w tym dniu portretów Stalina w eksponowanych miejscach. “Nie chcę wypowiadać się na temat rosyjskich problemów wewnętrznych” – powiedział dziennikarzom w środę.
Jednocześnie jednak przypomniał kilka podstawowych faktów historycznych. Po pierwsze, to sami Rosjanie w roku 1956 potępili Stalina. “W następstwie popiersie Stalina, stojące w ogrodzie Vermanes w Rydzie, zniknęło z dnia na dzień” – dodał. Uważa więc, że wyrażenie stanowiska Łotwy nie jest potrzebne. Wydaje się bowiem jasne, że Stalin był dyktatorem i jednym z głównych architektów paktu Ribbentrop-Mołotow, który pozbawił Łotwę niepodległości.
We wtorek mer Moskwy Jurij Łużkow zatwierdził plan obchodów 65. rocznicy zwycięstwa. W projekcie znajduje się między innymi pomysł instalacji punktów informacyjnych, w których uczestnicy święta będą mogli dowiedzieć się o zasługach Stalina w zwycięstwie nad hitleryzmem. “Usunięcie z historii imienia Stalina jest tak samo wykluczone, jak niszczenie pomników” – powiedział mer.
Z kolei pozarządowa organizacja praw człowieka Memoriał planuje w 65. rocznicę zorganizować wystawy ukazujące zbrodnie reżimu stalinowskiego.
Błażej Cecota/alfa.lt/Kresy.pl






























