Szef mińskiej organizacji weteranów II wojny światowej domaga się zamknięcia informacyjnego portalu “Białoruski partyzant”, znanego z krytycznego stosunku wobec władz kraju.
W opublikowanym w piątek przez prorządową gazetę “Respublika” liście, osiemdziesięciodziewięcioletni Aleksander Słoboda pisze, że elektroniczny środek masowego przekazu nie ma prawa wykorzystywać w swojej nazwie “świętych dla weteranów słów”.
“Wykorzystanie w nazwie strony internetowej słów “Białoruski partyzant” obraża uczestników Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. Prowokacyjne materiały, umieszczane w Internecie pod tym szyldem mają jaskrawo stronniczy, otwarcie antybiałoruski charakter” – pisze szef organizacji kombatanckiej.
“Redakcja tego środka masowego przekazu bardzo często udziela głosu tak zwanym “niezależnym politykom” i “ekspertom, którzy mieszkając obok nas, na ziemi białoruskiej nie wstydzą się oblewać pomyjami naród Białorusi, jej kierownictwo, świadomie ignorując sukcesy osiągnięte przez lata istnienia Republiki Białoruś” – dodaje weteran.
Paweł Szeremiet, jeden z twórców strony Białoruski partyzant (www.belaruspartisan.org), uważa, że moment opublikowania listu weteranów nie jest przypadkowy.
“To oczywiście przypomina niedawny skandal w Moskwie z zamknięciem kawiarni “Antysowiecka”, ale źródła tej historii są nieco inne” – powiedział Paweł Szeremiet. “Pozostaje tylko czekać, gdy do walki włączy się ciężka artyleria w postaci obław milicyjnych, operacji specjalnych KGB oraz innych podobnych akcji. Jest oczywiste, że władze w sposób poważny traktują przygotowania do przyszłorocznych wyborów prezydenckich” – dodał niezależny dziennikarz w wywiadzie dla portalu charter97.org.
Uchwalony w dniu 1 lutego br. dekret prezydenta Łukaszenki pt. “O środkach skierowanych na udoskonalenie wykorzystania narodowego segmentu sieci Internet” wprowadza obowiązek rejestrowania białoruskich zasobów internetowych rozmieszczonych na terytorium Białorusi w Ministerstwie Informacji z dniem 1 lipca br. Zdaniem właścicieli wielu białoruskich stron internetowych przyczyni się to do skutecznego ograniczenia wolności wypowiedzi na Białorusi.
Michał Janczuk/Biełsat


























