Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski spotkał się dziś w Warszawie z szefem Kancelarii Prezydenta Władysławem Stasiakiem. Krakowski duchowny przekonywał do tego, aby Lech Kaczyński zabrał w końcu głos ws. gloryfikowania Stepana Bandery na Ukrainie – dowiedział się portal Onet.pl.
– Gdyby na przykład w Niemczech gloryfikowano Adolfa Hitlera albo w Rosji Józefa Stalina, to Polska by na pewno na to reagowała – zwraca uwagę ks. Isakowicz w rozmowie z Onet.pl.
“Misja dobrej woli z obu stron”
Jak wskazał duchowny, spotkanie w Warszawie było “misją dobre woli z obu stron: i Kancelarii Prezydenta, i środowiska kresowych”. Cel był prosty: przekonać głowę państwa do zabrania głosu ws. ostatnich dekretów prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki.
Wczoraj w południe szef KP zadzwonił do ks. Isakowicza-Zaleskiego i zaproponował spotkanie. Umówili się na dziś. Rozmowa odbyła się “w dobrej, życzliwej atmosferze”. – Wyjaśniałem powody, dla których protestujemy – opisał spotkanie. Władysław Stasiak wysłuchał duchownego, zadawała też wiele pytań, a ks. Isakowicz krytykował wypowiedzi prezydenckich ministrów.
Po rozmowie szef KP obiecał także przekazać informację o powodach protestów prezydentowi.
“Zdecydowane weto”
Środowiska kresowe oczekują od głowy państwa jednoznacznego potępienia ukraińskiego nacjonalizmu. – Dalsze milczenie nie jest możliwe – podkreśla duchowny, bo “sprawy poszły tak daleko, że prezydent RP powinien jasno wyrazić zdecydowane weto wobec gloryfikowania Bandery i UPA jako katów Polaków”. “Enigmatyczne” wypowiedzi prezydenckich ministrów Mariusza Handzlika i Pawła Wypycha to za mało.
– To jest problem państwowy, prezydent jednak popierał Wiktora Juszczenkę przez 5 lat – podkreśla ksiądz. I dodaje: – Ruch należy do prezydenta Lecha Kaczyńskiego. (…) Uważamy, że głowa państwa nie może milczeć.
Źródło: isakowicz.pl




























