Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka skrytykował rosyjskiego wicepremiera i ministra finansów Aleksieja Kudrina, który poprzedniego dnia postawił pod znakiem zapytania wypłacalność Białorusi.
Zdaniem prezydenta Białorusi rząd nie musi kłaniać się Rosji. Białoruski polityk ma wrażenie, że lokalni urzędnicy nie słuchają dokładnie opinii władzy Białorusi. „Dlaczego czepiacie się tej Rosji, gdzie was kopią? Czy nie rozumiecie, że już nie po raz pierwszy zaistniała sytuacja, w której chcą was wziąć za darmo?” – zwrócił się do rządu Łukaszenka.
Prezydent Białorusi zaznaczył, że państwo musi szukać innych niż rosyjski rynków zbytu dla swojej produkcji. „Trzeba iść w inne miejsca, gdzie o nas nie wiedzą, gdzie na nas czekają i tam handlować – dziesięcioma traktorami, jednym kombajnem, po jednej łyżeczce wozić cukier” – powiedział.
28 maja A. Kudrin oświadczył, że Rosja nie wyda Białorusi kolejnej transzy pożyczki w wysokości 500 mln dolarów tak długo, póki rząd tego państwa nie podejmie odpowiednich kroków w celu stabilizacji sytuacji ekonomicznej. Później okazało się, że Rosja proponowała Mińsku kredyt w wysokości 500 mln dolarów, ale wypłacony w rublach rosyjskich. Białoruś zrezygnowała z tej propozycji.
Warto zaznaczyć, że ekonomia Białorusi w tej chwili lepiej niż rosyjska radzi sobie z kryzysem finansowym. Z raportu o stanie gospodarki państwowej za pierwszy kwartał widać, że PKB Rosji spadł o 9,5%, a z kolei na Białorusi został odnotowany niewielki wzrost tego wskaźnika.
A. Łukaszenka niejednokrotnie mówił, że kryzys pokazał samowystarczalność białoruskiego modelu rozwoju, który według jego słów na Zachodzie krytykują za nieprzezroczystość i pogwałcenie zasad demokracji.
Halina Węcławek/Lenta.ru/AH/Kresy.pl




























