Nacisk na ks. Witolda Kowalowa z Ostroga trwa. Budowa przez niego plebani przy kościele doprowadziła do wściekłości miejscowych nacjonalistów, którzy zaczęli walczyć z nim przy pomocy brudnych metod, śląc do różnych instancji donosy na jego temat.
– W sobotę 28 marca 2009 r. odwiedziło mnie dwóch inspektorów z UBOZ – Zarządu do Walki ze Zorganizowaną Przestępczością – mówi. – Kilka godzin przesłuchiwali mnie w sprawie dachu na kościele. Między wierszami interesowali się, skąd wziąłem środki na budowę plebani. Szefa firmy wykonującej dach na kościele już bez ogródek pytali, czy nie wzniosłem plebani za państwowa dotację. Obawiam się, że może to być próba “ubrania” mnie w jakiś szwindel i oskarżenia o przestępstwa gospodarcze. Pachnie mi to bolszewickimi metodami, którymi walczono z Kościołem w ZSRR. Inspektorzy byli grzeczni, uśmiechali się. Sprawiali wrażenie osób, którym ktoś zlecił przeprowadzenie niewdzięcznej roboty. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że ich przyjazd jest efektem donosu któregoś z członków ostrogskiego środowiska nacjonalistycznego, dla którego istnienie w ich mieście katolickiej parafii nazywanej przez nich “polską” jest kamieniem obrazy. Nie zaniedbują niczego, by jej zaszkodzić. Poinformowałem oczywiście o wizycie inspektorów swoich parafian, by na bieżąco wiedzieli, co dzieje się wokół kościoła i plebani.
(mak)/(inf. wł.)/Kresy.pl


























